-
Posts
324 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sasni
-
Chodzi Ci, że nie lubią, jak do ich psów podejdzie jakiś inny ;) ? Puli spotykałam czasem na błoniach (ale to już było jakiś czas temu) i jej miśki też latały luzem ;) Ja po prostu nie rozumiem tego uprzedzenia, że inny pies ma nie podchodzić do mojego. Chyba, że ktoś ma psa agresywnego lub nietolerującego innych to co innego.
-
Czytam ten temat i czytam.... Czy wy zawsze prowadzicie swoje psy na smyczach? Czy one nie bawią się z innymi psami :crazyeye:? Sorry, że tak pytam, ale po prostu niektóre wypowiedzi mnie zadziwiły ;) Ja nie wiem, może w Krakowie są jacyś dziwni ludzie, ale w miejscach takich jak błonia czy wały psy chodzą luzem, nikt nie ma do nikogo pretensji jak czyjś pies podejdzie do innego. Psy bawią się ze sobą, biegają. A jak nie chcę się bawić, to po prostu sobie spacerują. No cóż... może mam wyjątkowe szczęście, że niedaleko mnie jest miejsce, gdzie mogę psa puszczać luzem i psiarze, którzy mają podejście takie jak ja ;)
-
Może to kwestia dojrzewania? Mój pies miał okres, w którym 'gonił' i straszył młodsze od siebie, uległe, niepewne psy. Szczeniak odważny to od razu kumpel.Tle, że mój pies nigdy nie robił tego 'na serio' , chodziło jedynie o przestraszenie i dawał sobie spokój. Co robiliśmy? Jak na horyzoncie widzieliśmy psa typu labrador, weimar, seter ( najcześciej te bywały uległe i niepewne) to odwracaliśmy uwagę psa, albo mówiąc miłym głosem 'Matti, zobacz jaki fajny piesek, jaki miły piesek' czekaliśmy, aż pies sam podejdzie do Matta. Wtedy było lepiej, bo cała frajda polegała na tym, żeby uciekającego pieska dogonić. Ważne ( przynajmniej wg mnie), żeby się nie zrażać i nie zaprzestawać kontaktu z psami. Bo to może tylko pogorszyć sytuacje. Chyba, że nasz pies jest ewidentnie agresywny i może zrobić krzywdę innemu psu. Wtedy pozostaje zwrócić się do specjalisty ;) My okres sprawdzania Mattowych sił przetrwaliśmy, chodziliśmy z nim między psy, nadzorowaliśmy. Pies wyrósł z tego zachowania, do innych psów zachowuje się wręcz idealnie.
-
Proste że nie musi. Ale było pytanie co mój pies lubi, więc daje odpowiedź ;) A że to lubi, to nie znaczy że mam kilogramy kabanosów w domu ;)
-
@ Graven kabanos koński. Podejrzewam, że jesteś miłośniczką koni :) Ja tego nie tknę ( zresztą jak mogę to ograniczam jedzenie każdego mięsa) , ale wiem, że mój pies go uwielbia, więc co jakiś czas moja matka mu kupuje ;)
-
Mój lubi mleczne bułeczki, kabanos koński, wszelkiego rodzaju szynki i sery. A z takich typowo psich smakołyków to suszone/wędzone, najbardziej uszy i... penisy :lol: ( bawole bodajże :lol:)
-
Mój Matti ma od roku legowisko meduzy (ponton) i spisuje się świetnie :) Mój pies specjalnie w nim nie szaleje, ale czasami ma przypływy radości i drapie, 'układa' kocyk , szkace i wszystko jest w porządku :) Dodam jeszcze, że posłanie znajduje się na polku przed wyjściem do domu ( ale pod daszkiem :lol:) , więc na temperatury i wilgoc także jest odporne :)
-
NIestety zdarzają się ludzię, którzy psów nie lubią :roll: Dla mnie to szczyt wszystkiego, że gościu podszedł i uderzył Twojego psiaka w pysk. A w momencie jeżeli Twój psiak chciałby się bronić, lub warknąłby na faceta, to byłoby, że jest agresywna :shake: Ostatnio na błoniach facet wezwał straż miejską, bo owczarek niemiecki zbliżył się na dwa metry do jego dziecka :roll: Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć, jakby pies zaczepiał dziecko, podszedł do niego bardzo blisko, ale na odległość 2m? Koleś nakręcił to na komórke i zaczął robić afere. A ten pies akurat jest świetnie ułożony i na komendy reaguje momentalnie, a dzieckiem się nie interesował kompletnie. Przyjechała straż, mandat za brak kagańca...:roll:
-
Mój pies w zasadzie na spacerkach zawsze jest luzem (oczywiście w bezpiecznych miejscach). Na smyczy jest tylko jak idziemy przez miasto lub koło drogi, czy np przez park, w którym jest sporo ludzi czy dzieci. Często jesteśmy na błoniach - a tam jest taka zasada, że psiarze puszczają swoje psiaki luzem. Jeżeli ktoś nie ma ochoty, żeby jego pies miał kontak z innymi idzie albo bokiem, albo po prostu tam nie przychodzi. W lesie również puszczam go luzem. Mój pies jest taki, że bez smyczy o niebo lepiej dogada się z innym psem niż na niej. Dlatego podczas spotkań z innymi psami, wolę żeby był luzem. Chyba, że właściciel drugiego psa, sobie nie życzy takiego spotkania, to wtedy po prostu schodzę na bok i biorę mojego. Natomiast jeżeli ktoś chce, żeby pieski powąchały się na smyczach to ja z regóły odmawiam - bo wystarczy mocniejsze ściągnięcie psa i ten drugi może to źle odebrać.
