Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. To jest w zasadzie dobry pomysł. Postawić transporter, albo kennel - otwarty. Włożyć tam jedzonko i ciepłe posłanie... I w nocy podejść bardzo cicho i zamknąć. Tylko niestety jest jakieś tam ryzyko kradzieży tego kennela czy transportera :( A trochę to może potrwać zanim ona się ośmieli, żeby tam wejść I trzeba by dogadać się z karmiącymi, żeby na noc nie szli dawać jedzenia, bo wtedy mała wyjdzie z klatki na ich widok (ostatnio spotkałam starszego Pana, który dawał jej "kolację" i sunia się szybko ulotniła.
  2. A ma ktoś w ogóle odpowiednią siatkę? Bo przecież to nie jakaś kaczka, żeby się miała zaplątać i szamotać, jak nie będzie jakiegoś obciążenia na brzegach tej siatki to po prostu spod niej wypruje i tyle będzie ją widać... Tzn ja już w tym momencie na prawdę większość pomysłów brałabym pod uwagę... Oczywiście minus sedalin - to już pisałam.
  3. Oj tego to ja nie wiem, może być i tak - wtedy trzeba będzie z błagalnym wzrokiem iść rozmawiać z właścicielami. Resztek jedzenia to sunia nigdy nie zostawia, także nawet nie będzie czego sprzątać po takim "wypożyczeniu" ogródka, a sama łapanka to będzie kwestia jednorazowa. Tylko wchodzenie tam (najlepiej często) tej Pani razem z psem to będzie trochę zawracanie głowy, bo wydaje mi się, że tam jakaś bramka jest, nie wiem czy na klucz, ale jeżeli tak to trzeba będzie ten klucz pożyczyć. Trochę zamieszania, ale są też ugodowi ludzie :) Gorzej jak ogródek jest spółdzielniany, z tymi się dogadać to czasem ciężko.
  4. No jasne, trzeba powoli, też sądzę, że trzeba psa z ogródkiem oswoić, Pani mogłaby też tam kłaść jedzenie, pozytywnie to miejsce skojarzyć. Tylko tak jak pisałam, kluczem jest ta Pani i jej współpraca... Bo ona jest milion kroków przed nami wszystkimi jeżeli chodzi o zaufanie suni.
  5. Dziurę (wszystkie możliwe szczeliny) trzeba będzie przed całą akcją czymś dobrze zabezpieczyć... Zawsze znajdziemy jakieś ryzyko, ale niedługo będzie trzeba spróbować w jakiś sposób, na razie ogródek wydaje mi się najlepszy. Ja po prostu nie umiem sobie wyobrazić jej życia tam dalej w zimie, będzie trzeba czegoś spróbować. Aha i proszę, niech ktoś jutro jej zaniesie coś do jedzenia... Ja wychodzę bladym świtem i wracam późną nocą, nie dam rady iść do suni.
  6. Właśnie wróciłam. Spotkałam chyba tego dziadka o którym pisałyście, dawał suni jeść i przeganiał od miski innego kundelka... Ja dołożyłam do tego Acanę i parę kabanosów. Ten kundel to niestety samiec, tragedia. Nie wiem czy to czyjś chodzący na spacery, czy kolejna bida. Już było ciemnawo, więc nawet go dobrze nie widziałam. Zobaczyłam też ten ogródek i myślę, że mogłoby to zadziałać, zdaje mi się, że sunia nie da rady wyskoczyć. Tylko czy ona tam za Panią wejdzie? To dość małe...
