Jump to content
Dogomania

Gasnik

Members
  • Posts

    334
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gasnik

  1. Gasnik

    Anglia

    A mu jutro wyjeżdżamy:multi: strasznie się denrwuję, chciałabym spakowac wiecej niż się da i w ogóle A najbardziej sie denerwuję-tylko się nie śmiejcie-czytnika czipów :diabloti: Tylko sie go przykłada, czy trzeba coś nacisnąć przed albo w trakcie? Wiem, że jak mnie coś zaskoczy i potrwa to dłużej niż przewiduję, to się zdenerwuje od razu:lol: Już się nie mogę doczekać pierwszego długaśnego spaceru po Hainault. Na Ozzinka czeka już wyprawka w nowym domku :loveu:
  2. Świetne zdjęcia :) W ogóle z Lali wdzięczna modelka-mojego dzika mogę ufocić jedynie jak śpi ;)
  3. Dyplom, przebieg studiów, jakieś referencje-może się przydać
  4. Oj kamila, już mam fioła-tłumacze jakieś papiery, nie wiem czy bedzie mi to potrzebne a kuuuupę kasy kosztuje :/ Ozzy już prawie gotowy do drogi. Jedyne co, to auto nam sie zepsuło, ale mechanik twierdzi, że da radę przed wyjazdem naprawić a jedziemy już w czwartek nad ranem :):)
  5. Wymiziany :) Nadrobię zaległości w fotkach jak już bedziemy w UK. Teraz nie mam czasu sie tym zająć :(
  6. Gasnik

    Anglia

    [B]Devis&Marta[/B] z tego, co widzę, to psiaki nie są trzymane w klatkach u Was. Możesz coś więcej napisać, na jakich zasadach psiaki są przechowywane i w ogóle. Bo zrozumiałam z opisu na stronie, że to jest po prostu dom i warunki są domowe także. Napisz proszę, jako właściciel psa, czy zostawiłabys tam swojego psiaka? Bo jak widziałam zdjęcia niektórych firm to mi się płakać chciało na myśl, że miałabym zostawić mojego malucha w jakiejś klatce. On co prawda ma swoja klatkę, ale to zupełnie co innego. Jest jego, w domku, to jego miejsce. Wolałabym, skro musze go zostawić, żeby warunki były jak najbardziej domowe. Rozumiesz pewnie, o co mi chodzi :) I jeszcze jedno, gdzie są te noclegi dla psiaków? na stronie znalazłam tylko numer telefonu i maila.
  7. [quote name='Hania:)']Nie ma w tym zadnej filozofii zyciowej:) ja po prostu mimo poszukiwan nie znalazlam odpowiednio duzej klatki. A kojec mam spory, pol pokoju zajmuje. Chcialam zeby psina mial gdzie lapska rozprostowac. A jak ktos znajdzie odpowiedniej wielkosci klatke (dla mnie byly troche za male) to oczywiscie roznicy nie ma. Pozdrawiam![/QUOTE] Oki, dzięki za wyjaśnienie :)
  8. [quote name='xxxx52']greven-jak czytam Twoje posty ,a szczegolnie ostatni to mysle ,ze stoi przedemna ksiadz i prawi mnie kazanie,dlaczego pomagam zwierzetom ,a nie dzieciom!ty patrzysz oczami gospodarza wsi polskiej.To jak powinno sie traktowac zwierzeta i traktuje sie zapisane sa w naszych umowach adopcyjnych ,jest to na papierze ,a nie utopia.Ta Twoja utopia i fanatyzm,sa to piekne slowa filozofow,a nie pasuja do milosnikow zwierzat,walczacych o ich dobro i godziwe traktowanie.Chwala Bogu ,ze otaczam sie osobami ,ktore mysla podobnie jak ja.Pies jest psem,nie mozna oczywiscie uczlowieczac,ale nie jest rzecza tylko czlonkiem rodziny.[B]Czlonka rodziny[/B] nie wiazemy lancuchem,i [B]nie zamykamy do klatek.[/B][/QUOTE] Oj, uważaj. Obrażasz baaardzo dużo osób tym twierdzeniem. Klasyk-jak zaczyna brakować argumentów to bierzemy się za emocje:roll: Ale skoro chcesz, to bardzo proszę. Czytaj niżej, bo chyba jednak zamykamy...Przecież maluch tez wolałby biegać po całym mieszkaniu... [quote name='saJo']A moj roczny bratanek, gdy rodzice nie mogli sie nim w danej chwili zajmowac, byl wsadzany do kojca/luzeczka, zeby sobe krzywdy nie zrobil. Co za podli rodzice odseparpwuja czlonka rodziny od siebie! Jeszcze goopio sie tlumaczac, ze to dla jego dobra[/QUOTE] Oczywiście, że są podli! A jeszcze pewnie jak dorośnie to będzie miał swój pokój:evil_lol:
  9. Gasnik

