Jump to content
Dogomania

katakka

Members
  • Posts

    922
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by katakka

  1. ..... zastanawiałam się dziś rano , czym wytrzeć kolejne kałuże na podłodze, nawet papier się skończył jak na złość. Gdzie znaleźć jakąś szmatke, skąd wyciągnąć zapomnianą koszulkę której nie będzie żal ... a tu nagle niczym Święty Mikołaj nadjeżdża listonoszka i przywozi karton pełen szmatek - hura !! Dziękuję . Nawet nie wiecie jak mogą ucieszyć człowieka kawałki bawełnianych koszulek :):) Serdeczne dzięki za przesyłkę . Pola dziękuje za miski ;)
  2. Chciałm zrobić aktualizację w poście z wcześniejszym rozliczeniem, ale nie mogę, za każdym razem jak chce edytować żeby coś dopisaćw swoich postach, pojawia się okienko z informacją : " Ten komentarz nie może już być edytowany. Prawdopodobnie został on przeniesiony lub usunięty, lub może minęło zbyt dużo czasu od napisania." Podpowiecie cóż to znaczy i czemu tak się dzieje ? , czasu za dużo nie minęło, bo tą opcje już sprawdzałam A w związku z powyższym, aktualizacje zrobimu tu : AKTUALIZACJA 14 sierpień /wpłaty dla Szyszki : 755 zł długu - 235 zł wpłat - zostało Szyszce do oddania 520 zł AKTUALIZACJA 24 sierpień 520 zł długu - 130 zł wpłat - zostało 390 do oddania A żeby nie tylko o pieniądzach było, pokażemy Amosa I to z każdej strony, bo nie wiadomo która piękniejsza :) OK
  3. Szyszka szczerbuszka pięknie dziękuje za pomoc w spłacie długu za operację :):) ALDRUMKA 20,00 zł POKER DLA SZYSZKI 50,00 zł Domek Ogórka 130,00 zł Jo37 15,00 zł NESIOWATA 20,00 zł Za każdy grosik serdecznie dziękujemy . Dług Szyszuni o 235 zł mniejszy :) I Kuleczka się cieszy razem z Szyszką :)
  4. Wszystkim serdecznie dziękujemy za pomoc !
  5. w końcu ! , bo 3 dniach ciagłych prób, wcinaniu wszystkiego co napisane i pokazane , po kliknięciu "odpowiedz" , jest! To dodam jeszcze Szyszki na mokro :) , po kąpieli i sprzed operacji doklejam dowody zapłaty za operacje
  6. Od czwartku próbuje napisać tu o Szyszkowej operacji i ciągle wyskakuje mi jakis błąd :( Wszystko co miałam przygotowane, całe rozliczenie, wiadomosci - próbowałam sto razy i wszystko mi zżarało przy każdej próbie wysłania posta , myślałam że to wina dogomani, ale niestety tylko u mnie taki problem - laptopowi odbija :(:(:( Wklejam poraz nie wiem który , może tym razem będzie sukces Podsumowanie wpłat dla Szyszki - z bazarku magnesowego wyszło 145 zł , dodaje do tego 60 zł ze zbiórki Iwonki ( zbiórka spoza dogomani) - to pokrywa wydatki na pierwsze dwie wizyty u weterynarza - odpchlenie, odrobaczenie, usg jamy brzusznej i badania krwi. Szyszka miała na swoim koncie : 200 zł skarpetowe - dziękujemy serdecznie za pomoc :) 125 zł ze zbiórki Iwonki (ze zbiórki wpłynęło dla Szyszki 185 - 60 o którym powyżej ) = 325 zł - z tą kwotą Szyszka pojechała przwedwczoraj na operację (wstępnie miałam zapłacic w dwóch ratach) Nie chciałam przeciągać i odkładać zabiegu na "potem" , bo za chwilę wyniki z krwi byłyby nieaktualne i wszystko trzeba byłoby robić od nowa , więc w piątek wycięli Szyszce guz ze śledziony i wysterylizowali . Wczoraj byłyśmy na kontroli, dostała do domu na najbliższe dni antybiotyki i leki przeciwbólowe . Szyszka czuje się dobrze, za to ja gorzej, bo na informację o kwocie do zapłacenia niemal nie dostałam zawału Wiedziałam że kwota wyjściowa to 500 i w górę , ale z automatu przyjęłam, że cena za sterylizację będzie mocno ulgowa bo sterylizacja robiona przy okazji, bo wydawało mi się że rtg było zawsze tańsze , bo Szyszka jest psem z ulicy, bo chodzę tam z bezdomniakami od 10 lat i wiedzą jak jest.... , bo weterynarz tez człowiek i może będzie chciał dołożyć cegiełkę psu niczyjemu... Naiwność kiedyś mnie zgubi... Poprosiłam o karte wizyty - wyszło 1080 zł brakuje Szyszce 755 zł .... Tak wyszło, że wolałam pozbierać te pieniądze i uregulować płatność niż mieć dług w klinice. W tym przypadku wole długi tam gdzie dla Szyszki udało mi się pożyczyć brakującą kwotę , do końca sierpnia musimy zwrócić pożyczkę bo każdy pożyczył co mógł z pieniędzy na codzienne życie Wczoraj byłyśmy na kontroli, dostała do domu na najbliższe dni antybiotyki i leki przeciwbólowe Wklejam trochę obolełej suni
