Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. czy długo mam czekać? ktoś wreszcie otworzy mi tę bramę? ;) i na koniec: wiosenny chomik w prymulkach
  2. zapraszamy na oglądanie najświeższych zdjęć tusieńki :) chomik alfa - musi zaznaczyć wszystko co się da ;)
  3. kochani gdyby mnie jutro nie było w pracy to dziś życzę wam od siebie i tusi wesołego jajka i umiarkowanie mokrego dyngusa w sensie, żeby nie padało, a przynajmniej, żeby to nie był śnieg jak dwa lata temu ;) załączam wiosenne zdjęcie tusi, niestety z ubiegłego roku... w tym nie ma jeszcze takiej trawki ;) uwaga uwaga, przed państwem... wielkanocny chomik!!! :)
  4. jak myszka, jak ona jest rasowy chomik :D
  5. zapraszam na bazarek na "mniejszych" znajdziecie na nim kilka ciekawych rzeczy; nie ma tylko ubrań; http://www.dogomania.com/forum/topic/146106-w%C4%99glowa-barbara-z%C5%82oty-sok%C3%B3%C5%82-i-inne-cuda-na-mniejszych/
  6. zapraszam na bazarek :) dochód z niego będzie w całości i bezpośrednio wpłacony na rachunek "mniejszych" i przeznaczony na spłatę długu (w wysokości 200,00 zł) w lecznicy z fundacją współpracującej; na bazarku znajdziecie rzeczy różne; nie ma tylko ubrań; http://www.dogomania.com/forum/topic/146106-w%C4%99glowa-barbara-z%C5%82oty-sok%C3%B3%C5%82-i-inne-cuda-na-mniejszych/
  7. przy okazji chciałam was serdecznie zaprosić na bazarek, którym spróbuję spłacić dług kota o którym pisałam ciut wyżej; maks okazał się byc postrzelony i ma śrut w klatce piersiowej i nodze; oko samo wypadło i jest juz za późno żeby cokolwiek robić; wet go wykastrował i maks został juz wypuszczony za jego (weta) zgodą na swój rewir; będzie dokarmiany, a jeśli zechce przyjmowany w domu (niestety nie chce zostać na stałe, woli dorywczo fotel na ganku) na bazarku sa naprawdę przeróżne rzeczy, nie ma tylko ubrań; zajrzyjcie proszę... http://www.dogomania.com/forum/topic/146106-w%C4%99glowa-barbara-z%C5%82oty-sok%C3%B3%C5%82-i-inne-cuda-na-mniejszych-robi-si%C4%99/
  8. zdjęcie z przedwiosennego spacerku :) tusia zawzięcie myszkowała po sponiewieranej przez dziki ściółce ;)
  9. kot, którego zdjęcie wstawiłam okazał się być nie potrącony, a postrzelony :( dziś będzie odebrany z lecznicy; jest wykastrowany i zaopatrzony jak tzreba przez pana doktora; rachunek na szczęście nie jest jakiś kosmiczny; bradzo dziękuję fundacji za pomoc; bez was dziewczyny nie dałabym rady... jak wydziergam bazarek to pozwolę sobie wstawić link tu na wątku...
  10. pinczerko jestem na zaproszenie, ale na ten moment z ledwością wyrobię się z maksem; okazało się, że nie jest potrącony tylko... postrzelony :(
  11. czy to dobry nr telefonu? bo jak zadzwoniłam to pani która odebrała nie wiedziała o co mi chodzi z tym kotem z kalnej ;) zaraz napiszę na pw swój numer; bardzo dziekuję za odzew :)
  12. dzięki andegawenko, w międzyczasie pinczerka dała mi namiary na wątek z b-b; juz tam napisałam i zamieściłam zdjęcie kota; http://www.dogomania.com/forum/topic/91945-psiaczki-i-kotki-pod-opiek%C4%85-stowarzyszenia-hum-ekologicznego-dla-braci-mniejszych/page-65?p=16120327
  13. dostałam informację od pincczerka_i_gizmo, że może znajdę u was pomoc... pod bielskiem w małej wiosce kalna mieszka z córką i jej mężem moja ciocia; w domu jest 10 przygarniętych kotów, wszystkie przez nich wysterylizowanie i wykastrowane; oprócz tego przychodzą okoliczne głodne koty, które są systematycznie dokarmiane w miarę finansowych możliwości; wśród tych kotów był również piewien dzikus roboczo nazwany maksem, który został potrącony przez samochód; któregos dnia po porstu przyczołgał sie na ganek, gdzie na "kocim" fotelu urządzono mu posłanie; był poobijany, miał wypadniętą gałke oczną; weterynarz ze zdjęcia jakie zaniosła mu moja siostra (kot nie dał się dotknąć, gryzł i warczał - zdjęcie było jedyną możliwością "zdiagnozowania") powiedział, że to na 100% obrażenia po potrąceniu; maksio pobył