Jump to content
Dogomania

Potter

Members
  • Posts

    2476
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Potter

  1. [B]Stała się rzecz zdumiewająca:[/B] Wczoraj skontaktował się ze mną jędrzejowski hycel (jak się okazało były hycel), o którym [I]notabene[/I], docierały do mnie najróżniejsze, najczęściej negatywne słuchy. Byłam właśnie na etapie konstruowania pisma do UM w Jędrzejowie z żądanie wyjaśnienia statusu tego pana i wątpliwości, kto firmuje i opłaca jego "działalność". A tu telefon: [B]człowiek dzwoni z prośbą o pomoc w wydawaniu psów :crazyeye:[/B]. Okazało się, że już jakiś czas temu UM znalazł sobie nowego wyłapywacza (zresztą pociotka kierownika jędrzejowskiego Zakładu Usług Komunalnych, który to oficjalnie zajmuje się bezdomnymi psami z terenu gminy), a na byłego się "wypięli" i przestali płacić za karmę. Natomiast psy nadal do niego trafiały, z różnych źródeł: podsyłała SM, policja, podrzucali ludzie, przyzwyczajeni do tego, że on się tym dotychczas zajmował. Człowiekowi udało się kilka zwierząt wydać, potem jednak zaczął prosić UM o dofinansowanie bądź zawiezienie psów do Dymin, z racji takiej, że było ich za dużo, a on nie posiada praktycznie żadnych warunków do ich przetrzymywania przez długi czas (w Jędrzejowie na wywiezienie psa do Dymin czeka sie przeciętnie 2 mies.). Oczywiście gmina stwierdziła, że nie ma pieniędzy, a [B]podrzucone psy są jego prywatnym problemem, a tak w ogóle, to powinien mieć świadków podrzucenia zwierzęcia, aby zgłoszenie było wiarygodne[/B] (sic!). Skutek jest taki, że pozostałe psy teraz u niego głodują. Facet nie ma pracy, chore dziecko, sam mieszka w takich warunkach, że pominę milczeniem... Wczoraj rozmawiałam z nim wiele godzin, dzisiaj kolejne poświęciliśmy na obfocenie psów - nie uważam, żeby to był zły człowiek, znacząco odbiega od polskiego stereotypu hycla. Psy się do niego garną, jest delikatny i spokojny :crazyeye:. Warunki w jakich przetrzymuje psy nie są, eufemistycznie mówiąc, zadowalające, ale nie wynika to z jego złej woli, tylko biedy i braku wsparcia. [B]Faktem jest, że dzisiaj człowiek jest rozgoryczony i zniechęcony. Nie ma pieniędzy na karmę dla psów (nie mówiąc o podstawowych zabiegach wet.), zdaje sobie sprawę, że u niego się męczą i mówi, że jeśli nie znajdzie się na nie chętny, to je uśpi (ale na to też nie ma pieniędzy), albo skończy z nimi "w inny sposób".[/B] Oczywiście tą ostatnią alternatywę wybiłam mu z głowy. Natomiast sama mam ograniczone możliwości działania: - azyl jest przepełniony i nie wcisnę tam pół psa (już i tak, wczoraj, na prośbę red. Hejdy z krakowskiego "Kundla..." warunkowo zabrałam stamtąd do siebie jednego owczarka, dla którego ona ma zalatwić hotel w Krakowie i którego we wtorek ode mnie wezmą) - nie mamy pieniędzy na weta dla kolejnych psów (kilkaset złotych długu) - nie mogłam mu zawieźć nawet worka suchej karmy, bo aktualnie takiej nie mamy (oprócz Royale Canin dla Fąfla). Generalnie masakra. A psy są fajne, wszystkie młode i garną się do człowieka jak głupie. 4 mieszańce ON (jeden już u mnie) wariują od tygodni na łańcuchach (serce się krajało na to patrzeć) i 3 niskopodłogowe, kanapowe kundelki. Kontakt w sprawie adopcji: [CENTER][B][COLOR=red]STOWARZYSZENIE OBRONA ZWIERZĄT[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]UL. 11 Listopada 29[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]28-300 JĘDRZEJÓW[/COLOR][/B] [B][COLOR=red]tel. 0-607-171-458[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]e-mail: [EMAIL="obrona-zwierzat@wp.pl"]obrona-zwierzat@wp.pl[/EMAIL][/COLOR][/B][/CENTER] [CENTER][B][COLOR=blue]NR