Jump to content
Dogomania

b-d

Members
  • Posts

    663
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by b-d

  1. Pełna zgoda, zaburzenia emocjonalne - musimy wziąć pod uwagę, że Tofik miał prawdopodobnie zaburzoną socjalizację w krytycznym okresie szczenięctwa. Po drugie ma temperament teriera - łatwo się pobudza i trudno wyhamowuje. Z tego powodu, że to wszystko co umownie nazwiemy socjalizacją było- jakie býło, Tofik ma problem z odczytaniem i rozumieniem świata w ten sposób w jaki powinien. Być może dlatego walka o miejsce w stadzie i przywileje tak wygląda w jego przypadku - dokładając do tego "zawziętość" teriera (i tutaj niestety kamyczek do ogródka człowieka, który kieruje się stereotypem "ładmy" ="mądry/dobry", "brzydki"="zły/głupi" - to ludzie tutaj błędnie postrzegają "rzeczywistość" traktując "yoreczki" jak zabawki)- zła socjalizacją to przecież wina człowieka. Sowo, chyba o tym pisałaś, ale chciałem się "dopytac", czy w takim przypadku jak mamy do czynienia z (potencjalnym) agresorkiem -"yorkiem", to nie pomagałoby wyuczenie (wytrenowanie) psa aż wręcz do odruchu komendy "waruj", a ewentualne karcenie tak, jak robi to matka ze szczeniakiem: chwyt za skórę na karku, (delikatne) szarpnięcie, przyciśnięcie przez chwilę do podłoża ? Wiem, że sobie życzę może zbyt wiele, jednak może... proszę napisz jak konkretnie przekierować tę agresję? Jak postąpiłabyś? Jak trenować? Czy należałoby przepracować potencjalne sytuację agresji ćwiczac z psem w kagańcu? Proszę też tym bardziej, bo to jest być albo nie być dla tego psa.
  2. Bgra , moim zdaniem nikt nie ma prawa złego słowa powiedzieć! Proszę powiedzcie, co dalej z Tofikiem - czytałem, ale się pogubiłem - poza tym chyba sytuacja się zmieniała?
  3. Ja nie wiem, może tak, choć też jeśli chodzi o wetów to spotkałem niejednego weterynarza - jeden z tych właśnie może nawet jeśli chodzi o wiedzę wcale nie najgorszy, który podchodził do sprawy czysto "technicznie": "...Nie możemy wyleczyc to trzeba podjąć decyzję, może pożyje kilka miesięcy..." albo "pies chce zepchnąć i mu nie pozwalają". I spotkałem też takiego, który pogłówkował i po troszeczku w wielu przypadłościach psu choć odrobinę pomógł i pomimo pewnie nadal jakiegoś cierpienia pies żył jeszcze ponad rok -prawie dwa lata, mając dni lepsze i gorsze, ale żył. Oczywiście nie mogę porównywać tych sytuacji, bo każda sytuacja jest inna , jak i nie twierdzę, że mamy do czynienia ze złym wetem, ale niekiedy weci podchodzą do takiej sytuacji dość bezdusznie.
  4. Sunia2000, czy na poprawę zdrowia nie potrzeba trochę więcej czasu? Jego przewód pokarmowy jest potężnie podraźniony -pasożyty, leki itd., może trzeba trochę dłuższego okresu, źeby powrócił do jakiegoś stanu minimalnej - jakiejkolwiek równowagi? Podobno pies może nie jeść nawet kilka dni. Ja się nie znam, ale leki, które teraz dostał to też chyba nie działają jak za dotknięciem róźdźki? A nawet jeśli zadziałały to i tak narządy Misia potrzebują czasu. Spójrzmy choćby jak to jest z ludźmi- całe lata np. dokuczają niektórym np wrzody itd. To oczywiście lepszy lub gorszy przykład, ale zawsze na rekonwalescencję potrzeba przecież dużo czasu; czy nie można więc dać Misiowi trochę więcej czasu? Przepraszam, źe się tak wymądrzam, ale Misia żal bardzo... czy nie za szybko go skreślamy? Czy Misio powinien jeść raczej beztłuszczowe jedzenie? Bo jeśli tak to chyba tylko w grę wchodzi pierś z kurczaka lub indyka. Moze dałoby się to jedzenie jakos to zmielic - rozdrobnic na bardzo drobno i zmieszac z wodą? Jeśli może być odrobina "kleistego" to może dałoby się mu to jedzenie blendowac na papkę i też zmieszać z przegotowaną wodą ? Kurczę, chyba zbyt wiele mam wymagań, ale Misia bardzo szkoda. :-( A może niech spokojnie sobie po prostu leży ( na tych kroplówkach), może w końcu po jeszcze kilku dniach coś się odmieni?
  5. Ja też zaglądam - też o Misiunia się martwię...
  6. Dzięki kikou za te niestety smutne wieści. :-(((( Mimo wszystko mam nadzieję, że los nie będzie tak podły i przewrotny, i stan zdrowia Misia się poprawi...
  7. Misiuńku, tyle osób się o Ciebie martwi...
  8. Super, że smycze pasują i przede wszystkim, że z Fado jest lepiej. :-) Elik, a czy coś moźe wiesz, czy trochę może się uspokoił i mniej kłapie zębiskami? No i czy widać, że coś go boli, np na karku?
  9. Słuchajcie, a jak Fado tak przegryza te smycze i ogólnie jest pewnie nadal zestresowany, to jakby mu dawać jakieś gryzaki ze skóry, to może to trochę go odstresowałoby - zająłby się tym? I teź mógłby jako nagrodę np. dostać jak np. przyjdzie na przywołanie? Czy na razie przy tych biegunach lepiej nie kombinować?
  10. Tak, to prawda - sunia2000 na poprzedniej str napisała: wtórna choroba- enteropatia białkogubna. :-(
  11. Jeśli dobrze pamiętam jutro ma być wynik tego rozszerzonego badania - profil jelitowo trzustkowy -może uda się ustalić przyczyny i wdrożyć prawidłowo leczenie. Żeby tylko Misio przeżył...
  12. Bardzo to wszystko przykre: -(
  13. O rany :-( bardzo źle: -( A czy nie można mu byloby kupic intestinal Low Fat w puszkach zamiast suchej karmy. Może wtedy zjadlby, bo chyba jest trochę bardziej smakowita... Kurczę, jak tu Go ratować.. :-(
  14. Encefalopatia wątróbowa?
  15. O kurczę aż tak źle :-( Przepraszam, źe sie wtrącam, ale czy nie można byłoby skonsultować tych wyników i sposobu leczenia z jakimś innym weterynarzem. I czemu tak szybko z tą eutanazją? Czy Misiu bardzo cierpi?
  16. Elik, ta smycz zniechęca psa do gryzienia jej, bo jest wypełniona zdaje się ostrą papryczką. Jak pies ją nagryzie, to czuje jej smak. Oby tylko z drugiej strony nie zniechęcił się prze z to pies do smyczy (?), ale chyba nie powinien...
  17. Zaglądałem od czasu do czasu już wcześniej - kilka lat temu. :-)
  18. Fajna pianka! Przeleję jednrazowo 50zl. Fabia, trzymaj się! Edt.: Poszło.
×
×
  • Create New...