-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
[quote name='Czekunia']Ale aż tyle:diabloti:??[/QUOTE] na raz to nie, ale... wszystko zależy od tego, na ile nas będzie stać, haha :evil_lol:
-
[quote name='Czekunia']Ładnie jej życzysz:evil_lol:[/QUOTE] oj tam... ja bym chciała :oops::evil_lol:
-
[quote name='Martens']Ja byłam lepsza; zanim zobaczyłam podpis gabinetu wet. moją pierwszą myślą przez ułamek sekundy było, że to Agi :lol:[/QUOTE] hahahaha dobre :lol: może to mi dobrze wróży? :evil_lol:
-
jest u góry na zdjęciu napisane 'kot' :evil_lol: a kotem tym razem jest Irena, jakby ktoś nie pamiętał: [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/561213_382076458496804_1949007378_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/76510_435724129798703_208426762_n.jpg[/IMG] a to małżonek: [IMG]http://www.metamorfoza-hodowla.pl/obrazki/strona/czarek/dsc09666.jpg[/IMG]
-
gadam sama do siebie :cool3: ale mimo to: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/194/v2kr.jpg/][IMG]http://img194.imageshack.us/img194/9708/v2kr.jpg[/IMG][/URL]
-
hm... to ja też się zapiszę na porodówkę... ale z kotką :evil_lol: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/194/v2kr.jpg/][IMG]http://img194.imageshack.us/img194/9708/v2kr.jpg[/IMG][/URL]
-
jesteśmy po drugiej porcji leków, o tej godzinie nieco mniejszej. Tosia już jest obrażona, próbowała zeskoczyć z łóżka, czego nigdy w życiu nie robiła(chowała się zawsze w pościel) :roll: ale i tak generalnie sprawniej poszło aplikowanie karmy ratunkowej, która chyba pobudza jej apetyt, bo jak tylko odłożyłam ją do klatki, to poszła jeść :multi::multi: za to mnie coś ugryzło w rękę i mi spuchła :shake:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
motyleqq replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
już miesiąc? rety, ale czas szybko leci! :crazyeye: -
[quote name='Justa']200zł jak na warszawę to niewiele. Cieszę się, że Tosia zdiagnozowana, niech szybko wraca do zdrowia ![/QUOTE] nie wiem, nigdy tyle nie zostawiłam u weta, ale to i tak nieważne. liczy się tylko to, żeby wyzdrowiała :) cała jestem brudna po podawaniu leków :evil_lol: nie jest to takie proste. ta karma ratunkowa to taki zielony glut po rozrobieniu, Tosia uciekła zakopać się w kołdrę i teraz pościel jest nieco brudna :lol:
-
[quote name='Majkowska']ufff, jak to dobrze takie wieści przed snem. Znaczy że sprawa uleczalna, bośmy tu już dramat zrobiły wszystkie jednogłośnie ;) To się kurujcie dzielnie. A tak z ciekawości - ile taka wizyta ze świnką kosztuje? Liczą co mniej niż jak za psa, czy nie ma litości na tym świecie?[/QUOTE] nie ma litości, jest drożej niż za psa, chociaż w sumie nigdy nie robiłam psu tylu badań co dzisiaj Tosi i nie brałam tylu leków od weta. ma nawet zdjęcie rtg zrobione. zapłaciłam za wszystko 200zł [quote name='dog193']Super :) Mówiłam, żeby nie panikować :) O, i mieli karmę ratunkową? Jaką?[/QUOTE] herbi care plus. tam jest wszystko, wypas gryzoniowy :lol:
-
dopiero jestem w domu. ulga na maksa :) po pierwsze, Tosia ma silne zapalenie ucha, strasznie dużo ropy tam miała i nadal ma. przez to ma zaburzenia równowagi, krzywą postawę ciała i na dodatek krzywo starte zęby, więc musiała już dość długo cierpieć :roll: po drugie, ma drożdżaka w pysiu, przez co bolało ją jedzenie. dlatego coraz mniej jadła, a na dodatek miała w pysku i przełyku mnóstwo żarcia. normalnie nie mogłam uwierzyć, że to co jej wet wyjęła, tam się jej zmieściło. dostałyśmy dużo leków... karmę ratunkową, tabletki przeciwbólowe, jakieś syropy i coś do ucha. generalnie najpierw leczenie pyska, dopiero potem antybiotyk na ucho, bo nie można na raz. za tydzień znów wizyta. a ja już dziś zostawiłam tam swoje wszystkie pieniądze :eviltong:
-
[quote name='dog193']To karma ratunkowa w formie proszku, dodaje się wody i tworzy się taka papka, którą się podaje zwierzakowi. Nie sądzę, żeby weterynarz to miał, ale zapytać można, ktoś w Warszawie powinien mieć. RodiCare masz np tutaj: uszatkowo.pl/ Jeśli będzie potrzeba to mogę ci wysłać swój, tylko mój jest już po dacie (ale to jest proszek, więc ja tam to dalej używam w razie potrzeby, bo to się przecież nie psuje).[/QUOTE] to klinika dla gryzoni, więc może będą mieli. jak nie, to zamówię, albo odezwę się do Ciebie [quote name='Victoria']jej biedna mała... ;( jak chcesz to moge Ci dac namiary na Panią wet ktora ma własne świnki i w święta uratowała moją teosie. trzymamy kciuki :kciuki:[/QUOTE] jadę do Ogonka, wszyscy zachwalają, może przypadkiem też masz to miejsce na myśli?
-
[quote name='dog193'] Dobrze by było zaopatrzyć się w jakiś RodiCare albo CriticalCare i dokarmiać ją.[/QUOTE] jacie, nigdy o tym nie słyszałam. może dadzą mi to w klinice? widzę, że w składzie tego RodiCare są rzeczy, które zaleca się przy tej dziwacznej chorobie skinny, więc chyba warto kupić
-
[quote name='Majkowska']A nie masz możliwości ich oddzielić na trochę? Zresztą może i nawet lepiej jakby to miało się okazać zaraźliwe...[/QUOTE] no właśnie nie wiem, czy mam je rozdzielić. bo tak generalnie to Tosia przytula się do Zosi i od kiedy są razem, to są dla siebie całym światem. nie wiem, czy to nie będzie zbyt duży stres. jutro omówię to z wetem i podejmę decyzję
-
[quote name='dog193']Teraz nie ma co się łamać tylko trzeba wziąć się w garść i walczyć :) PS. Jeśli byś chciała mniejszy trasporter "na zaś" to możesz do 7 sierpnia policytować się tutaj: [URL]http://forum.kroliki.net/index.php/topic,15884.0.html[/URL] (nr 35 w "nowościach"). Cena atrakcyjna, a kasa idzie na króle, więc myślę, że fajna sprawa, jeśli i tak miałabyś transporter kupować :) Ewentualnie mogę policytować za ciebie, jeśli konta nie chcesz zakładać ;)[/QUOTE] o, pomyślę o tym transporterku, tylko w tej chwili nie mam do tego głowy [quote name='Majkowska']A jakby kartonowe pudełeczko wsadzić jej do kociego transportera? Będzie jej zaciszniej, taki jakby domek. Ile około zajmie Ci podróż do Wawy? ( ogólnie to gdzie ten Twój Łuków? ja w PL absolutnie niezorientowana:oops:) Też trzymam kciuki. Będzie dobrze.[/QUOTE] Łuków jest w lubelskim, koło Siedlec i do Wawy mam nieco ponad 2h jazdy, plus dojazd do kliniki dzięki za kciuki wszystkim. Tosia bardzo mało dziś zjadła. niestety jednak nadal się przewraca. co gorsza, Zosia ją przed chwilą popchnęła i nie dawała jej się podnieść, przy czym Tosia piszczała takim strasznie smutnym tonem :shake: musiałam przegonić Zośkę, bo chyba inaczej by nie ustąpiła...
-
[quote name='zaba14']W kartonowe pudelko... Trzymam kciuki .[/QUOTE] cały dzień poza domem w kartonowym pudełku to średnia opcja. jak jej przyjdzie do głowy to może przegryźć. pojedzie w kocim transporterze. dzięki za wszystkie kciuki
-
eh, boję się coraz bardziej :placz: rety, nie mam w co zapakować Tosi jutro. kocie transportery są dużo za duże :roll:
-
jestem przerażona... miałam jechać w środę, ale chyba w takim razie pojadę od razu jutro :shake: chyba nie ma sensu dawać jej zastrzyku w ciemno, a w Łukowie nic więcej nie zdziałam. a tak chociaż krew pobiorą... a zobaczyłaś te linki które wstawiłam? co o tym myślisz?
-
[quote name='Majkowska']ojej, ja też widzę różnicę mimo że o świnkach mam zerowe pojęcie i z pozoru bym powiedziala że jest ok. a czy ona ma na tamtym zdjęciu takie sztywne nóżki czy tak stanęła? Szczerze to bym na Twoim miejscu też już jechała do weta jeśli tylko jest taki który umie dobrze pomoc. Jest to stres dla zwierzątka, ale bym nie czekała.[/QUOTE] ona tak sztywno chodzi teraz... taki co naprawdę może pomóc, to w Warszawie... i już właściwie pewne, że pojadę. Tosia niby je, ale skubie od niechcenia, a przecież jak wszyscy chyba wiedzą, wcześniej non stop tańczyła przy miskach [quote name='dog193']Nie chcę was straszyć :shake:[/QUOTE] dostałam PW które i tak mnie przestraszyło, więc... chyba lepiej coś tam wiedzieć i podsunąć wetowi ewentualnie, więc jak możesz, to podziel się tym co wiesz... być może jest tak, że źle się czuła już przed upadkiem i to z tego powodu tak się stało, mimo że wcześniej normalnie stamtąd zeskakiwała więc... [URL]http://www.oopsmarsvin.se/9044805a-f2d8-42da-99a8-f4fad2c9bfb6-29.html[/URL] jak kogoś interesuje to po polsku przetłumaczone [URL]http://chsmz.blog.onet.pl/2008/10/08/skinny-czyli-wyjatkowa-rasa-swinek-morskich/[/URL] nie mogę racjonalnie myśleć. chciałabym, żeby ktoś mi teraz powiedział, że to nic nie znaczy i że to nie jest o mojej Tosi. ale skoro ktoś mi to podesłał, patrząc na zdjęcia Tosi... :placz:
-
[quote name='dog193']Ech, obawiałam się tego :( Oby to nie było to co u Jaspera...[/QUOTE] a co jemu dokładnie było? Tosia bokiem: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/838/as62.jpg/][IMG]http://img838.imageshack.us/img838/9494/as62.jpg[/IMG][/URL] i dla porównania: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/210/zositos.jpg/][IMG]http://img210.imageshack.us/img210/2521/zositos.jpg[/IMG][/URL] :shake: i tyłem [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/845/iai0.jpg/][IMG]http://img845.imageshack.us/img845/5969/iai0.jpg[/IMG][/URL] wcześniej [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/854/img2492o.jpg/][IMG]http://img854.imageshack.us/img854/4885/img2492o.jpg[/IMG][/URL] Tosia zawsze była mała i niezbyt tłusta(w porównaniu do innych skinny), ale chyba widać różnicę... nawet moja siostra powiedziała, że jakaś mała się Tosia zrobiła :shake: widzę, że je. nie wiem, o co chodzi...
-
Tosia schudła :shake: nie wiem ile dokładnie w gramach, ale widać po niej :shake: zrobię potem zdjęcie i same zobaczycie różnice :placz: jutro do weta na zastrzyk, ale chyba powinnam się szykować do Wawy... niby się już nie przewraca, ale wzięłam ją dziś do ręki i jest po prostu WYSUSZONA :placz: a zdjęłam dla niej miski ze stojaka żeby jej było łatwiej jeść(bo zauważyłam, że się kiwa przy stojaku i rezygnuje...)...
-
[quote name='Majkowska']i jak zdrówko świniaczka?[/QUOTE] chyba lepiej, ale straszne jest to podawanie leku... dobre parę minut po wstrzyknięciu płynu do pysia siedziała i kwiczała :shake: strasznie mi przykro było, aż Timeczek do niej podchodził i sprawdzał, co jej się stało...
-
nie wiem, to było dziwne :shake: świnki mają dwa możliwe wyjścia z klatki: jedno normalnie przez drzwiczki, a drugie to dziura, która gdy klatka jest zamknięta i złożona, jest miejscem przejścia z jednej klatki do drugiej(klatki mam połączone: [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/21/pi8j.jpg/[/URL]). zazwyczaj wychodzą tą dziurą łączącą, jak ta mała klatka jest odpięta. zeskakiwała tak dzień w dzień i naprawdę nie wiem, czemu ten jeden raz się jej nie udało :shake: tzn tak myślę, że to stamtąd upadła. usłyszałam 'bęc' i że pisnęła, a jak się wychyliłam to siedziała w tamtym miejscu. było tam nasikane przez Zosię, ale nie wiem czy to ma jakikolwiek związek
-
ale ona upadła, więc chyba nie ma sensu szukać innych powodów? wolałabym żeby ten upadek był jedynym powodem :eviltong: ale jeśli leki nie pomogą, to będę szukać dalej... oby nie było to koniecznie
-
właśnie w strzykawce jej podaję, pokruszoną tabletkę do wody i do strzykawki i potem do obrażonego pysia :lol: jakieś zaburzenia błędnika/obrzęk mózgu po upadku. ja tylko słyszałam takie 'bęc', nie wiem na co spadła, wydaje mi się że na bok-główka+tylna łapka, bo też dziwnie tą łapkę trzyma. nie wiem czy z tą łapką nie będę musiała mimo wszystko jechać do Wawy, bo te leki mają pomóc na tą równowagę