Jump to content
Dogomania

amikat

Members
  • Posts

    3724
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by amikat

  1. A może ktoś jest w stanie załatwić sponsora? np firmę zaprzyjaźniona która na początek zasponsoruje diagnostykę? W przypadku kochanej wymizianej Ivuni - zadziałało.... Taki sponsor -to konkretna pomoc.
  2. Romenko, Fox India - jak zawsze czytając posty na dogomanii odnoszę wrażenie ze ludzie kochaja "bić pianę" , gadać o niczym, rozdzierać szatty a nie konkretnie działać. Popieram Was w 100 % - i dodam że nie jesteście Panem Bogiem zeby przewidzieć co sie z psem stanie , jaki będzie jego stan zdrowia. WiIem takze - że aby szukać dla Dinki domku trzeba mówić prawdę - prawdę o tym że pies jest chory, słaby. Potrzebujue WYROZUMIAŁEGO, KOCHAJACEGO właściciela który mu wiele wybaczy i bez reszty sie poswieci. Takiego przez allegro sie nie znajdzie. Mozna go natomiast znaleźć przez wątek na którym ludziska nie tylko współczują ale angażuja sie w pomoc tymczasowemu opiekunowi. Co do samej Dinki - biedny, kochany schorowany psiak..... Gdybym mogła podjać decyzje to zrobiłabym jej tomografie aby sprawdzic umiejscownie, strukturę domniemanego nowotworu. Koniecznie dookreslic czy są przerzuty. Powtórzyłabym badanie krwi aby zobaczyc jak tam leukocytoza np. Ze swojej strony prosze o podesłanie wyników - podjadę do Czogały i Gierka na konsultacje - zobaczymy co powiedzą. Jeżeli wyniki będą fatalne a pies będzie cierpiał to pozwoliłabym mu odejsć - pomagajac w tej drodze. Trzeba zrobić sobie "bilans" i wybrac to co dla zwierzecia najlepsze. Bo co - trzymać dobeczke na morfinie??????? Dlaczego skazywac na cierpienie ponad siły? Kto nam daje do tego prawo? Siły dziewczynki wam życzę. Nie dajcie sie. Dinka ma najlepszą opiekę jaka mieć może. Jeżli moge sie na coś przydać piszcie bo od jutra mam wolne przez 2 tygodnie. Trzymaj sie suniu - zdrowiej o ile to jest tylko mozliwe
  3. [quote name='Tengusia']Gdybym nie byla tak daleko i nie miala Boleslawa to z checia bym przyjela Ivuche na weekend ... nie ukrywam ze stesknilem sie za tym babulcem :p Mam nadzieje ze uda sie wam jakos rozwiazac problem ... a nie mysleliscie zeby zalatwic sobie indywidualnie nocleg w miejscu gdzie mozna miec psa ??? moze moglibyscie poprostu przenocowac u kogos z rodziny albo znajomych ???[/quote] Oj nie wiem czy pozostawienie Ivuni w nowym miejscu (hotel) samej nie wywoła furii u dziewczynki. Zamiast wesela - sprzatanie i koszty. Moze jakiś zaprzyjaźniony dogomaniak z Warszawy pomoże?
  4. HURA, HURA, HURA!!!! Bardzo sie cieszę!!! Dziekuje CI Hebanova , za to ze go prygarnełaś!! Kolejne uratowane psie zycie!
  5. Za daleko jestem żeby proponować przechowanie dziewczynki. Mogę wołać - kochani kto przetrzyma Ivulca lub zapewni hotelik. POMOCY dla Fox Indii!!!!!!! Należy sie matce adopcyjnej zabawa weselna!
  6. [ło JEzusie - jaka ta Ivi koffana!!! A jaka urodziwa dziewucha....
  7. [W górę szczeniorku!!! Nikt nie chce takiego pieknego chłopaka?????]
  8. [W górę maluchu. Mam nadzieje ze tymczas wypali. Strasznie jest wynedzniały, pewnie sie długo błąkał...
