-
Posts
5561 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dzodzo
-
piękne fotki zwlaszcza te z psami,rany jak te dzieciaki rosną my mamy cięzkie dni,chyba zęby idą bo moje wiecznie chichrające sie dziecko od 4 dni placze,marudzi,gryzie wszytsko łacznie z moimi palcami,masakra... ja mimo ze karmie piersią wprowadzilam nowe pokarmy po 4 mc najpierw kaszka,po tygodniu zaczęlam owoce i zupki,teraz juz jedziemy wszystko, co 3 dni nowe danie ze sloiczka,dzis byla cukinia z ziemniaczkami i łososiem;)Tamara pięknie zajada z łyzeczki Ania jak tam chustowanie?Bartek polubił jazde na mamie?
-
magda -gratuluje ze juz wiesz:) LAZY-jaki fajny Twój synek,sliczne zdjecia
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver'] W końcu zamówiłam chustę;) Powinna dojść w tygodniu to dam znać jak z zawijaniem;)[/QUOTE] dawaj znac:cool3: ja poki co zrobilam eksperyment z chustą typu pouch i lipa,Tamara nudzi sie siedzeniem w chuscie po max 15 minutach,tak samo jak kazda inną pozycja,moze ta akurat jest niewygodna,nie wiem sama wogole to moje dziecko jest tak ruchliwe,ze w sekunde wywleka sie z rajstop,spodni,skarpetek przy przewijaniu,normalnie szok-hehe pamietam jak w szpitalu w pierwszej dobie życia przyszla ja zwazyc pielęgniarka i nie byla w stanie dokladnie sprawdzic wagi po czym stwiedzila, ze dawno nie widziala tak zywotnego i ruchliwego noworodka.Obawiam sie ze ma ADHD:crazyeye: odnosnie pamieci,to mi sie wydaje teraz jakos nierealne, ze bylam w ciązy,wogole nie moge sobie tego stanu przypomniec,ze o porodzie to juz nie wspomne-tu akurat nie zaluje:eviltong:
-
[quote name='bira']Ja nie wiem czy cos pomoze. Probowalam roznych rzeczy i nic. Po Indze mialam masakre z wlosami ale to co sie dzialo po Biani nie da sie opisac. Myslalam, ze wylysieje.[/QUOTE] tos mnie pocieszyla:(((((
-
a u mnie bylo wrecz przeciwnie,przez cala ciąze nawet cwierc pryszcza mi nie wyskoczylo i mialam pierwszy raz w zyciu gladką cere:cool3: za to teraz jak wstaje z łózka to moge sweterek utkac z moich wypadnietych wlosow a ze mam dlugie do polowy plecow wiec masakra:shake: myslalam o jakichs witaminach ale pewnie podczas karmienia piersia jest ograniczony wybor,ale szampon tez nie zaszkodzi
-
dziewczyny ,macie cos sprawdzonego na wypadanie wlosow po ciazy?no i cos co mozna brac karmiac piersia? wypadaja mi wlosy garsciami, moj TZ mowi ze mam sobie grabki do tylka przywiazac bo wszedzie sa moje wlosy
-
no to mamy praktycznie takie same wozki, i moj tez tylko zwalnia a nie zatrzymuje,moze to tez byc kwestia linki faktycznie bo równiez kupilam uzywkę z Niemiec,chociaz w stanie jak ze sklepu i wszytsko co ma w nim dzialac dziala idealnie;) nawiasem jestem tym wozkiem zachwycona,mimo ogromnych kol prowadzi sie go paluszkiem i jest lekki nieporownywalnie z czterokolowym do sportu pewnie ten hamulec sie przyda ale na codzien to mi zbedny zupelnie
-
[quote name='nefesza']Dziewczyny, jezeli ktoras ma wieksze doswiadczenie z wozkiem trojkolowym z hamulcem przy raczce to powiedzcie - czy ten hamulec ma tylko spowolnic wozek, czy go zatrzymac (jak hamulec zatrzymuje rower)?[/QUOTE] ja mam trojkolowca TCM joggera i ma ten hamulec reczny, tak jak pisze Bira na nic sie to nie przydaje, nie uzywam go wogole
-
