-
Posts
580 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ada89
-
to czego was tam uczą? no chyba jakieś coś z tym związane, z uświadamianiem ludzi o co w ogóle chodzi to powinno być...! Dla mnie dobry wet musi się też znać na zwierzętach a nie tylko na leczeniu ich... bo dla mnie jest on też autorytetem w pewnym sensie związanym z wiedzą o zwierzakach... jasne że ta wiedza nie przekłada sie na leczenie bo kazdy zwierzak jest równy, no ale jakbym chciała się zapytac o cos, to co... zonk i nie wiem? dla mnie to skresla trochę takiego lekarza... :roll:
-
nie to, że dgm nie lubi nowych forumowiczów, tyle że tłumacznie że nie chcesz psa z rodowodem bo nie jest ci potrzebny i nie zamierzasz go wystawiać jest conajmniej śmieszne... zwłaszcza z ust osoby, która studiuje weterynarię hmm... zawsze wydawało mi się, że przed tak poważna decyzją - bo to towarzysz na pare dobrych lat trzeba się troche dowiedziec, poczytac itepe itede... to naprawde bardzo powazna decyzja, ja przed zakupem mojego psiula duzo czytałam, pisałam z hodowcami i w ogóle a tez wyszłam na tym... no ekhem bardzo kiepsko... chociaż psa mam wspaniałego i nie oddałabym go za nic, ale gdybym wczesniej tu trafiła to napewno by go nie było... nie żałuje ale też nie chciałabym żeby ktokolwiek, kiedykolwiek musiał przeżywać to co ja i moja rodzina, więc szczerze zastanów się nad tym poważnie... nikt tu nie chce źle, wręcz przeciwnie...
-
taaak saJo... ja tez znam tą historię... poprostu ty lubisz jak jest zimno i ktoś się moczy w wodzie... :evil_lol:
-
mój młody ma jeszcze takiego dinozaura... w domu zwany dizonaurem, który ryczy... wszystkie gumowe zabawki piszczą a nasz dizonaur ryczy... jak włączyłam go w zoologiku to miałam głupawkowy napad śmiechu i powiedziałam, że musimy go mieć w domu... :cool3: i tak Ramca dostał prezent od Mikołaja, jako że z żarcia nic dostać nie mógł... mówie wam jak fajnie jest jak się siedzi, coś robi, myśli... a pies bierze dizonaura i zaczyna zażynać i im głośniej i dłużej ryczy tym jest fajniej... mieliśmy też piszczącego ogórka ale chyba krety się nim zadowoliły... :evil_lol: ale jazdy też były fajne :diabloti: szczególnie jak mój nerwowy tata oglądał wiadomości :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
[quote name='Duskaa']jak napisałam w wcześniejszym poscie szukam PSA i KROTKOWLOSEGO...wiec niestety nie moge wziasc tej suni , choć jest sliczna :loveu: Z jakim podejsciem?! :icon_roc: Mysle , ze to sprawa indywidualna kazdego z nas i kazdy ma swoje wlasne zdanie na ten temat, nie zaleznie od tego czy jest przeszlym weterynarzem, czy prawnikiem... Wiem, ze psy bez rodowodu to tak naprawde kundelki , ale nie zależy mi na psie z rodowodem , gdyż nie planuje brać udzial w żadnych wystawach , ani tworzyc hodowli...wiec nie widze sensu placenia kilkakrotnie wiekszej sumy za szczeniaczka... Ale chcialabym , aby moj psiak mial mniej wiecej wszystki cechy rasy ONkow, dlatego napisalam o "czystej rasie" mając na myśli wykluczenie "mixow" owczarków... a i jestem na I roku , ale co to ma do tego to też nie wiem...:-? Chciałabym abyscie polecili mi jakas osobe ktora nie jest "namnazaczem" a poprostu ma kochajacy dom w ktorym pojawily sie ONki, nie wykluczam adopcji psiaka, ale chciałabym, aby szczeniaczek spełnił te warunki jak w poscie w/w z powodu warunkow mi narzuconych, przez rodzicow i wlascicielke mieszkania! ;)[/quote] łojej jeszcze musisz sie duuuuużo nauczyć... przede wszystkim doinformuj się czym jest rodowód... :evil_lol: i że onków krótkowłosych nie ma... (ja zapamiętałam raz na zawsze, po tym jak mnie ayshe zjechała :diabloti: ) a własne zdanie na temat rodowodów... no yhym... albo się wie, albo nie wie o co kaman, a taka sytuacja kochających właścicieli z przypadkowymi szczeniorami jak napisała saJo no poprostu wcięło i ni ma... a schroniska pękają od bardzo fajnych psów bez rodowodu jak kto woli bez... a podejście, no wiele ma... no może ja sie nie wcinam bo ja tez mam kundla - z PKPRu... :cool3:
-
[quote name='Duskaa']Hej. Właśnie sie tu zalogowałam. Jestem studentką weterynarii UWM w Olsztynie. Pragne kupić szczeniaka [pies] do 5 mcy owczarka niemieckiego. Chce zeby piesek byl czystej rasy, ale nie zalezy mi na rodowodzie. Cena do 300zł. Pomozecie mi znalezc takiego kochanego towarzysza? :)[/quote] nie chcę być niemiła ale z takim podejściem nie pasujesz w ogóle na weta... popieram ayshe... lepiej adoptuj jakiegoś psiula pies czystej rasy? a co to znaczy? yyy... na którym jesteś roku...?
