Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. tu jest link do spaceru vegusi: [url=http://pl.tinypic.com/r/s4tkbr/8]View My Video[/URL]
  2. nogi z tyłu (podwieszone na takich specjalnych pętelkach) maja psy z całkowitym niedowładem tylnych kończyn; vega na szczęście zaczęła przebierać nogami więc ma założone buty i sobie kroczy w tym wózku; jak mi się uda to wrzucę filmik, żebys zobaczyła jak to działa :)
  3. ma nietęgą minę, bo ona jest po prostu bardzo chora; bardzo ją boli kręgosłup i niestety stawy... niedwano przeicież miała operację na skręt jelit, to na pewno nie poprawiło jej kondycji :( próbujemy ją rozruszać na wózku, bo na basenz bieżnią jest za zimno - nigdy nie można dosuszyc psa do końca bo to by trwało ze dwie godziny, a nie potrzeba nam dodatkowo przeziębienia... potrzeby fizjologiczne potrafi załatwic na wózku, przekonaliśmy się o tym niedawno ;) na szczęście ponieważ przebiera tylnymi nogami to może troche przykucnąć;
  4. chyba wszyscy tak mysleli i byli spokojni; niestety los spłatał kermitkowi figla :( mam juz nowe zdjęcia, nowe w sensie inne, bo nowe to one nie są, były robione jeszcze latem; ale kermitek na nich ładnie wygląda; wkleję jak będe miała chwilę bo muszę wracac do roboty...
  5. vega radzi sobie nieźle, niestety kuleje też na przednie łapki (ma chyba jakieś zapalenie stawow po wenflonie) nie biega jak kraksa ulv po górskich ścieżkach, po prostu człapie sobie nie dalej niż na kilometr od domu; ale zawsze to jakaś odmiana dla niej i przede wszystkim ćwiczenie wzmacniające mięśnie, które są w stanie okropnym, bo pozanikały podczas długiej choroby... dzwonił tż - tusia zachowuje sie w zasadzie normalnie, tylko jeśc jeszcze nie może i pewnie jest głodna jak... chomik ;)
  6. te druty to gwoździe kirschnera; mam nadzieję, że te w nodze tusi nie zardzewieją, bo one maja tam zostac na zawsze... :smhair2: chomik po operacji czuje się chyba względnie dobrze, dzis tż został z nim w domku, bo strach zostawiac takie maleństwo samo; guzów było 5 w tym dwa niezależne od gruczołów; na wszelki wypadek pojada do badania do niemiec, bo tom jest dobre laboratorium któremu moja pani doktor ufa; lepiej troche więcej zapłacić i mieć pewność wyniku; krew też jeździ do niemiec bo tam wszystkie badania są robione na odczynnikach zwierzęcych i wyniki są bardziej miarodajne; nawet nie wiem jakie były koszty zabiegu, bo wyszłam bardzo późno jak jeszcze był pacjent (dziwiętnastoletni staruszeczek, dacie wiarę?) i rozlocze się jak pojadę w czawartek z vegą na kontrolę; zanim zdjęcie chomika (może dziś mu coś cyknę) to zobaczcie vegunię:
  7. wklejam paragon z usg klatki piersiowejj tusieńki z 24 listopada, wykonanego w lecznicy psychodnia na heroldów 6:
  8. dziś o 18:15 mamy wizytę, niedługo potem będzie zabieg; pewnie będzie późno jak się to wszystko zakończy, ale postaram się wysłac smsa do edka; z góry przepraszam jesli mi sie nie uda...
  9. no ja tez byłam nieco zaskoczona, zwłaszcza informacja, że nie jest już tak zupełnie bezpieczny jak myślałam; nie bardzo wiem co rozbić, na początek poprosiłam dt o aktualne zdjęcia i czekam; wtredy może wykupię nowy pakiet ogłoszeń; do końca roku mamy mało czasu... do tego te stare zdjęcia poznikały :(
  10. dzwoniła sylwia, niestety nie mam dobrych wieści... kermitek jest w domu tymczasowym (juz nie u niej, tylko w innym) w którym może zostac tylko do końca roku; nie wiem czemu tak się stało, że sylwia nie mogła go przetrzymać i nie wnikałam w tę kwestię - widocznie był jakiś powód; znam człowieka u którego jest teraz kermitek i jeśli on mówi, że sytuacja jest taka, że maja czas do końca roku to ja wiem, że tak jest naprawdę; dlatego teraz trzeba się maksymalnie skupić na poszukiewaniu choćby dt dla malucha; kermit waży nie więcej niz 7 kilogramów; jest psem nakolankowym i bardzo proludzkim, uwielbia spać pod kołdrą, ale ponieważ nie widzi, ma swoje mniejsze i większe fobie; boi sie psów i kiedy wyczuje, że jakiś się zbliża to kłapie ostrzegawczo zębami; jeśli trafi się osobnik spokojny to sprawa jest prosta, kermit oswaja się z jego obenością i tyle; natomiast przy jakimś zadziornym psie następuje eskalacja niepożądanych zachowań i wiecie jak to się kończy; w dt w którym jest kermiitek jest dużo psów o bardzo róznych temperamentach; nie sposób wszystkich upilnować; dlatego kermitek zaliczył już pogryzienie, na szczęście niegroźne; szczerze wam powiem, że byłam pewna, że slepaczek już dawno grzeje tyłek w jakims cudownym domu; niestety, wraz z usunięciem gałek ocznych przetał być psem wzbudzającym jakiekolwiek emocje (pamiętacie te wytrzeszczone oczka). teraz jest juz tylko starym, ślepym kundelkiem, któremu w zasadzie nic nie dolega... proszę o pomysły; wierzę, że razem coś wymyślimy...