  9. Dziewczyny - przepraszając za zamieszani i moją szwagierkę muszę powiedzieć ze coraz mniej rozumiem ludzi..... Tak jak pisałam fajna rodzina,fajni ludzie ale okazuje sie nieodpowiedzialni. Maja dzwonić - nie dzwonią, maja sie zdecydować - odwlekają decyzje. Jak tam wczoraj pojechałam to usłyszałam - "a co ci sie tak pali?" . Nie rozumieją ze pies nie może czekać Ten domek nie aktualny. PRZEPRASZAM WAS i TOBIEGO! Jest mi głupio ze zajęłam czas i dałam nadzieje. Rozpytuję oczywiście dalej. Tyle adopcji mi sie udało może w tej tez jeszcze pomogę.
  10. [IMG]file:///C:/WINDOWS/TEMP/moz-screenshot.jpg[/IMG]Patrząc na Ivi płakać sie chce z radości! Aż sie chce dalej robić "swoje" Fox India - dziękuje Ci za ciepły wspaniały dom dla dziewczynki.
  11. Moze został przywieziony "z Polski"? A moze nigdy nie był leczony.....
  12. Jak mówiłam "rybci" - jeżeli jest szansa na dobry domek gdzieś blisko, niech chłopak idzie. Moja szwagierka od rana wczoraj jeździłaze swoja córką (30 lat) po szpitalach. Ona ma ubezpieczenie z Francji - wiec kłopot. Jest juz po operacji - rozlany wyrostek. Przepraszam za zamieszanie. Wczoraj nie sposób było sie czegokolwiek od nich dowiedzieć a o psie nie mysleli chyba wcale. Przepraszam za zamieszanie - mam nadzieje ze wam sie jeszcze do czegos przydam w przyszłości.
  13. Jutro nie ma mnie na necie ale czekam na tel od "grubbej rybbki". Trzymajcie cioteczki kciuki!!!
  14. Wstępna decyzja jest na TAK. Ostateczna dzisiaj wieczorem jak sie cała familia zbierze. Fajno rodzinka - miałby u nich świetnie - i tYYYYYYYYYYle miejsca do biegania - ogrodzonego oczywiście!
  15. Cioteczki kochane. O 14:00 bezie u mnie moja szwagierka żeby zobaczyć zdjęcia co sie uzbierały na wątku - "domek dla szczeniaka owczarka..." Coś mi sie wydaje ze zechcą Tobiego. Po 14:00 dam znać. Mają dom z ogrodem od niedawna w Mikołowie niedaleko Katowic. Po 14 latach odszedł za TM ich onek - schorowany ale bardzo bardzo kochany pies. Miałby Tobi dobry dom i blisko mnie hehehehe. Dam znać zaraz po decyzji.
  16. Ani jedna lecznicza w Rudzie nie potwierdziła , że zna tego psa. 9 lecznic sprawdzało - i nic. Apel w gazecie ze zdjęciami - nic nie dał. CISZA... Coś mi sie wydaje ze ktoś go przywiózł z daleka i wyrzucił. Kanalie cholerne.... Życzę im żeby ten pies im stanął przed oczami w godzinie ich śmierci. Albo niech ich jego duch straszy już teraz...
  17. i jeszcze tak: Ten pies jak sądzimy miał dom. Jego siersc, pazury, łapki, uszy - nie wskazywały na to ze sie błąkał długo, ze uciekł. Uważamy ze ktos o wyrzucił bo leczenie jest kosztowne a uzienie i "UTILIZACJA" zwłok takze. Szukamy KOCHAJACEGO :angryy: własciciela. Szukamy przez Rudzkie lecznice, gazety i regionalna telewizje. Moze ktoś dobeczka zna, moze ktos go spotykał? Pomocy!!!
