-
Posts
2869 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martik b
-
[quote name='Evelina']Moja Droga :evil_lol: Mam meza, juz dosc dlugo ;), ktory od urodzenia jest wegetarianinem, wiec wiem jak wyglada zycie takiego czlowieka :evil_lol: [U]Niby jest szczesliwy, aleeee... nie bede wymieniala niewygod zwiazanych z takim sposobem zywienia.[/U] :p Co do mleka sojowego, stwierdzono ostatnio, ze soja mocno wplywa na potencje i plodnosc - negatywnie niestety. Wmawianie zdrowym ludziom, ze mleko sojowe jest rownie dobre jak krowie to tak samo jak wmawianie, ze margaryna jest lepsza od masla :shake: Ja tam jestem za normalnym mlekiem, zwyklym maslem i serkami :p [U]Hmmmm :hmmmm: ale to o karmach mialo byc[/U] :oops:[/quote] Jakie niewygody:shake: ..ja zostałam wege z miłości do zwierząt żeby One były szczęśliwe nie ja..szczerze mówiąc to mam gdzieś moje niewygody z tym związane..nie jestem wygodną egoistką..krowa, świnia i inne mają takie same prawo do życia jak ja..to moje zdanie i kończę już..bo słusznie zauważyłaś, że wątek jest o karmach;)
-
[quote name='Evelina']Wegetarianizm to tez lekka paranoja :shake: Wegetarianin miesa nie jada, za to jajka, mleko, sery i owszem. I co krzywdy biednym zwierzatkom taka postawa nie robi ? Moim zdaniem to tylko iluzja, bo aby krowa dawala mleko musi miec ciele. Co z tym cieleciem zrobic gdy sie okaze, ze to byczek i nie mamy czym go wykarmic jak podrosnie ? No bo ile mozna byczkow, dla samegp faktu ze przyszly na swiat, trzymac ? :p Kurka znosi bezkrwawo ;) jajeczka, ale jak sie zestarzeje, to co ? Na emeryture ja sie wysyla ? :p[/quote] Jaka paranoja :lying: :mdleje: ???wiesz co świata to ja na pewno nie zbawię..ale jeśli mogę chociaż w [U]jakimś stopniu[/U] nie przyczyniać się do cierpienia tych zwierząt to czemu nie miałabym tego nie robić..paranoją bym tego w ogóle nie nazwała..jeśli każdy by myślał w taki sposób jak Ty to nikt by nie był wegetarianinem..poza tym jest coraz więcej wegan..ja też w przyszłości mam zamiar przejść na tego rodzaju jedzenie..i nie będzie jajek, serów a mleko będzie sojowe;)
-
[quote name='Rybc!a']O Boże! :eek2:Szok!:eek2: Rozmawiałam z mamą na temat wegetarianizmu- odpowiedź krótka- jak przestaniesz rośnieć, to przestaiesz jeść mięso. Wiem, że ona chce dla mnie jak najlepiej, ale dlaczego nie chce uszanować moich postanowień ?[/quote] Rybc!a..postaw na swoim..to Twoje życie:mad: ..ja przestałam jeść mięso w wieku 12 lat lub nawet trochę wcześniej..dawno to było i dokładnie nie pamiętam..mama krzyczała, rozpaczała i trzymała na siłę przy stole z mięskim obiadkiem..ble..ale nic to jej nie dało..ja się uparłam, że jeść mięsa nie będzie i wreszczie odpuściła..ale ciężko mi było z rodzicami na początku;)
-
U psiaka wszystko dobrze..gorzej z moim stanem psychicznym..ale dam radę.. Pogoda pozostawia wiele do życzenia, bo u Nas Aga zimniej i bardzo mokro..więc Salcio obok marudzi mi właśnie żeby na dwór iść..i nic z tego..był już dzisiaj 3 raz więc na razie starczy, bo mi się jeszcze przeziębi.. Wczoraj nie chciałam pisać o tym kłopocie wychowawczym..a dzisiaj nie wiem czy dobrze zrobię jak napiszę..bo to właściwie o mój tyłek chodzi i żeby mi było wygodniej :oops: ..a jak On jest taki chory to mi się wydaje, że powinnam mu na wszystko pozwalać..