  11. dzwoniłam do sylwi, ale nie odebrała; może oddzwoni; jak tylko będę miała jakieś wieści to zaraz napiszę na wątku;
  12. przepraszam, miałam (i w sumie mam dalej) problemy ze zdrowiem mojej oneczki, potem ta dogomania się nagle odmieniła i zanim się ogarnełam w czym rzecz to trochę potrwało... straciłam wątek kermitka na stronie schroniskowej józefowa, ale może zadzwonię do sylwii i po prostu zapytam co z małym sie dzieje; jak tylko się dowiem, zaraz dam znać; prawde mówiąc jak się dowiedziałam, że to właśnie do niej trafił na dt to byłam spokojna, że dalej będzie tylko lepiej; pieniędzy nie brakowało, operacja się udała więc straciłam troche na czujności zwłaszcza, że to był początek choroby vegi (spotkałam się z sylwią właśnie w lecznicy) a potem było juz tylko gorzej :(...
  13. będe pilnować, a wy się dziś dzielnie trzymajcie :kiss_2:
  14. jesteśmy umówieni na zabieg na wtorek, ale nie pamiętam na którą godzinę; na pewno będę w gabinecie całą operację tusieńki bo mam praktyki więc nie spuszczę jej z oka ;) nie wiem czy sie odważę zajrzeć i popatrzeć, a jeśli nawet tak, to czy chirurg się zgodzi, żebym się wgapiała jak sroka w gnat, ale w pobliżu będę na pewno - to wam mogę obiecać;
  15. kochani, to co edek napisał w zasadzie wyczerpuje temat; tusia nie ma widocznych zman w płucach a więc kwalifikuje się do operacji; jutro mam praktyki w gabinecie w którym planujemy zabieg więc wszystkiego się dokładnie dowiem; na pewno muszą byc dwie operacje, jedna na jednej listwie, a druga na drugiej; tusia czuje się bardzo dobrze, nocuje już wyłącznie na kanapie, humorek jej dopisuje, apetyt również; no i pozdrawia was bardzo, bardzo serdecznie :)
  16. a tu chomik z ikusią i vegą po operacji...
  17. zaległe fotki :) tu pańcio czesze chomika :)
  18. andegawenko, zbytecznym jest pisać jak miło czytac takie słowa... :kiss_2:
  19. bardzo dzieuję, że zabrałyście głos w tej sprawie :kiss_2: nie wiadomoc co to są za guzy... w piatek wieczorem pojechaliśmy jeszcze na konsultację do dobrego chirurga i do pani doktor, która leczy vegę; jeden guz ten na brzuszku jest sporawy i ulokowany wyraźnie przy gruczole, ale drugi, przy pierwszym sutku jest malutki, twardy i jakby niezależnie przesuwający sie pod skórą; nietety jest też za mały, żeby zrobic biopsję; pan doktor (chirurg) powiedział, że nie raczej nie usuwa się całych listew, tylko zagrożone gruczoły jakos tak parami, czy trójkami, w zależności jak sią ze soba powiązane, co mnie zdziwiło, bo naczytałam się, że wycina sie wszystko i tak tez powiedziała ta lakarka u której byliśmy na szczepieniu; no ale ona powiedziała również, że się nie podejmuje tego robić, bo nie ma wziewnej narkozy, więc pozostaje zaufac chirurgowi, z ktorym mam dobre doświadczenia, bo rok temu reoperował źle wysterylizowaną w schronisku ikę usuwają jej przy okazji guzy z dwunastnicy (po prostu ma zwyczaj starannie przeglądac wszystko jak juz otworzy psa) i teraz uratował vege przy skręcie jelit; dzis wieczorem jedziemy na rtg i wyśle edkowi szybkiego smsa co i jak; ponizej skany z książeczki tusi i paragon za szczepienie; paragon jest na 150,00 zł bo szczepiliśmy tez ikę i frodzia, na psa wychodzi 50,00 zł; jeśli chodzi o książeczkę to widac, że to tusi, bo powyżej jest szczepienie z buska zdroju, skąd tusia do mnie przyjechała; w razie wątpilowści można skontaktować sie z gabinetem dr beaty zgutki gdzie szczepiliśmy tusieńkę;
