Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Kupilismy slome na targu dla kur do gniazd. Babuc w budzie tez ma kołdrę i koce, ale jak widać, obie same mają inny gust od tego, co im ścielimy. Balam się, że sloma może swinię drapać, dlatego nie dałam jej. Natomiast Wena ma tyle futra, ze mogłaby chyba spać na śniegu i nie poczułaby No i jeszcze ta warstewka tłuszczu
-
Wena po swojemu sobie żyje. Spokojnie, powoli i jak to ona, od posiłku do posiłku. Babuć rozwaliła kostkę słomy i zrobila sobie w szopce legowisko z niej. Wenie przypadło bardzo do gustu. W dzień spi na nim Babuć, a Wena tylko pilnuje kiedy się zwolni. Jest zawsze idealnie ułożone, co świnia robi nosem. To wręcz nieprawdopodobne, jak idealnie potrafi pozgarniać slome zawsze w ten sam kształt. W budach Wena ma koce, ale woli to babuciowe wyrko. Zainteresowania z ogłoszeń nią nie ma żadnego. Tola zrobila jej adopcje wirtualną na Ratujemy zwierzaki i tez nikt się nie zgłosił. Niby pisala moja znajoma, ze zamierza, ale nie wpłaciła na razie.
-
Masz rację, że chyba na przyszłość tylko jak jest p. Wiesio. Niepotrzebna trauma, ktora potem ma takie konsekwencje. Na zamojskim pisalam wlasnie, jak Luna zareagowała dzis na widok moich butów, podobnych do roboczych ze schroniska, totalne cofniecie czasu spędzonego ze mną. Myslalam jeszcze nad adopcją. Jesli ma mieć szukany dom, to musiałby mieć calkowicie szczelne ogrodzenie, bo na początku naprawdę kombinowała pod murem. Nie dawałam rady utrzymywać jej na smyczy, która miała przypiętą, tylko wabiłam ją ścieżką smaczków. Murka pisala, ze wczesniej czy później psy u niej przekonywały się do smyczy. Tez nad tym myślałam, ale moga mieć znaczenie warunki. Jesli pies jest w kojcu czy boksie, to rzeczywiście smycz kojarzy z czasem ze spacerami, czyli wolnoscią i atrakcją. Kiedy jednak psy są domowe, otwieram drzwi i wypuszczam je, to ciąganie psa na siłę na smyczy nie skojarzy mu się z niczym przyjemnym, bardziej zrazi. Swoje uczę chodzenia na smyczy na zewnątrz. U nas w ogrodzie nie byłoby szans- to teren wolności. Tylko to normalne psy bez traum, wiec wiem, ze nie będą miotać się, nie przegryzą ringowki i nie czmychną w pola między dwoma głównymi drogami. Trochę boje się działania z psem pod przymusem. Kiedy przyjechała szczeniaczka z parwo od Ali to musieliśmy koniecznie zaszczepić Melę. Wczesniej bala się, ale nawet lekko dawala się dotykać po udzie, spala na kanapie, na środku w legowisku z Lindą. Do szczepienia musieliśmy ja złapać w koc w rękawicach spawalniczych. Szczepiłam sama, w znajomym miejscu, trwało to kilka sekund. Jednak łapanie, przymus, paniczny strach spowodowały regres u Meli. Od sierpnia wybiera ustronne legowisko lub budkę tylko na piętrze, unika kontaktu, nie ma mowy o dotknięciu jej i tak do dzis bez zmian. Drugim przykładem jest Zoja. Przyjechala jako dzika, gryzaca ze strachu, jednak szybko się ogarnęła, dala założyć smycz, wyjść na niej. Rozkręciła się do tego stopnia, że zaczęła rządzić całym domem, chciała atakować obcych ludzi, dwukrotnie wtedy przekierowała agresję na domowników. Pojechala na szkolenie do specjalisty. I niestety mija drugi tydzień, a nie są w stanie zacząć nią pracować. Trafila z domu do boksu wewnętrznego i jest w totalnym szoku. Domyślam się, że wróciła tam do etapu, kiedy byla łapana w klatkę łapke, a gryzienie było jej jedynym kontaktem z człowiekiem. Bardzo mi jej żal , zdecydowaliśmy się na to dla jej dobra, żeby miala szanse na adopcję, ale ona odebrała to jako krzywdę i wycofała się.
