Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. fotki czarka nie mam, jest teraz podobno straszliwie spasiony i oczywiście 3 lata starszy więc mam nadzieję, że zostanie w tym dt bo ciezko by mu bylo znależc coś nowego... sprawa z panami jest nie do zacytowania na forum, ale krew mnie zalewa jak o nich pomyślę; jak można się skontaktować z adminem?
  2. tak się zastanawiam jak odzyskac dawny nick bez dwójki na końcu; nikt mi na bazarku nie zaufa jak zobaczy 3 posty w historii forum :( a przeciez jestem na dogo od 2005 roku...
  3. kochani jestem!!! cuda na kiju wyprawiałam zeby się zalogować ale jestem :) nie wiem czemu ale jako kakadu2; to konto założyłam jak się cos chrzaniło z dogo i potem go nie używałam, ale teraz mnie rozpoznało po mailu jako kakadu2 kiedy poprosiłam o przypomnienie hasła (choc wcale go nie zapomniałam, tylko mi pokazywało, że wpisuję nieprawidłowe) u tusi wszystko ok, ale czarek wrócił od dwóch panów bo się panowie rozstali i w zasadzie praktycznie go porzucili... ale juz jest w dt które może zostawi go na stałe :) mam nowego tymczasowicza czesława, którgo zdjęcie wrzuci tu później tz edka; czesława możecie znaleźć na fb fundacji bezdomniaki (tej z marek), ale ma tam na imię zdzich; tusia strasznie kicha, ale pewnie ma wziewną alergię, bo na wiosnę i latem jej się to kichanie wzmaga; poza tym wszystko jest w porzadku (tfu tfu) wygrzewa się na słonku, chodzi na spacery i przede wszystkim niemiłosiernie drze japę na ptaki, samoloty, śmigłowce, paralotnie i motolotnie :) ja jestem niemiłosiernie zarobiona; poginęły mi wątki bazarkowe i inne które miałam na dogo; ale najwżniejsze, że udało mi się wrócić i może będę mogła sklecić jakiś bazarek :) trzymajcie sie kochani :*
  4. ostatnio nie mam; kiedyś pan bogdan napisał, że znów przeprowadzają sie do warszawy i o ile mnie pamięc nie myli, mieli mieszkac gdzies na pradze; zajrzę w wolniejszej chwili do maila i poszukam wiadomości od niego;
  5. uff, udało się, aż nie mogę uwierzyć :) tusieńka wymiziana od cioci bogusik, bardzo dziękuje za pamięć (buziak) :)
  6. a tu chomiczek na spacerze w odblaskowej kamizelce :)
  7. ja wiem, ale mam problem z wstawieniem... :( spróbuję w weekend z domu...
  8. ząbki już bielutkie, postaram sie jak najszybciej zamieścić zdjęcia bo byłam przy czyszczeniu, a nawet kilka ząbków wyczyściłam osobiście i powiem wam, że to wcale nie jest az takie proste jak sie wydaje kiedy się tylko patrzy ;)
  9. to zęby chomika... czekamy na termin wizyty;
  10. oczywiście :), jak tylko tusine ząbki zbieleją to zaraz dam znać i może się uda zamieścić jakąś fotografię holyłódzkiego uśmiechu ;)
  11. dziękuję majoka...
  12. kochany bugisiu, wczoraj strasznie wiało, świeczka zgasła, ale jakoś dałam radę; rano jeszcze się tliła... byłeś wyjątkowy, a ja wszystko spieprzyłam...