[quote name='Alicja']wiesz co mi jeszcze przyszło do głowy ...czy chłopak nie umarł na skręt zoładka :( bo ten tekst , może sie przejadł ... pies jak jest skręt puchnie ... bez pomocy umiera :( Nie obwiniaj sie ...życie jest tak niesprawiedliwie ułożone , ale nie przez nas .....[/QUOTE] czytalam watek i to samo przyszlo mi na mysl,skręt żoładka-bardzo czesta przypadlosc u dobermana-wiele dobkow odchodzi z tego powodu zwlaszcza starszych
-
dziewczyny,cieszcie sie ostatnimi chwilami wolnosci:cool3:bo potem nic nie bedzie takie samo jak sobie przypomnę siebie sprzed 5 miesiecy to wydawalo mi sie ze bedzie tak samo jak do tej pory tylko bede miala dziecko i nie bardzo bylam sobie w stanie wyobrazić jak to bedzie wygladac :evil_lol:a po porodzie okazalo sie, ze zmienia sie wszytsko i nie ma co ukrywac masz kilka miesiecy albo i lat wyjete z zyciorysu,codzien ten sam scenariusz,czasem padasz na pysk z zmeczenia albo niedospania ale patrząc na rozesmiany dziób takiego malucha to i tak warto:loveu:
-
[quote name='**Olka**']No właśnie super są :) kolorowe, ładne. Zobaczymy jak się sprawdzą. Fajnie, że można je później wykorzystać dla drugiego dziecka.[/QUOTE] ogladalm wczoraj w TVN wlasnie ten program o wielorazowkach i mnie akurat nie przekonali,caly czas myslalam o tym jak upchnąc taka duża pieluchę dziecku w portki?wydawaly mi sie bardzo duze w porownaniu z pampersem ale na zywo nie widzialam nigdy poza tym jak pokazuje moja 5 miesieczna hihi praktyka przy dziecku liczy sie czas a tu musisz pamietac o tym, zeby miec uprane i wysuszone wklady oczywiscie jesli masz ich ograniczona ilosc tak jak tam mowili o 14 akurat za tydzien konczy mi urlop macierzynski,o rany jak to zlecialo!!!! na szczescie mam 67 dni roboczych niewykorzystanego urlopu, jescze za 2009 rok mi zostalo i za nastepne lata wiec zamierzam się do czerwca wstrzymac z powrotem do pracy
-
sliczna dziewczynka z Lenki:)
-
oj Magda wiem o czym piszesz;) jak sliwki nie daja rady to polecam tez mielony len zalany odrobiną cieplej wody,nieco ohydne ale skuteczny
-
ja nasz bede sprzedawac ale dopiero za jakies - 2 -3 miesiace w sumie jakby ktos inny byl chetny to dajcie znac,uzywany minimalnie bo w sumie zima prawie nie jeździlsimy z mala
-
o widzisz nefesza,Romer King Plus to tez jeden z moich typow-bo juz sobie zrobilam wstepne rozeznanie-dobrze wiedziec ze faktycznie sie sprawdza
-
[quote name='agaga21']jak z pewnego źródła to myślę że jak najbardziej można brać używany . lepszyn wtedy taki używany, dobrej firmy, solidny niż nowy ale tani i kiepski. .[/QUOTE] tez tak uwazam, lepszy taki uzywany niż nowy badziew ja sie kierowalam testami ADAC, bralam pod uwage te z 4 gwiazdkami,a potem opiniami w necie na temat wygody dla dziecka,no i oczywicie estetyka;) w sumie za chwile czeka mnie zakup fotelika 9-18 bo Tamara juz prawie 7 kg ma i nie wiem jak dlugo ją uda mi sie wciskac w kolyske
-
zmieniajac calkowicie temat;) w jakim wieku przesadzilyscie swoje dzieci do spacerowki?Tamara za tydzien konczy 5 miesiac,usilnie siada i zmienilam jej srodek lokomocji chociaz nie jestem pewna czy nie za wczesnie ale wydaje mi sie ze jest juz gotowa. kupujac wózek oczywiscie naparlam sie na wielofunkcyjny,ktory wydawal mi sie taki praktyczny jak go kupowalam:evil_lol:jednak okazal sie raczej niewypalem.Cięzki jak diabli,żeby gdziekolwiek go zabrac musze zamieniac sie na auta z TZtem bo w moja ibize go wsadzic to pelna ekwilibrystyka. Gondolki uzywam w domu do usypiania i jest ok,duza,wygodna.Fotelik z zestawu od razu zostal skazany