Jump to content
Dogomania

b-d

Members
  • Posts

    663
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by b-d

  1. Ale, ewu, proszę wybacz mi bezpośredniość - czy jesteś przekonana, że Toffik jeszcze fizycznie (a nie tylko wirtualnie) - istnieje?
  2. No dokladnie.
  3. guccio, akurat Ty to wcale nie tyci, tyci, tylko bardzo wiele.
  4. Dobrze to ujęłaś. Aktualnie nikt być może nie pomaga, ale sporo osób pomagało, poza tym jakby było trochę konkretnych informacji to być może też znalazłyby się jakieś osoby z dogo, które trochę się dorzuciłyby?
  5. Jakby to przynioslo skutek w postaci domu, to mimo wszystko nie byłbym o to zły - tylko pod warunkiem, że faktycznie byłby to dom docelowy z prawdziwego zdarzenia - z ludźmi, którzy potrafią (nauczuli się) postępować z psem (co byśmy nie powiedzieli, to jednak szczególnym psiakiem). Przeciez na dogo często piszemy, że problemy i zwroty następują przez brak wiedzy (i praktyki) ludzi. No więc- przeszkolono też ludzi. Ok. Tyle tylko... jakby to łagodnie ująć... niestety sądzę, że to jest pic na wodę fotomontaż z tą adopcją i Artemida po prostu robi ściemę. Być może tak jak pisalyscie: Tofik siedzi zamknięty po pierwszych trudnościach w szkoleniu. Albo w ogóle nie wiadomo gdzie i czy ... w ogole żyje. :-( Albo nastąpi (w wyniku naszych nacisków o imformacje) "adopcja" (pozorowana), czyli wywiezienie gdzieś psa, żeby nie można było sprawdzić. :-(
  6. Te zdjęcia są z okresu letniego (może oprócz tego ostatniego). Dla mnie to jest mało wiarygodny dowód, biorąc pod uwagę bardzo dziwne zachowanie Artemidy w odpowiedzi na nasze zapytania i odmowę odwiedzin u Toffika. Brzydko to pachnie.
  7. Dziwne bardzo - jak Uxmal pytała, to do adopcji jeszcze Toffik nie gotowy, jak Bgra chce go zobaczyć, to nie można, jak Moli chce go zabrać, to też nie, bo nagle idzie do adopcji. To niestety wygląda tak, jak napisała Poker - czy Toffik jeszcze tam (lub w ogóle) "jest" albo czy jest tam utrzymywany w stanie "przyzwoitym", czy takim, że boją się go pokazać, a z tą adopcją to tylko gra na zwłokę? :-(((
  8. Ewu, nie można jakoś się dogadać z tą Artemidą, żeby w razie niepowodzenia w tym domu (oczywiscie odpukać) przyjęli znów Toffika - tak w razie potrzeby...?
  9. Ale zrozumcie jedną istotną prawdę: co Wam da jakakolwiek umowa jeśli nie ma możliwości jej wyegzekwowania? Po drugie: zmusicie kogoś do podpisania weksla? Jak? Chyba, że ustawodawca wprowadzi przepis, że przy umowie adopcyjnej obowiązkowy jest weksel. No, ale jesli nawet, to co z tego? Znajdziecie wtedy chętnych? A jeśli się znajdą tacy, którzy nawet podpiszą weksel, ale jednak okaże się po jakimś czasie, że jednak nie chcą psa. To co wtedy zrobią? Wykupią ten weksel i zwrócą psa? Pozbęda sie raczej psa, tak czy inaczej. W ostatecznosci, jak nie będą miec mozliwosci bezkosztowego oddania komus psa, to chociażby np mogą psu pomóc zejść. Co będziecie wtedy mogly zrobić, jak to zamierzacie im udowodnić, że się "przyczynili"? Będziecie robić badania patologiczne albo toksykologiczne? I zawiadomicie póžniej prokuraturę? Jesli nawet to wszystko zrobicie, to ostatecznie sprawa i tak trafi do sądu. I co wtedy? I życzę powodzenia. :-( Ugrzęzniecie na lata, o kosztach nie wspomnę. Tyś(ka), piszesz, że weszły w życie martwe przepisy, których nikt nie egzekwuje. Ale dlaczego ich nikt nie egzekwuje? Ano z tego samego powodu, z jakiego nie jestesmy w stanie wyegzekwowac umowy adopcyjnej. Powtórzę