Jump to content
Dogomania

lamia2

Members
  • Posts

    2837
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lamia2

  1. [quote name='Cela']Mam proźbę do osób,które leczą swoje posikujace suczki w Warszawie. Ja jakoś źle trafiam: albo na twerynarzy,którzy rozkaładają ręce bez próbowania albo wcikają na siłę hormony,które są dla mnie ostatecznością. Dlatego proszę podjacie namiary na wetów, którzy Wam pomagają (albo przynajmniej usilnie próbują ;) ).[/quote] Cela, trzymam kciuki :happy1: i napisz koniecznie jak Ci poszło z moją wetką.
  2. [quote name='coztego'] [B]lamia2[/B], ja bym spróbowała z hormonami. Jednak bardziej boję się zabiegów... :roll:[/quote] I mnie się tak zadaje, ale co z tymi skutkami ubocznymi? No właśnie o co chodzi z tym ropomaciczem, skoro nie ma macicy?
  3. Kolka_wet błagam powiedz mi co mam robić, moja sunia to bernardyn (a więc jak leje to tyle co zawartość wanny a nie kropleki), to nie chodzi o mnie, ściągnęłam dywany, zmieniam podkłady, na łóżku cerata i po problemie, ale widzę, że ona się męczy (wsydzi się) a po za tym boję się, że się przeziębi z mokrą pupą na dworze. Boję się tego eksperymentu, bo to jednak otwarcie brzucha, może podsunąć pomysł mojej wetce z tym Incurinem, badanie USG w porządku, kikut O.K., zapalenia pęcherza nie ma. A to badanie krwi to pod jakim kątem - czy na zawartość hormonów? ja też się boję hormonów, to sunia ze schroniska po przejściach, tyle wycierpiała, chcę żeby była szczęśliwa. Plisssss !!!!!!
  4. [quote name='kolka_wet'] ... POjawił sie na rynku preparat hormonalny ( a więc obarczony wszelkimi wadami hormonów, o których pisalismy tutaj) pt. Incurin. [/quote] Kolka_wet jak sądzisz, może powinnam spróbować tego nowego leku o którym piszesz. W końcu ten zabieg traktuję jako ostateczność. Jakie powinnam zrobić badania przed podaniem tego leku. Bardzo proszę o odpowiedź.
  5. Witam, niestety nasz weterynarz uważa, że zabieg sterylizacji można wykonać dopiero po pierwszej ciecze, kiedy gospodarka hormonalna jest już w organiźmie urgulowana. Ja tego nie przeskoczę, a nie chcę go też oszukiwać. Lothia ja Cię nie namawiam, jeżeli masz możliwość wykonania zabiegu gdzie indziej to przecież ja zrozumiem.
  6. [quote name='coztego']Na SGGW czy w jakiejś innej lecznicy?[/quote] Tego dokładnie nie wiem, moja wetka robiła doktorat z niedotrzymania moczu i zaproponowała mi takie rozwiązanie, które przywiozła z zagranicy. Koszty są ogromne, ale nie w tym rzecz, problem polega na tym, że tego typu zabiegi są wykonywane u kobiet, natomiast nie u zwierząt. Gdybym się zgodziła moja sunia byłaby pierwsza w Palsce a najprowdopodniej na świecie. Boję się, skoro nie wiedzą jak to zadziała u zwierząt, boję się o moją dziewczynkę. Jest sponsor na wykonanie tego zabiegu, konsylium twierdzi, że w najgorszym wypadku dodatkowy zwieracz nie zadziała, bez żadanych skutków ubocznych, nie wiem czy się zdecydować, chciałabym żeby ktoś mi poradził co robić, boję się, że dla nich to tylko eksperyment.
  7. I ja się cieszę, że mogłam się choć troszeczkę do szczęścia przyczynić. Humm, za tydzień jadę z kolejną adopcją do Katowic :) Missieek, jakby co ... :)
  8. [quote name='coztego']A gdzie ten eksperyment wykonują?[/quote] W Warszawie :)
  9. W lutym b.r. roku zabrałam ze schroniska bernardynkę w wieku ok. 3-lat, w schronisku została wysterylizowna. Mniej więcej po 3 miesiącach wystąpiły pierwsze objawy popuszczania moczu, zostały wykonane wszystkie badania (badania moczu - kilka razy - na wypadek zapalenia, badanie USG na wypadek niewłaściwego zabiegu), wszystko okazało się w porządku więc lekarze stwierdzili zespół pokastarcyjny, który zdarza się tylko u ras dużych. Na pierwszy ogień poszedł Propalin już po pierwszej dawce (dodam 1/2 zalecenej dla danej wagi) sunia przestała popuszczać. Otrzymywała syropek 3x dziennie. Po jakim czasie (w dalszym ciągu podawania leku) nastąpił nawrót, zwiększenie dawki nie pomogło. Przeszłyśmy na efedrynę (robione na zamówienie efedryna+glukoza, 1 tabletka dziennie). Działa, ale z przerwami tzn. czasem jeszcze popuszcza. Obecnie zastanawiam się nad zabiegiem, choć przynam, że trochę się boję. Jest to eksperyment - pobranie komórki i w warunkach laboratoryjnych wyhodowanie organu i wszczepienie go do organizmu, coś w rodzaju wspomagacza do zwieracza. Czy ktoś coś słyszał o tym?
  10. [quote name='BeataA']:-( szkoda...[/quote] Mnie też, :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-(
  11. [quote name='BeataA']No to zostawiamy sprawę w dobrych rękach... (Chodziło mi o to, że może wolontariuszki wyciągną jakoś "na lewo" nawet te dane kobiety.)[/quote] Niestety im też się nie udało :(