na banicje bo mial tylko atest ECE.Wiec i tak kupilismy Bebe Confort Creatis po mial 4 gwiazdki w testach a tamtego uzywa kot jako bujaka:roll:Spacerowki uzywac juz nie bede od zestawu bo w miedzyczasie zmienila mi sie koncepcja i dokupilam sobie dwa trojkołowce,lekkiego Icco na potem jak mala bedzie juz mobilna i wielkiego joggera TCM,którym jestem zachwycona.Jest niesamowity!!! Te trojkolowce sa rewelacyjne,waga nieporownywalna mimo ogromnych popmpowanych kol i system skladania jednym ruchem palca.Do tego kola wypinane na zatrzask,wiec zmiesci sie w kazdy bagaznik. nasz jogerek zasuwa po sniegu jak przecinak;) [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/605/13fcq.jpg[/IMG]
-
**Olka** gratuluje!!!! ani sie obejrzysz i maly terorysta przerwoci Ci swiat do gory nogami:)
-
[quote name='engelina_88'][B]nefesza[/B] myślę, że zarobki są tu kluczowym elementem, jeśli już o pracy mówimy. Bo co komu było z roboty za 700 zł, jeśli dla niektórych 7 tys miesięcznie to żaden luksus... tutaj nieco moim zdaniem przesadzacie. Życzę oczywiście każdemu, aby zarabiał po 40, 50 i 100 koła na miesiąc, ale dla znacznej części społeczeństwa pensja 3,5 tys na osobę to już kokosy, a mimo to ci ludzie decydują się na posiadanie więcej niż 1 dziecka i radzą sobie z tym świetnie. Druga sprawa, to nie musze pytać rodziców, bo pamiętam jak było, kiedy miałam kilka lat i chociaż mama pracowała, to stary wiecznie bez roboty łaził. Piszecie o komunie, która upadła prawie ćwierć wieku temu, a wtedy i robota dla każdego się skończyła. I z jednej pensji, a właściwie pensyjki trzeba było dać radę. Więc błagam, nie mówicie mi, ze 7 tys (nawet brutto) na 3-4 osobową rodzinę to jakaś jałmużna, z której wyżyć to cud i ledwo koniec z końcem można związać. :shake: A teraz wydatki na dziecko- o ile jeszcze przekonywały mnie podręczniki, które faktycznie trzeba teraz co rok kupić nowe, o tyle argument o ciuszkach jest dla mnie całkowicie niedorzeczny w dobie second handów, komisów i internetu. Oczywiście można powiedzieć, że "moje dziecko nie będzie chodziło w ciuchach po kimś" (tudzież nie będzie tanio podróżować, nie będzie chodzić do byle jakiej szkoły, nie będzie chodzić w takich butach jak inni, nie będzie tego czy tamtego) ale kwestia oczekiwań- nie stanu materialnego. Moje dziecko jeszcze się nie urodziło, a już w tej chwili ma pełną szafę ubrań, z czego za nadroższy zapłaciłam 10 zł: new born, UCoB, H&M niekoniecznie Tesco, a wybór i ilość jaka jest dostępna mnie czasem samą przeraża :eviltong: Nie muszę kupować nowego wózka, fotelika, przewijaka, bo to wszystko można dostać używane za grosze i chyba mojemu dziecku ani nic się od tego nie stanie, ani nie będzie gorsze. Poza tym popieram przedmówczynie- dlaczego mam nie kupić mojemu dziecku takich butów w jakich chodzą inni? Koniecznie musi mieć lepsze? Wolałabym, żeby zamiast tego moje dziecko rozumiało, że dzieci są różne i to, ze ktoś nie ma najlepszych zabawek to nie czyni z niego mniej wartościowego człowieka. Z drugeij strony znam rodziców, którzy mają 2 dzieci i dla każdego kupowali wszystko nowe- oczywiście mają do tego prawo, ale zabawne byłoby gdybym usłyszała od nich, że mało zarabiają (wspomnaine już 7 koła). :lol: Owszem, dyskusja zaczęła się od tego, ze dziwnie mieć jedno dziecko, ale zaraz potem padły argumenty, że jak się ma więcej, to nie zapewni się dzieciom godnych warunków do życia. Ja jeszcze raz podkreślę, że żaden pieniądz nie zastąpi dziecku czasu z nim spędzonego i żadna zabawka, ciuszek, wyjazd czy inny gadżet nie są warte przyjaźni jaka potrafi złączyć rodzeństwo. To akurat jest wartość ponadczasowa i nie ma co tu porównywać kiedyś i dziś.