  7. bazarek Szyszce wymęczyłam, na pokrycie kosztów dotychczasowych wizyt u weterynarza. Zapraszam po fajne kocille , dla miłośników jamnikowatych tez coś sie znajdzie :) https://www.dogomania.com/forum/topic/352223-%C5%9Bliczne-unikalne-malowane-magnesy-jamniki-i-koty-do-30-lipca/
  8. zdecydować nie mogę nigdy którą "minke" wybrać, więc będzie nudno :)
  9. Byłam dziś u weterynarza , bo ledwo jednego się ogarnie a już kolejny wymaga wizyty .Pytałam w każdym razie o koszt operacji - 500 i do góry , zależy co i jak wyjdzie podczas zabiegu (sam guz śledziony). Jest opcja, że udałoby się przy okazji wysterylizować, wszystko zależy od tego jak przebiegałaby operacja, ile zajęła by czasu itd, tyle że Szyszka prawdopodobnie będzie za chwilę miała cieczkę a to już zmienia sytuację bo przy cieczce można zoperować tylko śledzionę. Ale w sumie zanim uzbieramy na te wszystkie zabiegi, to może cieczka już będzie za nami ...tak czy inaczej trochę to pewnie będzie się teraz ciagnąć . Jak to powiedziała wetka która ogarnia od lat moje psy " wcale jej nie dziwi że Szyszka to pies z problemami, bo jak trafiłam na nią , to musiała być chora i do leczenia/operacji " I jeszcze taka nowa informacja o Szyszuni :) Jacyś idioci skończeni , obok nas , zaczęli wczoraj strzelać petardami , było przed 22 , cichy wieczór ,wszystkie psy sobie podsypiały a tu raptem huk niesamowity ,wszystkie psy się zerwały na łapy i zaczęły biegać we wszystkie strony ale najbardziej przeżyła to Szyszka, krzyczała w niebogłosy, zwykle nasze psy które sie boją fajerwerków , chowają się , uciekają, trzęsą a ona do pakietu dołożyła paniczną rozpacz głosową , więc tyle się nowego dowiedziałam wczoraj o suni - potwornie boi się "sylwestra"
  10. Opowieści Szyszkowych ciąg dalszy ... Marzy mi się domek stały dla Szyszki - taki miałam wobec jej przyszłości plan... Szyszka ma fajny charakter , jest grzeczna, przyjacielska, lubi koty ,ludzi małych i dużych + ma naście innych zalet , więc wydawałoby się że i nadzieje na dom mogłyby być duże . Nawet zaczęła krążyć mglista szansa na takowy, ale zanim ostatecznie przyszłoby co do czego , chciałam mieć pewność że z Szyszką wszystko jest w porządku a przede wszystkim na tą chwilę sprawdzić dokładnie czy coś się nie dzieje - wczesna ciąża , cieczka , bo jakoś tak mi podejrzanie Szyszunia wyglądała... Spakowałam do samochodu i pojechałyśmy oglądać się u weterynarza. Pobraliśmy krew , zaszczepiliśmy się na wściekliznę , zrobiliśmy USG żeby wykluczyć wszystkie sprawy niepożądane - maluchów szczęśliwie brak, za to mniej szczęśliwie znaleziony został duży guz na śledzionie 6 na 7 cm . Wklejam wyniki badań z krwi i USG i nie za bardzo wiem co mam począć w tej sytuacji. Sytuacja jest inna niż w przypadku Kamci - Kama to staruszka , tak jak pisałyście - zostawiłam jej śledzione na razie w spokoju , nie planuje operacji, chociaż nie wykluczałabym , gdybym mogła zoperować ją tam, gdzie operowana była Misia . Szyszka ma dopiero 10-12 lat , jest w dobrej ogólnej formie a czasy przyszły do nas trudne, dlatego miałam nadzieję na dom , ale psa chorego, z problemami nie mogę wysłać w świat . Popatrzcie na wyniki - co uważacie ? Zapłaciłam pożyczone 160 zł i spróbuję na tą okoliczność może jakiś bazarek sklekotać na dniach. Nawet nie zapytałam o koszt zabiegu, ale znając tutejsze ceny , będzie duuuuży