żeby mu było jak najlepiej w tej jego psiej niedoli.. no ale piszę..może mi coś sensownego doradzicie :modla: :modla: :modla: Kłopot już właściwie znacie..tylko u mnie już jest coraz gorzej..chodzi mi o jego ranne pobudki..ja już rady nie daję :bigcry: ..codziennie pies się budzi między 4 a 6, najczęściej ostatnio tak po 5 i z tym mam problem bo.. po pierwsze..odkąd mam Salomona tak się właśnie budzę i wyglądam w chwili obecnej tragicznie przez ciągłe niewyspanie..po drugie chłopak w ogóle nie chce u mnie spać..i ja mu się nie dziwię, bo on dużo pracuje a u mnie przez psa się nie wysypia..ja za to u niego też zostać nie mogę, bo kto będzie w nocy z Salomonem i z nim nad ranem na siusiu pójdzie..po trzecie..teraz jest luz..mam wakacje i 1 pracę gdzie jestem w niej z 3 razy w tygodniu..więc żyć i nie umierać.. ale jak będzie mój tydzień wyglądał od października..studia..ostatni rok..więc trochę pracy będzie bo robię mgr..3 razy w tyg angielski..mam zamiar chodzić też prywatnie na informatykę, bo wiedza w tej dziedzinie pozostawia u mnie wiele do życzenia :shake: ..a tak nie może być..oprócz tej pracy dojdzie 2.. już prawdobodobnie we wrześniu..bo klub w który pracuje ma teraz remont..więc znając życie będę z 5 razy w tygodniu w pracy..dodatkowo to praca nocna za barem więc podwójnie mi ciężko nad ranem wstawać..bo jak się położę to za godzinę pewnie już będę wstawać do psa..a i na uniwerek też trzeba będzie iść..i stąd moje zmartwienie.. CO ROBIĆ..wszyscy mi mówią, że długo tak nie pociągnę.. Zaznaczam, że nie jest możliwością dupska z łóżka nie ruszyć..bo po pierwszę..on idzie na siusiu..przecież nie zmuszę Go żeby wstrzymywał :shake: ..po drugie..On jest bardzo niezadowolony jak kogoś z nim nie ma gdy to siusiu robi..nie wiem dlaczego :cool1: ..orginalny z niego psiak..więc nawet jak nie jestem w stanie wstać to ja go wypuszczam i zostawiam otwarte drzwi żeby mógł sobie do domu wrócić..ale On wraca szybko..po mnie..a co będzie zimą..przy 15 st.mrozie..przecież drzwi otwartych nie zostawię :shake: bo już teraz chłod mi leci do pokoju, bo ja mam go akurat przy korytarzu..więc pies po sikaniu przychodzi i stoi mi nad łóżkiem żebym wstała..On jest mądrala i chodź się staram kołdrą mocno nakryć i nie ruszać to On bardzo dobrze wie, że ja tam leżę..potrafi marudzić długo i głośno i uparcie :helo: ..jeśli nawet odpuści to idzie na swoje łóżeczko które jest obok mojego i się liże..cały..czyścioszek jest..robi to też głośno i mlaszcze przy tym bardzo..a ponieważ ja nie mam mocnego snu i dodatkowo przy hałasie ciężko mi usnąć to zamiast pójść ponownie spać..zasnąć mi bardzo ciężko :roll: ..poza tym po 15 minutach czyszczenia pies wstaje i znowu marudzi..choć ma drzwi otwarte..On rano nie pójdzie sam na dwór :-o ..a dlaczego to nie wiem, bo przez resztę dnia iść sam potrafi..czeka aż ja się ruszę i z nim wyjdę..dodatkowo jak się zdenerwuje, że piski nie przynoszą rezultatu to szczeka :-( ..i ja wtedy muszę już wstać..bo budzi pół domu..i później wysłu****ę jak ja nad psem nie umie zapanować..poza tym lubi być rano drapany..a że mam akryle to w ogóle mu bardzo jest przyjemnie..nadstawia się i można Go tak drapać godzinę..poza tym po nocy bolą Go oczy..a czemu to nie wiem :confused: ..i lubi bardzo jak mu je trę :roll: Zaznaczam, że dodatkowo ja mam miękkie serce ..i ja go bardzo kocham :iloveyou: ..każdy mój zwierz zawsze mógł mi wchodzić na głowę..ja jestem totalnie przeciwko tresurze..bo dla mnie pies jest do kochania..z jego zaletami i