[/QUOTE] widzisz,ja mam 36 lat i doskonale pamietam czasy owej komuny:) nie puscili teleranka bo jaruzel oglosil stan wojenny buuu mam dobra prace, moj tz prowadzi wlasna firme(niestety co rok jest gorzej) i mimo to mnie nie byloby stac na drugie dziecko, mimo ze kupuje ubranka i zabawki uzywane na allegro,bo sa tylko na chwile.Musze miec porzadny, bezpieczny samochod, bezpieczny atestowany fotelik,zapewnic dziecku dobrego lekarza,szczepienia,.A to juz duze koszty moj szwagier pochodzi z normalnej rodziny, tyle ze wielodzietnej-osmioro rodzenstwa.Nie ma miedzy nimi praktycznie zadnych wiezi,kazdy z nich konczac szkole srednia odchodzil z domu i wyjezdzal na drugi koniec Polski.Widza sie raz, dwa do roku, tyle samo jezdza do rodzicow.Jest absolutnie nierodzinna osoba.Z rodzenstwem roznie bywa..
-
a widzisz jednak jak strace prace to jednak latwiej mi bedzie utrzymac jedno dziecko niz dwoje czy troje... ale nie o to chodzi, nikt tu nie napisal ze posiadanie wiecej niz jednego dziecka to patologia, wrecz odwotnie cala dyskusja zaczela sie od stwierdzenia"ze miec jedno dziecko to jakies dziwne" ... i napietnowani tym samym zostali Ci, ktorzy maja kaprys miec jedynaka;) moje dziecko wcale nie musi miec wszystkigo i najlepszego,wystarczy jak bedzie przyzwoitym człowiekiem
-
[quote name='magdabroy'] Ja bardzo podziwiam mojego brata za odwagę. W jednym roku wziął hipotekę, żeby wybudować dom, zrobił sobie dziecko i nie zastanawiał się co będzie jak nie będzie miał za co go spłacać. Zaryzykował i jest z tego powodu szczęśliwy. Rok temu urodziło mu się drugie dziecko i gdyby nie zdrowie mojej bratowej, to miałby w przyszłości trzecie ;) I tak jak napisała [B]jukutek [/B]to wogóle zrezygnujmy z wszystkiego, bo zawsze może ktoś stracić prace. I co wtedy? Wtedy nawet na 1 dziecko nie jest stać rodziców.[/QUOTE] widzisz i to jest podejscie,ktore mnie przeraza,ludzie nie zastanawiaja sie jak splaca ogromne kredyty, ktore zaciagaja.Wypadek,choroba i wali sie wszytsko.Pomijam obciazenie na kolejne 40 czy 60 lat kredytem.Nie moglabym spac spokojnie.ak biore telewiozr na raty to oddycham spokojnie dopiero jak go splace;) dla nie jest to niewyobrazalne,zawsze licze sily na zamiary oczywiscie, kazdy ma swoje zdanie i przeciez nie o to chodzi zeby udowadniac sobie wyzszosc Swiąt Bozego Narodzenia nad Wielkanoca,kazdy ma tyle dzieci ile chce i czuje sie na silach wychowywac:) ja jestem pragmatykiem i realista po prostu moj ojciec zmarl nagle w mlodym wieku,kiedy mialam 6 lat zostawiajac nieposplacane pozyczki, mnie i moja siostre wychowala mama,raz bylo lepiej raz gorzej,ale nigdy mi niczego nie brakowalo bo mama stawala na głowie, żeby tak było,poza tym kazde wakacje w liceum juz pracowalam. Obie dobrze sie uczylysmy i skonczylysmy panstwowy uniwerek bo mialysmy rente po tacie- ale na wyjazd na studia do innego miasta nie bylo mnie stac,wiec tak naprawde te wymarzone pozostaly w sferze marzen.Naprawde wiem ze mozna ale wiem tez ze czasy byly inne,praca byla dla kazdego-a teraz nie.Teraz traci sie ja z dnia na dzien a na emigracje mnie nie ciagnie. [B]nefesza[/B],zgadzam sie z Toba w 100%
