BM.
Members-
Posts
325 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BM.
-
Po kolejnym antybiotyku. Opuchl;izny nie ma prawie w ogóle i wszystko goi się pięknie :) w czwartek jedziemy na ściąganie szwów i do tego czasu pies musi nosić kołnierz
-
Mój pies czasami krwawił. Biegunka to nie była, ale rzadka kupa. Była to mieszanka kału, śluzu chyba i krwi. Takie sprawiało wrażenie PS: Czy pies 3 dni po zabiegu może biegać? Mój ma smycz rozciąganą i upilnowac go nie można. Nawet gdy jest trzymany krótko. Nie wychodzę z nim jeszcze na dłuższe spacerki, tylko na kilka minut przed klatkę.
-
Dzisiaj rano mój psiak znowu mial problem z kupą :( Nie wyl na szczęscie, ale podnosił główkę i robił ją strasznie długo. Wiem, że od razu mu się nie zmieni, że będzie tylko bez bólu itd, ale i tak każde wydalani wiąże sie z moim strachem
-
wiesz...rok temu padło podejrzenie o prostatę. Pies nie mógł się ruszac bo go bolało. Mnie się coś nie zgadzało i wolałam to sprawdzić u innego. Okazało się że to tylko...korzonki ;) Chyba z tydzień męczył sie u pierwszego weterynarza. U drugigo wyzdrowiał w kilka dni.
-
Daję mu dalej przeciwbólowe, wet powiedział, żeby lepiej dawać. Słuchajcie! Psiak zrobił kupe (nigdy nie sądziłam, że tak się z tego ucieszę :cool3: ) i nic go nie bolało! :cool3: I to nawet dwa razy! Z tym, ze dzisiaj po południu zapomnialam mu dać tabletek :( Mam nadzieję, że raz mu się nic nie stanie (dostaje 3 razy dziennie). Astro&Marta, trzymam kciuki, bo wiem jaki ogromny jest stres. Mnie wet mówił, że worek czasem rośnie aż do wielkości pięści u dużego psa (ale to chyba wtedy stan zapalny był). Jednak jak trochę urośnie to nie ma się czym martwić :) Jeszcze nie wiem kiedy my idziemy na zdjęcie szwów. W poniedziałek znowu do kontroli, wtedy się zapytam :) Koperek, dzięki :)
-
Wróciłam od weterynarza. Dostał antybiotyk. Nie ma dużego obrzęku, więc jest dobrze :) Jednak nadal nie próbował nawet robić kupy... Chociaż je normalnie, apetyt ma duży. przez to muszę mu dawać lek przeciwzapalny do momentu aż nie zrobi kupy :shake: Do kołnierza chyba powoli się przyzwyczaja. Dzisiaj w nocy dostałam z niego w brzuch, bo pies wskoczył mi do łóżka :cool3: [URL]http://img206.imageshack.us/img206/4398/obraz091hl8.jpg[/URL] Tutaj daje zdjęcie pieska. Czy ten kołnierz nie jest za duzy? Ma 20 cm długości. Mniejszy miał 15 i wydaje mi się, że pies by mógł sobie rozwalić nim szwy. A z kolei ten wydaje mi sie momentami za długi. Kołnież był kupiony u weterynarza koło mnie. Nie był mierzony tylko wzięty na oko. Od mojego weta nie wzięłam bo myślałam, że sama koszulka wystarczy, a później nie było jak dojechac bo znajduje się po drugiej stronie miasta. PS: [B]Kryska,[/B] dziękuje za miłe słowa
-
Dziewczyny nie straszcie mnie :shake: Lepiej, bo stara sie podskakiwać itd. Koszulka nie zdała egzaminu, wiec teraz nosi kołnierz z czego jest bardzo nieszczęśliwy. Żal mi jego, ale to dla jego dobra. Jednak komicznie w tym wygląda. Na spacerach nie próbowal robić kupy, więc chyba to nic złego. Może ja za bardzo się tym martwię... Boję się teraz też powikłań...