  18. Dobek bidulek wygladał monstrualnie :
  19. Boli serce - strasznie, taki fajny domek i taki fajny kochany pies.
  20. Najsmutniejsze jest to , że Ci ludzie pokochali go bardzo od pierwszego spotkania. Mieli plany, wspólne wakacje itd. Bardzo odejście Bzika / Ironka przeżyła ich mała córeczka. Ona pierwszy raz uczestniczyła w odchodzeniu zwierzęcia - i to jeszcze takiego na którego czekała, wybrała go itd. Żałuje ze Ironek tylko tydzień był u nich . Miałby dobre życie a tak miał tylko dobrą śmierć - o ile ona może być dobra
  21. Niestety nie mam dobrych wieści. Nawet nie wiem jak to napisać. Bzik/Iron przegrał walkę o życie. Pociesza mnie tylko fakt że miał tydzień BADZO dobrego życia . Od czwartku stan Ironka bardzo sie pogorszył. Psiak przestał chodzić. Dostawał kroplówki, robiliśmy badania krwi. W piątek tylne nogi odmówiły posłuszeństwa, pies nie kontrolował czynności fizjologicznych. Rodzina cały czas była przy nim. Małą dziewczynka nie chciała go zostawić w szpitalu wiec stali przy nim i czekali co dalej. Wyniki krwi były straszne. Prawie wcale nie miał czerwonych krwinek , mało płytek krwi. Był tak słaby ze nawet głowy nie podnosił. Lekarz zadecydowali o transfuzji. Otrzymał krew. Wydawało sie że będzie lepiej. Było - przez 2 godziny i znowu dołek... Miał bardzo bolesny brzuch. USG pokazało powiększoną śledzionę. Pani doktor zleciła zrobienie RTG kręgosłupa, podejrzewając raka kości. Mieliśmy jeszcze nadzieję. Okazało sie żę Iron ma raka szpiku kostnego. Jak powiedziała Pani doktor - odżywienie, antybiotykoterapia, kroplówki paradoksalnie zamiast pomóc - przyspieszyły rozwój choroby. W sobotę pies praktycznie nie dawał oznak życia . Leżał w szpitalnej klatce a przy nim rodzina , która znała go przecież tylko tydzień. Nie pojechali na urlop, byli z psem. Wieczorem podjęli wraz z dr Olą decyzje o eutanazji ponieważ pies zaczął oddychać w sposób przerywany, bardzo rzadko. Wszystkie możliwości zostały wyczerpane. Rafał - jego nowy pan powiedział ze pozwolenie Ironowi na odejście to była najgorsza decyzja w jego życiu . Że zakochali sie w tym psie. Że to moja wina ze go poznali. Strasznie to przeżyli. Ja mam nadzieję ze to wszystko nie było na darmo , choć przyznam się ze TAKA adopcja trafiła mi sie pierwszy raz. Mam nadzieje że ostatni. Ironek biega bez bólu za tęczowym mostem a ja staram sie sobie wytłumaczyć że ta jego droga na Śląsk miała sens. Dzisiaj odbieram zaświadczenie o stanie zdrowia Irona i zabiegach wykonanych dla ratowania jego życia. Kiedy tylko skądś zorganizuje skaner - wkleję oczywiście . Nie wiem jak to sobie poukładać w głowie.
  22. Shot with KODAK EASYSHARE CX6200 DIGITAL CAMERA at 2007-08-10
  23. Shot with KODAK EASYSHARE CX6200 DIGITAL CAMERA at 2007-08-10
  24. Ech cioteczki kochane... Wczoraj Ironek miał kryzys. Był BARDZO słaby. W zasadzie cały dzień spał. Zaniepokoiło to na tyle rodzinkę ze pojechali do kliniki. Dostał 2 kroplówki, zmieniono antybiotyk. Zobaczymy co dalej. Dr Ola mówi ze często psy które poczują sie bezpieczne osłabiają mechanizmy obronne i zaczynają chorować. Mam nadzieje ze kryzys jest przejściowy. Kurcze z tymi zdjęciami.... Ja mam zawsze problem. Wstawię za moment spacerkowe zdjęcia. z środy.
×
×
  • Create New...