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']świetne te pozycje ojca w łóżku!! :) :) Co do posiadania większej ilości dzieci - czasem lepiej mieć jedno i mieć je za co dobrze ubrać, wykarmić, wykształcić, dopieścić i kochać niż mieć dwoje/więcej, liczyć każdy grosz, albo być zmuszonym do rozstania, bo np. ojciec musi jechać zarabiać za granicę. Przecież aspekt finansowy też jest bardzo ważny. Nie sztuka narodzić dzieci, jak to mówi moja babcia :) Sytuacja w kraju i nie tylko jest coraz gorsza, dziś masz pracę jutro nie, i co wtedy? Poza tym zauważyłam też, że sporo osób uwielbia dzieci dopóki są małe, bo to takie śliczne słodkie bobasy, potem gdy wchodzą w wiek dojrzewania, nie są już takie słodkie to jakoś inaczej to jest. Także ja jestem zdania - jakość a nie ilość.[/QUOTE] dokladnie,m.in.z powodow ekonomiczno-spolecznych chce miec jedno dziecko. wiem, ze posiadanie rodzenstwa to cenna rzecz,bo mam siostre starsza ale to co kiedys bylo standardem czyli model 2+2 czy wiecej w naszym cudownie prorodzinnym panstwie jest dzisiaj luksusem niestety. zreszta abstrahujac od wszytskiego,zawsze mnie rozwalalo słodkie dziecioróbstwo w ubogich rodzinach, gdzie najpierw rodza sie dzieci a potem sie mysli za co je utrzymac i w efekcie wyciaga sie reke do pomocy spolecznej bo przeciez sie nalezy...
-
[quote name='Sybel']No wiesz, rodzeństwo zawsze się przyda :D Ja planuje drugie o mniej więcej 2 lata młodsze od syna :) No bo my oboje mamy rodzeństwo i dziwnie by było mieć jedynaka.[/QUOTE] a co jest dziwnego w posiadaniu jedynaka?;) ja mam rodzenstwo a zakladam,ze Tamara zostanie jedynaczka-chyba ze znow zycie mnie zaskoczy bo moja córcia calkiem nieplanowana jest:) w zasadzie ma siostre przyrodnia,corke mojego TZ-ta z malzenstwa
-
[quote name='Sybel']Dziewczyny, pytanie dość durne, ale panikuję. Zdarzyło Wam się, że dzieciak Wam jakiś nerw sparaliżował? Bo o 7 obudził mnie brak czucia w nodze - powyżej kolana mam udo jak kawał mięsa, po prostu nie czuję. Kolor i temperatura nogi w normie, ale mam taki obszar, jakbym dostała znieczulenie miejscowe, tak pod skórą. Przyjmowałam dziwne pozy, zeby odciązyć nerw, wypiłam sok, zeby młody się ruszył i zlazł i nic. Panikuję, bo nie wiem, co się dzieje, muszę iść z psami. Jak do południa nie minie, chyba idę do lekarza, ale wolałam podpytać, czy panikować dalej, czy zluzować.[/QUOTE] mnie sie tak zdarzalo, zwalszcza podczas lezenia w łozku, ze paralizowalo mi nerw w nodze, ale to bylo chwilowe szybko mijalo to nacisk macicy,spoko przezyjesz:cool3:potem bedzie gorzej hihi
-
Gameta-nie strasz....aaaaaa bo juz zaczne sie rozgladac za przedszkolem z internatem hihi co do siadania zbyt wczesnie-ja mam ten problem z Tamara juz dlugo,dzwiga sie do siadania,teraz nawet posadzona w bujaku zaczyna z niego sie podnosic,walcze z nia o to bo ma dopiero 5 miesiac ale bardzo ja to fascynuje i awantura gotowa. do tego chce juz wstawac,nawet raz jej sie udalo...malpiszon zaparl sie nogami o moj brzuch,zlapal mnie za rece i podniosl dupke prostujac nogi oczywiscie nie pozwalam jej tak robic ale zupelnie mnie tym zaskoczyla czytalam ze takie rwanie sie do siadania maja zwykle dzieci wczesnie noszone w pozycji pionowej i u mnie tak faktycznie bylo mloda chce robic wszytsko za szybko i a odwrot-lezenie na brzuszku nie odpowiada, najchetniej by juz zaczela chodzic