-
sota, przykro mi z powodu Atosa :shake: Ja w przyszłości jak będe miala psa to chyba wykastruje go jako szczeniaka... Szybciej sie z tego wyliże i przynajmniej nie będzie miał problemów z prostatą na starość.
-
PIes czuje się lepiej, zjadl rano, napił się. Na spacerach próbuje biegać, ale jeszcze mu nie pozwalam. Czy ktoś miał podobny problem? Boję sie, ze coś mu zrobie niechcący, że nie przypilnuje go itd :shake: ale to chyba już panika, bo jak widzę to on nie jest taki delikatny. skoro biega to go nie boli
-
Przez cały dzień śpi, opatulony w ręcznik i kocyk. Jak próbuje wstać (podnosi główkę) to przyjdę, pogłaszcze i znowu usypia. DOszlam do wniosku że póki daje się kłaść z powrotem to niech leży. A jak przy tym śpi to bardzo dobrze
-
Okazało się, że to prostata. Nie podejrzewałam tego, bo rok temu miał USG i w ogóle... No ale w końcu przez cały rok może się wiele zdarzyć. Od razu go wykastrowaliśmy, bo to jedyne wyjście. Przy okazji miał usunięty kamień z zebów. Do tego zostały pobrane jądra do badania, bo miały dziwną powierzchnię. Teraz piesek śpi, wcześniej warczał na caly świat. Jeszcze nie jest do końca wybudzony, więc trzeba na niego uważać. Dostałam leki przeciwbólowe, no-spe w razie czego mam m podawać. Do tego leki na prostate (nie pamiętam nazwy) żeby szybciej się obkurczyła. W piątek jedziemy do kontroli. Mam nadzieję, że z tych jąder nie wyjdzie nic groźnego. No i ogólnie, żeby nie było komplikacji :( Poza tym jeszcze przez dwa tygodnie moze mieć problemy ze stolcem, a później powinno wracać wszystko do normy. Teraz musimy uwazać na diete, żeby nam psiak nie utył. Zaraz zabieram się za robienie koszulki :) Przymiarka pierwsza jak się obudzi. A koszulka po to, żeby nie drażnił tego miejsca :)
-
Dzisiaj zauwazyłam, że zwymiotował wczorajsze jedzonko do wyrka :( W nocy znowu wył, próbował zrobić kupe :( Zrobił, ale mało i to z wyciem. Teraz czekam na tatę i jedziemy do weterynarza. Oby wszystko było dobrze :(
-
Mój pies ma 11 lat. Jest w dobrej formie. Nie dostaje kosci ze względu na trudność wypróżniania się. Zazwyczaj je gotowane mięso z burakami, żeby mu ułatwić. Zazwyczaj było tak, że jak pies nie mógł zrobić kupy to na następnym spacerze już robił. Wczoraj dostał puszkę dla psa i od tego się zaczęło. Pewnie to nie ma zwązku bo czasem dostawał jak zabraklo wieczorem jedzenia i nie miał po tym takich problemów. O 2 w nocy obudził nas wyciem. Chciał zrobić kupe (w domu), ale coś go strasznie bolało. Mama szybko z nim wyszła, ale tam już nie chciał... Rano ten sam problem. przeraźliwe wycie przy wypróżnianiu. Ponoć rano zrobił rzadką kupę (wyjąc). Godzine póxniej znowu na dwór... Problem się powtórzył. Leciała mu kupka zmieszana ze śluzem i krwią (chyba). Około 12 pojechaliśmy do weterynarza. Dostał jakiś antybiotyk, przeciwbólowy i rozkurczowy lek. Pani wet. chciała go zbadać, ale napinał brzuch, a do odbytu udało jej się włożyć tylko kawałek palca-strasznie wyl i się wyrywał. Po lekach byl ospały, wiec pół dnia nic się nie działo. Wieczorem znowu problem z wypróżnianiem się. Nie wył, tylko unosił główkę do wycia. Pewnie jeszcze przeciwbólowe działały. Teraz-ostatni spacer-wyje jeszcze głośniej niż rano! Jutro rano znowu jedziemy do weterynarza. Dostanie głupiego jaska, żeby dokładnie go zbadać (czego strasznie się boje bo pies ma 11 lat i niedawno miał wylew). Ale do tego czasu nie wiem co robić. Co jak obudzi nas w nocy wyciem? Ja nie wiem co mam robic kiedy on próbuje się zalatwić i strasznie wyje. Ludzie się na mnie patrzą jakbym krzywdziła tego psa. Ja jestem bezradna. po prostu go zmuszam do tego, żeby szedł dalej, żeby nie cierpiał bo i tak nic nie zrobi :( Najgorsza jest ta bezradność. Kiedyś wet stwierdził, ze to wada odbytu. To chyba jednak nie to. Podejrzewam już wszystko, kamice kałową, guzki....wszystko dosłownie.. PS:Apetyt ma. Zrobiłam na polecenie weterynarza papkę z lnu i dodałam do jedzenia. Zjadł wszystko-pierś z kurczaka, z burakiem startym. Zagęściłam mąką kukurydzianą i wymieszalam ten kleik z lnu (zagotowany len). Zapomniałam dodać, że zwymiotował rano 3 razy. Nie było w wymiotach jedzenia. Sam płyn.