  7. Ja podałam własnemu psu Sedalin w akcie desperacji, z zalecenia lekarza (Szpeyera swoją drogą) i nie zrobię tego nigdy więcej, także gdyby zapadła taka decyzja, to ja nawet nie chcę tego oglądać... Przenoszę się na wątek Żabki w jej sprawie, żeby tu już nie zapychać krakowskiego wątku :) Sądzę, że najlepsza jest opcja złapania w tym ogródku, przed zębiskami jakoś się można obronić, nie jest to gigant :) Kaganiec się przyniesie "na później"... Ale ja jeszcze ogródka nie widziałam, na razie sam pomysł wydaje mi się dobry nie wiem jak to wygląda. Właśnie wychodzę suni zanieść karmę, więc zobaczę jak to wygląda
  8. Czyli rozumiem, że imię Żabka przyjmujemy, tak? :) Dzisiaj pójdę z suchą karmą, zobaczyć ten ogródek i poprawić tam tą kołdrę, bo nie wiem zupełnie jak ją położyłam, chociaż sądzę, że sama sobie "rozkopała" tak żeby było wygodnie. Jak zdecydujecie razem z tą Panią, że próbujemy łapać w ogródku, to dajcie znać, chętnie pomogę. Mam w domu jakiś środek uspokajający, wet mi przepisał przy lęku separacyjnym, bo poszłam po radę, ale w końcu nie podawałam. Chyba to jest hydroxyzyna, coś takiego. Nie wiem zupełnie jak to ma działać, czy jest mocne czy nie, ale informuję w razie czego, że takie coś mam. Jeżeli lek nie jest bardzo inwazyjny (w przeciwieństwie do Sedalinu), to możnaby przy tej łapance podać, żeby pies był spokojniejszy i nie przeżywał tak tej "zasadzki", zdecydowanie nie po to żeby Żabkę obezwładnić. Karusiap, ja polecam Jacka Lewkowicza (Juvenia - hittdog). Jak zadzwonisz i zapytasz czy możesz podejść po radę, to sądzę, że się zgodzi. Ja byłam u niego - za darmo. Ale chodziłam tam wcześniej z Portosem na szkolenie, więc może dlatego. Tylko radzę rozmawiać z samym Lewkowiczem, miałam tam zajęcia z jakąś babką kiedyś i bardzo mi się nie spodobało jak ostro podchodziła do szczeniaka nazywając go dominantem i terrorystą, a miał może ze 3 m-ce
  9. Ja nie wiem dokładnie o jaki ogródek chodzi, ale sądzę, że to świetny pomysł. Dziurę najlepiej zasłonić czymś, nie kimś:) i jakby suńka tam weszła za tą Panią, to łapać. Tylko ja zupełnie nie wiem, o który ogródek chodzi. Bo jak już się tam na nią zaczaimy, to musi się udać, bo pies się naje tyle stresu, że jak to będzie próba nieudana, to może faktycznie nie wrócić. Chociaż trzeba brać pod uwagę, że jest tam codziennie micha i posłanie, a wiadomo, że pies to raczej nie podróżnik - lubi mieć swoje miejsce i do niego wracać, zwłaszcza tam gdzie jest jedzenie. Dzisiaj zaniosłam kołdrę. Była tam już totalna ciemność, nawet nie wiem czy sunia była i poszła na mój widok... Położyłam tą kołdrę też nie do końca widząc na czym ją kładę, ale miskę z wodą ominęłam :) Chciałam bardzo, żeby miała już cieplej dzisiaj, nie chciałam czekać do rana. Jutro jak pójdę z karmą, to może zobaczę o jaki to ogródek chodzi, bo jakoś nie zapadło mi w pamięć nic takiego. A co majku33krakow, to ja proponuję jak zwykle to samo - zignorować posty, bo to zawsze prowadzi do bezsensownego zamieszania na wątku. Jedynie również proszę, żebyś się tam majku nie wybierał psa straszyć rzucaniem koca.. Czy co to tam było, nie doczytałam. Myślę, że na daną chwilę jedynym ratunkiem jest ta Pani. Żadna z nas już raczej nie zdąży zbudować takiego zaufania z tą sunią, żeby chociaż sama podchodziła.. Za mało czasu do zimy, a nikt nie może poświęcać temu oswajaniu połowy dnia, codziennie... :(
  10. O matko boska... To lada moment będzie tragedia, bo nie jeden burek biega po okolicy na "spacer". Ja niestety dopiero o 18 wróciłam do domu, przyszli mi wiercić w ścianach i nie mogłam iść, ale niedługo wychodzę, to jej zaniosę kołdrę może noc będzie cieplejsza. A jak ona tak do tej Pani podchodzi, to nie da rady zarzucić smyczy z pętelką? Bo ta cieczka to masakra... Jakby było tego wszystkiego mało :(
  11. [quote name='karusiap']Maja w schronie chwytak,ale ja absolutnie nie pisze sie na fundowanie psu takiej atrakcji... Czy jesli dziewczynom uda sie zlapac psa,jest ktos kto pomoze go zawiesc do hotelu??[/QUOTE] Nie wiedziałam, że to jedna z tych "złych" metod, pamiętałam po prostu coś takiego z programów na Animal Planet :) Kurcze, ma ktoś numer do Kopciuszek? Prawdopodobnie będę w domu za jakieś 30 minut, więc mogłabym podejść pomóc. I tak planowałam koło 15 suni zanieść obiadek i tą paskudną kołdrę :cool3: Mam też chyba gdzieś taki mocno zużyty i poprzeszywany, ale raczej mały kaganiec.