    Anglia

    Ojejejej :):) Super pomysł. My też możemy w razie czego pomóc, przygarnąć kropka na czas czyjejś nieobecności. Mieszkamy w Chigwell. Mamy ogródek, niewielki ale zawsze coś :) No i, jak już pisałam, piękne tereny spacerowe w okolicy. [B]malutka[/B], [B]lemonsky[/B] - bardzo dziękuję i na pewno się odezwę, jak już do Anglii dotrę, czyli za 9 dni :) Myślę, że byłabym spokojna zostawiając Ozzika w rękach jakiegoś Dogomaniaka :multi: Ozzy jest małym dzikiem, ale do poskromienia, kocha raczej wszystkie pieski i jest wykastrowany. [B]Malutka[/B] naprawdę swietny pomysł z naszym "kołem pomocy koleżeńskiej" - takie mieliśmy w jakiejś szkole hihi :)
  10. Gasnik

    Anglia

    Kochani potrzebuję pomocy. Jest taka fajna strona petsitterów w Anglii. Chyba ktoś ją podawał tutaj, a może się mylę...nie wiem. A może znacie jakiś zaufanych opiekunów? W okolicach 28 kwietnia musimy wyjechać na weekend i Ozzy musi zostać sam. Bardzo chcielibyśmy znaleźć kogoś, kto z nim pomieszka przez ten weekend u nas. Kojarzę dużą organizację, ale nie potrafię jej znaleźć chyba :( Możecie mi pomóc?! Bardzo proszę :) :oops:
  11. [quote name='xxxx52']Gasnik ,te druciane klatki sama kupowalam do schronisk,jako kwarantannowe,lub do chorych szczeniat czy kotow,ale nigdy bym moich zwierzat tam nie wsadzala,ani do lazienki,piwnicy.psy sa zawsze ze mna i rodzina i zawsze beda.[/QUOTE] Mój pies też jest ze mną i wierz mi-jest traktowany jak członek rodziny. Jednak zostaje sam w ciągu dnia, nie na długo, ale zostaje i wtedy mam pewność, że nic mu nie grozi. Nie będę się rozpisywać na ten temat, bo jest to powtarzanie wciąż tego samego. Przeciwnicy piszą, że to bestialstwo, zwolennicy-że rzecz dobra. Można pisać tysiące postów, które tak naprawdę do niczego nie prowadzą. Chyba i tak najlepszą opinię klatkom wystawiają psy, które klatke mają. Widziałam mnóstwo zdjęć psiaków i ich klatek na BF, widzę mojego psa (który o dziwo znowu smacznie sobie śpi w tym więzieniu, mimo że nikt go do tego nie zmuszał) i napiszę tylko-nie uczłowieczajmy psów! Samej ciężko było mi to zrozumieć, ale zrozumiałam. Takim postępowaniem wyrządzamy im krzywdę. Nie możemy w ludzkich kategoriach myśleć o tym, czy pies jest w klatce szczęśliwy, czy nie. Mój w klatce czuje sie bezpieczny-to widać, uznał ją jako swoje miejsce-to też widać. Dlatego nie dam sobie wmówić, że robię coś złego, bo nie robię. A niechęć do klatki u wielu osób wynika z nieznajomości jej. I twierdzenie, że któs zna, bo kupuje takie do schroniska też mnie nie przekonuje, bo przepraszam bardzo, ale warunków schroniskowych do domowych nigdy nie będzie można porównać. Tam nie ma mowy o bezpieczeństwie, o zapoznaniu, przyzwyczajeniu psiaka do klatki, więc nie wiem skąd w ogóle takie porównanie? Tyle ode mnie. Nikomu nie nakazuję kupować, każdy ma prawo do własnego zdania, metod wychowawczych i sposobu traktowania psa. Ja klatkę polecam osobom, które próbowały i starały się a pies i tak niszczy, źle znosi pobyt w samotności. Nie znaczy to jednak, że z psem nie należy pracować, że to pójście na łatwiznę. Jak juz wiele osób pisało-klatka rozsądnie używana jest pomocna, jak wszystko inne. Nadużywana może wyrządzić krzywdę. *** Zastanawia mnie jeszcze jedno-[B]Hania :)[/B]napisała "klatka - nie, kojec - tak". Jaka różnica? Ja nie widzę żadnej. I to i to służy ograniczeniu przestrzeni psa. *** a miałam się nie rozpisać :)