-
[quote name='saJo']Ramzesa troche rozkojarzaly samochody jezdzace po ulicy, ale jak zalapal slad to pieknie weszyl z noskiem przy ziemi. Pancia sie troche slabo ucieszyla, jak ja pies znalazl (niby wpadla w wode :evil_lol: no i co z tego?? :cool3:), ale jak na pierwszy raz bylo dobrze :multi:[/quote] wrrr... ja się cieszę na swój sposób, nieśmiała trochę jestem i przy obcych jest trudniej :cool3: , zresztą musiałam wydostać sie z tej dziury żeby po raz drugi nie wpaść...! [quote name='saJo']Normalnie....chyba polubie tropienie :razz: [/quote] ja nie wiem, czemu go nie lubisz... mi sie bardzo podoba, ale wczoraj to strasznie krótki był ślad... a ja bym chciała zrobić taki na gubienie rzeczy bo wtedy to my z Ramcą sobie sami możemy robić... :loveu: bo ja wiem, że on bardzo lubi... i jak poćwiczymy to będzie super w te klocki...
-
nam jak Ramzesowy wyżarł watoline misiową to włożyliśmy do środka 2 piłki... jedna jako głowa, druga tułów... ale że nie chciało mi sie zaszywać misia to mamy teraz 2 piłki i pokrowiec misiowy... :loveu: a misia mieliśmy wyjątkowo trwałego... wyglądał na takie gówniane, delikatne coś a przeżył tyle, że ho ho... misio był z hiszpani bo rodzina mamy przywiozła (dzieciaki) dla swojego taty no i Ramca sie zajął misiem, coby mu sie nic nie stało... ale już jak pojechaly :diabloti:
-
jak to [B]niektórzy [/B]bezkarnie wykorzystują swoją pozycje... :mad: i nic nie można zrobić... :evil_lol:
-
ja pamiętam... to był bodajże mały labrador ze zgrubieniem na ogonie wysłany przez lekarzy... nie odpowiadał przez ten ogon bo miał być na wystawy... :shake: idioci...!! Zapamietałam że lekarze bo przecież to ludzie ratujący życie i takie coś ehhh
-
nie no mi tam w gruncie rzeczy dobrze było... nie wiem czy sie nie spodziewałam... wiedziałam, ze podoba mu sie weszenie bo na spacerze mnie to wkurza zawsze, bo mysle ze coś żre, a mu nic, nawet okruszka nie wolno... a na śniegu to mi tylko fuka to dziurki mu sie zatykaja a Bols to w ogóle... jakbyście zawsze robili ten sam ślad i jakby on podglądywał twoją kryjówkę... :diabloti: nawet 1/3 trasy nie zrobił i pobiegł w twoim kierunku... to dopiero bestia :p
-
[quote name='saJo']A czy to ja Ci kazalam wlazic do wody? Ja kazalam Ci sie schowac, a ze Ty stwierdzilas, ze najleprza kryjowka bedzie kaluza to juz nie moja wina :evil_lol:[/quote] Kazałaś mi wleźć do kałuży (?) to był rów z wodą!! powiedziałaś, że ot tutaj bedzie najlepsze miejsce... wlazłam na gałęzie ale, że stwierdziłam ze mnie troche widac, to zaczełam sie krecic i wpadłam, co nie zmienia faktu, że właściciele Loli mieli lepszą kryjówkę... suchą! A później do mnie jeszcze powiedziałaś, żebym poszła "tam miedzy tymi drzewami, niby to, żeby wiecej śladu nie zostawiać" wiedziałaś że tam bagno jest :diabloti:
-
[quote name='saJo']Nie wiem, bo nie mam takiego malego psa, a wyrzucilam opakowanie.[/quote] Jak to? Whisky to pewnie coś koło 10 waży :diabloti:
-
oooo ale ja mam super buty!! nieprzemakalne i w ogóle nigdy mi w nich zimno i mokro nie jest, ale chyba wiadomo, że kazde, nawet najlepsze buty jesli sie włoży do wody to beda mokre...!! a poza tym to miałam tez spodnie mokre o ayshe a jakie kryteria trza miec spełnione? to takie szkolenie dla wybrańców...?
