-
Posts
319 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AniaRe
-
Ania oddzwoniła do Doroty po wyjściu z pracy. Z pracy gadać o pudelku to ja akurat nie mogę. Fotki wysłane na maila. Był przed chwilą telefon-dlatego się zalogowałam-pan z pytaniem o Kajo. Ma przyjechać w sobotę obejrzeć Kajo i sobie go "zarezerwował" Mam nadzieję, że to było serio zapytanie,a nie jakaś spontaniczna akcja, z której wyjdą nici. Kajo bez zmian-powoli dał się ostrzyc, może nie idealnie wygląda ale jednak. On nie jest psem do uśpienia. Nawet, jesli nie ma gdzie wrócić. W rozważnym domu będzie szczęśliwym psem Aaaa, jeszcze jedno: oczywiście serdecznie zapraszamy, jeśli ktoś chce odwiedzić lub obfotografować Kajo.
-
[FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Jak juz napisałam w smsie, mam wrażenie, że zachowanie Kajo minimalnie się poprawia. To nie są jakieś spektakularne zmiany, ale mam wrażenie, że jest mniej spięty. Na razie wygląda jak Frankenstein, bo strzyge co dzień/dwa po kawałeczku, za to bez kagańca i bez sygnałów ostrzegawczych z jego strony. W przerwach nawet lekko merdał ogonem. No z tym, ze to jest za kazdym razem krótka chwila, długa jest tylko procedura przygotowawcza, co też jest częścią treningu. Jak dojedziemy ta metodą do jakies znośnego stanu ostrzyżenia, pokażemy się. Przy zachowaniach Kajo nie widzę na razie sensu robienia mu tomografii, on nie ma jakichś nieprzewidywalnych napadów ani zmian nastroju. On jest moim zdaniem nauczony, że może się tak zachowywać i przynosi to skutek, a z drugiej strony wydaje mi się, że np. nie był pielęgnowany delikatnie, bo nieostrożne, szybsze dotknięcie, którego sie nie spodziewa przy strzyżeniu powoduje nagłe reakcje lękowe. Dlatego tak celebrujemy powolne, spokojne strzyżenie, czesanie. Być może problemy z tarczycą powodowały jakieś lekkie rozdrażnienie, które nakręcało reakcje agresywne. Testowałysmy go też na taka sytuację, jaka wywołała u niego u nas zachowania agresywne i przy kilkukrotnym testowaniu zaczepienie się smyczą nie budzi juz u niego złych skojarzeń ani nie wywołuje zachowań agresywnych. P.S. o bazarku juz rozmawiałam i wyjaśniłam Justynie co trzeba. [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Abrakadabra'] Masz na mysli jakąś konkretną karmę? Mogę wysłać kurierem jakieś 10kg Dog Chow dla psów dorosłych. Może być?[/QUOTE] Jasne, on je wszytko chętnie. A Ty masz daleko na Pola Mokotowskie? Bo my tam co sobota jesteśmy rano. A w niektóre niedziele na Żoliborzu cały dzień, bo mamy 8 godzin zajęć na kursie dla dogoterapeutów.
-
na razie za krótko oceniać , po 2 tygodniach będziemy może mądrzejsze A żeby wszyscy zaangażowani w adopcję Kajo mogli spać spokojniej: my dajemy Kajo jeszcze jeden miesiąc u nas za free, gdybyście ew. tylko opłacili jego jedzenie -albo kupcie mu średni worek karmy, albo podeślijcie ca. 50 zł. Jeśli Wam takie rozwiązanie psuje. Odrobaczanie i odkleszczanie też od nas. p.s. czy ktoś może się ulitował nad tym bazarkiem szkoleniowym? Ja nie umiem :oops:
-
[FONT=Helv][SIZE=2][FONT=Helv][SIZE=2]Nie wiem, na ile to może zostac przyjęte na bazarek na dogo- my możemy wystawić na bazarek na rzecz Kajo 1 miejsce na naszym Szczeniaczkowie, które rusza we wrześniu, lub szkoleniu Pies Rodzinny (termin do uzgodnienia). Może ktoś będzie zainteresowany. Cena wywoławcza to 150 zł (normalny koszt takiego szkolenia to 500 zł) [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