  12. Chciałam zauważyć, że negatywnie na temat klatki wypowiadaja sie osoby, które jej nie stosują i pewnie nigdy nie stosowały, a co za tym idzie-nie znają jej. A jak już czytam o tym, że pies czuje sie w klatce jak w więzieniu to mnie skręca :roll: Skoro piszecie, że nie wiemy czy pies jest w klatce szczęśliwy to tak samo nie wiemy czy jest w niej nieszczęśliwy, albo czy jest mu dobrze poza nią. Ozzy jest moim drugim psem. Pierwszy zostawał sam w mieszkaniu i było ok. Ozzy pozostawiony sam stanowi zagrożenie DLA SIEBIE i dla mieszkania. Jest psem szkolonym i to szkoleniowiec polecił nam klatkę. Od razu napiszę, że jest to osoba szkoląca pozytywnymi metodami. Nie poszliśmy na łatwiznę, pracujemy z psem, starmy sie go usamodzielnić. Niestety jest to typ, który źle znosi samotność, do tego stopnia, że wystarczą dwa dni, podczas których jestem z nim cały dzień, aby rozłąka była dla niego końcem świata. Nie jest usmiechnięty jak go zostawiam w klatce, ale tak samo był nieszczęśliwy jak klatki jeszcze nie było, a my wychodziliśmy z domu. To nie klatka jest dla niego problemem ale rozłąka z nami. Skąd wiem, że dobrze mu w klatce? Bo w niej śpi podczas mojej obecności w domu, bo wnosi tam swoje zabawki. Czy robiłby to gdyby miał jakąś "klatkową traumę"??:roll: Mnóstwo było już takich tematów, a jednak jak ktoś nie chce się zastanowić to tego nie zrobi, bo po co. Macie do tego prawo, ale przestańcie w końcu traktować osoby używające klatki jak jakiś zwyrodnialców, bo idąc tokiem rozumowania niektórych osób mogę napisać, że prowadzenie psa na smyczy jest złe. Ogranicza przecież jego swobodę, pies woli być luzem, czyż nie?? Są psy, które klatki nie potrzebują, ale zdarzają się sytuacje, w których nie ma innego wyjścia. I nie piszcie, że dawniej tego nie było. Nie było też klikerów, tak obecnie wychwalanych, a jednak psy się wychowywało. Pojawiają się nowe rzeczy i z odrobina rozsądku mozna nauczyć się z nich korzystać. Dawniej receptą na niszczenie było zamykanie psa w przedpokoju, łazience, czy innym pomieszczeniu. Z tego co czytam, choćby tutaj na Dogomanii, wciąż sporo osób tak robi.Czym to się tak strasznie różni od klatki?? Powierzchnią?? - Nie sądzę. Cyrkulacją powietrza? - Też nie, bo klatka jest lepsza pod tym względem niż ciasna, zamknięta łazienka. Więc o co tyle krzyku? Może zamiast atakować warto zastanowić się nad tematem, bo jak sie temu bliżej przyjrzeć to nie taki diabeł straszny. *** Ozzy właśnie przytaszczył swoją zabawkę do klatki i sie w niej bawi. Faktycznie straaasznie cierpi, chyba powini mi go odebrać...
  13. Dziękuję :) Szczerze mówiąc zapomniałam, że mamy tą galerię :oops: Moje myśli krążą teraz tylko wokół wyjazdu :roll:
  14. Wszystkiego Najlepszego :multi: :new-bday: :laola: :BIG: :tort: :beerchug: :knajpa: jesteśmy równolatkami z tego co widzę :cunao:
  15. Na stronie firmy Interzoo mozes sobie oebjrzeć klatki i ich rozmiary. My kupiliśmy naszą gdzieś w necie, ale nie pamiętam gdzie. Kosztowała na coś 260 chyba+przesyłka. Na Allegro są klatki na pewno-wystarczy wpisać w Google i masz :) *** Juz wiem, skąd mamy naszą- Kankan.
  16. Przed wyjściem i po powrocie ignorujcie psa przez jakiś czas, żeby nie robić wielkiego halo z tego powodu, że zostaje sam. Nic sie nie dzieje, sytuacja jest jak każda inna-wychodzicie i wrócicie, musicie mu pokazać, że to jest zupełnie normalne. Oczywiście do tego to co napisała Marta powyżej-nie mieszajcie mu w głowie. Muszą byc jasne zasady. Ale zgadzam się, że może mieć to wpływ na jego panikowanie, gdy zostaje sam. To znaczy to wasze "spoufalanie się" z nim. Mojemu psy wystarczą dwa dni, czasem nawet jeden dzień bez rozłąki ze mną żeby potem moje wyjście z domu straznie przeżywać. Dlatego nawet gdy jestem chora staram się codziennie chociaż na chwilę zostawić go samego-po prostu tak szybko przyzwyczaja się do mojej obecności. Dodman w "Psie który kochał zbyt mocno" zwraca uwagę na to, żeby psa mającego problemy z zostawaniem traktować trochę chłodno. Może