Zatkało mnie...
Rozczarowanie, złość, smutek, bezradność - wszystko razem.
Rolf jako chwilowa maskotka, za którą nie trzeba brać odpowiedzialności - dobrze się panie maskowały... :-(
Szczekania i rzucania się na psy można Rolfa oduczyć przez odpowiednie szkolenie - wystarczy odrobina chęci i trochę poświęconego czasu.
Chce mi się wyć.
Zdecydowanie panie powinny się znaleźć w czarnych kwiatkach.
Z przyjemnością zerkam zawsze na ten optymistyczny wątek, ale za każdym razem ciśnienie mi skacze, gdy widze tytuł w subskrypcjach.
Błagam - wykreślcie w końcu to umieranie!!!!!!!!!
Synku Kochany.......
Do zobaczenia.....
Neris, dziękuję za życie, które uratowałaś i podarowałaś Synkowi...
Teraz to tak bardzo boli..... Ale ten ból jest wpisany w miłość i dobro.... I w nadzieję na Spotkanie, które nadejdzie...
Och, Maksiu, oby wszystko się udało... :kciuki::kciuki::kciuki:
Zuziu, jeśli dowiesz się czegokolwiek dokładniej, to daj znać koniecznie!
Adopcje zagraniczne to z jednej strony wielka nadzieja i szansa, a z drugiej wielka niewiadoma...
Neris, jeszcze jedna myśl: przy poniedziałkowych badaniach może warto byłoby sprawdzić poziom żelaza. Gdyby okazał się zbyt wysoki, mogłoby to wskazywać za jakąś chemiczną truciznę. Przeszłam to z moimi psami - oba miały dużą niedokrwistość i podwyższone żelazo, diagnoza - zatrucie chemiczne (nie udało mi się znaleźć w domu i ogrodzie niczego podejrzanego - do tej pory nie wiem, co to było).
Artykuł dotyczący ludzi, ale można pójść tropem wymienionych substancji chemicznych i ich działania na organizm psa...
http://www.rozanski.henryk.gower.pl/fitofarmakologia.htm
http://animalis.w.interia.pl/wiwi.html
http://bioinfo.mol.uj.edu.pl/articles/Kusmierczyk06
Nie podano na tych stronach źródła tej informacji niestety...
Och, jak dobrze przeczytać o takim przebłysku nadziei...
Neris, nie daje mi spokoju etiologia tej historii i zaczęłam iść pewnym tropem, być może dziwnym, który mi przyszedł do głowy.
http://www.goldenretriever.pl/zdrowi.htm
Ostatnio Synek zjadł ogromną ilość migdałów...