-
[quote name='ayshe']nie .nie zeruja.mysle ze to co ja biore za szkolenie[ i do tego nie dla siebie ]jest tak zabawne ze o zerowaniu tu byc mowy nie moze.:eviltong:[/quote] ayshe chyba masz dziś gorszy dzień... :eviltong: nie chodzi o kase ale jak to kiedyś saJo określiła: o "świeży narybek" :evil_lol: [quote name='saJo']Nono, nie podskakuj, bo nastenym razem bedziesz miala taka kryjowke na sladzie, ze nie tylko noge bedziesz miala mokra :diabloti::diabloti::diabloti:[/quote] wiesz jak mi zimno było przez te 4 godziny?? ale za to jak dziś wyszliśmy na spacer to tylko w jedną noge było mi zimno... i o dziwo :diabloti: nie w tą którą wczoraj miałam mokrą... ale to tragedia stać tyle godzin w mokrym bucie... myślałam, że umre
-
aaa i wyjaśniło się to z tymi ćwiczeniami i nie wiem jak to było bo ja z wetem nie gadałam i więc albo rodzice coś pokręcili albo sie wet zle sformuował więc będziemy na szkoleniu na ślady też byśmy chcieli ale nie wiem czy na agility też, bo poprostu Ramzes może cwiczyc ale sie nie tak mocno meczyc... eh nie wiem jak to ująć... z tego pożywienia co zjada nie ma wszystko iść na energię bo to moje dziecie to mi schudło troche na pentasie... tera wchodzimy na entocort tzn za pare dni i właśnie szukam jakiegoś kombatanta żeby nie trza było za leki płacić bo te są drogie... tzn jak nie znajdziemy to jasne że zapłacimy ale zawsze lepiej pokombinować... BeataG mojego psa zna większość wydziału medycyny weterynaryjnej w Olsztynie i jeżeli oni nie będą potrafili mu pomóc to ja NAPEWNO skonsultuje się z kimś kto będzie to potrafił a narazie nie ma takiej potrzeby, Ramca to wyjątkowy i dosyć rzadki przypadek i nie tak łatwo mu pomóc... kortyzony pomagały ale mają paskudne skutki uboczne... pentasa pomaga większości psów i nie jest to lek zwierzęcy ale na Ramcy nie działa zobaczymy jak entocort... wet ma w planie jeszcze jakieś męskie hormony dla niego, taką mini kurację aby troche tam nabrał masy i jakąś dietę białkową czy coś nie pamiętam ale wszystko po kolei ostrożnie jedno po drugim bo jak wszystko naraz damy i coś nie bedzie działać to nie wiadomo bedzie co... na końcu dopiero leczymy nużyce bo nie powinna sie rozwinąć na całe cielsko a to jak narazie najmniej ważne... a tak btw to on też podaje na początku mniejszą dawke (tego leku co Ci opowiadałam saJo w aucie co collie sie nie podaje) i jak nie ma niechcianej reakcji to drugiego dnia koniec, a podanie tego leku i jego ostatnie miejsce konsultował z jakimś profem - przełożonym Nieradki
-
zespół złego wchłaniania jest po gastroskopi - w dwunastnicy: zastój chłonki w kosmkach w okrężnicy: ostre zapalenie nieżytowe błony śluzowej był na kortyzonach - skutki uboczne to osłabiona odporność=nużyca, później pentasie - nie działa jak powinna, a teraz przechodzimy na kortyzony niewchłaniające się jest na specjalistycznej karmie i chyba do końca już na takiej będzie... jest to wada genetyczna - gen recesywny żyje, ma się dobrze, czasem gorzej no i cierpi choć po nim nie widać... często ma biegunki - na to doxycyklina więc prawie non stop jakieś leki przyjmuje :shake:
-
[quote name='saJo'] ada89 A moze pogadalibysmy we trojke? Ty, ja i wasz wet? To chyba byloby najleprze rozwiazanie, zeby byla obecna kazda zainteresowana strona i wspolnie ustalilibysmy plan dzialania. qrczaki, no mam senstyment do tego boorka, chociaz wole ONki :eviltong: no ta tylko jak? do jakiego boorka ?
