-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
bardzo mi się podoba ta składanka o ONkach :lol:
-
[quote name='omry']Agnieszka, sama uczyłaś się rzucać psu? Ja będę chciała się za to zabrać, ale kompletnie nie wiem jak..[/QUOTE] w jakim sensie rzucać psu? chodzi Ci o frisbee?
-
no ale napisałaś właściwie to samo co ja :lol: zaproponowałam Soko, by dowiedziała się na co ma konkretnie uczulenie. powiedziałam o Morzu Martwym, bo z tym mam obecnie kontakt, a weźmy pod uwagę ludzi, którzy z problemami skórnymi jadą do Izraela. nie bez powodu przecież. nie wiem, czego używałaś, więc nie oceniam, ale oczywiście może tak być, że uczula i Morze Martwe. wszystko może uczulać. niektórzy nie mogą używać niczego, bywa. ja nie mam żadnej alergii skórnej, obojętnie czego użyję, nawet jakiegoś badziewia. i bardzo się z tego cieszę :lol: ale tak się złożyło że tymczasowo i nie po raz pierwszy pracuję z kosmetykami i rozmawiam z wieloma kobietami i dlatego wiem, że kosmetyki dla alergików to ściema. na pewno dla wielu alergików okażą się strzałem w dziesiątkę, ale nie należy ich brać za pewnik.
-
ja tam nie narzekam na ten obiektyw ;) zwłaszcza biorąc pod uwagę jego niską cenę
-
to teraz trzeba tu wpadać jak tylko pojawi się jakiś nowy post :lol:
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
motyleqq replied to betty_labrador's topic in Galeria
[quote name='betty_labrador']hm fajna opowiesc :) moze koty takie sa. Jak była Pusia to co innego bo od malenkiego zabierałam ją na spacerki, chodzila , uczyla sie, a tu taki nagly zwrot akcji. No ale ..dzieki za pocieche , moze pochłonął ja żyjący świat, poszła na łowy :evil_lol: Okno czeka otwarte.[/QUOTE] różnie z nimi bywa. akurat u nas tylko jeden kot jest wychodzący, ale zawsze wraca. no i raz ta mała zołza zwiała. tak to w wolierze siedzą. ale np kot rodziców mojego TŻ raz zniknął na jakieś 2 tygodnie i wrócił w strasznym stanie, same kości... prawdopodobnie był gdzieś zamknięty :shake: ale nie martw się, wróci. kilka godzin nieobecności to nie jest długo :) wtedy jak Zuza poszła to moi rodzice rozwiesili ogłoszenia, tydzień po jej powrocie przyszedł jakiś pijaczek twierdząc, że ją ma, bo była wzmianka o nagrodzie:lol: -
hehe, to przyjazny chłopak z Luki :) Apo co był u mnie na DT też kochał wszystkich ludzi i na każdego chciał wleźć :lol: natomiast Etna taka nie jest, unika obcych, ale jak już ktoś ją pogłaszcze, to staje się członkiem stada i ona go kocha :lol: zaś z psami to różnie bywa, jak któryś się awanturuje, to ona od razu też. jak pies jest mniejszy od niej, to go przewraca na glebę i trzyma :roll:
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
motyleqq replied to betty_labrador's topic in Galeria
u moich rodziców też tak kiedyś kotka poszła w długą. byli z nią na dworze, chwila i kot za siatką i nie ma... wróciła jakoś po 3 dniach, cała i zdrowa, ale z dzikim spojrzeniem :lol: dzień później pojawiła się nowa kotka, więc ta uciekinierka się obraziła na 2 tygodnie, jakby myślała, że chcieli ją już wymienić ;) -
nie będzie wyrozumiała :diabloti: ona nie wie co to znaczy być delikatną :evil_lol: nie jest delikatna ani wobec nas, ani wobec innych psów, dlatego ostrożnie dobieram jej znajomych ;) no niestety, po dorwaniu się do miśka wata jest wszędzie...
-
nie ma czegoś takiego jak produkt hypoalergiczny, to tylko marketingowa ściema. każda alergia to sprawa indywidualna i uczula Cię jakiś/jakieś konkretne składniki. więc jedną osobę produkt z napisem 'dla cery alergicznej' nie uczuli, a drugą(Ciebie) owszem. tak samo jak psy dla alergików ;) najlepiej, gdybyś dowiedziała się na co konkretnie jesteś uczulona. być może na konserwanty(parabeny), być może na coś innego. szukasz kosmetyków kolorowych czy pielęgnacyjnych? jeśli tych drugich, to szukaj jak najbardziej naturalnych(choć możliwe, że uczula Cię jakiś naturalny składnik). możesz spróbować kosmetyków z Morza Martwego, ale tych prawdziwych-są drogie, ale generalnie warte swojej ceny.
