-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neris
-
A bardzo proszę :) jeden profil: [IMG]http://images35.fotosik.pl/1674/7c04f136429de276med.jpg[/IMG] Drugi profil: [IMG]http://images35.fotosik.pl/1674/20cbe6df07eabcdamed.jpg[/IMG] [IMG]http://images48.fotosik.pl/460/1e6548ee97de308dmed.jpg[/IMG] Siuractwo w pełnej okazałości: [IMG]http://images45.fotosik.pl/1604/d0e5d185c1ebb73fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/1719/88c392dd9bf544a7med.jpg[/IMG] Wszyscy którzy dzwonią podejrzewają, że Maksio nie żyje bo nie szczeka. Żyje, żyje, strup z grzbiecika zanikł. Nowa ulubioną "rozrywką" Maksia jest dręczenie jamniczych szczeniaków, ustawicznie usiłuje je zadziobać. Ostatnio ich matka ostro na niego warknęła, bo nie broni ich już tak zaciekle, są duże. Maksio narobił takiego wrzasku, jakby mu ktoś co najmniej urwał głowę. Uciekł do kennelu, w którym jada kolację i SAM usiłował za sobą zamknąć drzwiczki łapką! On wyznaje dziwną zasadę "Jak KALI męczyć to dobry uczynek, jak Kalego męczą to zły uczynek".
-
Barry znów miał pecha - w trybie pilnym zabrany od Neris
Neris replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Barunia grzeczny jak zawsze, staram się go nie utuczyć :eviltong: Polubił już czesanie, o ile zajmujemy się tym po spacerze. Najpierw się lubi wyhasać. Rano jak tylko widzi, że psy "domowe" wychodzą na podwórko, na wszelki wypadek pokrzykuje z kojca, muszę wtedy pójść się z nim przywitać. Niestety w związku z tym że z kojców dokładnie widać wejściowe drzwi do domu, Barry wie kiedy wychodzę do miasta, i wtedy jego wycie słyszę jeszcze z ponad kilometra :mad: Żadne zostawianie smaczków nic nie daje. W weekend, kiedy przychodzi Mariusz, Barry też oprotestowuje spacery innych psów, taki duży pies a wyje cienkim głosikiem kastrata... Jutro muszę kupić nowe linki treningowe, niestety karabińczyki się mocno zużywają i dzisiaj po prostu cały karabińczyk rozpadł się na dwie części. Dobrze, że stało się to jeszcze na podwórku. -
Nie zdążyłam podziękować kochanej Miki za transport przebiednej jamniczki z Kętrzyna do Warszawy, sunia jest już pod opieką Fundacji Jamniki Niczyje, po pierwszej operacji i ma świetny DT pod Warszawą:) Bardzo biedna, uczuciowa sunia, którą jej właściciel oddał bez żadnych emocji, wręcz naciskając na jak najszybszy odbiór bo "do końca tygodnia sprawę załatwi". Taja reaguje na nowe, chińskie imię TAJTAJ, ona naprawdę ma skośne oczy! Z plusów- absolutnie nie próbuje uciekać ani na spacerach ani z ogrodu, nie wspina się na siatkę. Zawołana do domu wraca biegiem. Troszkę się nauczyła bawić z psami, chociaż czasami wygląda to dziwnie, dzisiaj usiłowała podnieść Żuczka za tylną łapę do góry. Minusem jest jazgotliwość i naprawdę ogromna chęć upolowania każdego kotka, którego widzi.