wadami..a nie do tego żeby moje rozkazy i polecenia umiał wykonywać..bo mój dom to nie wojsko..i nikt mnie nie przekona do czegoś innego :mad: ..więc często ulegam i wstaję..ale jak nawet nie ulegam, bo padam np po nocnej robocie to zostaję zmuszona..przez szczekanie..nie może być przecież tak, ze On dom mi budzi..poza tym jak ja z nim już wyjdę na dwór to cała złość i załamanie mi nawet mijają..bo Wy sobie nawet nie wyobrażacie jaki On jest wtedy szczęśliwy..przeogromnie..zasuwa na tych swoich 3 łapkach jak oszołom..widok piękny :) ))) ..szkoda, że nie możecie zobaczyć..mam w aparacie kamerę..i bym Go Wam nagrała ale nawet nie wiem czy coś takiego można tu wstawić..a nawet jak można to pojęcia nie mam jak.. Czy ktoś widzi w tym problemie jakieś rozwiązanie?????POMOCY!!!!!błagam! :modla: Ja już nawet zrobiłam mały eksperyment i był pewien czas, że nawet jak szczekał to się nie ruszałam..i klapa :placz: ..on nie odpuszcza..codziennie ten sam rytuał powtarza..to nic nie dało..tłumaczenie..pokazywanie palcami, że tak nie wolno i że jest niegrzeczny..danie mu na tyłek odpada całkowicie :shake: ..nawet lekko, bo On musiał być kiedyś bardzo bity i się mocno boi :angryy: ..dostał u mnie raz na tyłek..zjadł swoje jedzonko i pobiegł do kotów i warczeniem i szczekiem odstraszył wszystkie i zaczął im wyjadać..pobiegłam szybko i pokazałam, że tak nie wolno i pies jest niedobry..i jak odeszłam to pies znowu to samo..więc idę i Go klepłam w tyłek..matko kochana co za pisk :mdleje: ..On aż podskoczył i się tak wystraszył jak ja bym Go bejsbolem potraktowała..i dlatego to był mój 1 i ostatni raz kary cielesnej.. Doradźcie mi coś..bo teraz jeszcze wytrzymuje a i tak mi bardzo bardzo ciężko ale co będzie później :cry: ..ja do szpitala z przemęczenia jeszcze trafię.. Najlepiej by było jak On by się oduczył w ogóle tak wcześnie wstawać na siku..ale jak to niby zrobić :niewiem: ..nawet późne zabieranie Go na wieczorny spacer nie pomagają, bo już tak zrobiłam..On ma swoje przyzwyczajenie, że o tej godzinie już wstaje i koniec.. Czy ktoś ma jakiś pomysł :???: ..bo jak widać sytuacja trochę beznadziejna :-(
-
Jak nie dają..nie możemy nawet tak myśleć :mad: !!!!!! Wierzę, że są ludzie co nie patrzą na to, że pies musi być młody, piękny, zdrowy i w ogóle..żeby same zalety miał :shake: !!! Ja jestem tego żywym przykładem..wzięłam pieska z dogo ok 15 letniego i z nowotworem..najlepszy mój wybór :loveu: ..ciągle to powtarzam.. wierzę więc jeszcze w ludzi..i zachęcam do adopcji :cool3:
-
[quote name='Monia70'] Moja córka w wieku 4,5 roku dostała miesiączkę :-( Po wizytach u ginekologa dzieciecego , wielu poszukiwaniach tego faktu, ginekolozka wzięła pod lupe naszą dietę.Co się okazało.Ja matka , chcąca dla dziecka najlepiej jak mozna , podawałam kotleciki z kurczczka.Kurczaczek w róznej postaci.Córka je uwielbiała. Kurczaczek nafaszerownay hormonami .To on był sparwcą przedwczesnej miesiączki.........:placz:[/quote] O Kur...:crazyeye: :crazyeye: ..dlatego właśnie od wielu wielu lat jestem wegetarianką
-
[quote name='Kar0la']:hmmmm: pani Hania się nie odzywa. Nie mam nowych wieści. teraz jest w scheonisku. Zadzwonię do niej wieczorem, ale skoro się nie odzywa to pewnie nie dotarła do Luckiego. Żebym miała aparat...[/quote] Żebym miała bliżej to bym z Tobą pojechała..bo ja go mam..cholerka..niech no ta Pani Hania się wreszcie odezwie :modla: ..bo my tu się denerwujemy..i chcemy wiedzieć co u Malucha:cool3:
