limonka80
Members-
Posts
4433 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
22
Everything posted by limonka80
-
Tak dobrze widzieć szczęśliwego Dunaja :-))
-
o matko, biedny pies, jakiś wyjątkowo cierpliwy, aż cud że tak długo wytrzymał. Ludzie czasem mnie zadziwiają swoją ignorancją. Ja nie badałam wyciętego guzka Dżeka, pozostałych i tak i nie można operować..... więc nie wiem nic na ten temat, ale bardzo się cieszę że już po i Perełka dobrze to zniosła. Wynik będzie o.k, zobaczysz :-) O Pikusiu cisza?
-
Nie zamartwiaj się, to nic nie zmieni. Jeśli rzeczywiście zapomniałaś zamknąć i uciekł, to się znajdzie, a jeśli ktoś z tej rodziny go zabrał, to chyba nie po to by go skrzywdzić.... taką mam przynajmniej nadzieję. Żal psiaka ,gdzie się podziewa w takie mrozy... Napisz jutro jak Perełka, trzymam kciuki Was obie :-)
-
Hej, inni też tu są :-) Odwiedzam Krecika od początku istnienia wątku, nie piszę bo nasz Krecik wiedzie spokojne życie , ale nawet jeśli nie znajdzie własnego domu to i tak jest szczęśliwy - zaopiekowany, najedzony, leczony, głaskany. Nawet jeśli zostanie w hoteliku na zawsze, nie martw się - nie damy chłopakowi zginąć :-)
-
Też bardzo mi się nie spodobało sformułowanie o dawaniu szansy Rabarbarowi. To zabrzmiało jakby tylko pies powinien "się poprawić" a ludzie w swoim zachowaniu nic nie muszą zmieniać. Psu nie dajemy szansy, psa adoptujemy (po namyśle oraz zgodzie wszystkich mieszkańców domu) a potem poznajemy się, uczymy się siebie, przyzwyczajamy do swoich nawyków, akceptujemy swoje wady ( zwłaszcza gdy psiak ma swoje lata i jest po przejściach). W razie potrzeby wspólnie cierpliwie pracujemy nad tym co jest nie tak. Pomysł z córką - pies zgłupieje, poza tym chyba ugryzł zięcia czyli męża tej córki więc chyba nie będzie się tam czuł dobrze.... Ci ludzie sami nie wiedzą czego chcą, wydaje mi się że Rabarbar nie będzie tam szczęśliwy, tam nie ma chemii, a są wielkie oczekiwania i napięcie które pies wyczuwa. Miałam w życiu cztery psy, wszystkie starsze, życiowe rozbitki - dwa gryzły konkretnie, jeden kłapał na postrach, nie było łatwo, ale nawet do głowy nam nie przyszło by któregoś oddać, jeśli tym ludziom nie tylko przyszło, ale powiadomili opiekuna psa o chęci zwrotu to dobrze nie będzie. Nawet nie wiem co gorsze - fakt że chcieli Rabarbara oddać, czy to, że za chwilę zmienili zdanie.
-
Rzeczywiście, są bardzo podobne, ale od razu widać że Suzi to sunia, ma taką "dziewczęcą" mordkę :-) Ja z kolei zobaczyłam Quatro (wtedy nazywany był na wątku Przytulakiem) na zdjęciach z Burym-Boryskiem od Jagny, i też nie mogłam przestać o nim myśleć. Wydał mi się takim dobrym psem, który nawet w tak nieprzyjaznym miejscu pozostał miły i przyjazny. Miałam wrażenie że on próbuje ogrzać tego biegaka Burego, który ledwo stał na łapach. Wiem, że to pewnie moja wyobraźnia, ale tak to odbieralam. Byłam przekonana że on też wyjeżdza, w pracy cały dzień zaglądałam na dogo w oczekiwaniu na wieści z wyjazdu ze schronu, a okazało się że on nie był przewidziany.... Całe szczęście zadziałałaś i mamy go :-) Bardzo się cieszę, każdy uwolniony pies to radość, ale Quatro jest taki .... wyjątkowy :-) Teraz załapałam - Suzi Quatro .....
-
Też tak uważam, oczywiście rozumiem że nikt nie chce gryzącego psa, ale Rabarbar to mały stary psiak chyba nie jest śmiertelnym zagrożeniem. Wystarczy popracować nad nim, dać mu trochę czasu i szansę na zmianę zachowania a nie od razu się go skreślić. To pies, nie wie sam z siebie jak powinien się zachowywać, to człowiek musi mu to pokazać, być dla niego stanowczym lecz spokojnym przewodnikiem a nie pozbywać się go przy pierwszej trudności. Przecież Rabarbar zdążył się już na pewno do pani przywiąząć i ją pokochać, zwrot bardzo przeżyje,. To pies który dość już przeszedł, pani adoptując go wiedziała że nie miał łatwego życia i może na początku być różnie, powinna się dobrze zastanowić przed wzięciem odpowiedzialności za stworzenie które czuje, kocha i teraz poczuje się jeszcze bardziej zagubione.
-
Też bym wolała mieć w razie czego lekarza pod ręką, choć nie będzie potrzebny - tym razem wszystko będzie dobrze, Kubuś wyczerpał już limit pecha :-) Bardzo mi go żal, psiak nic nie zawinił, a tylko on cierpi ... Może potrzebuje jakiegoś lepszej karmy, smakołykow na poprawę nastroju ? Jakimś groszem zawsze się podzielę.... Rana po zabiegu zagojona, ale urósł mu trochę ten guz na boku między żebrami, niewiele ale jednak... dajemy neoplasmoxan, drugi guz na piersi nie rośnie. Dżeki jest wesoły, ma apetyt, biega, bawi się ale mam wrażenie że szybciej sie męczy i czasami idzie do sypialni albo do szafy (kiedyś lubił tam leżeć kiedy się gniewał na mnie albo mężą :-) ale teraz mam wrażenie że szuka samotności, co wcześniej mu się nie zdarzało - to wybitnie towarzyski typ i wielki pieszczoch:-) Trochę mnie to martwi, ale cóż, niewiele więcej możemy zrobić, staram się cieszyć tym że wciąż jest z nami. Dobrze że nasze psiaki nie mają wiedzy którą my mamy na temat stanu ich zdrowia, nie zamartwiają się na zapas, cieszą się że nic ich nie boli i po prostu są szczęśliwe.