brzmi to niemiło, ale ma to wpływ na usamodzielnienie sie tego psa. No i oczywiście łatwiej psu zaakaceptować wyjście wasze, jeśli jest rutynowe niż jakąś nagłą sytuację. Wychodźcie w weekend i w tygodniu, o różnych porach. radziłabym w weekend zacząć od krótkich wyjść, jak pisała Marta. Niech wie, że nie zostawicie go na zawsze. Krótko ale często na początek. I dużo ruchu przed wyjściem. Ja Ozzika zawsze wymęczę zanim zostanie sam w domu. Ale to też nie jest tak, że wracamy ze spaceru i wychodzę tylko daję mu czas na uspokojenie się po spacerze, położenie się. Jak zacznie drzemać to go prowadzę do klatki (chyba, że już w niej jest) i wychodzę. Jak jest taki zaspany to jest mu często wszystko jedno czy wychodzę :) I, jak już napisałam, nie witam się z nim od razu po przyjściu. Tak, żeby nie kojarzyło mu sie to z "końcem kary". Wchodzę, rozpakowuję się,po paru minutach wypuszczam psa bez słowa i dopiero po jakimś czasie, ok 10-15 minut, się do niego odzywam. U nas to pomaga. Chodzi o to, żeby moje wyjście z domu zaczął traktować jak moje wejście do łazienki. Nic nadzwyczajnego, więc nie ma po co strasznie się cieszyć, że wróciłam, czy smucić, że wychodzę. Oczywiście wciąż się smuci i cieszy, ale ten typ tak już ma-cieszy się nawet jak z łazienki wyjdę ;) W każdym bądź razie-ruch, jasne zasady i nie robienie wielkiej rzeczy z wyjścia i powrotu.
  17. [quote name='OLA5']Nie temperature ma w normie tylko samo opuchnięte miejsce jest ciepłe.Co do szczepienia wet stwierdził , ze można go dzisiaj szczepić. Teraz sie martwie :-( .Bardzo dziękuje Ci za tak szybką odpowiedż .Zobacze do jutra czy będzie choć troszke różnicy.[/QUOTE] Wydaje mi się, że nie powinien był go szczepić-troszkę za wcześnie, tym bardziej, że jakiś stan zapalny [B]chyba[/B] jest skoro worek jest spuchnięty i ciepły. No ale teraz już tego nie cofniesz, więc nie ma co gdybać. Co do opuchlizny-nie wiem, nie jestem lekarzem. Nie wydaje mi sie jednak, żeby to była norma. Mój pies był kastrowany pod koniec grudnia i nic takiego się nie działo. Najlepiej, skoro się martwisz, skonsultuj to z innym lekarzem. Lepiej dmuchać na zimne.
  18. [quote name='Evelina']Nie bede dyskutowala czy pies rozroznia ksztalty na tej zasadzie, bo sie nie znam. :oops:[/QUOTE] Może źle to ujęłam, chodziło mi bardziej o to, że żadna rękawiczka nie jest do zabawy. Też nie wiem czy pies rozróżnia kształty. Pewnie bardziej po zapachu. Ale nawet wtedy-dwie rękawiczki pachnące pańcią, jedna legalna, to ta druga może też-o coś takiego mi chodzi. [quote name='Evelina']Dla mnie jest oczywistym, ze TYLKO podarowany przeze mnie przedmiot, niezaleznie od ksztaltu, jest wlasnoscia psa i moze zrobic z nim co zechce.[/QUOTE] Zgadzam się i nie będę z Tobą polemizować na ten temat bo tak samo traktujemy Ozzika-to co dostanie od nas do zabawy jest jego i może się tym bawić. Ma też kilka zabawek, którymi bawimy się tylko razem, na spacerze i one są w dostępnym dla niego miejscu ale ich nie rusza. Ale powtarzam po raz kolejny, że chodzi mi o ułatwienie "rozróżniania dobra od zła" psiakowi, który niszczy wszystko i uczy sie co wolno a czego nie. Łatwiej nauczyć, że nic co pachnie mną nie jest do zabawy, niż, że to jest a tamto już nie. [quote name='Evelina']W moim odczuciu jesli czegos psu zabronilam to nigdy nawet "dla sprawdzenia" nie zachecam go by to zrobil. Wydaje mi sie, ze jest to "nieuczciwe" wobec niego i powoduje niepotrzebny balagan w glowie.[/QUOTE] Tutaj też chodziło mi o coś innego. Chciałam go nauczyć przynoszenia mi rękawiczek.Nie zachęcałam go do zabawy nimi. Potrafi rozróżniać swoje zabawki i je wyszukiwać, pomyślałam więc, że z rękawiczkami nie będzie problemu. Ale, jak juz napisałam, nie podniesie ich z ziemi, zachowuje sie jakby nie istniały :/ Ufff, mam nadzieję, że już nie ma niejasności. Nie jestem szkoleniowcem, może się mylę. Wydaje mi sie jednak, że przede wszystkim wszystko trzeba "wypróbować" na swoim psiaku. Bo to, że Twoja sunia nie ma problemu z rozróżnieniem czym może się bawić a czym nie, nie oznacza, że tak jest z każdym psiakiem. I pewnie są to po części predyspozycje, po części odpowiednie wyhowanie, ale skoro Tytułowy psiak jest niszczycielem, to zaczęłabym od jak najbardziej jasnego przekazu.