-
Na razie tylko jedna nowa ;) [IMG]http://img461.imageshack.us/img461/2835/mattikvc6.jpg[/IMG]
-
U nas rano godzinka, po południu to zależy.... od 1 do 2h :D W lecie chodziliśmy mniej, w zasadzie to tylko po południu, bo pieskowi się nie chciało :P
-
Znalazłąm tylko dwie fotki.... na razie reszty nie będzie, bo dysk w moim laptopie został sformatowany....:-( Muszę jutro zabrać aparat na spacerek :cool3: Matti z kolażanką ( w domku letniskowym :P ) [IMG]http://img250.imageshack.us/img250/1073/dscn5831il4.jpg[/IMG] a tu jakieś takie.... ;) [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/5971/dscn5825ri2.jpg[/IMG]
-
Ale się zapuściłam w galerii mojego psiaka :oops: Niestety mam tylko kilka zdjęć, inne są na kompie, który jest w naprawie :( [IMG]http://img411.imageshack.us/img411/2905/img9608mq7.jpg[/IMG] [IMG]http://img409.imageshack.us/img409/321/img9629yb2.jpg[/IMG] [img]http://img124.imageshack.us/img124/7307/img9648zc0.jpg[/img] Matti wygląda przytulnie, jest przytulny dla nas i znajomych, których zna, w zasadzie mogę stwierdzić, że na spacerach również jest przytulny. Natomiast jeżeli ktoś obcy chciałby wejść na naszą posesję to cała jego przytulność znika....:evil_lol:
-
Nie warto tego czytac, glównie same glupoty ;) jak chocby waga psa :lol: albo to, ze latwo poddaja sie tresturze :eviltong: Tybetana z rodowodem mozna kupic za 2000zl :) tyle kosztowal mój jak kupowalam go ponad 2 lata temu ;) PS. Przepraszam, ze bez niektórych Polskich znaków ( i przy okazji, ze dwa razy mi siewyslalo)
-
Nie warto tego czytac, glównie same glupoty ;) jak chocby waga psa :lol: albo to, ze latwo poddaja sie tresturze :eviltong: Tybetana z rodowodem mozna kupic za 2000zl :) tyle kosztowal mój jak kupowalam go ponad 2 lata temu ;)
-
@ Gonitwa Mój pies też 'lubi' Pidżame :diabloti:
-
Mój ojciec miał odczulanie biorezonansem. Przyniosło świetne efekty :) Przed odczulaniem ( z tego co pmaiętam) nie wilno przez dwa tygodnie spożywać alkoholu, palić papierosów i należy unikać kontaktu z alergene, na który chcemy się odczuliś ( w tym wypadku z psami). Metoda może wyglda śmiesznie ( trzyma sie w rękach kule, do ciała ma się przypiętych kilka elektrod... :lol:) ,ale przeprowadzane jest przez lekarza i naprawdę skuteczne i bezbolesne :)
-
Moejmu psu chyba jest wszystko jedno :P Jak mieszkaliśmy jeszcze w mieszkaniu to dużo czasu spędzał u mnie w pokoju i zawsze leciała jakaś muzyka. I to niekoniecznie spokojna, powolna :lol: ( uwielbiam rocka i punkrocka :diabloti:) . Może lecieć cicho, może lecieć głośniej nie robi to na nim wrażenia. Ale pamiętam, że jak Matti był malutki i nie chciał sam spać to siadałam koło niego na posłanku i jakoś łątwiej mu się zasypiało jak coś sobie nuciłam ;)
-
Dla alergika uczulonego na psią siersć - mastif tybetański ;) Inna struktura sierści, inne złuszczanie naskórka, brak psiego zapachu. Sprawdzaliśmy to nawet na testach - alergia na próbkę psiej sierści, która była w gabinecie była ogromna, a na próbke z sierści tybetana - prawie zerowa. ;) Do tego odczulanie biorezonansem. Wygląda dziwnie :lol: , ale naprawdę bardzo skuteczne. Mój ojciec który u znajomych z bernardynem dusił się po 15minutach, tak po odczulniu siedział u nich 2h i nic ;) A naszego psa mamy już dwa latka i również brak jakichkolwiek objawów alergi :lol:
-
