karjo2
Members-
Posts
4482 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karjo2
-
Zapytaj w aptece, raczej koszty sa porownywalne. Co do mojego psa, to niestety jest z niekontrolowana agresja po ataku :(. Jest duzy, silny, niewiele mniejszy ode mnie, ale trzeba sobie jakos radzic. Jesli dojdzie do tego, ze bedzie zbyt duzym zagrozeniem, to niestety tez bierzemy pod uwage uspienie :-(. Oczywiscie, sa leki wyciszajace, uspokajajace. Podejdz do weta bez psa, porozmawiaj, moze wyda lek, ktory podasz wczesniej? "Glupi jas" czyli premedykacja, jest w zastrzyku dozylnym, wiec tylko u weta.
-
To nie tak, ze nikt nie wspiera. Tu jest sporo osob, ktore to przeszly, przeszly rownie zle chwile ze swoimi futrzakami. Ale warto dla tych dobrych dni, tej radosci, jaka sie daje sobie wzajem. Co do luminalu, warto zmienic, za bardzo obciaza organizm na dluzsza mete. Pare dni przyzwyczajenia sie psa do nowego leku da sie przezyc, jesli to jest szansa na nastepne miesiace/lata. A ja, no coz, jestem na swiezo po zdiagnozowaniu epilepsji i na razie czekamy na nastepny atak, jesli beda zbyt czesto, trzeba bedzie wprowadzic leki. Jesli nie, to tylko w czasie ataku chowac sie za dobrymi drzwiami :roll:. Moze to teraz nienajlepszy pomysl, ale warto wczesniej sie wiecej dowiedziec, jesli zajdzie potrzeba i oby sie nigdy nie przydalo: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1084/na-czym-polega-uspienie-psa-16113/[/url]
-
Niestety, taki jest urok zywego stworzenia. Nigdy nie wiadomo, co nam czy zwierzakom sie przydarzy. Na lek pewnie dobrze bedzie reagowac, przez pierwsze dni moze byc ospala, malo kontaktowa, podobnie jak po luminalu. Trzymcie sie mocno!
-
Skoro jest ryzyko, ze zabieg wykonuje ktos bez odpowiednich kwalfikacji (nawet tylko podejrzenie), to bym wiala z takiego gabinetu. Przy zabiegu nie mozesz zostac, warunki aseptyki, sam widok, zreszta salki zabiegowe sa dosc male, dodatkowa osoba robi tlok, a gdyby cos sie zaczelo dziac. To normalne, ze sie przejmujesz, w koncu powierzasz komus zwierza :calus:
-
Osluchowo niewiele da. Moze ja juz nadwrazliwa jestem, ale standartem jest ekg. No i pare innych badan.
-
Po mojemu, jesli by suni mialo cos naprawde sie stac, to juz by sie stalo w trakcie wizyt u weta. Mame sprobuj troche uspokoic, skoro sunia idzie na leki, jest szansa na jeszcze ladnych pare lat wspolnego zycia. Pociesz pytaniem, czy tez by chciala eutanazji po zlamaniu nogi ;). To, ze sie sunia zrobila bardziej zjadliwa, wynika i z choroby i z wieku. Badania, to problem z utrzymaniem psa przy ogledzinach czy kwestia kosztow? Bo jesli tylko sprawa techniczna, to raczej bym sie nie zastanawiala, zalozony kaganiec materialowy ( weterynaryjny, nie pozwala psu otworzy pyska i udziabac), przestac sie cackac ze soba, przytrzymac i bedzie po krzyku. I jeszcze raz, sprobowac przejsc na fenobarbital, zamiast luminalu. A pobranie moczu i kalu? Tak na wszelki wypadek, poczytaj tez (chyba w geriatrii) topik o usypianiu, tak by wiedziec wczesniej, jak powinno to wygladac i oby sie nie przydalo. Trzymam mocno kciuki za Was.
-
Masz tu topik o wetach z Ponania, rzuc okiem: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f351/weterynarz-w-poznaniu-1004/index15.html[/url] Natomiast bym sie troche obawiala tak na zywca, narkoze u szczeniora ( zreszta u kazdego psa) bez wczesniejszych badan.
-
Skibidiba, naprawde niewiele rozumiesz z wypowiedzi forumowiczow. Patrzac na Twoje postepowanie i slowa, naprawde rece opadaja, a psy sie beda czesto zmieniac :shake:. Skoro szczenie 5-miesieczne jestes w stanie opanowac dopiero na kolczatce, wychodzisz z zalozenia, ze jak tez zdechnie ( a wystarczy, ze zachoruje, to po co leczyc), to sie wymieni na nowy model, to wybacz, ale mentalnie nie pasujesz jako istota myslaca. To sie nazywa elementarny brak wartosci wyzszych, empatii, niezaleznie czy w stosunku do zwierzat, czy do ludzi.
