BM.
Members-
Posts
325 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BM.
-
Mój pies też utyka jak robi się mróz (ma 11 lat). Zdarza się to raz na kilka dni (jesli jest minus) i również przejdzie kilka-kilkanaście kroczków i przestaje. Jak trzyma łape w górze, to zawsze sprawdzam czy mu sie coś przypadkiem nie wbiło. Potem pies biegnie znowu normalnie. Niedługo będziemy u weterynarza na kontroli (był kastrowany i miał nowotwór złośliwy na jądrach, teraz kontrolujemy czy nie pojawia się coś w innych miejscach), to wtedy dopytam o te łapki
-
Przy okazji tego, że zezarł tą czekoladę, to znalazłam ten o to artykuł :) [url]http://www.psyimy.pl/zywienie/Jest_zle_zatrucie/64,Zatrucie_czekolada_u_psow/[/url] Wtedy to mnie jeszcze bardziej uspokoiło :)
-
Mleczna z orzechami laskowymi :P Dzisiaj jest normalnie :) nie ma ani biegunki ani nic z tych rzeczy.
-
Niestety nie mam węgla w domu :oops: Jutro pójdę do apteki i chyba kupię, bo nigdy nic nie wiadomo...
-
spokojniej - śpi :)
-
Udało mi sie żeby 2 razy zwymiotował. Jednak wymioty nie mają koloru czekolady, więc nie wiem czy to "doszło" do tej czekolady. Podawałam roztwór z soli, tzn brałam na palce i pocierałam mu pysk, wtedy to zlizywał. Panikuję, bo go chyba boli brzuch, jest wydęty i nei może sobie znaleźć miejsca. Trzymamy z dala od niego wszelkie jedzenie bo jeszcze apetyt nie minął mu po klastracji :( Niestety to sie zdarzyło jak wszyscy byliśmy w domu, a o jednym prezencie zapomnieliśmy :( Teraz, choć nadal jest wydęty, to leży w jednym miejscu-przynajmniej się nie kręci...
-
Zapomnieliśmy zabrać prezentu z podłogi i pies zjadł ponad 100 g czekolady! Próbowałam wywołać wymioty, ale nic z tego. Co mam robić?! Pies ma neicałe 10 kg
-
Mój psiak niedawno był kastrowany (prostata) i ma zwiększony apetyt i wszystko co znajdzie na dworze to zjada. Nawet jak chodzę za nim krok w krok to i tak cos mu się uda podkradnąć. Wiadomo, że nie wszystko jest tam pierwszej świeżości, a potem mu nic nie jest. A jak kupuje mu smakołyk to biegunka :P Teraz mam dylemat czy rybki oddawać czy wywalić do kosza...
-
Wczoraj w sklepie zoologicznym mój pies wywąchal sobie w smakołykach błękitka południowego. Jest to suszona rybka (w całości). To ta sama firma co 'produkuje' żwacze itd. Mojemu psiakowi jednak rybka nie posłużyła. Dzisiaj ma biegunkę. Zostały mi jeszcze dwie rybki i zastanawiam się czy mogę je bezpiecznie oddać komuś ze znajomych. Boję się, żeby nie wywołał podobnych objawów. Mnie się zdaje, że to tak jak z kośćmi, jednemu psu nic nie robią, a inny ma zatwardzenie. Testowaliście już ten smakołyk? Na opakowaniu pisze, że zaleca się podawać nawet 3 razy w tygodniu
-
Sika od niedawna. Kiedyś zdarzało mu się sporadycznie. Niedawno był kastrowany, hormony jeszcze dają się we znaki. Jeszcze całe jego zachowanie jest lekko 'inne'. Mnie się wydaje, że to od tego. Chociaż nora może faktycznie masz racje. Tylko chyba w dzień by też się załatwiał. Sama nie wiem. W każdym razie pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego jedziemy do weta na szczepienie, wiec przy okazji się podpytamy o to siusianie.
-
haha, no fakt :diabloti: Tylko dywan ok-mogę polać spirytusem, ale szafe nie bardzo, a chyba szafa stanowi główny problem. Na razie rozkładam plandeke na noc lub jak wychodzę z domu.