-
[quote name='BeataG']Ada, sorry, ale głupoty opowiadasz. Co ma do rzeczy, że jest dobry? Nikt nie jest nieomylny. A dobry lekarz powinien Cię wysłać z psem na konsultację, jeśli jego leczenie nie odnosi skutku. Ja mam naprawdę dobrą wetkę i to ona właśnie mnie wysłała do profesora Lechowskiego na konsultację, bo sama nie potrafiła poradzić na to, że pies mi chudnie. U mnie choroba okazała się banalna - ale to prof. Lechowskiemu zawdzięczam trafną diagnozę i wyleczenie psa. No i pośrednio mojej wetce, która mnie do niego wysłała.[/quote] BeataG, mój wet prowadzi tą sprawę a konsultuje się z ludzmi z uniwersytetu bo tam także pracuje... to nie jest tak, że tylko on o tym wie i tylko on leczy... on się konsultuje z innymi i oni mu doradzają albo robią badania a on nam wszystko przekazuje... a tak btw to nie to, że lecznie nie odnosi skutku, tyle że jest sporo fatalnych skutków ubocznych takich jak np. osłabiona odporność i nużyca Ramzesa po kortyzonach... teraz byliśmy na pentasie bo ostatnio na uniwerku były badania na tym ale okazuje się że na tylko, albo aż 75% psów to działa, a mój niestety jest w tych 25% którym nie słuzy, wiec teraz przechodzimy na kortyzony niewchłaniające się, jak i to nie pomoże to dalej będzie myślał i nie sam...!!! bo wydaje mi się, że źle zrozumiałaś to co piszę wydawało mi się, że hovawarty to takie chudziutkie i drobniejsze są... ale śliczny jest :loveu:
-
[quote name='saJo']Boidae A skad jestes??[/quote] [quote name='ayshe']no wlasnie?:cool3:[/quote] oo... już żerują :eviltong:
-
a no i właśnie na agility pani od Bohuna (btw co to za rasa?) i ta od collie rozmawiały o tym moim-psim zespole złego wchłaniania, który występuje też u ludzi i jednej córka miała to jak była mała, ale wyrosła... u Ramcy to niemożliwe prawda?