-
Ja trochę w innym temacie, nie w odniesieniu do tej uprzedniej dyskusji (którą mam nadzieję moderatorzy usuną), choć blisko, bo widzę, że moje wpisy o tym, ze pies jest agresywny jeśli ugryzł nie do końca są zrozumiałe. Dla mnie określenie "pies agresywny", oznacza psa, który używa zębów w stosunku do innych psów lub ludzi. A nie, że to pies, który rzuca jak wściekły etc. I nie określę mianem agresywnego np. psa, który po przyjeździe do nas nie da się dotknąć, warczy i kłapie, jeśli potem, przy normalnym (a nie awaryjnie ostrożnym) postępowaniu, zębów używał nie będzie. Ale jeśli pies ugryzł mocno, do krwi, nie kłapnął, ale ugryzł, i to nie np. nagle przestraszony, przytrzymywany siłą, przyparty do muru, to taki pies jest dla mnie agresywny. Forma i siła ugryzień również mają dla mnie znaczenie. Z drugiej strony dla mnie określenie psa jako agresywnego to określenie techniczne-że używa zębów i że trzeba uważać. A nie stwierdzenie, że to pies bez szans na adopcje. To tylko także wyznacznik, do jakiego domu nie może iść-np.z dziećmi. No i w tym sensie, biorąc pod uwagę historię pogryzień Kajo, on jest psem agresywnym. Gryzie mocno i zdecydowanie- to wiem z relacji jego opiekunów, ze skutków ich pogryzień (ponad 10dniowe zmiany opatrunków u obojga państwa) , z relacji jego weta (ten akurat nie był moim zdaniem bardzo wiarygodny, no ale mówił o Kajo), i z opisu Abrakadabry, o pogryzieniach tej pani, która go wyadoptowała. Z tym, że mam ogromną nadzieję, że on się na tyle uspokoił, nauczył, że ludzie są przewidywalni, bezpieczni, ze do sprawdzonego domu będzie się nadawał. I liczę, że wśród tych telefonów, które odbieram, w końcu będzie ten jeden właściwy. Po to w końcu przedłużyłyśmy jego pobyt-żeby jeszcze miał szansę..
-
Dla wyjaśnienia się jednak odezwę: OK, Isadora, cytowałaś Emira, przepraszam w tym wymiarze, że napisałam, że to Twój tekst. Niemniej chciałam jedno sprostować: ja piszę, że Kajo ugryzł, więc musi być traktowany jak pies agresywny. A nie że zawsze będzie agresywny. To zupełnie co innego i Emir (jak w kilku innych punktach) przeinacza moje wpisy. To dla mnie nie oznacza, że nie ma szansy na dom-ale że musi mieć szczególny dom.No chyba, że Emir tak zupełnie swobodnie wydaje do adopcji psy z pogryzieniami na koncie... Ja dla odmiany nie napisałam nigdzie, że z Tobą woziłyśmy karmę albo robiłyśmy cokolwiek wspólnie. Jedynie, że robiłyśmy coś dla Emira. A czy Falka była psem Fundacji Emir, to ja nie wiem, jak brałam faktury za jej sterylizację chyba, czy leczenie, to miałam brać na Emira właśnie. Ja nie piszę anonimowo, mam w podpisie adres strony, są moje namiary. A sytuację moich doświadczeń z Emirem (nie tylko z p.Krystyną, również innymi osobami-niestety, muszę Fundację traktować jako całość, bo jako całość w tamtej sprawie występowała) celowo opisałam tak delikatnie, żeby nie wracać do tematu wałkowanego już po iluś forach, w sprawie której z resztą Emir przegrał w sądzie. Jesli będziesz nalegała, mogę oczywiście podać szczegóły -ale to chyba nie temat tego wątku. No i ciekawa jestem, na ile te oceny moich wpisów i pracy mają tło osobiste, mające korzenie w naszym stanowisku w tamtej sprawie. Ale może się mylę. EOT w kwestii dyskusji z Emirem, Isadorą etc. Póki Kajo jest u nas, informacje o nim oczywiście będą. A dzisiejsza "akcja" na pewno zwiększy "oglądalność" wątku...
-
Jednak na dogo zawsze można liczyć...:shake: Weszłam, żeby zdać relację, co z Kajo, a tu proszę, ile nowości...:shake: Wobec tego najpierw to, co miałam napisać: Kajo miał dziś pobraną krew na profil tarczycowy i nadnerczy. Wyniki za 3-5 dni. Koszt podany przez telefon to 165 zł, w realu był o 15 zł niższy (badania na karcie pacjentów Natalii, może ona ma zniżkę?) czyli dokładnie 150 zł. Kajo w dużej części ostrzyżony, zniósł to grzecznie, ale widać, że nie jest to jego ulubione zajęcie ;) Ciąg dalszy niebawem. Strat w ludziach nie ma :cool3: Teraz moja odpowiedź na wpisy Isadory, Emira etc, kto tam się uznał za stosowne wypowiedzieć. Uprzedzam, że to będzie moja jedyna wypowiedz w temacie uwag Emira do nas, Emira (w osobie p.Krystyny jak i Fundacji) poznałam od delikatnie mówiąc nieuczciwej strony, więc partner do dyskusji to dla mnie żaden. (Póki prowadziłyśmy wykłady dla wolontariuszy...zbierałyśmy kasę na wózek do wożenia karmy, woziłyśmy psy -wtedy byłyśmy ok...). Wyrywanie zdań z kontekstu, żeby z nimi polemizować ma już długą historię w polityce... Niemniej: uważam i będę się tego trzymać, że pies, który ugryzł, to pies agresywny. I dla mnie nie jest to dyskutowalne. A Kajo ugryzł kilkukrotnie (sytuacji z jego opiekunką adopcyjną nie liczę do tego, bo to, ze wtedy ugryzł było delikatnie mówiąc uzasadnione), gryzł swojego opiekuna i aktywnie pogryzł starszą panią, swoją opiekunkę, która się przed nim zasłaniała rękami.. a następnie swojego pana, gdy próbował go odciągnąć od żony.. Jeśli takiego psa nie określimy mianem agresywnego, to jakiego? On nie kłapnął w obronie- on solidnie pogryzł, państwo wylądowali w szpitalu na opatrunkach. Skąd Isadora masz pomysł, że używamy jakiejkolwiek przemocy, zmuszamy go do czego, albo stosujemy obrożę elektr. czy kolczatkę? Krótko i węzłowato: nie używamy. Pies po dłuższym okresie odpoczynku, nabierania do nas zaufania, zaczął być uczony (m.in.klikerem) siadania, warowania. Skąd obraz narzucania psu czegokolwiek, zmuszania go do czegoś? On nawet nie jest specjalnie intensywnie szkolony, bo to ma mu tylko pomóc zaufać człowiekowi, a nie wyszkolić do zawodów. Owszem, wiem, napisałam ze atakuje przytrzymywany wbrew woli: zaczepił się smyczą... stąd to wiem, ze takie sytuacje budzą jego agresję. No, ale to się w nowym domu też może zdarzyć prawda? Choć ja zakładam,że nie, bo uspokoił się znacznie. My obie widzimy, kiedy ostrzega, dzięki temu możemy bezpiecznie z nim pracować. Stad wiedza, kiedy ostrzega-jakie sytuacje widzi jako groźne. Dlatego widzimy konieczność znalezienia mu takiego domu, w którym będzie mógł funkcjonować bezpiecznie dla ludzi i dla siebie. Czemu nie zrobiono mu badań wcześniej? poczytajcie na wątku- nie było kasy. Piszesz, że pies po przejściach potrzebuje czasu. Owszem, ja cały czas to powtarzałam, na tym wątku też. Skąd pomysł, że po tygodniu, 10 dniach cokolwiek? W każdej rozmowie telefonicznej na temat Kajo powtarzałam jak mantrę, że on potrzebuje czasu i musimy się uzbroić w cierpliwość.. Dlatego dostał 3 miesiące, dlatego dostał od nas miesiąc i dlatego rozważałyśmy poważnie danie mu jeszcze jednego miesiąca. Ale... w tej sytuacji, kiedy my pracujemy solidnie, a ktoś nam w ten sposób "d...obrabia" nie widzę sensu. Choć same też aktywnie szukałyśmy mu domu. My zajęłyśmy się Kajo na prośbę koleżanki "pudlowej", żeby pomóc psu. Nie prosiłam się o to, pierwotnie odmówiłam, a dla wyjaśnienia miejsce hotelowe w domu w sezonie to 40 zł dziennie +karma... jaki mam w tym biznes? I ograniczenia w poruszaniu się dla mojego syna, który musi uzgadniać, czy może wyjść z pokoju albo na dwór... PO co mi to? Żeby mi tu teraz ktoś takie opinie wystawiał? P.S.Isadora, z opieki nad Falką/Milką Beata był zadowolona, prawda? Uprzedzam, że nie będę odpowiadała więcej w tej kwestii, pozostanę przy informacjach o Kajo, dopóki u nas jest. Jeśli zapadnie decyzja, że jedzie gdzieś, proszę uprzejmie. Moje zdanie o Kajo jest niezmienione i piszę je cierpliwie od dłuższego czasu: to pies agresywny (bo ugryzł), który ma szansę w odpowiednim domu żyć długo i szczęśliwie. Problemem jest tylko znalezienie tego odpowiedniego domu - na to wydawało mi się, że ma szansę, im dłużej jest u nas. Ale.. No i mój wniosek: Kajo jest ostatnim psem wziętym przez nas na DT z dogomanii. Szkoda, mogłyśmy pomagać. Ale po co mamy się denerwować? jest cała masa psów szukających pomocy...
-
Kobiety, jesteśmy po urlopie, urodziła moja sucza, ja pracuję do nocy,Hania pracuje z psami w hotelu, regularnie aktywizuje linki, które dostaję, odebrałam już 2 telefony w ostatnich dniach, niestety, nie byli to ludzie, którzy chcieli psa z problemami, za to jednego pana może udało się może nakierować na watek pudelkowatych w potrzebie. Co do badań- dowiem się na początku tygodnia i dam znać, gdzie będziemy to robić. Kajo ok, będziemy go w najbliższych dniach goliły, to będzie duży test jego zachowania.
-
[quote name='tripti']drugi tekst był sklejony przeze mnie i ewatonieja innego nie było i wtedy były wpisy na forum, żeby ewatonieja zmianiła test, to ja już nie wiem.[/QUOTE] ja wiem, jakie były zmiany, pamiętam oba teksty. Proponuję złagodzenie tego, żeby zwiększyć szansę na znalezienie potencjalnego domu, zmieniłam jedynie jedno zdanie w tekście, który generalnie mi się podoba.
-
[quote name='tripti'] [B]Kajo:[/B] Sześcioletni czarny pudel średni szuka [B]odpowiedzialnego domu[/B]. Kajo został oddany do schroniska ze względu na to, że jego dotychczasowi właściciele nie dawali sobie z nim rady. Ze względu na swoje problemy pies potrzebuje [B]doświadczonego[/B], cierpliwego opiekuna. Obecnie pies przebywa u behawiorysty, który pracuje nad jego problemami. Pies jest zdrowy, potrafi ładnie chodzić na smyczy, umie zostawać sam w domu, akceptuje psy i koty. Jest wykastrowany. Nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. [B]kontakt w sprawie adopcji:[/B] Ania [EMAIL="yulma@tlen.pl"]yulma@tlen.pl[/EMAIL] , 0-604 149 021.[/QUOTE] Ja bym proponowała taki, łagodniejszy tekst- może więcej osób się zainteresuje. A ja na pewno każdą zainteresowaną osobę rzetelnie poinformuję, że pies ma na koncie ugryzienia.
-
[quote name='tripti']oj Aniu chyba leczenia to już tu żadnego nie będzie mimo chęci... został miesiąc plus ten kawałeczek sierpnia od Ciebie, raczej cudów nie będzie, chyba, że poprzedni właściciele przeznaczą jakąś konkretną kwotę dla Kajo. Jak nie, to trzeba będzie podjąć decyzję.[/QUOTE] Na razie nie będzie problemu z podejmowaniem decyzji o zwrocie do schronu. U nas może zostać na tę chwile do końca sierpnia - będzie nasz wkład, potem będziemy myśleć, co dalej. Ogłaszajcie go dalej, w końcu ktoś może się znajdzie a my będziemy nad nim dalej pracować. Kasy na badania my nie wyłożymy, choć przykro nam z tego powodu, ale może jak będzie u nas mógł być dłużej, uzbiera się kasa na badania?
-
Mamy zalecenie od naszej współpracującej wetki na: TSH, T3, T4, aldostereon i kortyzol. Ceny z cennika laboratorium Hardt w Grodzisku sprzed 3 lat odpowiednio: 30, 25, 25, 50, 30 - w sumie 150 zł a ponieważ to stare ceny, oszacowała to na ok.200 zł. Jak będzie decyzja, czy będą robione, zadzwonię i się dowiem jakie są aktualne ceny. Oczywiście na wszelkie takie wydatki będzie przedstawiany rachunek z laboratorium lub od weta, żeby nie było niejasności. Jeśli macie jakiegoś weta, który ma inne założenia i uzna za stosowne inne badania, oczywiście nie ma problemu, z dowiezieniem do Żyrardowa też nie, ale raczej po 15 lipca - jak pisałam ok. 10 dni nas nie będzie. Oczywiście za dowiezienie na badania jeśli będą w miarę w okolicy nie weźmiemy kasy.
-
[quote name='tripti']czy już wiadomo cokolwiek więcej? czy badania będę konieczne, kiedy mniej więcej?[/QUOTE] Nie rozumiem pytania. Wg wetów powinno się je wykonać, żeby dotrzeć do przyczyny tych dziwnych zmian sierści,a także ew.jej wpływu na zachowanie psa. Ale to Wy podejmujecie takie decyzje, czy i kiedy robić te badania. Rozumiem, że koszt nie jest mały, ale akurat tych badań nie zrobi nam koleżanka, która wzięła by symbolicznie za materiały, tylko normalne ludzkie laboratorium.
-
Będziemy jeszcze tylko chciały prawdopodobnie dać do skonsultowania ten jego dziwnie odrastający włos na grzebiecie, to jest niepokojące. Krótkie, matowe, lekko zrudziałe futro, podczas gdy reszta odrasta dobrze. Na razie zrobimy konsultacje u naszych znajomych wetów, bo Hania się zastanawia, czy to nie są jakieś problemy hormonalne.