  11. Dziesiątka + Misia jedenasta - Misia ta na zdjęciach z Matyldą taka też troche moja :) , Eliza wynalazła ją w schronisku we Wrocławiu dwa lata temu , ja wtedy nie mogłam się pozbierać po stracie mojej prawie jamniczki Misi i ta Misia wrocławianka (zupełny przypadek że też Misia , z takim imieniem trafiła do schroniska) miała być dla mnie lekiem .... - chcieli dla mnie dobrze a ostatecznie mają własną Misię, która za Elizą świata nie widzi . W czerwcu Misia i koty przeprowadziły się z Wrocławia tymczasowo pod Słupsk czyli do naszej dziesiątki futer, więc jest nas jeszcze więcej
  12. Amosiu i razem na spacerze, Amosiu i Szyszunia :)
  13. Długo Nas tu nie było , taki czas jakiś, ze ciężko się było zebrać a druga rzecz to internet - koszmar ostatnich tygodni , mówi się że to wina wiatraków, których Nam nautykali na polach niemal naprzeciwko domu , nie wiem, ale fakt że z zasięgiem mamy cyrk. Ale dziś póki co wszystko chodzi , więc korzystam i przychodzę pokazać Szyszke - nasz nowy nabytek , świeżutkie 10+ zgarnięte tydzień temu z ulicy . Biegła sobie bieda z nędzą poboczem przed siebie i nie wiadomo dokąd :( , takie szczeście że jechałyśmy akurat tą drogą, zatrzymałam się i z dużymi obawami że nie da się złapać, poszłyśmy "polować". Sunia okazała się grzeczną poczciwiną, bez najmniejszych oporów pozwoliła nałozyć sobie obrożę i zapiąć smycz, na której zresztą całkiem fajnie chodzi. Zapakowałam do samochodu i z nadzieją (bez nadziei) pojechałyśmy do weterynarza szukać czipu - Oczywiście nie było. Sunia koszmarnie zapchlona z wygryzieniami na zadzie od pcheł , zakleszczona, poza brakiem przednich górnych i dolnych ząbków , cała i na oko zdrowa (zęby starte) U weterynarza została odpchlona, dostała tablety na robaki, powyjmowali kleszcze, 14,5 kg , oceniona na 10-12 lat Jako że była calutka w świerkowych igiełkach, na imię dostała Szyszka . Sunia nauczona życia w domu, grzeczna, cicha, spokojna ale w świetnej formie fizycznej, przyjazna do wszystkiego co żyje, bezproblemowa. W czasie kiedy Nas tu nie było , Matylda miała zrobione badanie tarczycy - było ok , więc przeszła zabieg czyszczenia zębów , który w jej przypadku również prosił się o zrobienie. Kulka niestety odsunięta w czasie, bo po kontroli jeszcze na tabletkach tarczycowych. - wszystko co się zadziało , możliwe było głównie dzięki Waszemu wsparciu. Ja wiem, że całość przeznaczona była na leczenie i weterynarza, ale pieniądze które jeszcze mieliśmy, zostały zjedzone przez nasze babcie . Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał im tego za złe. Największym wyzwaniem jedzeniowym jest w tej chwili Kama o której pisałam wyżej, straszny z niej sucharek a o jedzenie muszę ją prosić . To nie tak że nie chce jeść w ogóle , ale musi dostawać zróżnicowane jedzenie, coś co jej zasmakuje , czego nie je często albo jeszcze nie zna - takie kombinowanie to jedyny sposób żeby utrzymać ją w jak najlepszej formie i żeby zjadła względną ilość . Na zdjęciach Matylda i Misia po zabiegach - Matylda jeszcze śnięta troszkę po czyszczeniu , u Misi było poważniej - miała usuwanego wielkiego włókniako tłuszczaka , który ciągle rósł a był tak umiejscowiony że zaczynał utrudniać normalne chodzenie ( - na szczeście z badań histopat. wyszło że to tylko tłuszczak) A to już Szyszka , zaraz po zgarnięciu z ulicy - na poczekalni w klinice
  14. I na koniec coś, czego kompletnie się nie spodziewałam - Dziękuję Ci słońce Nasze za cuuudowną niespodziankę Jakże miło było wśród wielu ostatnich zmartwień i trudnych chwil , otrzymać taki piękny, słodki i ciepły prezent pocieszyciel . Przyniosłeś mi ze sobą tyle dobra .... - dziękuje Ogóniu kochany...