  12. Jakby co to mogę przesłać numer na PW, jak będę w domu to mogę wyskoczyć pomóc w łapaniu "na psa". Na suczki nie da rady z tego co zaobserwowałam. Portek jest u moje mamy w Zabierzowie, w gruncie rzeczy mogłabym go przywlec też do pomocy, ale on jest na tyle "walnięty", że nie wiem czy to dobry pomysł :cool3: A jeżeli chodzi o zarzucenie pętelki z tej odległości, na którą pozwala się zbliżyć, to słabo to widzę. Musiałby to być taki sztywny chwytak (takie coś jak mają w RSPCA jak ktoś może ogląda na Animal Planet, nie wiem czy takie coś w TOZie jest) Jak delikatnym ruchem próbowałam rzucić w jej stronę kawałek parówki, to momentalnie zniknęła. Także przy takim zarzuceniu smyczą z pętelką myślę, że też się spłoszy, a za pierwszym razem może być ciężko trafić. Chociaż jak "na psa" nie pomoże, to pójdę też tak spróbować. Nie chciałabym jej tylko nieudolnym łapaniem wystraszyć z tego miejsca...
  13. Super, w takim razie jestem pewna, że zjada suchą karmę, a to bardzo ważne, bo to lepszy posiłek niż jakaś parówka czy nawet kawałek gotowanego mięsa od kogoś z bloku. Dzisiaj nie miałam czasu sprawdzić czy zjedzone, a za pierwszym razem nie byłam na 100% pewna czy zjadła, czy ktoś wyrzucił (bo były tam okruchy chleba). Ale jak już dwa dni pod rząd jest micha wyczyszczona, to musi zjadać :) W takim razie kupię worek jakiejś karmy dla niej, bo Acana mi się kończy, a tak to mam tylko karmę dla "nerkowców". Zapytam w sklepie co radzą dla takiego psa mieszkającego na zewnątrz, oby tylko nie skasowali za dużo :cool3:
  14. O wreszcie jakieś lepsze zdjęcia biduli :( Dzisiaj zobaczyłam w misce wodę (w tym przeźroczystym pojemniku który przyniosłam), więc karmy nasypałam do tej tekturowej "miski" prowizorycznej, którą ktoś inny musiał zostawić... Kto wie, może to Ci dziadkowie którzy chcą ją przygarnąć ją dokarmiają? Cieszę się, że zjada suchą karmę i że jest co raz więcej osób do pomocy. Dziś rano widziałam też jakieś leżące kawałki kurczaka, czy ryby i właśnie tą wodę, także poza nami jest jeszcze ktoś na pewno. Kartki może ktoś nie zobaczył, albo po prostu nie ma nikogo kto psa oswoił :( Ja mam kołdrę, taką ciepłą, dużą. Kiedyś była normalnie przeze mnie używana, ale potem przeznaczyłam ją dla tymczasowych szczeniaków i cóż, już się dla ludzi nie nadaje :cool3: Więc zaniosę suni, zawsze trochę ogrzeje. Postaram się załatwić takie płyty styropianowe żeby była kołdra oddzielona od betonu, jak jest ulewa, to tam niestety strasznie wilgotno, pomimo tego kartonu i dywaników. Ale zanim dostanę styropian (popytam w sklepach) to po prostu jak zobaczę, że kołdra jest mokra, to wezmę do domu na suszenie i znów przyniosę. Planuję dalej tam przychodzić przynajmniej raz dziennie - nakarmić, więc będę to kontrolować. Chciałabym być częściej i sunię jakoś oswajać, ale jej często nie ma, albo znika gdzieś jak przychodzę, a nie zawsze mogę czekać w tym miejscu z parówką w ręce przez godzinę czy więcej... Więc im więcej nas tym lepiej :) Ta kołdra co prawda wydaje się brudna.. Pomimo prania ma różne "ślady szczeniaczkowe" na sobie, ale cholera jak ktoś ją suni zabierze, to się zdenerwuję. Wiem, że bezdomnemu też się przyda, ale jednak niosę psu i mam nadzieję, że skorzysta pies.
  15. kobix, ten "mój" ma białą pręgę od uszu, między oczami i chyba dochodzącą do kufy :) Poza tym faktycznie raczej jest mniejszy, chociaż obok niego nigdy mi się stanąć nie udało :) Ma też więcej białego na tylnych łapach chyba. A tak przede wszystkim, to mam podejrzenia, że to jest suczka :cool3: Ale pewności nie mam, bo jestem pół-ślepa :cool3:, wnioskuję po warczeniu na moją sukę, a merdaniu do kilku samców
  16. Wiem, że chodziło o prowizorkę, ale jednak żeby cokolwiek dała, to trzeba zebrać trochę materiałów, jakoś to temu psiakowi "zbudować" a potem przyjdą czy to zbieracze, czy inni i mu zabiorą... A to zawsze czas pochłania i zwraca uwagę na psa, niestety nie zawsze to może być dobre. Nad kołdrą pomyślę, może jak uda mi się zdobyć ten styropian i jakoś odizolować kołdrę od ziemi i ścian, to miałoby sens mu położyć.. Pogadam z ludźmi, może mi ktoś doradzi :) Oczywiście żadnego sedalinu itd nie podam i jakby ktoś proponował to się sprzeciwię. Widziałam psa po sedalinie i bardzo przykry widok. Umysłowo pies jest "trzeźwy" a mięśnie wiotczeją...(może to nie tak specjalistycznie się określa, ale tak to wyglądało ;) ) Brrr okropny widok. Myślę też nad jakimś bazarkiem na karmę wysokokaloryczną... Tylko jeszcze nie wiem czy mam coś do sprzedania. Wiem, że jest Royala i Hillsa, ale może coś tańszego jakiś Trovet czy coś, poszukam. Może nawet taka karma dla aktywnych psów byłaby lepsza niż zwyczajna, muszę poczytać składy i opinie. Bo przydałoby mu się coś porządnego, jest chudziutki, a do tego jeszcze na takim mrozie, musi dostawać porządny posiłek, Acany co prawda dostał dużą porcję, ale sądzę że taka karma wysokokaloryczna byłaby lepsza. Kupię na razie mniejszy worek, zapytam znajomych może ktoś będzie chciał kupić więcej. Co do klatki-łapki, to może ktoś nam tu odpowie, kto wie więcej na ten temat. Strasznie chciałabym mu oszczędzić stresów i go po prostu oswoić i zabrać spokojnie do domu i do hotelu, ale jak zaczną się ogromne mrozy, to wiem że będę już w głowie wszystkie opcje przerabiać, bo to tak strasznie nie daje spokoju... Że ktoś chce pomóc, że mógłby być w hoteliku.. A on się tak boi i to jedyna przeszkoda. Numer zaraz wysyłam i oczywiście jak będziesz chciała przyjechać, to podejdę :) Zazwyczaj "na swoim miejscu" jest popołudniu, rano krąży po okolicy.