-
Obawiam się, że i u Luny jest podobnie, bo poza tym jest zrównoważoną, spokojna suczką. Kupilam sobie śniegowce-do połowy z pianki, wyżej z czarnego ortalionu. Na pierwszy rzut wyglądają jak noszone w schroniskach gumofilce. Dzis je pierwszy raz założyłam. Luna popatrzyła na nie i odmowila ruszenia się. Stala jak posag wpatrując się w te buty, bala się kolo mnie przejść, jak podeszlam, to uciekła do tyłu, jakby tyle czasu mnie nie znała. Nie mialam pojęcia, ze buty moga wywołać u psa taka reakcję.
-
Fafel jest miłym, wrażliwym i typowo domowym psem. Na pewno gdzieś jest ten przeznaczony mu dom. Wstawienie łóżka do pokoju niewiele wpłynęło na Greya, za to bardzo przypadło do gustu Faflowi. Teraz jest psem łóżkowym. Oczywiście Fafel zalega na środku jak sfinks, nie ma jakiegos skromnego spania w nogach
-
Pikselek jest już dlugo u Szafirki, jak teraz radzi sobie ze smyczą? Bo z tego, co wiem, tez kłapaniem reagował na zbliżanie rąk jak Luna.
-
U Greya nie jesteśmy w stanie za nic nawet przytrzymać przypiętą smycz. Dostaje takiego ciśnienia, że w momencie zlewa się moczem, robi kupę, a oko wygląda, jakby miało zaraz pęknąć. Nie wyobrażam sobie psa w takim stanie prowadzić na smyczy. Podobnie, jak opisujesz Lumi, robiła Tosia, ale to był zupelnie inny poziom stresu. Tez gryzlą smycz, robiła krokodylki, ale to było do ogarnięcia i nauczyła się chodzić. A czy Lumi gryzła przy zakładaniu smyczy? Bo my Lunie nie jestesmy w stanie zapiąc smyczy. I jak to wyglądało? bo Luna ucieka jak szalona i rozbijała się na meblach. Problemem nie jest nawet niechodzenie, ale to ze nie jesteśmy w stanie zapiąć smyczy, zbliżyć się z dłonmi do obroży. Jak zapielam w aucie na początku, to dala sobie zdjąć w czasie głębokiego snu. Przegladne filmiki, dziękuję za wstawienie. Dokładnie. Luna przeszła to dwukrotnie, a Greyowi zafundowano dodatkowy, zupełnie zbędny koszmar. Zaraz po przyjeździe mogłam odczytać jego chip i nie trzeba było robić festiwalu przemocy, żeby udowodnić, że odbierający psa sa bezradni wobec kierownika.
-
Mamy Lemur z Wojtyszek. Przyjechala jeszcze jak mieszkaliśmy w Katowicach, jest u nas dobre 5-6 lat. W nocy spi z człowiekiem, nachalnie każe się łaskotać , ale poza łóżkiem boi się dotykania, a już z ogromnym trudem daje się wziąć na ręce. Wtedy wije się i sika pod siebie. Robimy to wiec sporadycznie i z potrzebą.
-
Kojarze, ze zmienial miejsce. Nie dam rady przeglądać wątków. Wie ktoś po jakim czasie od wyjazdu ze schroniska ogarnąl smycz, bez chęci gryzienia?
-
Mogę dać poszewki na ktore zalatwia się. Wlasnie rano, kiedy Fafel wychodzi, sprzątamy je po nocy i myjemy podłogę. Wtedy mogę je położyć rozciągnąć za próg.