  15. Kama ma 16 lat , zmarniała trochę ostatnio, taki z niej sucharek, chociaż nie widać bo gęste futro dobrze ukrywa to, co już przy głaskaniu czuć wyraźnie . Serce osłuchowo w porządku jak na jej wiek, ale gdyby zdecydować się na operację, trzeba byłoby ogarnąć temat szczegółowiej . Tutaj chyba nie ma dobrego rozwiązania :( , każde jest ryzykowne , bo gdyby zostawić w spokoju i nie ruszać/ nie wycinać , guz może w którymś momencie pęknąć , natomiast czy operacja się powiedzie i co się stanie po operacji ? - tego nie wie i nie powie nikt . Miałam z Palucha dwie babcie owczarkowate, których historie opisywane były na Iwonkowych wątkach - Zoja miała ogromnego guza śledziony i szczęście , bo po operacji żyła jeszcze dwa lata, skończyło się przerzutami i wodobrzuszem, ale dwa lata były jej przez los darowane. Druga była Aza - przyjechała wyczerpana chorobą i śledzioną z guzem tak wielkim że w każdej sekundzie groził pęknięciem - ta sytuacja nie pozostawiała wyboru więc nie mając innego wyjścia podjęliśmy próbę ratunku - operacja się udała, Aza przeżyła, wybudziła się i niedługo później umarła - pomoc przyszła za późno, w schronisku spędziła całe życie, u mnie zaledwie 11 dni , do domu nie wróciła żywa :(:( Kama jest gdzieś po środku, między przypadkiem Zoi a Azy - w gorszej formie fizycznej niż Zoja, dużo starsza, słabsza, ale nie tak zmaltretowana chorobą i przez los jak Azunia . Wiecie czego boję się zawsze najbardziej ? - że zostawie je na zabieg/operację, pójdę sobie a one zostaną same, wystraszone, "porzucone", nie rozumiejące czemu ktoś obcy zamknął je w obcym miejscu, w klatce. A potem umrą, już ich nie odbiorę z kliniki z bijącym sercem, nie zobaczą że to było na chwilę, że ich nie odcdałam, nie zostawiłam, nie porzuciłam. Wrócą do domu i zapomną a jak przyjdzie im odejść na zawsze, to nigdy samym i w samotności, bo będę z nimi zawsze i do końca. Na ten moment nie wiem co będzie. Postaram się umówić Kamę na badania kardiologiczne, sprawdzić serce, zrobić rtg, potem zobaczymy... Wracając do Łatki, jutro jeszcze zawiozę siku do badań, bo w swoim szaleństwie postanowiła dostarczać mi prania więcej niż mam zwykle, posikując w łóżko i na kanapy - może to jakieś zapalenie a może psychicznie z nią gorzej niż wygląda.
  16. Poker , rozi, Iwonka - dziękuję :):):) Od piątku , stado korzysta z przesłanej pomocy I tak jako pierwsza na badania pojechała Łatka - zrobiliśmy pełne badanie krwi + kupiliśmy tabletki, żeby uspokoić skołatane ostatnio nerwy (na razie tylko kilka na próbę żeby sprawdzić czy coś zadziała) - Łaciczka to bardzo nerwowa istotka, miewała nie raz i nie dwa okresy, kiedy ze stresu wygryzała sobie sierść do samej skóry, trząsła się jak galareta i kłapała zębami na każdego kto się znalazł za blisko a i nie rzadko na tych co byli po prostu w zasięgu jej wzroku. Po okresach roztroju , emocje się wyciszały i Łatka zachowywała się jak normalna zrównoważona panna, natomiast ostatnio znowu pojawił się "fisiu" , możliwe że przyczyniło się do tego pojawienie się w domu Matyldy , która raczej nie wzbudziła w niej nadmiernej sympatii . Tak czy inaczej wspomaganie na pewno pozytywnie wpływa na jej samopoczucie . Muszę się jutro dobić o morfologię, bo Eliza odbierała dziś po południu wszystkie wyniki i nie zauważyła, że brakuje Łatkowej morfologi Dziś na badania pojechała Kamusia i Matysia i o ile Matylda nie ma o czym opowiadać, bo wszystko wyszło dobrze : o tyle Kama przysporzyła świeżych zmartwień - Kama w zeszłym roku miała stwierdzone na śledzionie zmiany - dwa niewielkie guzy , które zostawały pod kontrolą i gdyby coś się zmieniało- rosły lub mnożyły się, mieliśmy myśleć co dalej... Dziś jest właśnie taki dzień - te które były nie zmieniły rozmiaru, ale pojawił się kolejny i generalnie śledziona nie wygląda dobrze . Powinna być wycięta czy nie ? - oto jest pytanie ....