troche na ganku, ale pewnego dnia zniknał i nie było go przez kilkanaście dni; teraz znów się pokazał, ale wciąż nie daje się złapać; to prawdopodobnie dzikus, albo egzemplarz bardzo nieufny; siostra chciała go złapać i zawieźć do weta, ale sie nie udało; przeszkodą była też obawa przed tym, żeby go bardziej nie uszkodzić przy wkładaniu do transportera; jeśli udałoby sie go jakoś dostarczyć do lecznicy to stane na głowie, żeby zdobyc pieniądze na leczenie, ale sam nic nie zdziałam, bo mieszkam pod warszawą; czy miałybyście jakiś pomysł co zrobić? temu kotu trzeba pomóc... może jakas klatka łapka zdałaby egzamin? jestem za daleko i naprawdę nie mogę zbyt wiele zrobić :( spróbuje zamieścić zdjęcie, które było zrobione na potrzeby lekarza; niewiele na nim niestety widać; teraz to oko podobno już wypadło całkiem i w głowie jest po porstu pusty oczodół... :(
  14. oj, dziewczyny, szukam kogoś z okolic bielska białej; do mojej cioci przybłąkał się potrącony przez samochód kot; całą prawą stronę ma zmasakrowaną, oko wypadło, miednica prawdopodobnie złamana :( to dzikus, strach go złapać, nawet już nie dlatego, że pogryzie, ale przede wszystkim, żeby jeszcze bardziej nie uszkodzić jak sie będzie wyrywał :( napisałam juz do pinczerka i gizmo, ona jest z bielska, może coś pomoże; cholera mnie bierze, że jestem tak daleko i nic nie mogę zrobić...
  15. co do vegi to okazało się, że w posiewie z krwi wyszła bakteria pseudomonas aeruginosa, co po ludzku oznacza pałeczkę ropy błękitnej, co z kolei równa się po prostu sepsie... vega żyje wyłącznie dlatego, że od miesięcy brała zntybiotyki na inne dolegliwości; te antybiotyki choc nie były celowane w konktertnego wroga, na tyle go jednak osłabiły, że uratowały vedze życie; teraz został zrobiony antybiogram i podajemy marbocyl; to konkretnie dedykowany tej bakterii antybiotyk więc powinien zadziałać jak trzeba; lekarz z laboratorium w którym wyhodowali pseudomonasa zadzwonił do naszej pani doktor będąc pewnym, że pies jest w stanie agonalnym...
  16. ale właśnie chodzi o to, żeby nie wysyłać, bo na razie nie ma takiej potrzeby :) nie jesteśmy na minusie, wręcz przeciwnie, wszystko jest elegancko wyzerowane, bo 77 złotych róznicy jaka była tż wziąl na siebie i nie ma problemu :) wszystko jest ogarnięte, a z bieżącymi wydatkami sobie spokojnie poradzimy :) z tymi rozliczeniami to właśnie tak wygląda jak mówisz adegawenko; gadania, dopytywanie jak co podawać, jakie rokowania, kiedy jeśc, kiedy pić, co obserwować, na co reagować, w międzyczasie płacenie i dopiero w domu myśl: niech to szlag, przecież ja sie muszę rozliczyć co do grosza, a tu wszystko w jednym, i tusia i vega i odrobaczanie dla wszysztkich i przeciwkleszczowe bravecto dla wszystkich, a paragon jeden... w razie wątpliwości zawsze można zadzwonić do dr oczkowskiej (na skanie jest numer telefonu) i wszystko zweryfikować;
  17. okazuje się, że mój kapryśny komputer postanowił tym razem zadziałać i się udało wstawić rozliczenie; przepraszam, że nie mam paragonu, ale płaciliśmy z dużym opóźnieniem razem z rozliczeniami vegusi i paragon był na prawie tysiąc złotych bez rozpisywania co na jakiego psa; stało się to z mojej winy bo było duże zamieszanie w tamtym czasie, ratowaliśmy w zasadzie vedze życie i jak przyszo do regulowania rachunków to pani doktor nas po porstu podsumowała, a tż wszystko hurtem zapłacił... mam nadzieję, że to nie będzie problem bo ciężko to teraz będzie odtworzyć :(