-
HJuż po wizycie, niestety ja nie dałam rady pojechac, za to był tata. Znowu dostał sterydy i jeszcze jakieś dwa zastrzyki. Witaminę B nadal ma dostawać i do tego dojdą jeszcze dwie tabletki. Wet. powiedział, ze pies z tego wyjdzie. Może zostać mu tylko np. lekkie przechylenie główki. ja mam nadzieję, że wszystko dobrze się skonczy ;)
-
Lepiej niż na początku. Jest osowiały, ale chodzi normalnie. Po sterydach miał mieć zwiększone pragnienie. I rzeczywiscie duuuzo pije :) Tata ma niesamowite poczucie humoru, więc do tego wszystkiego śmiesznie było :lol: dziękuje :) PS: w środę znowu do wet., więc powiem co tam wyjdzie dalej.
-
Wczoraj byłam u tego innego weta (który wcześniej wyleczył go z chorych korzonków). Wcześniej nie jeździłam tam, bo nie była transportu, a klinika jest daleko ode mnie. Już nie mogłam się patrzećjak on kuleje. Wet zbadał odruchy neurologiczne. najprawdopodobniej ma upośledzoną prawą półkulę mózgowa. Dostał sterydy. Tamten antybiotyk nie przenikał do układu nerwowego (ten u pani wet.).Codziennie mam mu dawać wit. B complex. P.wet. nawet nie stawia innych diagnoz, tylko, że to problem z ukladem nerowywm. Dzisiaj jest trochę bardziej osowiały, ale nie kuleje. Zaraz zabieramy go na grilla :) W poczekalni na stole stała gąsienica. Pluszowa. Była postawiona pionowa. Mój tatuś myślał, że jak to dotknie to się będzie kiwać na sprężynce. A jak dotknął...:lol: to gąsienica zaczęła tańczyć (skręcać się :P ) i strasznie głośno śpiewać :lol: w całej lecznicy było slychać i trwało to z minutę :lol:
-
DO wczoraj było bvardzo dobrze. PIes zachowywał się prawie normalnie. CZASAMI się przewróci, jak się zapatrzy, ale poza tym jest ok. Wczoraj wieczorem znowu zaczął kuleć na przednią lewą łapkę. Tą co w poniedziałek tydzień temu. Zmartwiłam się bardzo, bo od tego wtedy się zaczęło. Dzisiaj rano dzwoniłam do wetki i powiedziąła, ze mam się nie martwić. Mogę mu rozmasowywac tą łapkę.