-
Zmien termin, kilka dni nie robi przeciez roznicy, rozumiem, ze psiak ma niewielka przepukline, bez wyciekow itp.? A co nagle, to po diable, nie zaufalabym wetowi, ktory na juz chce kroic. Wrzuc w szukajke wetow w Poznaniu, pewnie cos sie znajdzie.
-
Przede wszystkim konsultacja z innym wetem, skoro az taka ingerencja i tak nagle jest proponowana. Przepuklina nie jest zagrozeniem zycia. A badania przed narkoza wypadaloby zrobic, krew, ekg, moze usg jak to wszystko w srodku wyglada...
-
I dalej unikasz odpowiedzi na pare pytan. To jak to z wyborem miedzy sunia i miotem? Pytanie jest, co Ty konretnie bys zrobila?
-
Gopo, to znow, skoro nie ma idealnego rozwiazania, by wymusic ludzka odpowiedzialnosc od zaraz, pozostaje dzialanie wielokierunkowe, w tym zmniejszanie populacji przez sterylki aborcyjne, eutanazje slepych miotow i psow nie nadajacych sie do adopcji. Nie mozna ograniczyc sie do kontroli finansow, bo nawet wydawane najsluszniej nie starcza na uratowanie i pomoc wszystkim zwierzetom, niestety. Dlatego tyle osob Ci mowi, ze nie masz pojecia, jak wyglada polska rzeczywistosc psow bezdomnych i schroniskowych, domnych, gdzie wlasciciel ma psa, bo ma i nic wiecej. To, ze uratowalas jednego szczeniora oznacza brak refleksji, co z jego rodzenstwem - ile mialo takiego farta, jak on, ile wisi na lancuchu, ile zeszlo w efekcie chorob, wypadkow, pogryzienia, czy okrucienstwa ludzkiego... A co przezyly, to ich... tak?
-
To zaraz,zaraz, chodzi by psy wyadoptowywane szly jako jalowe? W jaki sposob to osiagniesz, skoro maja byc to w wiekszosci szczenieta i to dosc male? Sterylka kilkutygodniowych maluchow :crazyeye:?
-
Dobrze, to od innej strony. Gopo, poprosze o pomysl, ktory by powiedzmy zadzialal w 99%, by na juz od jutra, ludzie ponosili odpowiedzialnosc za swoje psy, za te wszystkie schronowe, podmostowe i in. dramaty. By przestalo przybywac i przybywac istnien szukajacych swojego czlowieka, by nie trzeba by bylo podejmowac tak drastycznych decyzji. I od razu poprosze o pomysl, jak ograniczyc "humanitarnie" liczebnosc zwierzat w schronach do kilkunastu. Bo moze nam wszystkim cos tu umyka?
-
Marmara, pytanie to ironia? Siemie na ladniejsze futro, lepsze trawienie, glut z siemienia gotowanego dziala oslonowo na zoladek. Widzisz, a moj owocowo-warzywnego kefiru czy jogurtu by nie tknal. Co pies, to wymogi ;).
-
I jak sunia, jak wizyta u weta?
-
To jakies deja vu :evil_lol:. Galareta z lap jest latwiej przyswajalna, poza tym jakos w tej formie psu bardziej smakuja ;). PS. I jeszcze drobiazg, wtedy moge cudow psu nawciskac (siemie, warzywka itp.) i zje, a sprobuj to wmieszac/wetrzec? w surowe lapy.
-
Gopo, mowisz o dosc odleglej przyszlosci, gdyby tylko skupic sie na sterylkach. Nie do wszystkich sie da dotrzec, a przy juz istniejacym poglowiu psow w Polsce, to czekanie na efekty zajmie dziecieciolecia. Rozumiesz ? I skoro jestes tak przeciwko aborcji, przyjmij szczeniory czlowieka ktory w ten sam sposob mysli (albo szczenna bezdomna sunie), odchowaj je (przeciez nie wolno usypiac?) i znajdz im domy. Dopiero szukajac dobrego miejsca dla psa, zrozumiesz jak malo tych miejsc jest i jak duzo psow ich szuka... Na razie to totalna hipokryzja, dajmy szanse milusim szczeniorom, a pozostale (ktore mialy pecha dorosnac) niech sobie radza.. Zrozum dalej, ze ktos majacy do wyboru podrostka czy doroslego psa, a cudna puchata kulke na ogol wybierze maluszka. Popatrz, co sie dzieje w topikach "Adoptuje psa", wszyscy pchaja sie po szczeniory, stawiajac jednoczesnie wymogi, ze maja byc spokojne, ulozone, nauczone czystosci, zdrowe, nie wieksze/mniejsze docelowo niz... A przy propozycji psam chocby kilkumiesiecznego oburzenie....
-
Czytam i ma wrazenie, ze to nie ja nie rozumiem tematu ;). Piszesz, ze jestes przeciwna aborcji, powolujesz sie na swietlane warunki Zachodu, a ja Ci pisze, ze sa lepsze wlasnie dzieki powszechnym aborcjom (sterylka aborcyjna to sie nie liczy?). Chyba , ze jestes za sterylka (aborcyjna tez) :eviltong:?