  17. Pani Anno, mam nadzieję że Pani zagląda z Ogósiem do moich babć - bardzo dziękuję za wpłatę i nieocenioną pomoc ! Łącznie na weterynarza/leczenie moich staruszków wpłynęło: 200 zł - domek Ogósia - wykorzystane przez Kulkę 670 zł - rozi 150 zł - domek Ogósia Moje staruszki mają wielkie szczęście - Bardzo dziękujemy Z pierwszej wpłaty (o czym pisałam w postach wyżej) skorzystała Kulka - badania krwi i leki Kolejno będę pisać co , komu , na co i ile A na koniec jeszcze raz Mania i dziadek Amos radysiak
  18. Serdecznie dziękujemy za przekazane rzeczy, wszystko się przyda, bardzo . Mania dziękuje za super puchatą kołdrę, która bardzo przypadła jej do gustu :) Łateczke szczególnie ucieszyły zabawki - szybko wybrała coś dla siebie i pilnowała :)
  19. Iwonka, super że się Kiciuli udało. Jezu, ja mam sto zdjęć wojtyszkowych staruszków zapisanych i póki co myśleć tylko można o nich... A wiadomo co z Węgrowem :( ? - masz jakieś wieści ? Już kompletnie żadnego psa nie wyciągniemy bez tych wizyt w schronisku przedadopcyjnych ? - Tak mi w głowie siedzi Lucuś wampirek starutki - boje sie ze nie wyjdzie juz stamtąd , o tych dużych starych nie wspominając - Funia , Tolek, Fox - jakie one mają szanse, psy stare jak świat - Zero szans na autentyczny DS :( :(
  20. Wpłynęło na konto 670 zł na leczenie/ weterynarza dla moich babć ! - Serdecznie dziękujemy Rozi i Wszystkim dzięki którym staruszki otrzymały to ogromne wsparcie. W najbliższym czasie, powolutku babcia za babcią , będą korzystać z Waszej pomocy , opowiadać o sobie i rozliczać się na wątku . Bardzo , bardzo Dziękuje . Dziękuję Ci Ogórciu , nasz niuńku kochany...
  21. Rozi , Poker - dziękuje za wszystko :) :) :) Garść zaległości, które chciałam wkleić do tego co pisałam wcześniej : Wyniki Kulki z poniedziałku 11 maja - paragon 140 zł , w tym był antybiotyk na zęby na 3 dni. Paragon z 13 maja - kontynuacja /antybiotyki. Ostatnie zdjęcie - antybiotyk i rozpiska z dawkowanie leków. Kulka dostała eutyrox na tarczycę i jak wynik dojdzie do normy, wrócimy do tematu czyszczenia zębów. Póki co bierze antybiotyk - tablety w woreczku . Obie wizyty- badania i leki - 189 zł
  22. Babcia Lunka , wiecznie zamyślona, "smutna" Farunia, duży miś. Doświadczona przez Kotliska , na każdy stuk, głośniejszy dżwięk "łamie łapy" uciekając w panice :( Łatka , najmniejsza w stadzie, nerwuska i zazdrośnica
  23. Dziękujemy ! :) Nie wiem czy czas odpowiedni, ale w piątek Eliza(córka) jedzie do domu , będzie możliwość zabrać coś z Wrocławia autem . Kołnierza na tą chwilę żaden zwierz nie potrzebuje. Leki - przyda się wszystko co wspomaga stawy staruszków . Kulka jest po badaniach krwi, na jutro na 13.30 miała umówione czyszczenie zębów - to była wielka potrzeba, taka konieczna konieczność, która mogła się spełniłć dzięki pomocy dobrej duszy która wsparła finansowo moje babcie - ogromnie dziękuje :):):) Niestety zabiegu jutro nie będzie , bo Kulka ma o połowę obniżony poziom hormonu tarczycy i mógłby być problem z wybudzeniem - tak mówi wet, więc najpierw będą leki - podniesienie wyników a jak się poprawią, to zabieg Nie podejrzewałam ją o problemy z tarczycą, babcia jest żywa i energiczna za dwie i nie wygląda/nie zachowuje się na swoje 17cie a właściwie 18cie lat , jeśli rok urodzenia przypisany przez schronisko jest właściwy Matylda i Misia pilnują rozsad :) Całe mieszkanie mam w rozsadach - pasja Elizy :)
×
×
  • Create New...