katakka
Members-
Posts
922 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by katakka
-
Dziś minął tydzień odkąd zostawiliśmy Ogósia w jego nowym domu. To był ciężki czas, zwłaszcza pierwsze dni ..... Dziś, w tą mikro rocznicę rozmawiałam z domem stałym niuńka - wygląda na to, że to już jest w pełni jego dom - wszystko o czym opowiada P. Anna wskazuje, że Ogósik jest u siebie... Życzymy Ci mądry, dobry, kochany maluchu, długiego, kolorowego , radosnego życia. Będę za Tobą tęsknić przyjacielu.
-
przydadzą się bardzo, dużo nam takich rzeczy idzie , nie zawsze wszystko nadaje się do prania, czasem nie wiadomo już nawet skąd brać szmatki do sprzątania
-
A tak Kulka pomaga pisać mi te posty :) , do towarzystwa ma Matyldę i Misię
-
:(:(:(:(:(:( ja już nawet nie wiem co napisać :(:(:( W Węgrowie tyle staruszków bez szans, Mania bezpieczna- jedna Mania ... :( - Mania w dalszym ciągu większość czasu spędza w domku ,jest pewniejsza siebie, poszczekuje na psy, ale na zewnątrz wychodzi dosłownie na minutę, wieczorami w ogóle nie chce, trzeba ją wyprowadzać na siłę . Dziś złapałam ją przez króciutką chwilę : https://youtu.be/82hW_pjiJVc - i tyle ja widać na dworzu... A teraz Kuleczka nasza , cudna babcia :)
-
Teraz dopiero sobie pomyślałam, że może Ula Feta nie To "W" miała na myśli , zapomniałam że wcześniejsze babcie też z "W" , tak czy siak oba siebie warte i tak samo straszne
-
Iwonka , dobry duchu naszych staruszków , dziękujemy za pomoc i za wszystko dziękujemy ! Edzia- takie fajne imię, ale wiecie co ? , jakoś mi nie szło przez gardło, bo ciągle te złe skojarzenia, jak to Ula Feta napisała z tym miejscem na "W " :( , dlatego teraz Mania naszej babci na imię Czuję ogromną ulgę, kiedy przyjeżdża taki staruszek jak ona , ulgę że mu sie udało, że zdążyliśmy...., ale jeszcze większy czuje żal i przygnębienie jak widzę , że ta psina biedna nie chce nic poza bezpiecznym, ciepłym kątem, którego przez całe życie nie miała :( . Mania nie chce spacerować mimo że odzyskała wolność , nie interesują ją zapachy , oglądanie innego świata , jedyne czego na razie chce i potrzebuje to łóżko - miękkie, ciepłe łóżka w psim domu (tylko między pokoikami i łóżkami spaceruje :: ) , na których spędza niemal całą dobe jakby się bała, że jak wyjdzie na zewnątrz, to jej ten dom gdzieś ucieknie :( Ciężkie musiała mieć życie w "W" , bardzo jest wylękniona, wystraszona, zabiedzona taka. A tyle tam takich staruszków zostało, tyle mam ich w głowie, roczników 2003 , 2004 a nawet babcia z 2002 .... , ogromna większość bez aktualnych zdjęć, z jedną fotografią z dnia przyjęcia sprzed x lat , bez szans na ratunek :( Zdjęcie na razie tylko jedno, trochę byle jakie, ale same mam takie, bo Mania tak właśnie wygląda od przyjazdu - śpi jak suseł, odsypia ciężkie czasy spędzone w zimnej zgniłej budzie, na pustych deskach
-
Powoli żegnamy z Ogórkiem wspólnie dzielony czas i naszą codzienność ... On jeszcze o tym nie wie , ale i przed nim i przed Nami nie łatwy czas . Podziwiam domy tymczasowe posyłające w świat swoich podopiecznych , mi się to udało tylko kilka razy, z domami miałam potem stały i bardzo bliski kontakt , inaczej bym ześwirowała do końca, bo samo rozstawanie się z "moimi" psami a przede wszystkim zaufanie domom, do których je odwoziłam było bardzo trudne, dlatego od tego czasu pomagam właściwie wyłacznie staruszkom, które nigdzie się ode mnie nie wybierają :) Wklejam ostatnie zdjęcia Ogóreczka naszego, dobrego psa, przylepę i pieszczocha i jego cudne minki
-
Co do psów - u mnie wagowo zróżnicowanie bardzo duże , od 9 do 43 kilo - najcięższy jest w stadzie Amosek (fakt że dziadek i mieszka w psim domku) , ale babcia Fara rottweilerowata też nie lżejsza bo około 40 . Wielkość i waga psa nie byłaby dla mnie problemem, wszystko zależy od tego jaki pies i jaki charakter
-
Szwy miał zdjęte 20 go - potwierdzone wpisem w książeczkę i zdjęciem wysłanym rozi mmsem :) , od tego czasu nie można było wstawić zdjęć na dogo a chciałam wstawić jedne z ostatnich przed zdjęciem szwów, możliwosci wróciły- wstawiłam z kilkudniowym opóźnieniem, obecnie Ogóras kołnierza już nie nosi.