pytanie jeszcze raz: dlaczego majac umowę adopcyjną w przypadku nie wywiazania się z niej nie pójdziesz do sądu? Odp jest prosta: bo kontaktując się z aparatem urzędniczym narobisz sobie samej tylko kłopotu. A dlaczego? To nie kwestia przepisów, tylko własnie tego "aparatu" urzędniczego. Bo oni są od odpowiedniej interpretacji nawet niedoskonałych przepisów i powinni kierowac się nie tylko literą prawa, ale przede wszystkim duchem prawa. Pozytywny skutek może przynieść tylko to, o czym pisze Sowa i co postuluje np. Argos (od razu mówię, że nie jestem z Nimi w żaden sposób powiązany) czyli dążenie do kontrolowanego, stopniowego zmniejszenia populacji psów, tak, aby pies stał się "dobrem luksusowym" - moim zdaniem tylko to może przynieść poprawę sytuacji.
  10. Też się tego obawiam :-(
  11. Jakby przewód sądowy powszechnie miał rozsądny czas trwania to niepotrzebne byłyby żadne weksle. W ten właśnie sposób prawnicy komplikują proste sprawy czyniąc z prawa użytek wyłącznie na własne potrzeby. Umowa adopcji z wekslem?
  12. Bo z powodów powyżej przeze mnie opisanych egzekwowanie ich nie ma sensu. :-( - moim zdaniem. Zresztą dotyczy to również innych umów.
  13. Moim zdaniem wystarczyłoby, gdyby umowy adopcyjne (jak i inne umowy itd.) były mniej więcej jak dotychczas, ale aby cokolwiek działało było "egzekwowalne" istotne jest sprawne i rozsądne działanie wymiaru sprawiedliwości - czyli człowieka, bo to jest moim zdaniem słaby punkt. Czyli nie chodzi tu o jakieś nowe przepisy ustawy itd. tylko rozsądne ich stosowanie: przede wszystkim łatwą dostępność do wymiaru sprawiedliwości i orzekanie w rozsądnym terminie. Bo problemem jest teraz to, że na umowie sobie możesz wpisać jakie chcesz wymagania, ale zanim sąd rozstrzygnie to pies już zginie marnie. Tu jest problem. Bo po to jest człowiek - np. sędzia, a nie komputer (który rozstrzyga), aby odpowiednio stosować i interpretować przepisy. Ale to działanie tego człowieka przestaje mieć sens jeśli proces trwa tyle ile trwa. Mija się to po prostu z celem pomijając jeszcze fakt, że sprawa - jak to mówią - jak trafi do sądu zaczyna żyć swoim życiem (więc tylko kłopotu sobie można narobić). Sorka za chaotyczny wywód.
  14. Sznury i gryzaki są fajne, tylko nie zawsze wzbudzają zainteresowanie każdego psa albo wzbudzają przez jakiś czas; oczywiście Kong też nie każdego zainteresuje, ale ponoć Fado najbardziej reaguje na jedzenie, czy też jedzenie jest obecnie Jego jedyną przyjemnoscią (z tego co pamiętam), więc pewnie zainteresowanie ze strony Fado byloby większe ;-) Może, agat21 - mogłabyś spytać Jamora czy dałby radę z kongiem albo ...? ...albo są jeszcze do napełniania suchą karmą takie kule - smakule (największa o średnicy ok 15cm, a może są większe?) - mniej pracy przy napełniania niż przy kongu - wystarczy przez "okienko" wsypać suchą karmę i zasunać okienko bardziej lub mniej - może być ta sama karma, którą pies je. W dodatku jeśli pies ma tendencję do wciągania z miski jak odkurzacz, to taka kula spowolni jedzenie i będzie dla psa wyzwaniem i zabawą i spowoduje, że pies będzie musiał się trochę ruszać, bo będzie musiał toczyć kulę i za nią podążać. Także moim zdaniem sznury i gryzaki - popieram jak najbardziej, ale prośba do agat - jakbyś mogła spytać Jamora, czy miałby czas - chciałoby mu się np taką kulę "zasypać" chrupkami... i oczywiście jeśli widzialabys w tym sens, bo to oczywiście tylko propozycja... ;-)
×
×
  • Create New...