-
Dziękuję Aguś..mądre słowa..podniosłaś mnie trochę na duchu..i dałaś nadzieję, że może aż tak tragicznie nie jest..masz chyba racje..nie ma się jeszcze co zamartwiać..trochę ze mnie histeryczka:oops: Poza tym biorąc Salomonka byłam świadoma, że może nie być kolorowo..więc muszę podołać zadaniu i być silna.. Ja się tak martwię i histeryzuję..bo mój poprzedni piesio boksio Fredzik zmarł mi w wieku niecałych 8 lat na raka wątroby..choroba postępowała zadziwiająco szybko i zabrała mi go w pół roku od jej wykrycia..nie mówiąc już o tym, że pod koniec jego życia pies wyglądał tragicznie..chudy..tylko same kości..wymiotował wszystko co zjadł..mdlał nam po większym wysiłku..czyli jak dla niego po przebiegnięciu 15 metrów..do tego ból potworny widać było na jego pomarszczonym, najcudowniejszym dla mnie pycholku..w końcu nie mogąc patrzeć na jego cierpienie zabrałam go w ostatnią drogę do weta..i usnął..i ryczę teraz jak to piszę więc już dalej nie piszę
-
Wróciłam właśnie od weta..pierwsze moje odczucie po tej wizycie to.. :crazyeye: :crazyeye: :mdleje: Od czego by zacząć..zostałam obsłużona przez czwartego weterynarza..czyli za każdym razem był ktoś inny..i mam wrażenie, że za każdym razem jadę jakby z innym psem..bo zawsze jest inna diagnoza..ta dzisiejsza nie jest optymistyczna :shake: ..ale jeśli jest ich tyle to nie wiem w co mam wierzyć.. Jeden z wetów mówi, że to chyba nie rak, jeden nie wypowiedział się w ogóle, a dwóch twierdzi, że to rak jak nic!!ja już zgupiałam..czy każda z tych osób studia inne pokończyła czy jak.. Jadąc dzisiaj myślałam, że wszystko będzie ok..ale chyba Bóg mnie nie wysłuchał.. Wecik bardzo miły..i chyba taki najdokładniejszy z tych wszystkich..osłuchał dzisiaj Salomonka i stwierdził, że słyszy szmery na płucach..więc zdecydował o ponownym prześwietleniu tylko w innej pozycji..z boku, bo poprzednie zdjęcie jest źle wykonane :-o ..a oglądało je przecież aż 3 lekarzy..to dopiero 4 to zobaczył :mdleje: pozostawię to bez komentarza, bo mogłabym za bardzo popłynąć :zly7: ..więc zrobiliśmy zdjęcie i jest źle :cry: :cry: :cry: !!! Wecik dokładnie mi wytłumaczył, że z rakiem tak jest, że jeśli są przerzuty to w początkowej fazie może nie być widać dokładnie guzów..zdjęcie wykazało, że tchawica Salcia nie jest prosta..tak jak powinna być..tylko ma wybrzuszenie..widać to bardzo, sama widziałam bo mi to zdjęcie pokazywał..a ma wybrzuszenie, bo pod nią widać plamę..dużą plamę..a plama ta to albo przerzut czyli guz albo powiększone węzły chłonne..ale wet powiedział, że nie mam mieć złudzeń i to ten guz jest prawdobodobnie..i jest tylko kwestią czasu jak go widać będzie dokładniej i wtedy na 100% się to potwierdzi :placz: :placz: DLACZEGO??????!!!!!!!! :bigcry: .. ten pies się już tyle w tym życiu wycierpiał..więc czemu los tak go okrutnie dalej doświadcza..co z tego, że mam kochający dom..jak jest nieuleczalnie chory.. :wallbash: Jestem taka załamana, że więcej dzisiaj już tu nie piszę :-(
-
Nie dałam rady dzisiaj zaliczyć wizyty u weta..byłam ale była taka kooolejka, że zapakowałam Salcia szybko do autka..i pojechałam szybciutko..bo wieki bym czekała..chyba nawet do teraz..w życiu takiej kolejki nie widziałam..nie mam siły już więcej nic pisać..bo się wyeksplatowałam na innym wątku i padam :mdleje: ..jutro pojadę i napiszę co i jak..i o kłopocie też..