-
Bo na Zachodzie norma jest sterylka aborcyjna suk trafiajacych do schroniska, sterylki, eutanazja psow nienadajacych sie do adopcji, zbyt dlugo przebywajacych w schronisku, powszechne znakowanie psow, duza odpowiedzialnosc (przede wszystkim finansowa) za posiadanego psa i jego zachowanie. Wez pod uwage, ze wiekszosc krajow europejskich nie jest az tak zapsiona i zakocona jak Polska i czesc tych rozwiazan bez drastycznych posuniec obecnie, nie ma szans powodzenia. PS. Tak jak ktos napisal, przygarnij schronowy miot (tylko jeden), odchowaj, znajdz mu dobre domy, wymus sterylki/kastracje, by uniknac dalszego mnozenia, wtedy moze cos zrozumiesz... Po jednej wizycie i zabraniu szczeniora ze schronu naprawde niewiele wiesz, jak wyglada psia rzeczywistosc...
-
Ja bym jednak uparla sie przy innym wecie. Godzinke jazdy wytrzymacie, lepiej by sunia zeszla po wprowadzeniu hormonow i wykluciu ropomacicza?
-
Przy wycieku z sutek macica ma sie oczyszczac ? Zastosowane leczenie hormonalne na ciaze urojona, nie w kierunku ropomacicza. Poza tym suka chyba nie jest hodowlana, skoro jako 5-latka do tej pory nie byla kryta. I co po kryciu? Sterylka aborcyjna, uspienie slepego miotu - to te rozwiazanie?
-
To wet konowal. Malo, ze niedostepny, bo pracuje, kiedy mu sie "chce". Wyciek krwawo-ropny zdiagnozowac jako "lekkie zapalenie" :crazyeye:. To jeszcze obciazenie suni tabletkami hormonalnymi, brak dokladnego zbadania. I zalecenie ciazy, jako rozwiazanie problemow, to juz przechodzi pojecie.... Puli ma racje, skoro juz sa problemy ze zdrowiem, to ciaza ich dolozy, bedzie mial wet staly doplyw gotowki przez najblizsze miesiace/lata... Skad jestes, moze ktos poleci normalnego weta, moze w najblizszym wiekszym miescie? PS. Zadaj wpisu wszelkich podanych lekow do ksiazeczki zdrowia, masz prawo wiedziec, co podaje, a on obowiazek-powiedziec. Doczytalam miejscowosc. Wycieczka do Olsztyna/Elblaga wchodzi w gre? A przynajmniej konsultacja telefoniczna.
-
To Ty musisz wymagac, a badania sa podstawa do czegokolwiek. Wet nie moze "sobie sadzic" czy leczyc "na oko". Skoro i tak idziecie do weta, to jedno uklucie nie powinno nic zmienic. Mocz mozesz rano pobrac do wyparzonego sloiczka, podstawiasz reke ze sloikiem pod sunie i lapiesz (najwyzej umyjesz dokladnie rece po ;) ). Ma ten wet mozliwosc zrobienia usg, ekg, tez nie jest tak stresujace, bo pies lezy lub stoi w trakcie badania. Atakiem nie tylko sa drgawki i siusianie, to juz jest grand mal, sa rowniez ataki okreslane jako petit mal - poczytaj troche. A pies przez kilka dni moze byc oszolomiony lekami, tak one dzialaja.
-
Skoro ataki jednak sie powtarzaja, nawet slabsze, to moze dawka leki jest za slaba, albo organizm sie do niej przyzwyczail? Skonsultuj to z wetem. Zacytuje ze strony Klubu Malamuta : "[SIZE=2]Diazepam, czyli valium, jest środkiem na uspokojenie ale także bardzo skutecznym lekiem przeciwepileptycznym. Niestety podawany codziennie wykazuje coraz mniejsze działanie, ponieważ organizm się do niego "przyzwyczaja". Dlatego też zazwyczaj stosuje się ten lek tylko do zatrzymywania już rozpoczętego ataku. Bywa, że używa się go codziennie, ale tylko gdy inne leki same nie działają. Najlepszy sposób podania dla zatrzymania ataku to dożylna iniekcja, można go także podawać doodbytniczo w postaci czopków (szybko się wchłania przez błony śluzowe)." Luminal nalezy do tej samej grupy lekow. Badania dobrze byloby zrobic jak najszybciej, bo moze jest do wykrycia konkretna przyczyna tak gwaltownego nasilenia atakow. Oddawanie moczu jest na ogol spotykane przy padaczce i bynajmniej nie oznacza to najgorszego. Sam widzisz po suni, ze z padaczka mozna zyc dosc dlugo, dopiero, gdy ataki sa czeste wprowadza sie leki. Porozmawiaj z mama, ustal, ile ogolnie by kosztowaly badania, moze da sie przekonac? A przy wprowadzeniu skutecznej dawki lekow moze uda sie sunie wyprowadzic? [/SIZE]