Jump to content
Dogomania

Gasnik

Members
  • Posts

    334
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gasnik

  1. Gasnik

    Anglia

    [quote name='lemonsky'] Czy słyszeliście kiedyś śpiącego i chrapiącego buldoga francuskiego? :loveu: :evil_lol:[/QUOTE] Ja słyszałam :) Znam pewną buldożkę francuską i za każdym razem jak ja widzę to jestem pod wrażeniem ilością i jakością dźwięków przez nią wydawanych :lol: :lol: :loveu:
  2. Gasnik

    Anglia

    I ja :( Chwilowo jestem u mojego TZ, ale do pełnego szczęścia jeszcze 3,5 miesiąca. Wtedy będziemy już wszyscy razem :):):) Ale pewnie jakoś zleci-teraz jesteśmy razem, potem wracam do naszego maleństwa, a potem już tylko święta, styczeń, luty i fruuu :)
  3. Gasnik

    Anglia

    Ja też kojarzę, że malutka pisała coś o podobnych cenach. A co do naszego ewentualnego spotkania to będę kombinować jak się przeniosę, bo auto w sumie tam mamy, a i metro pod nosem więc pomyślimy :)
  4. Tak długo pisałam, że już kołnierz został porszony :) Nic mu nie dawaj!! Po co chcesz go faszerować antybiotykami jeśli nie wiesz czy pomogą. To nie witaminki. Nie wolno ich podawać bez sensu.
  5. No to skoro je ciągle liże i gryzie (te łapki), to musisz mu je zabezpieczyć. Już ktoś tutaj o tym wspominał-kołnierz na szyję, albo jakieś buciki na łapki. pdejrzewam jednak, że przy takich ranach lepiej te łapki mu wietrzyć...Także w tej sytuacji chyba kołnierz pozostaje. Co do tego, że przy psie nie da się nic zrobić, spróbuj zaobserwować, czy to nie jest tak, że np.boi się określonych rzeczy. Mój pies ma rok dopiero, ale już był sporo razy kłuty, miał problemy z uszami i kłapie zębami jak wet "kombinuje" mu coś przy uszach, szyi. Natomiast pobranie krwi z łapy, które trwało koło minuty zniósł bardzo spokojnie. Zmierzam do tego, że dobrze by było, żebyś rozeznała się, co twój pies toleruje, czego nie. Po pierwsze- możesz uniknąć podawania mu środków uspokajających przed każdą wizytą, po drugie-możesz spróbować go w domu "uniewrażliwiać" na dotyk, którego nie lubi. Jeśli nie pozwala dotykać chorych poduszeczek,zacznij od dotykania uda tej łapki, delikatnego głaskania i nagradzania psiaka ciachami w tym czasie. I tak powolutku, jak juz pozwoli sobie uda dotykać, zejdź troszkę niżej. Ostatecznie powinnaś móc mu łapki przemyś, posmarować maścią, czy czym tam trzeba. Oczywiście delikatnie! To naprawdę może pomóc. Ważne, żebys nie traciła cierpliwości, mówiła do niego spokojnym głosem. Nie od razu pozwoli sobie u weta wszystko zrobić, ale może chociaż Ty bedziesz mogła jakoś go pielęgnować w domu, wg zaleceń weta. Mój Ozzik u weta sobie uszu nie da dotknąć, ale w domu mogę mu zrobić z nimi wszystko. Narazie jak jestesmy u weta to on mu uszka głaszcze, podnosi, nie zagląda mu do nich,nic tam nie ingeruje, żeby Ozzy przestał mieć złe skojarzenia.
  6. Gasnik

    Anglia

    Hmmm, zapomniałam, że Ty w Londynie. My w Chigwell (Essex).
  7. Gasnik

    Anglia

    Kamila, tak się cieszę. Masz szczęście :) Naprawdę. Ja nie wiem jeszcze jak mojego Ozzika przetransportuję :( Ale muszę dać radę. Nie wyobażam sobie siebie bez mojego fafloczka :) Może jak juz będę w UK to się poznamy?Ozzy nie zna póki co żadnego doga niemieckiego ;) Ale to dopiero w lutym... Póki co dzielnie znosimy rozstanie z moim TZ a ukochanym pańciem Ozzika. Tak czy siak-kwarantanna za długo trwa :(:(:(
  8. Gasnik

    Anglia

    Ja dopiero z końcem lutego :(
  9. Gasnik

    Anglia

    Kamila, a w jakim terminie chciałabyś jechać? Bo z tego co kojarzę to chyba jakoś teraz za niedługo, tak?
  10. Gasnik

    Anglia

    Coś tu cicho strasznie, czy wszyscy już wyjechali i tylko ja wciąż czekam?? :(
  11. Gasnik