  20. kochani, ponieważ tusi skończył się termin ważności na szczepienia przeciw chorobom wirusowym, pojechaliśmy wczoraj ją zaszczepić (przy okazji wzięliśmy też frodzia i ikę, nietety vega jest zbyt chora, żeby jej jeszcze dokładać stresów) przy okazji poprosiłam panią doktor, żeby pomacala tusię, bo wydawało mi się, że wyczułam coś na klatce piesiowej przy listwie mlecznej; niestety moje obawy sie potwierdziły - tusia ma guzy na klatce piesiowej i brzuszku; trzeba będzie ją zoperować; póki co, pierwszym krokiem jest zrobienie rtg klatki piersiowej celem sprawdzenia, czy na pewno nie ma przerzutów do płuc; ponieważ w poniedziałek jedziemy do psychodni, żeby dopasowac dla vegi wózek inwalidzki, a oni maja tez rtg, to umówiłam już wizytę w godzinach popołudniowych (na 17:00 mamy pasowanie wózka, więc pewnie jakoś koło 18:00 uda się chomisia prześwietlić) muszę wam powiedzieć, że od sierpnia kiedy vegunia zachorowała żyjemy w takim stresie, że teraz jak dowiedziałam się, że tusia ma guzy, to mało nie padłam w tym gabinecie; bardzo się boję o chomika, on jest taki maleńki... nie ukrywam też, że na szczepienie i wszelkie zabiegi (rtg i dwie operacje obu listew mlecznych) przy chomiku, będe musiała zaczerpnąć z jego portfela, bo fizjoterapia, operacja, rezonans vegi i teraz ten wózek mocno nas nadwyręzyły finansowo; mam nadzieję, że to nie będzie nadużycie; tusi zostało jeszcze srodków, które trzymaliśmy na operację nogi, ale myślę, że teraz ważniejsze są te guzy, bo one bardzo realnie zagrażają życiu... napiszcie mi prosze jak wy to widzicie, bo chciaabym, żeby w podejmowaniu decyzji uczestniczyli darczyńcy; i trzymajcie kciuki w poniedziałek... i później tez trzymajcie, bo chomik dopiero co odzyskał nóżkę i radość życia i dobrze by było, gdyby mógł się jeszcze tym życiem nacieszyć...
  21. kochany bugisiu, pamiętam, tęsknię, przepraszam...
  22. witaj :) mnie też przerasta... jak mi przyjdzie robic bazarek to sie wykończe chyba :( zamówiliśmy juz dla vegusi ten wózek i chyba będę musiała sama sie przekonać czy to działa w ten sposób, że pies może się w nim swobodnie wypróżnić bo większośc psów nie kotroluje wypróżniania i inaczej to u nich wygląda; jak zaobserwuje to napiszę; może się skończyc i tak, że potrzebne będa dwa spacery - pierwy na toaletę, na szelkach, a drugi dla przyjemności na wózku... chomiczek czuje się dobrze, biega skacze (nawet ostatnio wskoczył dwa razy na kanapę i wrócił bumerangiem temat stołeczka), szczeka na sójki i wróble, i w dalszym ciągu nie rozumie co to znaczy jak ika podbiega i szczekając zaczepia; chomik po porstu nigdy sie nie bawił i teraz ma problemy ze zrozumieniem najprostszych psich sygnałów...
  23. o rany, dzięki! juz sobie pousuwałam stare wiadomości i znowu mogę w miare fukcjonować na dogo ;)
  24. nie mogę napisać :( kiedyś jak się klikało na nick to można było npaisac wiadomość, a teraz nic takiego mi sie nie pokazuje :( a do skrzynki nie mam dostepu - nie widze żadnej kopertki, buuuuuu :placz:
  25. a, no właśnie, a vega normalnie wszystko kontroluje i zastanawiam się czy wózek, który nie pozwoli jej na przyjęcie dogodnej pozycji (teraz po prostu opuszczamy ją delikatnie na szelkach jak podnosi ogon) nie będzie przeszkodą w wiadomo czym...; bo jesli będzie to trzeba będzie najpierw wychodzic z psem toaletowo, a potem wracać do domu i zaprzegac ją do wózka, żeby pójść na spacer; a king jak sobie radzil w tym temacie? wózek kruuse raczej jest dobry, mam nadzieję, że to nie będą dla vegi tortury, bo to by już na prawdę nie miało sensu :(
×
×
  • Create New...