-
Nie mam czasu ani ochoty odpowiadać na bezsensowne jadowite zarzuty pod moim adresem, więc na szybko sprostuję tylko nieprawdę. Po pierwsze, ostatni telefon do Abry wykonałam JA. Można to sobie sprawdzić w bilingu. Owszem, dwóch połączeń nie odebrałam bo akurat rozmawiałam z Elmirą, która to nawet doskonale pamięta. Potem oddzwoniłam. W rozmowie powiedziałam wyraźnie, że szkoda mi psa i będę mu szukać pomocy. Nie widzę w tym żadnych znamion histerii. Więcej prób kontaktu NIE BYŁO. Nie rozsyłałam ŻADNYCH PW, wykonałam jeden jedyny telefon do Anett, która zobowiązała się przeczytać wątek i pomyśleć nad pomocą. Nie uważam, żebym zrobiła coś złego. Skoro Korabiewice są takie sensowne, to nie rozumiem dlaczego suczka stamtąd trafiła do DT, z którym współpracuję od ponad 10 lat, przez co zajęła miejsce jamniczki, która miała szansę tam pojechać. A jamniczka mieszka na śmietnisku i niestety szansy na sensowne schronisko nie ma. Nie bardzo rozumiem, dlaczego PatiC ma do mnie jechać 80km , skoro do weta jeżdżę od lat z "moją" Kasią-behawiorystką albo pan doktor przyjeżdża do nas. Cancer zgodziła się pełnić funkcję skarbnika i zbierać do kupy deklaracje, za co bardzo dziękuję. Nie mam absolutnie zamiaru odpowiadać na jakiekolwiek złośliwości pod moim adresem, to jak traktujemy innych ludzi nie świadczy o nich- świadczy o nas. I nie ukrywam, że sposób w jaki zostałam potraktowana przez osobę, którą uważałam za przyjaciela jest dla mnie potężnym ciosem. Jedyny telefon "adopcyjny" był w sprawie podhalana, niestety takiego psa nie mam.
-
Lu_Gosiak jest nieobecna, usprawiedliwiona, sprowadza na świat małe Lugosiątko. A dzisiaj... dzisiaj zadzwonił po Pana Maksiowatego telefon! Nie wiadomo, jak to się skończy, Anett miała państwa dokładnie wypytać co i jak. Niestety Maksio chwilowo jeszcze ma jajka, ale to sprawa dni. Muszę osobiście pojechać do lecznicy go umawiać, bo dodzwonić się nie sposób a chwilowo byłam unieruchomiona w domu.
-
Ja sama rozpaczliwie szukam pomocy dla Diary, czy to taka zbrodnia? Nikogo z wątku o to nie proszę, sama usiłuję coś wykombinować. Wczoraj zostałam przez Abrę potraktowana jak jakiś stróż, nie spodziewałam się że można tak z kimś rozmawiać, szczególnie jeśli się przyjaźni. Do teraz nie mogę tej rozmowy zrozumieć i przegryźć. NIe zrobiłam ani nie robię nic złego, chcę uchronić psa przed czymś koszmarnym. Dla mnie to jest osobista tragedia.
-
Dobra, umówię na początku przyszłego tygodnia, jak mi kaszel chociaż trochę przejdzie, bo ludzie w mieście się za mną ostatnio oglądali jak jechałam do kontroli do mojego lekarza, dudnienie się niesie na kilometry!
-
@ULA@-ma swój DOM, ludzi, kolegów psich i KOTA :)
Neris replied to anita_happy's topic in Już w nowym domu
Mali gówniarze, co wkurzają Ulencję: [IMG]http://imageshack.us/a/img715/1431/p1050002c.jpg[/IMG] [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/233407-J%C3%B3zio-zgarni%C4%99ty-ze-skrzy%C5%BCowania-i-Dino-z-Ruskiej-Wsi-szukaj%C4%85-swojego-miejsca-na-ziemi?p=19805062#post19805062[/url] -
[quote name='piescofajnyjest']Neris zdrowiej!!! majtki cieple trzeba nosic...;)[/QUOTE] Majtek właśnie nie cierpię nosić, ale myślisz, że jak zamotam wokół klatki piersiowej to pomogą na kaszel? Może spróbuję? Dzisiaj Olympus odesłał mój aparat z notatką, że NIE JEST ZEPSUTY. Ciekawe, dlaczego się resetował skoro nie jest zepsuty? Wpłata od Lolalola na paypal- 95,75zł
-
Dostałam od Lolalola 46,06zł, chyba 20 na Żuczka i 26,06 na Tedika?