    Anglia

    [B]kamila[/B], koniecznie daj znać jak już bedziesz po przeprawie. Bardzo jestem ciekawa jak to będzie wyglądało. A jak to jest z ceną? Dodatkowo za prom jeszcze płacisz? Bo zupełnie nie wiem czy te ceny, które podajesz to za sam przewóz, czy już z promem itp. I czy ewentualnie bilet na prom trzeba wcześniej kupić, czy dopiero na miejscu. Jestem zielona w tym temacie więc wybacz, jeśli pytania śmieszne zadaję :)
  12. Gasnik

    Anglia

    U nas klatka jest od niecałego tygodnia. Narazie nie zamykałam w niej Ozzika, ale chętnie tam przesiaduje. Dzisiaj zaczęłam mu w niej dawać jedzenie i w sumie po raz pierwszy zamknęłam drzwiczki na czas jego posiłku :) Zjadł, rozejrzał się, poszukał wyjścia, nie znalazł go i się położył :) Może nie będzie najgorzej-był spokojny cały czas. A do klatki muszę go przyzwycaić bo czasem coś niszczy i obawialiśmy się, jak to będzie w Anglii, w wynajętym mieszkaniu.
  13. Gasnik

    Anglia

    [B]kamila[/B], a pies ma być w klatce? napisz proszę jakieś szczegóły jak będziesz po rozmowie z kolesiem. Dzięki z góry :)
  14. Gasnik

    Anglia

    UTAAP , a z jaką firmą jechałaś? Próbowałam się doszukać w tym temacie, ale nie potrafię :(
  15. Byłam tam kilka dni temu i widziałam tego goldena. Zapytałam, czy ma rodowód, a pan mi na to, że nie i oburzony dodał "nie można sprzedawać psów z rodowodem w sklepach zoologicznych". Berek, zgadzam się, że to teraz rasa na topie i byc może tyle sobie handlarz zażyczył za niego, ale też pomyślałam, czy może nie jest tak, że niby jest bez rodowodu, a jak kupisz, to wtedy Ci dorzucają jakiś papierek. Wiem, że to już trochę taka teoria spiskowa ;) ale w naszym kraju chyba nic by mnie nie zdziwiło. Jednak bardziej skłaniam się ku temu, że ten golden nie jest rasowy. W końcu była u nich kontrola, może się wystraszyli i będą bardziej pilnować. Mam taką nadzieję.
  16. Gasnik