  13. drogie ciotki, dziękujemy za miłe słowa :) szykujemy tusię do czyszczenia szczęki, bo jej zęby ledwie co wystają spod kamienia; wstyd mi, że do tego dopuściłam, ale jakos tak mi umknęło :( zresztą było zbyt gorąco latem i teraz jest idealny moment; tylko czekam zeby się umówic jak będzie chirurg, bo jak sie okaże, że jakis ząbek jest do wyrwania to sie go od razu usunie przy jednym znieczuleniu; ostatnio byłam przy takim czyszczeniu; cztery łamacze wyleciały ze szczęki; trzymały się w pionie tylko dzięki kamieniowi... dam znać jak poszło, może uda się w przyszłym tygodniu to załatwić :)
  14. u chomika wszystko ok :) lata na spacery, je, szczeka, śpi, czyli jak zwykle :) vega ma po wszystkich świętych zabieg usuwania drutu ze szczęki, ale ogólnie jest też w porządku; teraz nikt nie przyjeżdża już na działki więc mamy wreszcie spokój przynajmniej od działkowiczów; jest znowu cicho jak przez większość roku; tylko ciemno się robi za wcześnie i trzeba z pracy pruć szybko. żeby za dnia zdążyć przelecieć z psami na spacerek ;) pozdrawiamy wszystkie chomicze cioteczki :*
  15. zapłacił na szczęście, i niestety jeszcze będzie musiał płacić, bo przeciez to nie koniec... gdyby vega nie była na smyczy to bym sie nie upominała, ale tz trzymał ją na smyczy i jeszcze za tyłek bo bez szelek podtrzymujących z nia nie wychodzimy - nie dałaby rady iśc samodzielnie... w tym tygodniu się chyba doczekamy natepnego wlewu komórek macierzystych i doktor powiedzial, że to jej dodatkowo pomoże na szczękę;
  16. vega w poniedziałek została napadnięta przez suke z naprzeciwka i ma teraz zadrutowana szczękę; za 5 tygodni następna operacja... a u tusieńki wszystko w porzadku, ostatnio zaczęłam ja spuszczać ze smyczy jak jestem pewna, że nic jej nie grozi, bo nie chce skubana inaczej chodzić; zapiera sie i trzeba ja brac na ręce; a ponieważ musi chodzic, żeby mieć kondycję, to znalazłam na nia taki sposób; potrafi bez smyczy zrobić ładny kawałek drogi :) przesyłam uciski :)
  17. kochani, ścigają mnie okropnie za internet w pracy więc tylko na chwilkę sie wdarłam, żeby napisać, że u Tusi jak pisał Edek wszystko w porządku; bardzo dobrze znosi upały, dwa razy pochodziła trochę po basenie bo nalaliśmy mało wody, żeby psy się nie bały, że nie maja gruntu; potem poszła i wytarzała się w piachu więc było fajnie ;) BORYSboxer - vega zaczęła chodzić, ale to wciąż bardzo chwiejny chód; w tym tygodniu będzie miała prawdopodobnie drygi wlew z komórek macierzystych, bo skoro można jeszcze popróbować, to popróbujemy; może mi się uda wstawić inne zdjęcia, bo widzę, że się jednak edkowi nie udało ;), ale to już innego dnia - nie ma co kusić losu; ściskam was mocno kochani i dziękuję, że zaglądacie do chomika; buziaki :)
  18. tusia nie jest moja, ona jest NASZA :) i na co dzień nie ma jakiegoś szczególnie emocjonującego życia (nie licząc momentów kiedy do szału doprowadzają ją skaczące po drzewie - jej drzewie ;) - sójki :) ale biorąc pod uwagę, że mądrzy chińczycy mają przekleństwo: "obyś żył w ciekawych czasach", to może i dobrze :)
  19. przeczytałam wpis o wygryzaniu łapek; moja wetka twierdzi, że psy często to robią kiedy mają zatkane gruczoły przyodbytowe; można by to sprawdzic przy najbliższej okazji;
  20. tu tusia stoi na moim biurku :) tu już leży w posłanku na krześle i jak zwykle macha ogonkiem: tu industrialny chomik czeka na tramwaj na placu starzyńskiego i niczego sie nie boi: dzielny chomik w tramwaju linii 28 wygląda przez otwarte drzwi na przystanku przy zoo :) a tu widzicie chomisia przy najdłuższym w warszawie budynku na przeciwko dworca wschodniego w którym mieści się vetcardia :) w poniedziałek, jak nie zapomnę, przyniosę i zeskanuję opis zdjęcia; wynika z niego, że wszystko jest ok; chomiś ma tylko niewielkie zwyrodnienia dwóch kręgów, ale pan doktor powiedział, żeby się tym nie martwić, że to pewnie nigdy nie da żadnych objawów i że po prostu musiał to napisać, bo zauważył ;)
  21. kochani, przedwczoraj zdobyłam się na odwagę i pojechałam z chomikiem do vetcardii na kijowskiej, żeby zrobić mu rtg klatki piersiowej; od opercji guzów minęło juz pół roku i należało sprawdzić, czy nie ma jakichś przerzutów do płuc; nie chciałam wam o tym pisać, żebyście się nie bali w oczekiwaniu na wyniki; teraz mogę obwieścicć, że chomik ma płuca czyściutkie i następne zdjęcie należy zrobi za pół roku :) a pod spodem znajdziecie mały fotoreportaż z podróży do lecznicy :)
  22. a ja nie mogę się napatrzeć jak widzę, że tusia staje na tej złamanej łapince... czasami się zastanawiam, czy poprzednia opiekunka by uwierzyła, że tusia normalnie biega :) ostatnio, robiąc porządki, znalazłam na ganku starą smyczkę chomiczka; tę maleńką czerwoną z którą przyjechał z buska zdroju; trochę się bałam jej użyć, bo nie wiedziałam, czy zapach nie zburzy spokoju tusieńki przypominając jej, że miała kiedyś inny domek, do którego byc może tęskni, ale na szczęście w ogóle nie zwróciła na to uwagi; więc używamy tej smyczki bo jest dla chomisia idealna :)
  23. na szczęście chomik nie ma w sobie nic z teriera i nie kopie dołków :)
  24. bo on jest wielki duchem i to na zdjęciu wyłazi ;)
×
×
  • Create New...