  12. [quote name='BeataA']Lamia? Kontaktowałaś się z którąś z wolontariuszek? Nie chcę, żeby za dużo osób się do nich "dobijało"... To daj znać...[/quote] Tak, dziewczyny załatwiły telefon do kierownika schroniska, ale i im nic więcej nie udało się dowiedzieć. Całą sprawę pilotujemy same z Warszawy (chyba mamy najlepszy kontakt z kierownikiem).
  13. Oprócz zapewnień kierownika schronu (zresztą bardzo sympatycznego), że wszystko pod kontrolą, żeby się nie martwić - NIC !!!
  14. No, od tego zaczęłyśmy, kierownik podobno rozmawiał z panią, ale ona bardzo dziękuje za troskę i kiedy będzie potrzebna pomoc to się do nas po nią zwróci. Ja myślę, że się ona boi sensacji i nagłośnienia sprawy.
  15. [quote name='Figasia']ja mysle ze zle sie stalo ze pies trafil tam gdzie trafil,bo teraz to dup.. blada ani nie kontaktu z pieskiem.nie wiadomo czy faktycznie jest taka wspanial za jaka sie uwaza,bo pies wygladal fatalnie.i po co byl w schronisku skoro ona go tak bardzo kocha.mi osobiscie sie to nie podoba i bardzo mi to smierdzi.mam jakies podejzenia[/quote] A oprócz stwierdzenia, że Ci śmierdzi, co masz do zoferowania, bo my nie jesteśmy w stanie wydobyć do niej telefonu, dokładnie tak jak dziewczyny przewidziały (ochrona danych osobowych).
  16. Jeśli macie jakieś pomysły. to piszcie. Może nasunie się jakieś fajne rozwiązanie.
  17. [quote name='bigos']No, nie wiem czy to się uda. Ochrona danych osobowych obowiązuje także w schronisku:shake::shake::shake:[/quote] No wiemy niestety, dlatego chcemy zaproponować za jego pośrednictwem pomoc, rzecz nie tylko w tym, żeby z nią porozmawiać, my chcemy do niej pojechać, a do tego on musi ją namówić, że nie przyjeżdżamy robić sensacji tylko przywieźć jedzenie, leki i pieniądze na weta.
  18. [quote name='Gucio']No chyba nie, niestety ja na to wplywu nie mam :roll: :([/quote] Pozostaje mieć tylko nadzieję, że to rozsądni ludzie :)
  19. Wczoraj i dziś cały dzień na zmianę z koleżanką starałyśmy się dodzownić do kierownika schroniska. Niestety nie udało się, najważniejsze aby dostać od niego jej nr telefonu.
  20. Super, bardzo się cieszę, to cudowna wiadomość :) Tamiczek, Gucio - nie chciałabym być nuda, ale co ze sterylką, bo chyba schronisko nie zdążyło jej wysterylizować?
  21. Najpierw musimy zdobyć kierownika zaufanie, wyciągnąć od niego telefon do tej kobiety.
  22. [quote name='Gucio']Ja slekecje przeprowadzam od razu i moje piewrsze pytanie to "czy zgadza sie pan/pani na kastracje?" jesli nie to tlumacze, jak nie dociera to zegnam, jesli sie zgadzaja od razu to pytam o reszte :lol:[/quote] Gucio rozumiem i tak trzymać !!! usiłuję tylko powiedzieć, że czasami ludzie się zgadzają na sterylkę, próbują nam udowodnić, że są fanastycznymi opiekunami i starają się delikatnie nas przekonać do odwołania decyzji o sterylce, na zasadzie - zobacz jestem taka odpowiedzialna, to po co "kaleczyć" psa. Ja mam teraz na wydaniu jedną sunię - (czeka na sterylkę) ale dzwoniącym mówię, że jest już po (takie małe kłamstewko, ale zabezpieczam się przed marnowaniem czasu).
  23. [quote name='Gucio']O to chodzi, ze sie na nia zgadzal, a sunka miala byc sterylizowana w schronisku, zanim by do neigo trafila, jednak wstrzymam sie z decyzja i narazie szukajmy dalej, moze bedzie lepszy domek ;)[/quote] Kiedy szukałyśmy domku dla "naszej" Diny, skontaktowała się z nami jedna pani, godzinami gadałyśmy przez telefon, maile, przyjeżdżała do kliniki i wychodziła z Diną na spacer, kiedy powiedziałam, że musi jeszcze zostać bo czeka ją sterylka i że na środki antykoncepcyjne stanowczo się nie zgadzam .... zapadła się pod ziemię.
  24. Z tego co mówił kierownik, na suni widać ślady walki. Dlaczego ma nie obcięte uszy? no cóż ... może oprawca pożałował kasy na weterynarza. Rozmowa z kierownikiem ostatecznie przebiegała w bardzo miłej atmosferze, dało się wyczuć, że kierownikowi bardzo leży na sercu sprawa tej suni, nie protestował, że będziemy jeszcze dzwonić, zgodził się na współpracę, ogólnie powiedzał, że to dobrze, że jest taki odzew i reakacja na nieszczęście zwierząt. Myślę, że kierownik tego schroniska, to człowiek z powołaniem.
  25. [quote name='Gucio']Red mi mowila, ze ma byc jakas aukcja podczas jakiejs zwierzecej imprezy w Skareyszewie. Wiem, ze i chronisko tam ma byc, Aza tez miala na te aukcje jechac !!! Nie wiem komu zostanie wydana itd :shake: A ten chlopak z Lubelskiego to ten, co doddy odradzala. Jak narazie sie nie odzywa czyli zainteresowanie stracil. Powinien sie pytac. NO nic, zobaczymy, wierze, ze Berta znajdzie super domek!!! Chce ktos moze plan lekcji z Bertą? :lol:[/quote] Może mu się ta sterylka nie spodobała?
×
×
  • Create New...