    Anglia

    witam wszystkich, pod koniec lutego czeka mnie wyjazd z moim psiakiem i wałkuje ten temat od kilku dni :) jestem już na 66 stronie:multi: i czytam i czytam z ciekawością, ale zapytam tutaj czy ktoś może planuje wyjazd z końcem lutego i szuka towarzystwa :) dotychczas myślałam, że zaangażuje kogos znajomego w zawiezienie mnie tam, ale w sumie może znajdzie się ktoś chętny na wspólną podróż :)
  17. Dzisiaj otrzymałam pismo z Inspekcji Handlowej :( Chyba mogę tutaj zacytować... [I]W toku kontroli, nie potwierdzono zarzutów dotyczących złego stanu zdrowia zwierząt, znajdujących się w kontrolowanym sklepie. Na żądanie kontrolujących, personel sklepu przedstawił dokumenty potwierdzające przeprowadzone badania i przebyte szczepienia zwierząt. Ponadto, jak wyjaśnił kierownik sklepu sprzedawane zwierzęta, znajdują się pod kontrolą lekarza weterynarii, zatrudnionego przez właścicieli spółki. Informujemy dodatkowo, że sprawujący nadzór weterynaryjny nad tego typu placówkami handlowymi, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Katowicach w dniu 5.09.2006 r. przeprowadził kontrolę sklepu, nie stwierdzając nieprawidłowości w zakresie stanu zdrowia i stworzonych warunków sanitarnych, dla przetrzymywanych w sklepie zwierząt. [/I] I co? Przecież wiem co widziałam :(
  18. Od razu zgłosiłam to do TOZ i oni znają problem i otrzymuja wiele sygnałów ale nic nie mogą zrobić podobno. Wszystko jest opisane w tym temacie. A byłam tam wczoraj i boksi juz nie ma. Została tylko karteczka z ceną. mam nadzieję, że trafiła do jakiegos ciepłego domku.
  19. Nie wiem, może to nie ten sam psiak. Napiszę może, co próbowałam zrobić. Juz wczesniej poinformowałam Inspektorat Weterynarii. Zadzwoniłam też do Inspekcji Handlowej. pan poprosił, żebym przesłała im skarge na sklep mailem, albo listem, bo nie moga przyjmowac telefonicznie. Powiedział, że tam zajrzą i jeśli uznaja, że cos nie tak, to zajrzą tam ponownie z kimś z Inspektoratu Weterynarii. Zmartwiło mnie troszkę to, że pan, z którym rozmawiałam radośnie stwierdził, że jest klientem ego sklepu. I tak sobie myślę, że jeśli nic nie zauważył podczas wizyt w sklepie, to chyba teraz też nie dopatrzy się zadnych nieprawidłowości. Mam nadzieję, że się mylę... Tak więc wysłałam im pisemnie, jak prosili. Ze swojej strony poprosiłam o poinformowanie mnie o efekcie kontroli, póki co cisza niestety :( Poinformowałam też Gazetę Wyborczą, ale też cisza. Nie wiem, może robię coś nie tak :/ Nie wierzę, że nikogo nie obchodzi los tych zwierzaków. Ludzie nie mogą być przecież tacy nieczuli :( Rozmawiałam też ze znajomym z Inspekcji Pracy-ponoć nie zajmują się czymś takim. Zajmują się ludźmi. No i tyle, ogólnie czuję się bezsilna strasznie. Jutro zajrzę tam, ale podjerzewam, że nic się nie zmieniło :(
  20. W Katowicach te szczeniaki najprawdopodobniej zostaja na noc w sklepie. Poza tym tez jest prowadzona akcja z psiakami i kotami do adopcji, ale to i tak nie zmienia faktu, że zwierzęta tam marnieją strasznie. I do tego to, co mi powiedziała pani z TOZ-zdarza sie, że spiaki nie pożyją długo jak juz rafia do nowych domów. Są tak wycieńczona. Do tego pewnie nie zaszczepione... Szkoda słów.
  21. Właśnie o to chodzi, że te szczeniaki, które są tam teraz nie mają metryk. Miał ten arlekin kilka miesięcy temu. Wtedy nie pomyślałam o tym, żeby to zgłosic do związku i żałuje teraz bardzo :/ Obecne bidulki niestety rasowe nie są.
  22. Sklep, o którym piszę to właśnie Silesia w Katowicach
  23. To mój pierwszy post na tym forum. Wolałabym, żeby dotyczył przyjemniejszego tematu, ale niestety tak nie jest. Pracuję w Silesia City Center. Jest tam sklep zoologiczny, do którego zaglądam baaardzo często. Jak w większości tego typu sklepach, sprzedawane są tam szczeniaki. Bardzo jestem zaniepokojona ich stanem, ale może wszystko po kolei napiszę. Jakiś czas temu był tam młody arlekin. Psiak z rodowodem, jednak sprzedany za pośrednictwem sklepu. Powodem pewnie była jego przepuklina pępkowa :/ Po dwóch tygodniach w tym sklepie skóra na nim wisiała. Zwróciłam na to uwagę któremuś z pracowników. Usłyszałam, że to dlatego bo on teraz rośnie, a jeszcze nie zaczął nabierać masy... Dwa tygodnie temu trafiły tam dwa boksiopodobne szczeniaki. Widziałam je pierwszego dnia i od tamtego czasu widuje je codziennie. Koszmar. Przede wszystkim na oko widac było, że są troszke za małe, żeby już odciągac je od matki. teraz, po dwóch tygodniach, mogłyby służyć za eksponaty przy nauce anatomii. Wystajace żebra, wystająca miednica, widok naprawde przerażający. Zapytałam pracownicę, kto sie nimi zajmuje. Odpowiedziała, że kazdy po trochu. Czyli moim zdaniem praktycznie nikt, bo tak najczęściej jest, jak wszyscy sa za cos odpowiedzialni. Zwróciłam jej uwagę, że psiaki sa wychudzone. Zaczęła opowiadać bzdury, że właśnie dzisiaj dostali je od "hodowcy", i że takie sa zagłodzone, a oni je teraz ratują. Powiedziałam jej, że jestem w tym sklepie codziennie od dwóch tygodni i psiaki tak długo w nim są, a nie od kilku godzin, jak twierdzi. Już mniej uprzejma zaczęła sie bronić, że przecież nie będzie na siłę im wciskać jedzenia, jak nie chcą jeść. Powiedziałam jej, że przede wszystkim sucha karma, która dostają jest za duża i psiaki nie są w stanie czegos takiego wziąć do pyszczka, że może powinni im dawać cos dla szczeniaków, rozmaczać to. Zaczęła krzyczeć, że oni rad nie potrzebują, że sami wiedza jak się psami zająć. Tyle w kwestii żywienia. Inną sprawą jest kondycja psychiczna psiaków. Szczeniak osowiały, nie reagujący praktycznie na nic nie może być zdrowym szczeniakiem :( Byłam tam dzisiaj, został już tylko jeden z boksiopodobnych. Dzowniłam do TOnZ. Pani powiedziała, że od jakiegos czasu dostaja sygnały, że cos tam jest nie tak, że ludzie kupuja tam psiaki, które padają po kilku dniach, tygodniach. Oni niestety mogą tylko poprosić sklep, żeby poprawił warunki tym psiakom, bo żadne przepisy tego nie regulują. Pani skierowała mnie do inspektoratu weterynarii. Zadzwoniłam tam i faktycznie pan powiedział, że sprawdzą jak sprawa wygląda. Moja prośba-jeśli ktoś jest w stanie, w jakikolwiek sposób, nagłośnić tą sprawę, będę wdzięczna. Wiem, że to tylko kropla w morzu psich nieszczęść,ale nie mogę, a może właśnie dlatego nie potrafię tego tak zostawić.
×
×
  • Create New...