-
no jak ja zacznę uczyć odbić od ciała(frisbee)to chyba w jakimś skafandrze ochronnym? :lol: hehehe, 'Luka, milordzie, teraz się poszarpiemy' :lol: akurat szarpania to Etna nauczyła mnie :cool3: jak dostała swojego pierwszego misia to zaczęła sama z siebie wciskać mi go w ręce :)
-
no właśnie, opanowanie! dopiero niedawno się go nauczyłam, a wraz ze mną i pies. proste :lol: i od razu żadnych nowych siniaków :lol: Etna też się czasem rozprasza, ale wtedy łapie zawiechę i stoi w miejscu i duma ;) my praktycznie nie używamy smaków, tylko szarpak/piłkę na sznurku. ale właściwie to bez znaczenia, bo Etna nie widzi nagrody podczas biegu, bo wtedy za bardzo szaleje. dopiero jak skończymy przebieg to ją sadzam i dopiero nagradzam :)
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
motyleqq replied to omry's topic in Foto Blogi
ło, to dobry kawałek jedziecie! trochę Ci zazdroszczę, emocje przed przybyciem psa są niesamowite :) mała na pewno wypełni Twój czas i uwagę tak, że nie będziesz już cierpieć :) -
[quote name='a_niusia']kurde kurde ja tez zaczynam oczekiwac drugiej cieczki. poprzednia wystapila w grudniu. ma czas do lipca, zeby jej dostac, bo jesli dostanie w sierpniu, to sie strasznie wkurze i jej kupie chyba tampony czy cos takiego. zadnej cieczki na wakacjach nie chce. i to sie tyczy obu glabow.[/QUOTE] no cieczka na wakacjach to nic fajnego. a nie ma w razie czego tabletek/zastrzyków zatrzymujących? [quote name='darii_iia']Wpadam w hopki, które się potem przewracają albo tyczka spada, zdarzyło mi się też wpaść w tunel...ja też nie umiem biegać. :lol:[/QUOTE] haha... ja wprawdzie biegam za blisko, ale jeszcze nie wpadłam ani razu :lol: tylko nie wiem jak u Was, ale u nas każdy mój błąd od razu odbija się na Etnie. jak jestem zbyt blisko przeszkody, to ona nie skacze przez tyczkę w hopce, tylko przez te boczki... jak się miotam i nie wiem, co mam dalej pokazać, to ona się szybko denerwuje i dlatego mnie tak gryzła :roll: a mi jakoś trudno jest jednocześnie patrzeć na przeszkody, na psa i kontrolować swoje ciało :lol: ale wzięłam na luz, wołam ją bez emocji i biega super teraz :)
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
motyleqq replied to omry's topic in Foto Blogi
jakaś jakby duża, ile ona waży? :) -
[quote name='darii_iia']Na mnie nigdy pies nie wpadł na agility. :razz: Ale za to ja od czasu do czasu wpadam w przeszkody. :lol: [/QUOTE] no widocznie Ty umiesz biegać, ja nie :lol:
-
[quote name='darii_iia']Ja też chcę fotki kociaków. ;) Świetnie, że się tak zagłębiacie w psie sporty ! :) A jak tam agility idzie ? Może spotkasz kiedyś na treningach brata Luki. :)[/QUOTE] z agi coraz lepiej, już mnie nie gryzie po rękach ;) za to ja jestem sierotą i jak trzeba zmienić strony to tak się kręcę, że koniec końców pies na mnie wpada :splat: chyba nigdy się tego nie nauczę :lol: temperatura sprawia, że mój pies leży plackiem i nie wykazuje zainteresowania niczym, aż doszłam do wniosku że już mnie nie kocha, bo jak weszłam do domu, to leżała i się paczyła :lol: po chwili wstała, zamerdała ogonem i padła z powrotem. na dworze się wlecze, nie chodzi. no i do tego cieczka, ciągle coś muszę wycierać. na klatce też krew :diabloti: tak to bym poszła do parku czy lasu wieczorem, ale będzie trylion ludzi z psami, więc odpada. może po 22. mam dla Was wspólną foteczkę, jak się przytulamy :cool3: a koty później [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/404/imag0069as.jpg/][IMG]http://img404.imageshack.us/img404/4386/imag0069as.jpg[/IMG][/URL] i jeszcze jedna we trójkę: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/341/imag0029tm.jpg/][IMG]http://img341.imageshack.us/img341/9036/imag0029tm.jpg[/IMG][/URL]
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
motyleqq replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[quote name='LadyS']Jakby było przed sadzeniem, to bym go puściła, a tu pomidory zasadzone, truskawki zasadzone, rzodkiewka w pełni, a do tego zioła mojego dziadka do leczenia - oj, chyba by się skończyła rodzinna miłość :lol:[/QUOTE] pewnie by się skończyła... :lol: -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
