b-d
Members-
Posts
663 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by b-d
-
O rany, jak ja też nienawidzę fejsbuka... dła mnie to jest zupełnie nieczytelne, jakby jakis zbiór fotek i obrazków, na którym funkcjonuje towarzystwo wzajemnej adoracji i jest to dla mnie chyba jedynie jakaś formą czyjejś reklamy, bo na prawdę ciężko wyciągnąć niekiedy informację. Co do tego hotelu to żeby byc dobrze zrozumianym - nie krytykuję, tylko nie za bardzo z tego fejsbuka czegokolwiek się dowiedziałem (przynajmniej na smartfonie dla mnie męczarnia - może na komputerze jest to bardziej czytelne).
-
Ale Ok, czemu nie podać mu czegoś- akurat Moli@ podała przykład, ale czemu nie chcecie spróbować podawać mu tego czy innego leku? Czy dobrze zrozumiałem, że miał mieć podawany lek, a nie był podawany?
-
Dzięki No ale czemu nie można spróbować tego kalmvetu, skoro - jeśli dobrze zrozumiałem- (?) miał być, a nie był podawany? Czemu nie można z założenia, czy się zachowuje dobrze, czy źle - podawać cały czas?
-
Czy może ktoś wie, czy jest jakiś lek, który mógłby Tofika uspokoić, trochę "wykastrować' z nadpobudliwości, czy nawet go trochę otumanić? Chyba lepsze to niż eutanazja . :-(
-
Niestety nie widziałem całej sytuacji, ale faktycznie - też od dłuższego czasu się zastanawiam- czy jakimś "wyzwalaczem" nie jest jakiś przedmiot, kij, miotła, mop. Albo jakiś gest. Inna sprawa, że powtarza się to dopiero jak pies "okrzepnie" - poczuje się pewnie w kolejnym miejscu. Mimo wszystko tak jak napisała Sowa - dziwne jednak są ataki na suczki. Aj, przepraszam - bo tak długo pisałem, że w międzyczasie pojawpojawiły się nowe informacje. Proszę o informację, czy przelać na konto EdiAbija czy jakieś inne?
-
Ja też wspomogę jakimś przelewem.
-
Przepraszam! Sowo i Poker, z całym szacunkiem... Przeciez to forum nazywa się "dogomania.", więc dlaczego mielibyśmy nie martwić się losem choćby jednego psa?
-
Przepraszam bardzo, ale nie widzę tutaj wzorca do naśladowania. Czym niby się tu zachwycać?
-
Dokladnie, dzieci naciskają, że chcą psa, w oko wpadl im Trevor, ale żaden pies , a już na pewno taki pies jak Trevor nie jest zabawką. A co będzie po miesiącu, jak pies nie będzie już nowością w domu, a trzeba będzie po nim sprzątać, w dodatku nie będzie w stanie bawić się ze względu na stan zdrowia? Nawet jeśli jest to przerysowana obawa, to czy będą się opiekować Trevorem jak jego stan się pogorszy, czy też oddadzą go komuś- jeśli (oby) kogoś znajdą (a co jeśli nie znajdą?). I niekoniecznie decyzję co do tych Państwa wiazalbym z ich sytuacją materialną. Moze się teraz ze mna nie zgodzicie - cóź...Moim zdaniem dla Trevora najlepsi byliby jednak nieco starsi - spokojni ludzie z własnym ogrodem, którzy byliby cały czas w domu - po prostu emeryci, a nie taka wielodzietna rodzina. Choć oczywiscieoczywiście może się mylę, bo przecież nie znam Trevora.
-
Agat21, przepraszam, źe się wtrącę - juz tu dziewczyny wlasciwie wszystko napisaly, ale nie zauważyłem jednej informacji - jak do tej adopcji odnosi się Pani tego domu? Tak jak tu powiedziano - chyba Pani jest w tej sytuacji najbardziej istotna. Bo napisałaś, że dzieci ustaliły już grafik spacerów itd , ale czy dzieci są świadome, że Trevor może nie będzie mógł biegać i bawic się jak mlody pies, tylko wyłącznie spacerować, a nawet tego nie można zagwarantować? Jeśli chodzi o dzieci to trzeba podchodzić do ich zapewnień z rezerwą, tym bardziej, że Trevor będzie wymagał opieki i nie będzie tylko towarzyszem zabawy jak młody, zdrowy pies. Nie mozna przeciez Trevora męczyc. Czego oczekują dzieci od psa? Bo to chyba dzieci "cisną" rodziców o psa. Czy Państwo mieszkają w domu z ogrodem i Trevor byłby na parterze czy musiałby chodzić po schodach? itd... Kurczę. Jakbyś jednak może mogła do nich pojechać.. . I może jeśli nie Trevor , to moźe jakiś inny biedak... Może warto "wciągnąć państwa do bazy"? Sceptycznie ta moja wypowiedź zabrzmiała.. A może jednak są to tak wspaniali, mądrzy ludzie i wyjątkowe dzieci...
-
No tak, masz rację. Oby już było dobrze!
-
:-( Ja przepraszam, że się wtrącę - po swoich doświadczeniach uważam, że dobrze byłoby zrobić badanie na profil jelitowo-trzustkowy i moim zdaniem nie ma co z tym zwlekać. Ja, niestety ż powodu swojej niewiedzy i braku podpowiedzi ze strony weterynarza zbyt długo zwlekałem. :-( Wet pobiera krew i wysyła do badania - niestety koszt ok 250zl. Dlatego teraz Wam podpowiadam, bo u mnie też wet przez wiele miesięcy "strzelal", a to metronidazol, a to coś innego itd. W diagnozowaniu pomogłoby też zrobienie usg. Jogusiowi przydałaby się dieta przynajmniej przez jakiś czas, choćby jakieś delikatne jedzonko, moze jakieś gotowane chude mięsko z kurczaka lub indyka w małych ilościach i dużo płynów? Sorka, że się wtrącam, bo pewnie tak robicie. Ale tak na wszelki wypadek.
-
Czekamy... :-)
-
Z tą utratą domu to moje domysły- co najgorszego mogłoby się stać w wyniku takiej sytuacji - chyba to byłby hipotetycznie jeden z najgorszych scenariuszy. Masz bardzo fajny pomysł na przeprowadzanie wizyt PA. Jeśli Ty się wycofujesz to tym bardziej ja powinienem to zrobić. anica, przepraszam za moje domysły. :-(
-
Kiyoshi, ja nie mam zaufania - nawet do siebie w 100%, bo moje zmysły mogą być zawodne . Poważnie mówiąc: domniemuję: niezapowiedziana wizyta może spowoduje np. utratę domu przez psa (? Nie wiem ?), z drugiej strony : kontrola najwyższa formą zaufania. Ja uważam, że naleźy przeciąć wątpliwości . A jak mnie ktoś "opitala", a nie podaje uzasadnienia , to jeszcze bardziej wzbudza wątpliwości i należałoby się tym bardziej upewnić.
-
Pełna zgoda. No, ale jednak anica pisała, że MA zaufanie do tej koleźanki. Natomiast ja tylko rozwazalem warianty - nie znam do końca sytuacji - znamy się tylko z forum, mieszkam kilkaset km od Wroclawia. No i dobrze, że tutaj zajrzałaś - moim zdaniem rozwiałas wątpliwości. Najlepiej wyjaśnić sytuację niezapowiedzianą wizyta, skoro nie można inaczej.