-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neris
-
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Boże, przykro mi, ale naprawdę nie mam ŻADNYCH pieniędzy, a na utrzymaniu kupę znajdek. Mogę tylko służyć miejscem i opieką. Myślę, że trzeba walczyć. -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Dobra, będę czekać. Między 10 a 12 może mnie nie być, poza tym powinnam być na miejscu. Uwaga! Najpierw bezwględnie musi urodzić moja jamniczka. Bo gdyby zaszła konieczność cesarki, nie chcę go zostawiać w domu samego. Myślę, że powinna pęknąć w ciągu 2-3 dni. -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Ale ja umiem robić zastrzyki!!!!!! Domięśniowe i podskórne bez problemu! -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Gdyby mnie jutro tu nie było, łapcie mnie na GG, albo [EMAIL="neris1@wp.pl"]neris1@wp.pl[/EMAIL] Szczerze mówiąc, mam w domu jeden nieużywany pokój (jeden z trzech), to znaczy używany jako szpitalik. W tej chwili jest wolny. Czekam więc na wieści, chcę wiedzieć czy podołam. -
Grzeczny jest faktycznie, ale dzisiaj rano wyjrzał na dwór, a tam ULEWA, więc stwierdził, że sorki, ale panicz nie raczy. No i mamusia musiała dać przykład, wyszła na deszcz i wtedy on łaskawie podążył za mną. Oczywiście bierze przykład z jamników i całkowicie ignoruje fakt, że posiadamy 800 metrow działki. Nasiusiać trza przecież w doniczki z kwiatkami na podwórku. Cóż, że wymaga to pewnych ekwilibrystycznych zdolności, ale satysfakcja jaka...
-
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Proszę, dowiedzcie się dokładnie, co by trzeba przy nim robić, jakie masaże itd. Juz parę psów w życiu wyciągnęłam, więc nie jestem tu początkująca, ale trochę się boję, czy podołam. Poza tym potrzebowałabym pomocy w jednej rzeczy, o którą nie mam się do kogo zwrócić, a rodzina olewa - postawienia płotka o długości 1,5 metra, żeby odgrodzić kawałek podwórka (nie jest to chyba trudne). Znajomi obiecali, że pomogą to dzisiaj zrobić, ale olali. Wtedy mały miałby tam bezpieczny kawałek wybiegu. Bo moje psy mogą być gwałtowne. -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
cóż... sytuacja nie jest prosta, bo wczoraj przyjechał do mnie na tymczas Misio Niesmiałek, jutro szczeni mi się jamniczka, obowiązków będzie co niemiara. Oprócz tego w poniedziałek straciłam pracę, finansowo stoję mocno pod kreską, więc niestety nie mam szansy na to, żebym w jakikolwiek sposób dołożyła się do operacji. No i nie mam auta! A jak z transportem po operacji? Chyba parę dni trzeba poczekać? -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Qrcze, ja mam 9 psów, byłoby ciężko, ale zaczynam sie łamac... -
I wiecie co.... obserwuję go, jest tak słodki, wdzięczny, mam wrażenie że usiłuje pokazać na co go stać... i zaczynam BARDZO ŹLE myśleć o osobie, która go oddała. :mad: Z trudem, ale jednak próbuję zrozumieć tych, którzy po paru dniach czy tygodniach oddają psy gryzące, demolujące domy, ale Miś? On na to nie załużył!
-
Nie, kamień musieliśmy porzucić, on się okazał jak góra lodowa, na wierzchu mały kawałek a pod ziemią wieeeelkie kamieniszcze.... ale za to uciekła mi nad rzekę kręcąc tym małym śmiesznym tyłeczkiem i ogladała się za siebie, czy patrzę... Gdybym nie patrzyła, nie byłoby zabawy, bo tu chodzi jedynie o to, żeby się podroczyć z mamusią trochę.
-
Miś właśnie przeżył spotkanie z Czarnym Kocurem. Czarny Kocur: " A co nowego przyprowadzili? hhhhmmmm... Może być w zasadzie." Miś: niuuuch, niuuuch... " FE, KOT. OHYDA! Weź to, zabieraj szybko!" Łepek odwrócił z niesmakiem, i patrzył na mnie tak jakby z wyrzutem. I Miś much nie lubi, a na wsi niestety latają. Miś kłapie na nie zębami prześmiesznie. Jemu się naprawdę należy PRAWDZIWY domek, gdzie będzie jedynym psem, on się składa z samych pieknych rzeczy, i urzeka natychmiast.
-
U mnie nie przywiera do ziemi. Siada i się zastanawia, a jak go głaszczę to obwą****e mnie po całej twarzy. Z tym wiekiem to nie bardzo wiem, on ma zęby psa 5-6 letniego, zdrową skórę, 10 lat nie ma na pewno! Chciałby za mna chodzić po domu, ale mu strach nie pozwala. Cóż, to pierwszy dzień, zobaczymy jutro. On po drodze do mnie przeżył poważny wstrząs, bo kaukaz sąsiadów rzucił się na siatkę, kiedy przechodzilismy, i to kompletnie bez ostrzeżenia. Miś dostał takiego ataku paniki, że próbował mnie ugryźć ze strachu, ale udało mi się go przekonać, żeby pójść dalej. Więc mam nadzieję, że odreaguje do jutra i będzie lepiej.
-
Miś jest przepiękny. Zupełnie nie rozumiem, jak to się stało, że obojętnie obok niego przechodzono. Ma cudowne brązowe oczy, niestety bardzo smutne. I ten ogon! Merda nim nieśmiało, więc nie bardzo go widać, ale kiedy biegał swobodnie po ogrodzie, pokazał go w całej okazałości. Co za kita! Piękny, puszysty, dwukolorowy, jakiś taki cieniowany...
-
Miś dokonał obchodu posiadłości. Był taki zdziwiony, przemykał pod krzakami, biegał pomiędzy drzewami i wąchał, WĄCHAŁ... Unosił głowę na chwilę, żeby sprawdzić, czy na pewno jestem w pobliżu, a potem wracał do eksploracji terenu. Byłam zszokowana kiedy na zaproszenie Krokosia, mojego jamnika, podjął próbę zabawy! Co prawda niepewną, ale jednak. Postawił uszka i niezręcznie podskakiwał. Mam nadzieję, że moje potworki go rozruszają. Pięknie zjadł kolację, nic nie marudził. Teraz sobie śpi w przedpokoju, nie bardzo chce wchodzić do domu, wydaje się że tam czuje się najbezpieczniej. Niestety bardzo boi się moich większych psów, musiał mieć z takimi niedobre doświadczenia. To pewna trudność, bo taki strach może sprowokować je do ataku, ale pilnujemy. Trzeba będzie pilnie oddzielić kawałek podwórka do biegania. I gdzie nasz biduś podział dolne przednie ząbki?
-
Miś strasznie się oglądał za odjeżdżającym samochodem, ale potem grzecznie podreptał do domku w asyście moich jamników. Po drodze troche powęszył, pojadł trawki, wytarzał się w zdechłej żabie... Protestowałam, ale przecież krzyczeć na nowego lokatora nie wypada. Teraz siedzi biedaczek w kącie i oswaja się z nowym otoczeniem.