  19. [quote name='Evelina']Jak widac w powyzszych przykladach, ze skarpetami i pilkami, nie jest to takie oczywiste :p Prawde mowiac, glupio bym sie czula proponujac mojej suni stare buty :oops:[/QUOTE] Wydaje mi się, że w przypadku psów nic nigdy nie jest oczywiste, każdy jest inny. Wasze psy niszczycielami raczej nie są. Wydaje mi się, że to dawanie zabawek, które nie są i nie były naszymi skarpetkami, rękawiczkami itp. może być dużą pomocą w przypadku psa niszczyciela. Jasne rozgraniczenie co wolno, a czego nie wolno. Oczywiście dając jedną legalną rękwiczkę też mówicie "ta tak, inne nie", ale chyba jeszcze jaśniejszym przekazem jest "nic o kształcie rękawiczki nie jest dla ciebie". Nie zapominajmy, że mówimy o psach, które lubia poniszczyć mniej lub więcej. W takim przypadku chyba czym przekaz jasniejszy tym lepiej, żeby nawet przez moment nie pojawiło się zawahanie, czy mu wolno to cos ruszyć. Ozzy ma teraz 15 miesięcy, nie tknie naszych rzeczy typu rękawiczki, ciuchy i innych pachnących nami, nawet zachęcany. I nie wiem czy to dlatego, że taki po prostu jest, czy dlatego, że jak był mały konsekwentnie zabranialiśmy mu bawić się nimi. Nie zmienia to faktu, że jak nas nie ma to pogryzie kable czy ksiażki, ale to już inna sprawa. Niemniej jednak nasze rzeczy są be. Ma to swoje plusy, ale też, jak gdzieś pani Mrzewińska napisała, nie ma zans nauczyć go teraz żeby znalazł moje klucze czy rękawiczki. A nawet jak znajdzie to i tak do pyska ich nie weźmie. I, jak już napisałam, nie wiem czy to efekt doboru tego, czym sie bawił jako szczeniak, ale wydaje mi się, że takie dobieranie zabawek może byc pomocne. I nigdzie nie napisałam, że należy proponować psu stare buty do zabawy :P
  20. [quote name='puli']A jak psu wytłumaczysz ze patyk jest legalny a noga od stołka nie? Poza tym suchy patyk to mozliwe drzazgi w podniebieniu...[/QUOTE] Zgadzam się. Zabawki nie powinny przypominać tego, czego psu nie wolno gryźć. Pies nie powinien bawić się np. starymi butami, bo równie dobrze może dorwać kiedyś którąś z naszych ulubionych par. Nam szkoleniowiec radził też żeby maluch miał tylko jedną zabawkę, nie 15 na przykład. Łatwiej mu wtedy pojąć, co jest "legalne" a co nie. Ozzy miał jedną swoją zabawkę a reszta to były nasze do zabawy z nim. Myślę, że jest to ok. Teraz ma tego więcej ale już potrafi skumać co jest jego a co nie ;) Oczywiście dopóki my jesteśmy w domu:evil_lol: Jak wychodzimy to bierze się za moje książki, najchętniej za te stare, sklejane klejem z kości. Dlatego wybraliśmy klatkę, którą polecam szczerze. To czasem naprawdę jedyna metoda na spokojne wyjście z domu, bez modlenia się podczas powrotu o to, żeby pies był cały i zdrowy. Nie wiem dlaczego niektórzy tak się boją tego rozwiązania. Nie zapominajmy, że pies-demolka w domu to nie tylko zagrożenie dla naszego mieszkania. Taki psiak jest zagrożeniem przede wszystkim DLA SIEBIE.
  21. Możesz sięgnąć po książkę "Pies, który kochał zbyt mocno". Jest sporo o agresji,jest też rozdział o tzw.syndromie szaleństwa, napadowej agresji. Polecam tą książkę. Bardzo fajnie się czyta-może znajdziesz tam odpowiedzi na Twoje pytania.
  22. Gasnik

