-
Posts
1751 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Mraulina
-
Rodowód jest świadectwem pochodzenia psa, a nie jego wartości wystawowo - hodowlanej. U nas rodowody dostają wszystkie szczenięta - co nie świadczy o tym, że nie mają wad eliminujących je z hodowli. Gończy polski długo musiał koniecznie być czarny - podpalany. Tymczasem rodziły się jak wściekłe psy z czekoladowym pigmentem, brązowe podpalane, tudzież ryże. I co? ZK znowelizował wzorzec. I dobrze. W ogóle polskie pomysły kynologiczne nie są złe. Czy wiecie, że kiedyś upierano się, że PON musi być biały? Z tego, że biewerek czekoladka ma rodowód, nie wynika, że przejdzie przez wystawy. U nas na pewno wyłoży się - bo podpada pod wzorzec UCI. Ten wzorzec wkleiła tu, w tłumaczeniu Miutki, Migotka.
-
A tzw. Ruskie kochają veo i tyle.
-
U mnie z aportem zawsze były jaja.... Moja suka miała zwyczaj walić mnie aportem w nogi. Ale to dawne czasy.
-
A psy Ci dadzą?
-
SOS SFORA w Krakowie zaczyna działać!!!!
Mraulina replied to SOS Sfora's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Dzięki. Podam meila. -
Tośmy się dogadały.
-
Napisałam.
-
Czasem rzeczywiście lepiej.......
-
Biały włos ma u każdej rasy inną strukturę niż czarny. Z białym u PONa też jest kłopot.
-
Ruscy to pragmatycy - i to okrutni... Nie trzymaliby przy wojsku, policji i innych wrednych służbach czegoś, co się do niczego nie nadaje. Gdyby veo było do niczego, nie byłoby veo. Zostałoby zastąpione przez coś innego. Może ONa?
-
Nie jestem wrogiem inbredu, ale uważam, że trzeba strasznie uważać. A biewery już na początku zostały strasznie zinbredowane. To niesie pewnie zagrożenie.
-
[B]Jestem kynologiem i tłumaczką jęz. niemieckiego....... [/B]Na jednej ze stron internetowych przeczytałam o mutacji, która dała biewera. Przyznam się,ze nie znam się na yorkach i nie znam tajników dziedziczenia ich umaszczeń, ale o mutacji stało jak byk. Chów wsobny - inbred - musi odbywać się pod ścisłą kontrolą fachowców. Inaczej rodzą się potworki. Fakt - jest on często stosowany w przypadku ras dopiero się formujących (tak było z początkami PONa - SMOKIEM z Kordegardy kryto jego córki!) albo w przypadku utrwalania cech egzemplarzy niezwykle cennych dla hodowli. Nie wydaje mi się jednak, ażeby coś takiego mogło mieć miejsce poza kontrolą wybitnych fachowców. Chów wsobny zawsze niesie z sobą wielkie ryzyko.
-
Zajmuję się ONami od bardzo dawna. W latach 80-tych mówiło dsę o dwóch typach ONa: DDRowskim i RFNowskim. Były one bardzo odmienne. Typ DDRowski był masywniejszy, miał szerszą klatkę piersiową, prawie prostą, lekko opadająca linię grzbietyu, toporną ciężką głowę i zróżnicowane umaszczenia (często spotykało się psy wilczaste, a nawet czarne). Typ RFNowski był zbliżony do dzisiejszego, psy były lżejsze, o mniej masywnym kośćcu, węższej klatce piersiowej, lekko wysklepionej linii górnej i silniej opadającym zadzie przy kątowaniu tyłu głębszym niż u typu wcześniej omawianego. Ich umaszczenie było prawie wyłącznie czaprakowe. Polska hodowla bazowała na psach pierwszego typu. Po zmianie układu politycznego typ DDRowski znalazł się w defensywie. Wszyscy chcieli mieć psy zachodniego typu (najczęściej wykorzystywanym reproduktorem był wtedy legendarny URAN von Wildsteigerland - może go jeszcze pamiętacie? Do Urana samego raczej się nie jeździło, ale wyłapywało się jego potomstwo - np. ZORANA North Pannon). Wobec skąpego napływu nowej krwi częste były inbredy. A typ wschodni? Okazało się, że ma lepszą psychikę i jest bardziej sprawny fizycznie. Przetrwał on w formie linii użytkowych. Niedawno do Związku przyszedł kolega - szef sekcji szkolenia. Przyprowadził ze sobą coś takiego, że mnie aż zatkało. -Zacny chłop! - pomyślałam. - Przygarnął jakąś bidę ze schroniska... - A tu wyjaśniono mi, że to młodziutka, niezwykle cenna suczka z linii użytkowej... No, bez przesady...... W liniach użytkowych przetrwały umaszczeniach wilczaste i czarne, bardzo rzadkie w liniach eksterierowych. Ale się rozpisałam........ Jej! A ta suczka Jacka to takie veo.......