-
[quote name='saJo']A moze (jesli chcesz oczywiscie) moglabym sie przejsc do waszego weta i razem porozmawialibysmy, zeby bylo dobrze, moze wytlumaczylabym mu jak to wyglada. Zeby nie skazywac tego Twojego ONka na kanape...Wspolnie pokombinowalibysmy jak mu dawkowac ruch, prace, zeby bylo dobrze, zeby byl szczesliwy, mial radoche z pracy, ale jedoczesnie nie bylo to szkodliwe dla jego zdrowia. [/quote] jakbyś mogła z nim pogadać... i chciała... nie chce zeby byl nieszczesliwy zwłaszcza że i tak nieszczęścia mu już dość wiesz z wetem innym sie chyba nie skonsultuje bo ten jest naprawde dobrya teraz to tak szczerze po zdefiniowaniu jego choroby to oprócz różnych metod leczenia to chyba już nam nic nie zostaje... no teraz wypróbujemy te kortyzony niewchłaniające się... ponoć na wydziale miały być doświadczenia ale katedra nie ma wystarczająco kasy na nie, bo to byłoby optymalne rozwiązanie no i Ramca miałby dodatkowo wszystkie badania robione
-
aha, okazuje się że w necie nic nie ginie :multi: , nawet jak strony umierają... więc, pare osób zna już tą historię a ja ją przytoczę tyle co znalazłam... o mojej znienawidzonej [COLOR=red][B]chodofffli ARKADIA[/B][/COLOR] z woj. zachodnio-pomorskiego! [B]3 października 2006[/B] Mój pies - Ramzes trafił do mnie 13 VIII tego roku z 'dobrej' hodowli w zachodnio-pomorskim (jeżeli ktoś chce znać nazwę to poszuka sobie w moich postach). Bardzo długo szukałam mojego wymarzonego pieska, jednak w moich okolicach nigdzie nie było hodowli DONów. We wszystkich innych hodowlach wszędzie pozostawały suki i bardzo trudno było znaleźć psa... Aż w końcu trafiłam na stronę hodowli Ramzesa. Długo rozmawiałam z hodowczynią o piesku, na początku miał to być też długowłosy ale z Niemiec(po krótkowłosych rodzicach), ale ona nie wiedziała, czy przyjedzie tego wieczoru do niej wiec powiedziała, ze jak coś to się odezwie. Następnego dnia napisała mi maila, zamieszczam wybiórczo: [B]Cytat:[/B]Witam! W nawiazaniu do naszej rozmowy wczorajszej telefonicznej-sytuacja się nieco zmieniła. Otóż piesek z Niemiec,o którym Pani mówiłam nie przyjechał. Przywieźli mi tylko suczkę.Ale z kolei podjeliśmy z mężem decyzję o kupnie dorosłego psa-reproduktora z Niemiec.W związku z tym, możemy zaproponować Pani szczeniaka,którego wybraliśmy dla siebie,z myślą o pozostawieniu go w hodowli. [...] Jeżeli jest Pani nim zainteresowana,proszę o szybką decyzję i odpowiedź,ponieważ mam dać znać jeszcze 2 osobom. W przyszłym tygodniu mąż jedzie do Mławy,to chyba niedaleko Pani, więc może go Pani tam przywieźć, mały skończy już 7 tygodni. Ramzes jest 3 razy odrobaczony,zaszczepiony Vanguardem Plus,posiada rodowód międzynarodowy ACE. No i co najważniejsze-jest pięknym kudłaczem,co widać zresztą na zdjęciach. Byłam bardzo ucieszona z tego powodu i zadecydowałam wraz z rodzicami, że bierzemy psiaka... Ale że nie mamy samochodu z Mławy miała go odebrać pewna kobieta, której wcześniej zawierzyliśmy wyszukanie psa ale ja byłam szybsza. Nadszedł ten piękny, choć nie do końca dzień (moja kotka miała operację dzień przed i byłam bardzo zmartwiona) i Ramzes przyjechał do mnie. Oczywiście kobieta która go odbierała (ponoć zajmuje się szkoleniem psów od 20 lat) podała mu w swoim domu (!) kaszę gryczaną.,. Szczerze, to nie wiem co on robił u niej w domu... Miał od razu trafić do mnie. Zresztą ta kobieta od dawna mi się nie podobała, bo jakąś wiedzę miała, no ale przywiezienie psa to nie sztuka. Jak już do mnie dotarł okazało się, że ma biegunkę (przy okazji trochę nabrudził tej kobiecie w aucie ). Wezwałam weterynarza, ponieważ w odchodach pojawiła się krew i w ogóle psiulek był straszliwie chudy. Zadzwoniłam jeszcze do hodowcy i powiedziałam o tej biegunce i chudości, a ona mi