  17. Niestety ciężki orzech do zgryzienia... Będę chodzić i karmić, może w końcu skojarzy mnie pozytywnie, może kiedyś da się zbliżyć, dziś był już trochę spokojniejszy jak mnie zobaczył, tzn nie zwiał od razu - chwilę jeszcze poleżał. Mam też cichą nadzieję, że ten drugi "dokarmiacz" go oswoił w większym stopniu, zadzwoni i mi pomoże (oby tylko karteczka z moim numerem nie trafiła w ręce jakiś gówniarzy z głupimi pomysłami, ale trzeba było zaryzykować) Tak jak piszesz, boję się że jak będę tam częstym gościem i zbyt natarczywym, to pies zmieni miejsce. Dlatego trochę to wszystko musi potrwać... A tu zima za pasem :( Przypuszczam, że jednak własne "posłanie" i wypełniająca się codziennie miska będą skłaniać psa do powrotu w to samo miejsce, pomimo takich intruzów jak ja :) Wiem, że to może dziwnie brzmi, ale czy czasem nie ma na przykład w TOZie pułapek na psy czy koty? Jakaś taka klatka, która się zamknie jak pies wejdzie po jedzenie? Bo na razie jest trochę czasu, żeby go oswajać i łapać, jest nadzieja, że się obejdzie bez takich stresujących metod, ale jak przyjdzie zima i śnieg, to ja sobie tego nie wyobrażam jak on przeżyje i jak ja codziennie będę bezradnie przechodzić koło takiego dramatu :( Buda chyba odpada, albo jakiś zbieracz ją może zdemontować i sobie przywłaszczyć, albo może jakiś zwyrodnialec psa wypędzić, tak myślę, wiem jacy są ludzie.. Nie chcą żeby im coś za przeproszeniem srało pod blokiem itd... Szkoda chyba wysiłku na budowanie budy, którą pewnie znalazłoby się w opłakanym stanie po tygodniu. Natomiast jakąś kołdrę chciałabym mu przynieść, ale nie wiem za bardzo jak to zrobić, żeby całe nie zamokło... coś pod tą kołdrą bym położyła, może jakiś styropian? Bo z góry jest balkon także raczej na kołdrę nie napada, ale od dołu wilgoć, ten karton to mało.
  18. Piesek z Nullo zjadł całą karmę, którą zostawiłam. Podeszłam i zobaczyłam, że są tam jakieś okruszki jakby po chlebie, więc ktoś musiał tam też dać coś od siebie (mam nadzieję, że nie zamiast karmy...) Ponieważ jak zwykle nikogo tam nie było, zostawiłam kartkę przyklejoną do jego kartonu z prośbą o kontakt, jeżeli ktoś go karmi i oswoił, bo "czeka na niego miejsce w hotelu" Miejmy nadzieję, że ktoś się odezwie. Wreszcie zdjęcia jako takie... On tak leży, a serce mi pęka :(
  19. Jasne, popytam jak kogoś spotkam. Na razie pytałam paru przechodniów, to tylko mi w pośpiechu mówili, że nie znają psa. Mam cichą nadzieję, że któregoś dnia spotkam innego "karmiciela" do którego pies się przyzwyczaił, nie wierzę że jestem jedyna która go odwiedza, pies jest owszem chudziutki czy drobniutki, ale przez długi czas od jakiego jest na osiedlu, nie zauważyłam żeby chudł, wnioskuję więc że coś je. Spróbuję też jakoś się dostać do tych ludzi pod których balkonem leży, może coś wiedzą, trudno codziennie wychodzić z domu (drzwi do klatki są blisko balkonu) i nie zobaczyć, że tam tyle czasu mieszka piesek. Biedaczek.. Ja teraz siedzę w pokoju i mi zimno, a on to nie wyobrażam sobie jak marznie, jeszcze ta wilgoć. Mam nadzieję, że sobie chociaż pojadł tymi parówkami, następnym razem przyniosę coś bardziej wartościowego, musi mieć jakąś energię żeby się ogrzać. Mam końcówkę Acany to spróbuję jutro rano zostawić i popołudniu zobaczyć czy się czasem na taką lepszą karmę nie skusił, spodziewam się że suchej nie tknie, ale różnie to bywa, a dobry byłby taki zbilansowany posiłek, który przy okazji nie będzie gnił pod blokiem. Nie chciałabym pod ten blok sprowadzić plagi szczurów tym swoim dokarmianiem, mam nadzieję że szybko pójdzie. No i nie ma co dziękować! Jak zobaczyłam ten kłębuszek zwinięty, to nie dało się po prostu pójść dalej obojętnie. Na początku myślałam, że na kartonie jest pusto, tak się strasznie zwinął. A że on akurat sobie "zamieszkał" na trasie, którą dwa razy dziennie muszę przejść, to nawet nie jest problemem podejść i zostawić jedzenie. "Czatować" na niego, szukać go, próbować łapać, to raczej mam czas tylko w weekend, bo niestety psiak ma talent do znikania w sekundę. Pozdrawiam i będę się kontaktować jak coś pójdzie do przodu. I jak go zastanę jeszcze w tym miejscu, to zrobię zdjęcie lepszej jakości.