-
Myślałam że coś się zmieniło a tu dalej lipa :( - od kilku dni próbuje wkleić ostatnie zdjęcia Ogóra w kołnierzu - ma chłopak zdjęte szwy i generalnie wszystko jest w najlepszym porządku . Rozi , Ogórek od kilku nocy śpi na legowisku w korytarzu :) Dobry, kochany , przytulaśny pies z tego naszego Ogórka :)
-
U Ogórka wszystko w porządku , goi się bardzo ładnie - wszystko suchutkie, czysciutkie . Co do kołnierza - nałożyli i trzeba nosić to nosi i nie protestuje - dobry z niego pies. Relacje z Lunką zaczęły się rozluźniać, "cieczka" znika a Ogórcia opuszczają gorące uczucia , już jej nie pilnuje od rana do wieczora, z powrotem pilnuje człowieka i swojego miejsca w domu , więc wszystko jest po staremu :)
-
Ogórek po kastracji, idziemy do samochodu : Wszystko jest w porządku, Ogór zaczipowany , wyniki wklejam poniżej, podwyższone wątrobowe, ale zdaniem weterynarz nie na tyle, żeby się martwić Założyliśmy książeczkę zdrowia - ma wpisaną kastrację. Przez najblizsze trzy dni będzie dostawał zastrzyki przeciwbólowe i antybiotyk - wszystko zawarte w cenę . Razem zapłaciłam 500 zł za wszystko - wklejam paragon. (450 badabnia krwi , kastracja z kołnierzem i lekami + 50 czip ) Jak tylko weszlismy do domu, to pan pies natychmiast zabrał się za grzebanie między łapami, tak więc chciał nie chciał musi się pogodzić z kołnierzem . Póki co jest dobrze.
-
Dziś wielki dzień Ogórka, jeszcze troszkę i jedziemy. Ostatnie dni były trudne , całe przepiszczane, bo w domu piszczał jak wściekły, szczekał, podsikiwał po kątach i jest w swoim samczym fisiowaniu cieczkowym do tego stopnia, że pokazuje zęby i startuje do boju jak się za blisko plącze inny psi samiec, dziadek na szczęście, bo gdyby nie to, to mogło być wczoraj nieciekawie - nic to innego jak typowe zachowanie nabuzowanego do granic samca .
-
miałam wkleić filmiki, ale już dziś mi się nie uda , internet mi muli, nic nie idzie, innym razem spróbuje pokazać Ogórcia "na żywo" a teraz tylko zdjęcie sprzed kilku chwil - po prawej Emilia, trochę dalej w budce Vesuvia - dziś jest normalnie, to znaczy dało radę ująć na jednym zdjęciu psa z kotami, ale wczoraj byłam bardzo zaskoczona , co prawda nie zakładałam dramatów , jednak nastawiona byłam na różne scenariusze, tymczasem Ogórek na ich widok zaczął uciekać - bał się kotów i to tak konkretnie się bał, trzymał się najdalej jak to możliwe( Koty sa przyjacielskie przylepy, przyzwyczajone do stada psó w, każdy pies to dla nich przyjaciel ) . Dziś jest już dobrze, Ogórcio powoli przyzwyczaja się do nowego towarzystwa, koty już nie są takie straszne, znowu zajmuje swoją stałą miejscówkę pod stołem. A więc, nie było nienawiści, awantur (albo szczęścia i wylewnej miłości ), był strach, ucieczka i pomalutku akceptacja nowej sytuacji i kocich koleżanek. W najgorszym wypadku, koty będą mu kompletnie obojętne, w najlepszym zakumpluje się z nimi :)
-
Wczoraj późnym wieczorem dotarły do domu 3 kocice i sunia . Ogórcio bardzo był zdezorientowany , raptem zrobiło się gęsto, więcej ludzi, szaleństwo stada na widok rodziny, zamieszanie - sytuacja zestresowała nieco chłopaka . Ogólna reakcja na obcych - pozytywna, kilka szczeknięć na początek a jak emocje opadły, to już zostało tylko zabieganie o głaski i szczerzenie ząbków w uśmiechu :) (bo on tak ładnie potrafi się uśmiechać :) , delikatnie, nieśmiało, ale potrafi :) ) . A jaka była/jest reakcja na koty ? - kto zgadnie ? ( postaram sie Wam pokazać , ale to potem , teraz muszę uciekać ) A! i jeszcze jedno na szybko - Ogórek spodobał się suni która przyjechała, wdzięczyła się do niego, kręciła kółeczka , ogonek prawie się urwał a Ogórek co? - a no nic , nie był zainteresowany a nawet za którymś miłosnym podejściem , odgryz się i pogonił Misieńke - oj smutno było niuni , zwłaszcza że taki z niej wrażliwiec uczuciowy :)
-
Obowiązkowo przy śniadaniu :) Ogórcio uwielbia chlebek ryżowy bezglutenowy z humusem z buraka :) (Ogórcio uwielbia wszystko co człowiek ma na talerzu, na kwaśno, na słono, na słodko, wszystko i w każdej formie, ważne żeby lądowało do miseczki z ludzkiego talerza albo żeby ludzka ręka podawała prosto do paszczy ) Coś człowiek ma do jedzenia, znaczy że dobre ! więc z Kuleczką pilnujermy i czekamy aż się podzieli :) A tu coś do mnie mówią, więc słucham , bo Ja grzeczny jestem , mądry i kochany
-
Pierwsze testy na zostawanie w domu – Ogórek szczeka i piszczy, tak samo jak w psim domku , ale krótko, 5 – 10 minut , potem jest spokój. Po ok dwóch godzinach wszystko jest całe – żadnych zniszczeń, pogryzień . Grzeczny, dobry pies ( w domu zostaje w towarzystwie kilku psów ) Co do kotów – po niedzieli do domu przyjeżdża córka ze swoimi zwierzętami , pies + 3 koty , więc o kotach będę mogła napisać wszystko ....