-
Ja niestety na razie nie mogę :( Brak czasu z powodu matury. No a psinek ostatnio się nachorował, więc strasznie długie spacerki odpadają. Jednak codziennie z nim wychodzę i stopniowo zwiększam dystans więc zobaczymy za miesiąc :P PS: Ze spacerkami bardzo fajny pomysł :)
-
Mój 11 letni pies sika w domu w jednym miejscu. Nawet jak wróci ze spacerku, to potrafi tam zawzięcie wąchać (zawsze go wołam, żeby nie nasikał). Jednak w nocy często zdarzają się 'niespodzianki'. Dywan próbowałam wyczyścić dosłownie wszystkim-nawet do pralni dywanów oddaliśmy, ale efekt był żaden. Drugi 'element' to szafa. Ona chyba stanowi główny problem, bo nasiąknęła moczem, a wiadomo, że szafy specjalnie moczyć nie możemy. W internecie znalazłam środki bakteriobójcze itd. Ponoć pryska się w takim miejscu i to odstrasza psa. Czy takie środki rzeczywiscie są skuteczne? Jeśli tak to jakie firmy są najlepsze? W sklepach internetowych jest ich dość dużo i nie wiem w czym wybierać
-
dopytam się wszyskiego w listopadzie na szczepieniu :) Psinka ma się lepiej, bo jest bardziej żywotny. Wychodzę z nim już na nieco dłuższe spacerki. Widać, że mu się bardziej podoba. Ja też juz zgłupiałam co do tej kastracji... Są silne argumenty za i przeciw. Sama nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, sota :(
-
Wcześniej tego chyba nie zrozumiałam dokładniej. Przyszly wyniki badań i tam było napisane, że to możliwe, że jest przerzut z wątroby lub nerek. Czy coś takiego... No ale na szczęście na razie wszystko jest czyste :) Przeczytałam tamten wątek... Pies miał przed kastracją USG chyba (już misie wszystko miesza), więc chyba sprawdzali czy jest nowotwór... W każdymr azie jak teraz na USG wyszło, że prostata jest czysta, to mam się dalej nie martwić? No w sumie chyba tak, bo nie ma nowotworu, więc nie będzie to postępować na przod
-
Jestem szczęśliwa [IMG]http://www.weterynarz.com.pl/portal/components/com_fireboard/template/default/images/polish/emoticons/laughing.png[/IMG] Nie wykryto żadnego guza na nerkach, prostacie, wątrobie. Prostata się szybko kurczy. Wet powiedział, że piesek może być osowiały itd z powodu zmneijszającego się testosteronu. Może on sam nie rozumieć co się z nim dzieje. Dlatego właśnie na poczatku nam mówił, żeby odczekać kilka miesięcy, bo wtedy wszystko się unormalizuje. Mam nadzieję, że to od tego, bo on na razie nie biega, tylko chodzi po trawnikach i non stop wącha (nos ciągle przy ziemi). Z natury jest takim 'wąchaczem', wiec to chyba nic złego. jednak nie ma podniesionego ogona itd... Może to faktycznie przez to. Ale że nie ma gdzie indziej guza to się bardzo cieszę. Na ponowne USG idziemy za 3 miesiące. Będziemy kontrolować to regularnie, bo wiadomo, że jakiegoś małego ogniska można było nie zauważyć i lepiej dmuchać na zimne. [B]asher[/B], naprawdę zwiększa ryzyko nowotworu prostaty...? Dlaczego? Wszędzie się czyta, że własnie zmniejsza ryzyko...
-
Nie wiadomo skąd. Będziemy to ustalać we wtorek. Z prostaty raczej nie, bo by nadal miał problemy z kupą, a nie ma. Gdyby był na nerkach, to by było najprawdopodobniej czuć z pyska mocznik. Boję sie, żeby coś na mózgu nie miał, bo niedawno miał problemy neurologiczne-wylew. W każdym razie będzie USG prostaty, nerek i wątroby. Niestety ja nie będę mogła z nim pojechać, bo szkoła... ale rodzice pojadą. Może to i lepiej, bo ja jestem 'słaba' jeśli chodzi o mojego psa :( Tam bym się stresowała jeszcze bardziej :placz:
-
Psiak przez kilka dni czul sie gorzej, wet podejrzewał korzonki. Dzisiaj bylismy na kolejnym antybiotyku i przyszly wyniki badań jąder. Przerzut nowotwora złośliwego :placz: Nie wiem czy to korzonki czy ogólne osłabienie... Mój pies ma nowotwór złośliwy, jądra to wykazały, bo byl przerzut :( We wtorek jedziemy na badanie USg nerek i wątroby. Ja już nie wiem co mam robić ;(
-
Fafika mam ze schroniska. Jako jedyny psiak chował się w budzie i ogólnie źle to znosił. Był tam tylko 3 tygodnie :) Podbił serca rodziców i tak znalazł się u mnie
-
A ja slysząłam, że w ogóle nie można podawać psu makaronu. Ja gotuje swojemu psu jedzenie i mó wypełniacz to warzywka. Nie dodaje ryżu itd. Całość zagęszczam mąką kukurydzianą, żeby pies nie wybierał samego mięcha :razz:
-
Mój psiak właśnie leży przykryty kocykiem z powodu przeziebionych korzonków :( Wykrakałam to chyba. Ogólny stan jest taki. Nie skacze, nie biega z podniesionym ogonem, po schodach chodzi, ale nie tak zgrabnie, przy wypróżnianiu się mam wrażenie, że się przewróci. Ogólnie jest wesoły, ma apetyt. Jednak w tamtym roku było gorzej, bo pies dosłownei w ogóle nie mógł się ruszać. Teraz go wygrzewam i mam nadzieje, że szybko dojdzie do siebie. No i obowiązkowo seria zastrzyków co dwa dni + apap dla dzieci w syropie.
-
Nie pamiętam już :( ale chyba miał, bo aż zdjęcie kręgosłupa robiliśmy. On ogólnie był cały obalały-nawet po schodach nie mógł chodzić.
-
A to nie są po prostu chore korzonki? Mój psiak miał takie coś rok temu. Nie mógł chodzić, nie merdał prawie ogonem, chodził z kąta w kąt, bo z bólu nie mógł sobie miejsca znaleźć. Jak chciał wejść do mnie do łóżka-jakoś wskoczył, ale przy zeskakiwaniu był jeden wielki pisk. Po odpowiednich lekach w kilka dni doszedł do siebie.
-
u mnie kastracja 170 zł bez leków ani niczego. Z lekami wychodzi i konierzem wychodzi ze 100 zł więcej