SuperGosia - zgadzam się z Tobą, ciężko, żeby pies wiedział co ma robić, skoro nie jest socjalizowany. Mój od szczeniaka (teraz ma 2lata) chodzi na krakowskie błonia, socjalizuje się. Tam jest takie niepisane 'prawo', że wszystkie psiaki biegają luzem i jak ktoś idzie środkiem błoń, to zdaje sobie sprawę ( przynajmniej powinien) , że do jego psa może podbiec inny pies. ;) Jak był mały to nie robiłam problemu jak jakiś pies na niego warknął, ustawiał go Kiedyś kilka osób ( niestety są to osoby, które raczej mają średnie pojęcie o psach) uznało, że mój Matti jest agresywny :diabloti: A dlaczego? Bo pozwalał sobie ustawiać młode 7-8msc), strachliwe psy - chyba po porstu okres dojrzewania ( oduczyłam go tego ;) ). Zdziwienie na twarzach tych ludzi, gdy mój pies szalaje z innymi i pozwla sobie dosłownie na wszystko - bezcenne :lol: Ostatnio miałam dziwną sytuację... pieski na błoniach ( luzem oczywiście) bawią się między sobą. Idzie jakas babka z goldenem na krótkiej smyczy, no to my się przesuwamy z psami, ale ona dalej do nas idzie. Podchodzi bardzo blisko no to mój pies zainteresowany podchodzi. A ona momentalnie w krzyk, podciąga sowjego psa do góry na smyczy, tamten się wyrywa. Krzyczy, że mam zabrac swojego - który nic nie zrobił, dopiero jak zaczęła szarpać tamtego psa i pies znlazł się w pozycji na dwóch łapach, to warknął - ale momentalnie go odwołałam. I powiedzicie mi, po co taki człowiek pochodzi do grupy psów? I jaki później będzie ten golden, skoro jego właścicielka tak histerycznie reaguje na każdy kontakt z większym psem? :roll: Może ja mam dziwne podejście, ale wg mnie nie powinno sie przejmować, jak jakiś pies niegoroźnie warknie na naszego ( coś w stylu upomnienia) lub ingerować, gdy psy mają sprzeczkę ( równiez niegoroźną). Psy bardzo wiele się od siebie uczą i sam kontakt z człowiekiem tego nie zastąpi.
-
Mój pies zawsze szczeka jak ktoś obcy idzie ;) Tzn głównie wieczorem, bo w dzień śpi i mu się nie chce :eviltong: Ale on to robi, bo jest rasą stróżującą ;) Na początku często szczekał, bo nie był przyzwyaczjony ( mieszkaliśmy wczesniej w mieszkaniu). Na niego działało jak mówiło się powoli, spokojnym ale stanowczym głosem, odwracało jego uwagę. Zawsze jak przestawał szczekać to smakołyk do paszczy ;)
-
To nie smutek ;) On czasami takie minki robi... jak właśnie niewinny, biedny piesek....:lol: Jamniczka ogólnie go okropnie męczyła, a on biedny nie za bardzo wiedział jakby się tu z nią pobawić , więc wyszło na to, że on leżał a ona po nim chodziła i go memłała ;)
-
Dziękuje za miłe komantarze o mojej bestii kochanej :) Kilka fotek ;) [IMG]http://img454.imageshack.us/img454/5336/mattikbn7.jpg[/IMG] [img]http://img262.imageshack.us/img262/9602/toffimattwo7.jpg[/img] [img]http://img178.imageshack.us/img178/4492/tmjoc0.jpg[/img] Musze mu jakąś sesję zrobić :lol:
-
Z pieskiem faktycznie nieciekawa sytuacja... Powinien miec jakieś zacienone miejsce, schronienie przed deszczem :shake: Ale co do psów na balkonie to miałam raz śmieszną sytuację. Jak jeszcze mieszkaliśmy w mieszkaniu to mój pies uwielbiał przebywać na balkonie. Właściwie to całą noc tam spędzał. Zima po -20 stopni w nocy, śnieg sypie a on śpi zadowolony na posłaniu i za nic nie chce do domu :lol: Kiedyś nad ranem usłyszałam rozmowe dwóch pań z sąsiedniej kamienicy, jak my męczymy biednego psa, wyrzucamy go na balkon w taki mróz, że trzeba by się tym zająć...:lol: A do znajomej pani przyjechał przedstawiciel TOZu wezwany przez sąsiadów, bo jej husky również uwielbiał spać w ziemie na balkonie :lol: