Działka dla Norci to było najwspanialsze miejsce na świecie. Gdy tylko przyjeżdżaliśmy na działkę i Nora poczuła trawę pod łapkami zaczynał się galop:)
Potrafiła biegać tak, że ziemia dudniła, a trwało to minimum kwadrans. Dopiero po pierwszym biegu kładła się w trawie i patrzyła...
Wyglądało to tak, jakby całą sobą odbierała piękno przyrody, wpatrzona w przestrzeń, czujna, a jednocześnie zrelaksowana.
Teraz, gdy piszę ten post, mam ją wciąż przed oczami, kochane roześmiane pycho.
Zurdo, to prawda, dzięki Saruśce jest łatwiej, małpiszonek pomaga nam, pewnie podobnie pomaga Tobie Tośka.