  20. Wracając do domu poszłam sprawdzić miejsce pieska z Nullo. Był. Zwinięty w kłębuszek pod tym balkonem... Serce mi pękło. Zostałam niezauważona, wróciłam się do sklepu po parówki, kupiłam cztery. Podeszłam znowu trochę bliżej, chciałam ostrożnie rzucić w jego stronę kawałeczek licząc, że może podejdzie, ale niestety jak tylko zobaczył, że jestem stosunkowo blisko - zwiał i się rozpłynął gdzieś jak zawsze. Będzie z nim strasznie ciężko, bo on dosłownie znika w czasoprzestrzeni. Połamałam i zostawiłam tam wszystkie parówki. Będę mu codziennie przynosić jedzenie, może jak zaobserwuje, że moja osoba = jedzenie w końcu przestanie uciekać i uda się go złapać. Sądzę, że niestety najpierw muszę go oswoić, bo inaczej go dorwać sobie nie wyobrażam. Ale zacznę chodzić ze smyczą i smakami w torebce, oby tylko zobaczył to jedzenie i jednak nie zmienił swojej kryjówki.
  21. Typowy burek, malutki, sarenkowaty, ogonek podkręcony. O ile dobrze widziałam to biały ogon i szyja, a reszta brązowa (taka kawowa). Pyszczka nie pamiętam, bo zawsze przede mną zwiewa także widzę tył, ciężko mu się przyglądnąć.
  22. Odnosnie pieska na Francesco Nullo Tutaj jest filmik na którym trochę go widać, gdybym zrobiła zdjęcie wyszłaby tylko smuga... http://www.youtube.com/watch?v=2IGNTqLLe5c Poszłam za nim w te krzaki i zobaczyłam, że... Piesek ma "posłanie" pod balkonem. Może sie mylę, ale wygląda mi na zrobione celowo dla niego. Dlatego sądzę, że albo należy do bezdomnego czy pijaka, albo ktoś jest nienormalny i sobie trzyma psa w środku miasta "w budzie" pod balkonem i pies w taką pogodę biega całymi dniami po ulicy, albo po prostu ktoś zobaczył, że pies się szwenda i z dobrego serca zrobił mu "posłanie" (zamiast chociażby dzwonić po toz..) Jak tylko zobaczyłam, że sobie leży pod tym balkonem, to się szybko schowałam żeby zadzwonić do Kenny, żeby przyszła ze smyczą i pomogła łapać (nie miałam przy sobie zupełnie nic, ale zanim w ogóle zdążyłam puścić sygnał, to zaglądnęłam znów pod balkon i psa nie było. Zobaczył mnie i musiał od razu zwiać. Poszłam za kamienicę, ale niestety ani śladu. Wiem już za to gdzie prawdopodobnie będzie można go znaleźć, więc w weekend znowu spróbuję, niestety w miniony go w ogóle nie widziałam, pewnie się tam ukrywał. Karusiap, czy gdyby udało się go złapać, to dzwonić do Ciebie? Coś pisałaś, że masz kontakt z Panią która oferowała zapłacić za hotel.. Ja w razie czego mogę go/ją przetrzymać w domu awaryjnie zanim nie znajdzie się transport do hotelu
  23. Kenny wyślij mi numer na PW, w weekend będę wychodzić co jakiś czas i patrzeć czy jest, jak go zobaczę to zadzwonię i wspólnie spróbujemy złapać. Chyba, że uda się skusić od razu na jakąś kiełbaskę (tego nigdy nie próbowałam, nie miałam przy sobie nic do jedzenia)
  24. [quote name='karusiap']sugarr bardzo prosze , czy dasz rade dowiedziec sie czyj to pies? pani,ktora dala mi o nim znac oferuje miesieczne utrzymanie w hotelu dla niego.[/QUOTE] Postaram się. Już kilka dni go nie widziałam... Zaraz wychodzę i się porozglądam, popytam. Sądzę jednak, że może być ciężko znaleźć właściciela, widywałam psa przez pewien czas niemal codziennie i nikt się nim nie interesował. Gdyby trzeba było, to tak jak pisałam mogę łapać go w weekend.
×
×
  • Create New...