powiedziała, ze on w zeszłym tygodniu strasznie podrósł i dlatego to taki szkielet. Kiedy przyszedł weterynarz (mam bardzo fajnego i dobrego weterynarza - zawsze wszystko ładnie tłumaczy i co najważniejsze super podchodzi do swojej pracy - po prostu widać, ze kocha to, co robi) pogadałam z nim dosyć długo... Bo ze strony tej kobiety padło poderzenie, że ma parwowiroze co okazało się totalnym bezsensem, jak już mówiłam - kompletnie nie zna się na psach. Wet powiedział, ze to bardzo możliwe, że dlatego jest biegunka iż psiak zmienił otoczenie, jest po długiej podróży i ta kobieta mu coś podała. Powiedział mi również, ze to niemożliwe, zeby pies tak wyrósł i był taki chudy, musiał mieć już wcześniej te biegunki. Zadzwoniłam do hodowcy i powiedziałam jej co wet mówił, a ona się zaparła i mówiła, że to absolutnie nieprawda, ze ona nie miała by żadnego celu aby psa oddawać w takim stanie... No cóż, uwierzyłam jej, bo czemu by nie... Przecież wet nie śledził sprawy od początku. Kiedy Ramzesowi biegunka nie przechodziła, znowu przyjechał wet i tym razem oprócz elektrolitów dostał antybiotyk. Po jakimś czasie wydawało się, ze się uspokaja, ale znowuż kobieta w zoologiku sprzedała mojemu ojcu podwędzaną kość, on ją zjadł bardzo szybko i znowu miał biegunki... Szok... :crazyeye: Byłam strasznie zła... Na dodatek nie przybierał prawie w ogóle na masie... Bardzo długo miał tą biegunkę aż wet zapytał czy są one jasne, śmierdzące i sekwencyjne... Odpowiedziałam, że w sumie tak... To wtedy on wysnuł tezę, że może miec niedoczynność trzustki, a więc nie wchłaniać całego tłuszczu z pokarmu... I kiedy trafiają mu sie bardziej obtłuszczone partie po prostu przelatują przez niego... Zakupiliśmy karmę o obniżonej zawartości tłuszczu, którą wet nam polecił i dawaliśmy, ale żadnych zmian. Po tym przypuszczeniu Ramzes miał mieć badania, zeby ostatecznie potwierdzić tą niedoczynność. W międzyczasie dostawał jeszcze probiotyk, a podczas podawania antybiotyu lakcid. Później jeszcze raz dostawał antybiotyk. Niestety w czasie badań mnie nie było... Byłam na wycieczce i moi rodzice zajmowali się psinką. Kiedy wróciłam były już wyniki badań i okazało się że... jest STRASZLIWIE ZAROBACZONY !!!!!!! Wyniki badań: [B]Cytat:[/B]W próbce kału stwierdzono jaja glist z rodz. Toxocara sp. I Toxascaris sp. oraz jaja nicieni jelitowych z rodziny Ancylostomatidae. Kobieta wykonująca badanie, spytała sie weta, czy ten pies jest z jakiegoś bidulca przypadkiem bo nigdy nie widziała tak zarobaczonego zwierzaka [IMG]http://www.owczarekniemiecki.no-limit.pl/images/smiles/icon_exclaim.gif[/IMG] Nikt nigdy nie przypuszczał, że pies, który był 3 razy odrobaczany może być tak fatalnie zarobaczony... Jeszcze rozumiem, gdyby był tylko raz, to tam w dużej hodowli może sie zdarzyć, ze pies wypluje tabletke lub coś i nikt tego nie zauważy... Ale to było 3 razy! Istniała też teza (ktoś pisze prace magisterską na ten temat), że w hodowlach w których podaje się wciąz te same środki, robaki uodparniają się na nie... Ale nawet gdyby to był strasznym chudzielcem i biegunke miał nie od kiedy do mnie przyjechał ale już wcześniej. Ramzes jest pod stałą opieką weterynarza, ciągle dostaje elektrolity, bo wszysto przez niego dosłownie przelatuje, więc trzeba to jakoś uzupełniać. Jutro jedzie z wetem na nasz Uniwersytet (dobrze, że mamy weterynarię) do profesora, który bardzo dokładnie zajmuje się układem pokarmowym i pasożytami, jest to wręcz jego hobby, najprawdopodobniej zrobią psiulowi gastroskopię, żeby już dokładnie wszystko roztrzygnąć, gdyż istnieje teza, że oprócz tego silnego zarobaczenia ma także problemy z wchłanianiem. Po antybiotyku który dostawał 2 razy (synulox) i tyrozynie, biegunka powinna w ciągu 3 dni