    Anglia

    A napisze mi ktoś co to jest ta legalizacja i po jaką cholerę mi to? A co do powiatowego to koajrzę to z jakiegoś tekstu, że powiatowy ma podbić coś tam też.
  23. Gasnik

    Anglia

    Oooo,też bym chciała do powiatowego bez psa skoczyć. Muszę go zapytać, czy tak mogę zrobić.
  24. Gasnik

    Anglia

    Oj gapa ze mnie. dzięki dziewczeta, bo zrobiłabym z siebie przedstawienie u weta. Na 4 stronie mam wpis o wściekliźnie :evil_lol: Dzwoniłam dzisiaj do weta powiatowego-mam zadzwonić koło 15 lutego i się umówimy wtedy, a co do legalizacji to nie bardzo wiem o co z tym chodzi :oops:
  25. Gasnik

    Anglia

    Jadę dopiero za miesiąc ale już świruje i mam pytanie w związku z tym. Ozzy był tego samego dnia czipowany i szczepiony na wściekliznę-już gdzieś tutaj npisano, że to ok. Jednak paszport odebrałam dopiero z wynikiem z Puław i w związku z tym to szczepienie na wściekliznę nie jest w nim wpisane, na 6-tej stronie. Mam zaświadczenie o szczepieniu, ale nie w paszporcie. Czy to jest ok?
×
×
  • Create New...