-
---> Mały, wesoły PYSZCZEK szuka nowego właściciela <---
Neris replied to Pit-R6's topic in Już w nowym domu
Pustka u Pyszczka... Nie ma już swojej szalonej malamuciej Najciorki, teraz ma 2 kolegów, o żadnego nikt nie pyta, a to takie fajne psy... -
Ja nie uważam, że to jest dobre miejsce, skoro co chwila tam są zagryzienia :shake: Diara się wespnie po każdej siatce, to dla niej żaden problem. Umie też otwierać zasuwkę w kojcu, u mnie są dospawane "wsporniki" do zasuwki, że nie da się łapą odsunąć, trzeba odciągnąć sprężynę, unieść bolec do góry i dopiero się da otworzyć. Po każdym jej pomyśle kojec był poprawiany, a to poprzeczki pod dachem, a to wzmocnienie zamknięcia, a to zagęszczenie prętów. Ona potrzebuje kojca- Alcatrazu.
-
[quote name='Figolandia']Masakra. Nie dość, że szkoda psów, to jeszcze lada chwila wybuchnie kolejna afera z watahą bezpańskich psów w tle, a antypsiarzom w to tylko graj :([/QUOTE] 3 psy już odłowione, są w hoteliku w Piasecznie, niestety pozostałe 4 podczas obławy zwiały a potem znikły, jedna jedyna pani która je dokarmiała boi się o ich los. One wszystkie biegały za dużym czarnym, który właśnie pojechał do hoteliku. Może teraz zdezorientowane ukrył się gdzieś?
-
[quote name='Neris']Wstawię wpłaty jakie mam od początku marca (do końca lutego jest na czysto): Mam jeszcze na koncie 140zł na kastrację, ale z tego był kupiony Kiltix za 49zł, więc zostaje 91zł.[/QUOTE] To było w czerwcu, jeśli Aimez wysyłała coś jeszcze na kastrację ma to w rozliczeniach, ja nie mam możliwości ryć po całym wątku, mam za powolny net. Jak wcześniej gdzieś pisałam, jestem chora, do końca tygodnia nie mam możliwości pojechania z Maksiem a pan doktor nie odbiera telefonu.
-
Barry znów miał pecha - w trybie pilnym zabrany od Neris
Neris replied to Randa's topic in Już w nowym domu
Taka cisza u Baruni, że aż wstyd :mad:, a to taki grzeczny pies. Na mój widok trochę płacze, chce już szybciej wychodzić na spacer, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Niebawem jego koleżanka z kojca Diara wyjedzie od nas, zastanawiam się jak Barunia to zniesie. Chyba przeniosę go wtedy do kojca w dolnym wybiegu, prosto pod oknami sypialni, będę mogła do niego zagadywać częściej. Chciałabym mu zrobić badania moczu, wydaje mi się "organoleptycznie" że jego siuśki nie pachną tak jak powinny. Koszt badania ok. 10 zł. -
[quote name='tanitka']w piątek będę jechac przez Myszyniec i Rozogi ale, aż boję się tam rozglądać. To jakaś plaga!! :([/QUOTE] Chyba w każdym małym miasteczku tak jest, teraz znajoma usiłuje uratować psy z jakiejś małej miejscowości między Węgrowem a czymśtam. Kiedy w niedzielę je dokarmiała, ludzie wychodzący z kościoła (!) rzucili się na nią z wrzaskiem, mało jej nie wtłukli.
-
Duży rudy to zapewne Rudy z pierwszej strony wątku... a reszta zapewne też bezdomna.
-
[quote name='piescofajnyjest']no przeciez na brudnym, pomietolonym i zapiaszczonym nie bedzie lezal!!!!!! musial sie na czysciutkim polozyc;)[/QUOTE] I tak leżał na brudnym i pomiętolonym. ALe chociaż dobrze pachniało, Lenorem ze sklepu "chemia prosto z Niemiec" :)
-
Trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby go zabrać do domu chociaż na noc, w ciągu dnia to baaardzo trudne. Dzisiaj taki prosto z podwórka wtarabanił się prosto na kupę świeżo zebranego prania. Zauważyłam to po godzinie, kiedy całe pranie było już zmiętolone i zapiaszczone:)