-
Dziekuje Tolu. Suvi po założeniu smyczy przegryzła ją ekspresowo, nie zważając, ze kaleczy sobie dziąsla do krwi, i załatwiła się wtedy też pod siebie. Tylko ona spędziła praktycznie cale życie w schronisku, wiec to trudniejszy przypadek. Mam nadzieje, ze teraz będzie jednak lżej. Wg mnie Luna robi i tak spore postępy od tego, co było kiedy przyjechała. Natomiast z Greyem jest trudniej, bo jest niewidomy. Dzis wyszedl z pokoju na ok 1, 5 m., podszedł do otwartych drzwi drugiego pokoju i wąchał. Potem wrocil do siebie. Próg pokoju jest jego granicą między tym, co zna i bezpieczne, a zagrożeniem resztą świata. Przyznam, że bardzo chcielibyśmy, żeby wyszedł, bo załatwianie się tak dużego psa w pokoju jest uciążliwe. Nie wiem jednak co mam robić w przypadku takich reakcji. Do tego Grey i Luna przechodziły to dwukrotnie, wiec myślę, że utrwaliły w sobie stres związany z sytuacją i reakcję na taki kontakt.
-
Napiszę tutaj, bo wchodzi wiecej opiekunów zamojszczaków. Intryguje mnie, jak sobie radzą inne psy łapane w schronisku na chwytak i umieszczane w ten sposób w klatce do transportu? Niestety, ze względu na koniecznosć zaszczepienia w schronisku Grey i Luna musieli być w ten sposób łapani dwukrotnie i oboje mają ten sam problem - boją się rąk, reagują agresją na próby gmerania przy obroży, nie dadzą się objąć, totalną histerią kiedy czują, że trzyma się drugi koniec smyczy. Widac cały czas skutki tej dwukrotnie przeżytej traumy. Przy próbach załozenia smyczy załatwiają się pod siebie ze strachu, kwiczą i robią krokodylki. Nie interesowałam się wczesniej, jak były wydawane ze schroniska poszczególne psy, wiec nie mam wiedzy na ten temat. Chyba Fado był tak łapany w schronisku? Nie śledzę teraz jego wątku, a nie bardzo mam czas na przebrnięcie wielu stron. Czy Fado poczynił postepy w hoteliku ze szkoleniowcem? Jesli tak, to po jakim czasie to nastapiło? może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem lub wiedzą odnosnie innych psów z podobnymi doswiadczeniami. O Zewie to już nawet nie wspominam, on został całkiem złamany. O ile Grey jest u mnie na BDT i co prawda jest to uciążliwe, to jednak nie ma presji. Natomiast Luna jest hotelowa i trzeba jej szukac domu. Moze doświadczenia innch opiekunów innych psów pomogłyby.
-
Nie ma problemu, tylko nie mam jej jak przypiąć smyczy i nie da się na smyczy absolutnie prowadzić. Ktoś musiałby przyjechać z transporterem i musialabym ją zwabić na jedzonko do środka, żeby przetransportować. W schronisku byla łapana na metalowy chwytak i wsadzona właśnie do klatki. Zreszta stąd raczej ten jej uraz. moim zdaniem wlasnie się już calkiem zadomowila. Nie widzi odchodzących psów oprócz Zojki, która pojechala na szkolenie. Jest luzem z moimi psami, stado ma stabilne i stałe. Blanka i Pola mieszkały w pokoju i tylko byly wyprowadzane osobno na spacery. Luna nie nawiązywała z nimi żadnych relacji. Może znajdzie się jednak ktoś, kto da jej dom z ogrodem, gdzie będzie miała ludzi tylko dla siebie. Warto oczywiście spróbować.
-
Jest mądra, więc pewnie jest tak, jak piszesz. Zupełnie inna. Luna jest spokojna, wyluzowana, opanowana. Mozna ocierać się o nią nogami, przycisnąć sie do niej i nie reaguje. jest zawsze za mną, wszędzie za mną chodzi np karmić świnię, wieszać pranie, zamykac kury. Tylko dłoni sie boi. Bez dotykania nie boi się zupełnie, wita się, normalnie reaguje, a przy dotykaniu stosuje unik, nie gryzie. Zębami reaguje dopiero, kiedy jest wg niej " przyparta do muru". Kiedy spi, moge ją głaskac, sen ma mocny. Mela reaguje nerwowo. Kiedy przy niej stoję, to zamiera i cała w napięciu obserwuje, co bedzie. Dotykana, od razu zrywa się lub reaguje zębami. Śpi jak zając, budzi się, jak wchodze do pokoju czy coś robię. Zasypia w budce lub legowisku w kącie, a Luna preferuje kanapkę, fotel, rozłozony na środku podłogi drybed. Absolutnie nie szuka ustronnego miejsca, chce być w centrum. Też tak mi się wydaje.