zniknąć... A tu żadnych zmian. Będzie wiadomo już wszystko w najbliższym czasie. Nie wiadomo czy Ramzes przeżyje (choć mam taką głęboką nadzieję), ponieważ już w tym momencie ma straszliwe braki w rozwoju i kośćca i w ogóle. Aktualnie waży 11 kg (!) a ma trochę ponad 15 tygodni... Bodajże nenemuscha pisała, ze psiak powinien ważyć mniej więcej tyle ile ma tygodni +/- 1 kg. Jak widać mój nie trzyma się tej normy a należy zauważyć iż jest to samiec i w dodatku długowłosy (które są większe). Jestem załamana stanem rzeczy mojego 'rasowego' psa z 'dobrej' hodowli. Nigdy więcej nie kupie tak psa. Najpierw obejrzę w kilku hodowlach, pogadam itepe itede. Wiem, że to po części moja wina, ale ten piesek i tak by do kogoś trafił i nie wiadomo czy ten ktoś zajął by się nim tak samo jak my. Mimo tego, to i tak nie usprawiedliwia hodowców którzy sprzedają takie psy. Dziękuje tym którzy dotrwali do końca tego postu... Nie wiem jakie jest jego przesłanie, po prostu uważajcie I trzymajcie kciuki za mojego [COLOR=black]Ramzesa...[/COLOR] [B]5 października 2006[/B] Ramzesik był wczoraj na Uniwersytecie u profesora i gastroskopii nie było... Pobrali mu krew (ponoć wył niemiłosiernie - niestety nie mogło mnie być przy tym). Wyniki badania krwi były prawieże zaraz i jest dobrze... Znaczy nie ma to na 99 % nic wspólnego z wątrobą ani trzustką. Zawieźliśmy też kał do badania bo doktorowi przyszło na myśl, że może być jeszcze włosogłówka (taki pasożyt, który wymaga 100% większej dawki środka odrobaczającego) albo pierwiotniaki. Wyniki przyszły dzisiaj, niestety doktor nie mógł długo rozmawiać, ale są to pierwotniaki. [IMG]http://www.owczarekniemiecki.no-limit.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] Jestem szczęśliwa. Dostaje narazie antybiotyk, który podaje się normalnie ludziom przy... bólu zęba. Pierwotniaki są pasożytami przede wszystkim drobiu i mój wet jeszcze nie spotkał się z przypadkiem u psa... Aha... Moja mama dzwoniła do hodowcy wczoraj, bo ja nie chciałam z nią rozmawiać. Zadzwoniła, nie po to żeby ją oskarżyć, ale żeby zapytać się jak rozwijają się pozostałe psinki z miotu, czy też przypadkiem nie mają takich samych problemów. Kobiecie było bardzo przykro, że coś takiego się nam zdarzyło. Mówiła, że to był naprawdę najładniejszy psiak z miotu, którego mieli sobie zostawić ale zdarzyła się okazja z Niemiec, żeby zakupić już dorosłego reproduktora. Mówiła, że może to przez jakieś ciało obce... Bo szczeniaczki co chwila coś jedzą... Gdyby to było to faktycznie to mały by już dawno nie żył. Prosiła też żeby ją na bierząco informować o stanie psa. Powidziała także, że gdyby doszło do najgorszego... to ona byłaby w stanie sprezentować nam drugiego psa za darmo. Nie wiem na ile to by się spełniło i narazie o tym nie myślę, i chyba nie będę musiała. Mama mówi, że z tego jak z nią rozmawiała to naprawdę było jej przykro... Nie wiem z tego wszystkiego co ona mówiła ile jest w tym prawdy i nigdy się nie dowiem, po prostu narazie się raduje, że to da się wyleczyć... Gorzej ze stratami jakie Ramzes ma w tej chwili... Przecież on nic praktycznie nie wykorzystywał z jedzenia. Jak już wytępimy to całe paskudne towarzystwo, to będzie jadł surowe rybki... Ponoć najlepszy sposób żeby podtuczyć psiaka, ta cała chemia sie nie równa. Naprawdę jest mi dużo lżej z świadomością, że to da się wyleczyć i to szybko... Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze dalej i że damy rade nadgonić stracony czas. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wszystko. [B]6 października 2006[/B] Dziś Ramzes czuje się nieco gorzej i nie wiem czym to jest spowodowane, może zbyt szybko się ucieszyłam... Wet będzie u nas jak tylko będzie mógł to może dowiem się czegoś więcej... Narazie nie wiem co o tym myśleć w ogóle. Gorsze samopoczucie dzisiaj najprawdopodobniej spowodowane jest podaniem środka odrobaczającego... Oprócz tego, że organizm walczy z tymi pierwotniakami i robalami, to zabijając je zostawia toksyny i najważniejsze by organizm z nimi sobie poradził. Ramzesik jutro jedzie na prześwietlenie, gdyż mojej mamie nie daje spokoju to, że mógł faktycznie coś połknąć. Kolejna teza jaka powstała to taka, że w tych wszystkich hodowlach rozwijają się bakterie i inne takie rzeczy co przed paroma laty było nie do pomyślenia. Wszystko teraz sie tak mutuje, że szok. Np. te pierwotniaki... przecież to było pare lat temu charakterystyczna przypadłość dla drobiu... I ogólnie nie żyją w organizmach psów, ale widocznie znalazły sobie jakąś niszę, albo poprostu sie dostosowały. Jest także możliwość, że Ramzes jako jedyny z miotu ma jakieś zmutowane geny, które były nieaktywne, ale w wyniku np. jakiegoś lekkiego schorzenia, tak jak np. te robaki, gen ten się uaktywnił, co byłoby kiepskim rozwiązaniem, gdyż miało by to w tym przypadku coś wspólnego z wchłanianiem i psina miałaby mizerne szanse. Nie wiem nic na pewno. To czego się dowiaduje teraz jest dla mnie czymś tragicznym ponieważ jest bardzo wiele nowych schorzeń i będzie ich coraz wiecej... Taki mamy świat. Mam nadzieję, że wszystko się jak najszybciej wyjaśni, bo to mogą być nie tylko pierwotniaki. Strasznie dziwne to wszystko... Chwilami nie wszystko ogarniam co się dzieje i o co chodzi w ogóle z tym wszystkim. tylko tyle znalazłam, jest to jedna strona z forum, drugiej nie ma... :shake: a na trzeciej już nic praktycznie istotnego nie ma to już i tak bardzo przybliża całą sprawe i ciesze sie ze choc tyle znalazłam...
-
ojej ja nie wiem... debil ze mnie, z niczego wiedzy nie mam żeby chociaż zaliczyć ją na "wystarczającą" no i wiesz... ufam mu ale mnie strasznie to zdziwiło, że nawet na szkolenie takie tam to nie... Ramzes ogólnie ciężko oddycha od tej całej chemii ale wczoraj to już w ogóle porażka, jak by miał 20 kg nadwagi i problemy z poruszaniem a nie chce popełnić jakiegokolwiek błędu bo już troche za dużo się chłopak nacierpiał i tu właśnie jest zonk... NIE WIEM CO MAM ROBIĆ...!! mam już troche dość
-
oooo... tylko nie do saJo... :diabloti: nie no tak serio to nam się bardzo podoba, ale ta 9 rano... a właśnie saJo mam bardzo złe wieści... Ramzes po wczorajszym "szaleństwie" padł i do wieczora go nie było, ale w tym wypadku to nie jest dobre, źle działają na niego nowe leki, dlatego chyba rozpoczniemy kurację kortyzonami tymi, co się nie wchłaniają... no ale wracając do tematu, to właśnie Ramzes jest ostatnio bardzo słaby (od tej pentasy) jak wróciłam w sobote w nocy do domu, to nawet podnieść się nie miał siły... moja mama zadzwoniła do weta i powiedział, że niuś nie może się tak męczyć, bo on poprostu nie ma skąd tej energii brać i leczenie może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego... więc zostają nam.... no ekhem spacerki wokół bloku... w sobote nas napewno nie będzie ale jeszcze postaram się wynegocjować szkolenie w niedziele, bo tam się przecież tak mocno nie męczy... nie chce też żeby coś mu się stało... najgorsze jest to, że od piątku zaczynam ferie i miałabym mnóstwo czasu dla Ramcy a teraz to... będziemy chyba telewizje razem oglądać... aaa no i właśnie niepokojącym objawem jego nadmiernego zmęczenia jest całkowity zwrot pokarmu... wczoraj jak wróciliśmy to zjadł wszystko i za jakieś 10 minut oddał... ostatnio też jak biegał z innym psem to miał odruchy wymiotne... biedna ta moja psina, zastanawiam się co go jeszcze czeka, bo jak w narazie króciutkim życiu to przeszedł więcej niż powinien był przez całe a ja siedze dniami i nocami i sie zamartwiam...