  18. kochani u tusi wszystko w porządku :) teraz jest u mnie mama bo tż pojechał w góry i ciężko by mi było samej, więc chomik kilkanaście razy dziennie biega po działce; niestety jest takim gadem, że z nikim innnym prócz mnie nie wyjdzie na spacer nigdzie dalej, więc wszystkie psy chodzą, a on nie; zupełnie nie wiem czemu tak się dzieje, nawet tż nie może jej nigdzie zabrać; nie pochlebiam sobie myślą, że to może być wielka chomicza miłość ;) udało mi się wyciągnąć od pani doktor opis wizyty operacyjnej wraz z kosztami; trochę tam wyszło więcej niż chomik miał na koncie, ale to już uregulujemy różnicę i stan chomiczego konta się wyrówna do zera; póki co nie ma jakichś większych wydatków, więc pomoc finansowa nie jest potrzebna; jak cos sie nie daj boże urodzi, to mam fanty na bazarki - damy radę :) bo tego zwichniętego kolanka nie ma chyba sensu naprawiać; w tej sytuacji nie ma co męczyć chomika; żyje w komforcie, noga działa, nic go nie boli; no chyba, że zadecydujecie inaczej to ja się oczywiście dostosuję - walcie śmiało bez skrępowania; to również wasz chomik :) zaraz spróbuję samodzielnie wkleić skan, a jak mi sie nie uda to ciocia bogusik wstawi, za co jej z góry dziękuję; mam tez jakieś zdjęcia jak chomik buszował po ściółce zrytej przez dziki, ale musze poszukać;
  19. dzięki edek :) rozumiem, że tż pojedzie z nami do czech? ;)
  20. ciocia bogusik - wielkie dzięki za pomoc w stawieniu zdjęć :* jeśli chodzi o miejscówkę to faktycznie jest rozchwytywana, ale w nocy niepodzielnie króluje tam nasz chomik :) celowo nie dostawiam nic na kanapie bo to uczy dziewczyny, że trzeba sie dzielić; na początku były warczenia, ale jak jeda z drugą została zdjęta na podłogę to zapanowała ogólna solidarność i ten co akurat zajął pierwszy ma prawo leżeć, aż mu się znudzi; cała reszta ma swoje miejsca i nikt nie jest bez legowiska, więc jeśłi królewskie zajęte to kładą się gdzie indziej :) co najważniejsze jak położyłam to legowisko dla tusi to natychmiast stało się superatrakcyjne dla iki, a kiedyś jak tam leżało jej posłanko (zanim tusia nastała) to za nic nie chciała małpa leżeć; nie dojdziesz za tymi psami :) nie odzywałam się bo vega znowu ma jakis kryzys :( już była taka poprawa, że miałam nadzieję, że zacznie chodzić samodzielnie, aż tu nagle po zmniejszeniu o połowę dawki tramalu w sobotę, w niedzielę przestała chodzić zupełnie (nogi wisiały bezwładnie jak za najgorszych czasów), a co najgorsze przestała też sikać; ratunkwo wróciliśmy do encortonu od którego odeszliśy już jakiś miesiąc temu i trochę się poprawiło, ale to cały czas dramat; już się zaczęłam zastanawiać, czy nie pojechać do czech do jakiegoś znanego neurologa (podobno w polsce nie ma neurologa z prawdziwego zdarzenia), ale póki co to w sferze marzeń, bo nawet nie znam jeszcze nazwiska tego lekarza; a poza tym to w jakim języku ja się mam z nim porozumiewać? :(
  21. o, widze, że nawet kiss mi nie wyszedł :(
  22. strasznie wam dziekuje za te słowa :kiss_2: tusia wydaje sie być szęśliwa, ostatnio zapatrzyła sie tż'a; wgapia sie w niego jak w obrazek, macha ogonkiem na jego widok, usmiac sie można, naprawdę :) nic nie mogę zamieścić, nie widzę emotikonek (mam same nazwy, które nie zawsze coś mi mówią) całusa zamieściłam, bo pamiętam z dawnyh czasów nazwę (łatwiej było napisać tekst niż znaleźć ikonkę w tym zbiorze) może bym wysłała kmuś zdjęcia to zamieści? chyba mam jakiś stary system w kompie który wymaga aktualizacji, a nie mogę jej zrobić bo nie jestem administratorem :(
  23. u tusi wszystko na szczęście w porządku (tfu, tfu) ale nie bardzo chce chodzić po mokrym; na szczęście dziś słoneczko to po pracy zasuwamy na długi spacerek :) z vegusią idziemy jutro do dr degórskiej (ortopeda) na wizyte kontrolną; prześwietlimy też przednią łapkę bo jest spuchnięta i przez nią teraz vega praktycznie nie chodzi na spacery bo nie wiedząc co tam siedzi nie chcemy jej przemęczyć; mam nadzieję że to przejdzie bo inaczej nie damy rady ćwiczyć tylnych nóg :( dziś mam okropnie dużo roboty ale jutro postaram sie wstawić jakieśzdjęcie jak mi sie uda bo nie mam jakichś wtyczek w kompie i nie mogę ich zainstalować samodzielnie, a ażaden informatyk mi tego nie zrobi przecież :(
  24. z okazji nadchodzacego nowego roku, życzę wam wszystkiego co najlepsze, a kermitkowi domu...
×
×
  • Create New...