-
Wielkich zmian nie ma, daje się czasem dotykać, Nie odskakuje jak oparzona, jak wczesniej, ale po chwili, jak się orientuje, odsuwa się. Z ręki zjada bez problemu, sama wtedy podchodzi i tego nie boi się. Boi się rąk w pozostałych sytuacjach. Kiedy np leży i podejdę z telefonem, żeby zrobić zdjecie, to od razu podnosi się i czeka, co zrobię. Jesli nie odpuszczę i stoję, to po chwili zeskakuje i odchodzi, żeby położyć się w inne miejsce. Z psami ma rewelacyjne stosunki. Do ludzi (domowników) podchodzi, przed gośćmi w domu nie ucieka, kręci się koło nich, ale nie podchodzi. Nie jest wypłoszona do momentu, kiedy sie ją dotyka. Jest dość czujna, szczególnie w nocy, jak coś z zewnątrz usłyszy, to szczeka razem z Kretem.
-
Dziekuje, rano zapisze z komputera w rozliczeniach. Pani Ewelina jest koleżanką mojej klientki. Pomagała wpłatami Krecikowi, juz wczesniej wpłaciła na Greya, dodała glos w skarbonce ZEA i jeszcze wciągnęła swoja siostrę do pomocy. Opowiedziala jej o mnie ta nasza wspolna znajoma i po wejściu na moj profil, sama zaangażowała się w pomoc. Dlatego takie ważne są udostępnienia, informacje o zwierzętach w potrzebie, żeby znajomi naszych znajomych tez dostrzegli potrzebę.
-
Tez mysle podobnie.Udostepnilam znajomym na priv konkurs, zrobilam na profilu post o nim z linkiem, udostępniłam na profilu zbiórkę na adopcję wirtualna Weny i juz nie mialam odwagi wrzucić staruszków, żeby mnie znajomi nie znienawidzili za żebractwo staruszki odłożyłam na weekend. Bardzo ważne jest to, o czym pisze Tola, ze jakiekolwiek środki możemy pozyskać dzieki wspólnym udostępnieniom zbiorek. Sytacja jest trudna i musimy szukać pomocy na zewnątrz. Na każdego ze "swoich" psow zbieram od kilku lat w ten sposób i zawsze uzyskuję pomoc. Niestety, wymaga to poświęcenia czasu, przykucia uwagi ludzi i niekiedy pomysłu. Czasem zbierałam na karmę lub prosiłam o nią, czasem legowisko, pieluchy, wózek, środki na zakup konkretnego leku. Niektórzy ludzie nie chcą wpłacać tak ogólnie, ale kupia lub opłacą konkretny wydatek. Zawsze takie akcje zakończone były powodzeniem. Temat i tytuł zbiorki zaproponowany przez Rozi uważam za przykuwajacy uwagę i rzeczywiście w następnej kolejnosci, po zakończeniu aktualnej, Tola mogłaby zrobic taka zbiórkę, tylko juz z innymi zdjęciami tych psów. Wiele fundacji robi jednak ogólne, zbiorowe akcje szukania środków. Czasem na naprawde ogromne kwoty. Sama niekiedy niedowierzam, że udaje się im nazbierać tak dużo, ale jednak. Świetnie Tolu, że działasz. Wspólnie uczymy się, jak wykorzystywać nowe możliwości. Może nie zawsze wyjdzie idealnie, ale zawsze do przodu
-
Konto tez nie, bo robiłam przelewy 3 razy z tego samego i kolejny dopiero z drugiego.