motyleqq replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[quote name='LadyS']Owszem, bo u dziadków brama wjazdowa praktycznie cały dzień otwarta, no i babcia ma pielęgnowane zioła, kwiaty, warzywa - jakby tam biegał albo to przekopał, to by umarł marnie :lol:[/QUOTE] skąd ja znam uroki ogródków... Etna kiedyś wpadła mojej mamie w ogórki czy coś, to się potem tłumaczyłam, że jej przekopała przed sadzeniem :evil_lol: -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
motyleqq replied to LadyS's topic in Foto Blogi
widzę że Jax na podwórku nadal był lonżowanym konikiem? :cool3: -
a my mamy cieczkę i już zaczynamy poznawać kulturę ludzi ;) oczywiście rozumiem to, że większość psów nie odwoła się w tej sytuacji, bo taka ich natura i naprawdę, nigdy nie mam pretensji, gdy podbiega do nas pies. problem zaczyna się w momencie, gdy właściciela to nie obchodzi ;) mi się jeszcze nie zdarzyło, ale wczoraj mój TŻ mówił, że szedł z Etną i spotkał żulerską parę z psem, który oczywiście się do naszej przyczepił. tamci oczywiście zero reakcji... tyle dobrego, że nie właził na nią. natomiast kocham ludzi, którzy widząc że skracam maksymalnie smycz swojej suki łapią swoje psy :loveu: mamy pod blokiem pana z dużym samcem, jak ich zobaczyłam to wzięłam Etnę do nogi, bo wiedziałam że inaczej zacznie do niego ciągnąć. no i on mimo że nasze psy się znają i się razem bawiły złapał od razu swojego i spytał 'co tam u wulkanika?' :lol:
-
[quote name='Balbina&F']Jaką dasz gwarancję ,że ten pies na lince nie zerwie się i nie zagryzie drugiego psa? To jest zwierze, kieruje nim instynkt, ja nie dam sobie ręki uciąć za to, jak zareaguje mój pies. A ty byś ręczyła za psa który już kiedyś zagryzł? I później wielkie akcje, ratowania psa który zagryzł dziecko/ psa/człowieka...Jakby było mało normalnych psów do uratowania...Myślę ,że teraz wszyscy są mądrzy bo to nie ich pies...Ciekawa jestem jak zareagowalibyście jakby to wasz psiak został zagryziony?Czy tak samo chcielibyście żeby spacerował sobie na lince i cieszył się życiem. Dla mnie pies który raz zaatakował może to zrobić ponownie, a nikt nie musi tracić psa bo ktoś sobie wziął za cel resocjalizacje mordercy.[/QUOTE] [quote name='evel']A czy my mamy w naszym kraju niedobór psów, żebyśmy mogli sobie pozwolić na komfort nieusypiania psów, które gryzą, i to gryzą ludzi, albo poważnie ranią inne zwierzęta?[/QUOTE] podpisuję się pod tymi dwoma postami. ja bym nie chciała spotkać na swojej drodze tego psa, który to niby jest zresocjalizowany, ale zrywa się mu smycz/linka akurat w momencie, kiedy idę z dzieckiem albo małym psem. albo mam kota na rękach. krzywdę można zrobić również kagańcem. nie wszystkie psy są adopcyjne i do zresocjalizowania.
-
no, ale napisałabyś chociaż, jak Wam poszło :)
-
[quote name='Balbina&F']zaginiona sara-o to chodzi, zgadzam się w 100% :) Jakbyście zobaczyli jak Ci właściciele tulili biednego, zakrwawionego psa, jak nad nim płakali a widać było ,że nie są zbyt majętni, a operacja była potrzebna. Dlaczego ktoś ma cierpieć przez czyjąś głupotę? Nie wierzę w socjalizację takich psów, może się wydawać ,że wszystko jest już ok, piesek kochany a któregoś dnia znowu zaatakuje. Wiele ludzi traci swoje psiaki przez agresywne psy. Nawet na forum z tego co pamiętam był york zagryziony na śmierć, jakiś zaatakowany przez malamuta i sunia, też yorczek, również zagryziona. I teraz powiedzcie wszystkim właścicielom tych zwierzaków,że pies który zagryzł ich pupila, po prostu był sfrustrowany, właściciel się nim nie zajmował, nie należy go tak surowo osądzać, dajmy mu jeszcze jedną szansę, i najlepiej żeby właściciel pogryzionego psa dołożył się jeszcze na karmę albo behawiorystę dla psiego mordercy...[/QUOTE] tylko że to prawda, winien jest właściciel agresywnego psa. ale to nie znaczy, że ten pies powinien móc dalej sobie biegać po osiedlu czy lesie. to jest przykre, że przez głupotę ludzi życie tracą niewinne psy-i te zagryzione i te agresywne, które są(słusznie)usypiane. ale nawiązując do Twojego poprzedniego postu- gdybym puściła mojego psa samego, zostając w domu(tak zrobili rodzice 5 latka, dziecko było same)i mój pies zostałby zaatakowany, to miałabym wyrzuty sumienia. pewnie nic bym nie mogła zrobić, gdybym była na miejscu, ale to bez znaczenia. to jest analogiczna sytuacja. a nie, tak jak piszesz, że ktoś spuścił swojego psa i był przy nim i nie mógł nic zrobić. tych rodziców nie było. to jest nieodpowiedzialność i głupota, tyle.
-
tyle że tamte psy miały właścicieli. nikt ich nie wyrzucił, były po prostu wypuszczane