-
Nie masz racji. Sa linie użytkowe. Pogadaj z sędziami prób pracy.
-
Wystarczająco długo jestem w ZK żeby nie mieć złudzeń. Przekręty są wszędzie. A cierpią na tym psy. Miot na prawo, miot na lewo. I nie można sprzedać szczeniaczków z rodowodem, zaszczepionych, odrobaczonych, zsocjalizowanych - bo producent znowu puścił lewy miot i sprzedaje tanio całe stadko zabiedzonych psiaczków.....
-
Poruszamy ważny temat. Chodzi o wiarygodność hodowli. Bo w tle tego tematu, poświęconego rasie, unosi się zapaszek szmalu. A o rasie można przeczytać w necie. Linki już podane. Wzorzec opublikowany. Pieski śliczne. A czy gen bieli jest recesywem? Tego to ja nie wiem! Śnieżynka Biewerów była efektem mutacji - tak się pisze... Gdyby recesywny gen bieli występował często, biewery nie byłyby takimi rarytasami. Aliści kolor czarny / grafitowy u yorków często się bardzo rozjaśnia, co jest wadą. Taki piesek to nie biewer. Takie pieski ma białeyorki.
-
FCI jest strasznie dziwną organizacją. Takiego niewyrównanego TOYA Rosjanom uznało, a o gończego była wojna. Do ostatniej chwili nie było jasne, czy na światówce będziemy świętować uznanie rasy..... A chart Polski? Jak długo czekał!
-
Rasa, która przeszła przez niezwykle ostrą selekcję (KGB, Armia Czerwona + klimat) musi mieć swoją wartość. Nie jest rzeczą przypadku, że użytki coraz bardziej się różnią od ONó. wystawowych. Dysplazja stawów biodrowych - i łokciowych! -o czym się często zapomina! -, problemy z nadgarstkiem i śródręczem, kiepska skoczność, niestabilny galop, fatalna psychika (testy jakoś się nie sprawdzają.. znacie te ogłoszenia: "Do testów przygotowuję"? )... Stephanitz stworzył coś zupełnie innego. A co do umaszczenia... Horand nie wszedłby jednak do rozrodu, prawda? ON wystawowy nadaję się na wystawy i do kochania. I już do niczego więcej, niestety.......:shake: Ale o tym dyskutuje się w innym miejscu, prawda? Margo - masz świętą rację w tym co piszesz. Widać, że masz doświadczenie - i "wiele przemyślane".
-
Charcie forum mu kibicowało. Przywiózł pieski w takim stanie, że tylko mogiła.... Ależ ten pie jest cudny... taka harmonia budowy... elegancja... i umaszczenie....
-
Migotka funkcjonuje nie tylko na dogo. I jej to ja akurat ufam. Mamy wspólnych znajomych. Co do reszty to się nie wypowiadam. Gdyby po parze yorków urodził się tricolor, to najprawdopodobniej zostałby uznany za biewera - ale po badaniach DNA. A to w końcu teraz nie jest problem. Poza tym ja jednak jestem zażartą przeciwniczką hodowli bez rodowodów. UCI to potężna organizacja, podobnie jak IKU czu AKC. A biewery na razie nie mogą mieć rodowodów FCI.
-
Lewe mioty to puszcza się wszędzie. Kolega kiedyś poruszył problem na walnym - w ZK oczywiście - i pan oberprezes M. go wyciszył..... A jeżeli idzie o biewery, to, o ile dobrze pamiętam, po raz pierwszy usłyszałam o nich wiosną od koleżanki z pkpru, kiedy zostały przywiezione pierwsze dwie sunie z rodowodami UCI. Równoczesnie d o PKPRu zameldowała się pani, kryjąca się pod ksywą boałeyorki, chcąc założyć dla swoich nierodowodowych piesków KW. PKPR jej odmówił, bojąc się, że zacznie się produkcja kundelków.... i słusznie. Co prawda PKPr prowadzi w teorii KW dla ras rzadkich, ale z tego co wiem na taką rzadką rasę strasznie trudno się załapać.... Teraz białeyorki jest wrogiem zarówno ZK jak i PKPR.