-
Oj tak..zacofana..zacofana:mad: ..Ciotka wreszcie odwiedziłaś Salomonka.. Salomoncio..wymiziany..wycołowany..aż za dwóch:mdrmed: Mam pewien problem:shake: ..tylko się nie martwcie..nic się Salomonowi nie stało..problem jest natury wychowawczej..chcę Was prosić o poradę:modla: ..bo już rady nie daję:placz: ..ale już nie będę dzisiaj o tym pisać..bo padam..jutro po wizycie u wecika napiszę
-
[quote name='oktawia6']super Martik - ale czy byłąś na tej liście visitors i widziałaś siebie?[/quote] Sprawdziłam jeszcze raz..i jestem:multi: ..siora też się dzisiaj podpisała;) [B]Ludzie z Polski Podpisujcie się!!![/B]
-
Bialutka Lady...Pojechała do swojego domu! Wyzdrowiała!!!!!!!!!!
martik b replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
[quote name='Masza4']jasne, ale wg kierownictwa schroniska nie możemy już byc wolontariuszami, bo jesteśmy 'złymi wolontariuszami'. Skierowałyśmy więc sprawę do naszego UM i czekamy już miesiąc, ale mam nadzieję, że przyjdzie jakaś pozytywna odp. I tak jak pracowałyśmy w schronie mogłyśmy wchodzić tylko do 6 boksów z...36 :crazyeye:. bez komentarza...Nie poddamy się jednak i nie zostawimy naszych psów na pastwę losu![/quote] :mdleje: :mdleje: :mdleje: Nie dość, że sunia cierpi przez swoją "wspaniałą":angryy: panią to dodatkowo przez to jeszcze "wspanialsze" kierownictwo:shake: ..brak słów..a taka śliczna jest..kto da domek Angielce:cool3: -
I co z Lucky? KarOla wiadomo coś o funduszach Malucha..wpłynęła jakaś kasa..bo tak pomyślałam, że jeśli słabo idzie to może go dać na Alarmowy Fundusz..sądzę, że więcej osób Go wtedy zobaczy..jak myślisz :cool3: Ja nie mogę patrzeć już na te psie nieszczęścia :placz: ..nie mam nic kasy..pies mi choruje..wet i wizyty..antybiotyki tyle mnie kosztują..ale chyba coś wpłacę na Malucha..bo nie wytrzymam..On taki biedak jest :cry:
-
[quote name='Mysia_Zabrze'] Kto może porozgłaszać Metro? :razz:[/quote] Ja bym chciała..ale niestety nie dam rady:-( .. jestem wielką ciemnotą komputerową i na pewno bym miała małe problemy:oops: ..ale wiele osób deklaruje w mapie dogo takie usługi..może napisać na pw do kogoś..tylko tekst trzeba przygotować..chyba, że wcześniej jakaś dobra dusza :angel: wpadnie na ten wątek i zechce pomóc..bo Metruś dooooomku potrzebuje!!