-
NIe był. Dałabym sobie rękę uciąć że to tylko szczeniaki się szczepi. Wiem, że to moja wina. Wcześniej przez kilka dobrych lat chodziłam do innego weta. CO roku na szczepienie przeciwko wściekliźnie. On mi nawet słowem nie wspomniał o innych obowiązkowych szczepieniach. Za to teraz będzie szczepiony na wszystko co trzeba. Dostałam nawet ulotkę o tych chorobach na które będe musiała szczepić. Na całe szczęście to nie była nosówka. Nie wiadomo co to jest. Dzisiaj psiak czuję się o niebo lepiej niż wczoraj. Nie przewraca sie prawie, przynosi piłkę do zabawy (jeszcze mu nie rzucamy), jest weselszy, wszedł po spacerze sam po schodach (jest ok 12.) i głowę trzyma bardziej prosto :)
-
Wetka powiedziała, ze to nie jest zapalenie ucha. Nie pamiętam jakim argumentem to poparła. Jutro i pojutrze będę robić mu zastrzyki, a w poniedziałek po długim weekendzie idziemy na ponowne badanie krwi. Ja już nei wiem co to jest, ale cieszę się, ze psu się poprawia.
-
Zaraz jadę do wetki, więc powiem o tym zapaleniu uchu. Prowitamina, to co Ty mówisz trzyma się kupy. Bo stan zapalny ma bardzo duży, więc możliwe też że moze mieć zapalenie ucha. W tym co mówiła wetka, zawsze coś nie pasowało. Dodam tylko, że stan psa ulegl poprawie. Wczoraj zjadł gotowanego kurczaka i 4 małe parówki. Nie wymiotował. Zrobił normalną kupę. Do tego po południu wmusiłam w niego trochę wody. Wieczorem wypił pół miseczki sam. OK 19 byłam z nim na dworze, nie brałam smyczy, bo sądziłam, ze nie będzie potrzebna, a on próbował podbiegać, koślawo mu to szło, bo jeszcze trochę spadał na bok, ale już byłow idac dużą poprawę. Zastanawiałam się czy mu coś nie wpadło do ucha i nie wywołało jakiegoś "spustoszenia". On trzyma głowę tak, jakby coś miał w środku. Czyli to, co Ty mówisz pasuje do wszystkiego. Jak wrócę to od razu napisze co i jak.
-
Są wyniki. Płuca, wątroba w porzadku. poziom lekocytów 26 tys. a powinno być 10 tys. Wet.nigdy nie widziała tak wysokich...POdejrzewa, że to nowsówka
-
uszka ma w porządku. może ma uszkodzony błędnik?
-
Dziaisja miał pobraną krew i dostał atybiotyk. O 15 mają być wyniki. Wetka podejrzewa, że to może być wylew ;( Dzisiaj pies już reaguje żywiej na świat, patrzy sie z zainteresowaniem na piłkę, cieszy się jak ktoś wróci do domu itd. Martwią mnie te plączące się łapki i przechylona głowka ;(
-
Teraz zaczęły drgać mu powieki, a razem za tym latać oczy. Pies nie śpi, więc nie jest to normalne. Strasznie się martwię, wetka ma wyłączoną komórkę ;( Zapomniałam dodać, że ma powiększone węzły chłonne
-
Mój pies znowu chory :( Wczoraj pies kulał na jedną łapę, zaczęlo sie to wieczorem. Ogólnie był wesoły, bez innych objawów. Myślałam, że sie uderzył i minie, a jak nie to dzisiaj rano do weta. Dzisiaj wstaję, całe wyrko w wymiotach, pies dalej utyka, tylne łapy mu się rozjeżdżają. Głowę trzyma przechyloną w jedną stronę. Bałam sie, że czip mu coś popsuł, bo kilka dni temu miał wszczepiany. Jednak te objawy byłyby xzaraz po tym... Rano od razu do weta. Dostał kroplówkę-glukoza + mikroelementy. Prócz tego zastrzyk przeciwzapalny wzmacniający i jakieś jeszcze. Miał mierzoną temperaturę. Nie ma gorączki, tylko jest troche obniżona. Wetka mówi, że przez osłabienie może upadać itd. Stawia też na to, że zjadł trutkę lub coś nieswieżego. Kolejna możliwośc to kleszcze. Chociaż jest zabezpieczony to wypadły mu dwa duże, nie zauważone przez nikogo. Tylko wtedy miałby gorączkę... Jutro jedziemy jeszcze raz. Teraz mam go obserwować. Czy ktoś wie czym to może być spowodowane? Może ktoś spotkał podobny przypadek? :(