KONTA:[/COLOR][/B] [B][SIZE=4][COLOR=blue]PKO BP 82 1020 2733 0000 2602 0037 2987[/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B][COLOR=#0000ff]z dopiskiem: "psy z Cmentarnej"[/COLOR][/B] [COLOR=blue][B]Kod BIC (Swift): BPKOPLPW[/B][/COLOR] [/CENTER] [LEFT][B]1)[/B] [COLOR=blue][B]CYPIS [/B][/COLOR]- pies, mało-średni kundelek, młody, w miarę zadbany, przyprowadzony przez kobietę, która twierdziła, że to pies jej zmarłego sąsiada; bojowy i szczekliwy, przez cały mój pobyt tam wył i piszczał na łańcuchu (podobno polował na kury), łasił się i wyrywał do e.h.[/LEFT] [LEFT][B]23.02.2008 -[/B] [B][COLOR=green]NADAL W AZYLU[/COLOR][/B] [COLOR=black]bardzo wesoły, niezwykle otwarty na człowieka ****czek, posłuszny, przybiega na każde zawołanie; w boksie męczy się okropnie, całymi godzinami wisi na kracie i piszczy :shake:; raczej mały, kanapowy, można go nosić na rękach; już [B]wykastrowany[/B][/COLOR][/LEFT] [B]05.07.2008[/B] - [B][COLOR=green]W NOWYM DOMU[/COLOR][/B] [LEFT]jeszcze u ex-hycla: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img176.imageshack.us/img176/6785/nowe022fi7.jpg[/IMG][/URL][/LEFT] [LEFT]u nas: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img294.imageshack.us/img294/2092/1001756yq9.jpg[/IMG][/URL][/LEFT] [LEFT]w nowym domu: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img236.imageshack.us/img236/8710/23hh6.jpg[/IMG][/URL][/LEFT] [LEFT][B]2)[/B] [COLOR=blue][B]TUSIA [/B][/COLOR]- suka, mix ON, ale znacznie drobniejszej budowy; młodziutka, ok. 1 roku, wychudzona, najprawdopodobniej ma poważne zapalenie lewego ucha (to oklapnięte), oczywiście w tej chwili zerowa obróbka wet.; przyjazna do innych psów, garnie się do człowieka[/LEFT] [LEFT][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img223.imageshack.us/img223/1702/nowe007zd8.jpg[/IMG][/URL][/LEFT] [LEFT][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img158.imageshack.us/img158/130/nowe001wi2.jpg[/IMG][/URL][/LEFT] [B][COLOR=green]JUŻ W DOMU STAŁYM[/COLOR][/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106335"][COLOR=green]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106335[/COLOR][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/231/dbde1f0db9686992.jpg[/IMG][/URL]
  2. Ja się nie kłócę. Ja kontestuję rzeczywistość, która jest ponura i skrzeczy. W której mam na głowie przepełniony azyl z 40 psami (różnymi, nie zawsze tak upasionymi i zdrowymi jak Fionek) i któremu w każdej chwili grozi zamknięcie (jako "nielegalne schronisko") przez "życzliwych" urzędasów. W której telefon urywa się od próśb o interwencję, w której wiem o wielu gnijących żywcem i wariujących na łańcuchach psów. I w której zmuszana jestem do uganiania się za sikami i kupą jednego łagodnego i zdrowego psa, ponieważ warunkiem tej adopcji jest jego gruntowne przebadanie, a nie fakt że jest bezdomny, delikatny i wiele miesięcy czeka na dom. Ja oczywiście zrobię mu wszystkie zalecone badania, łącznie z tomografem mózgu, jeśli będzie taka potrzeba, bo zależy mi, żeby znalazł dobry dom. Ale co będzie, jeśli za jakiś miesiąc czy dwa, warknie na Twoją córkę?
  3. Rzeczywiście jest kłopot z komunikacją, ale chyba nie z mojej winy. Dowiaduję się wczoraj o konieczności wykonania następnego badania od osób trzecich (konkretnie od Erki) i z postu, którego piszesz do...psa. Nie poiformowałaś mnie o tym telefonicznie, czy choćby przez PW... Dziwny sposób komunikowania, to prawda. Ponadto, czy nie prościej byłoby po prostu podać Fionkowi środków na tasiemczycę? Tak będzie chyba prościej i taniej, niż uganianie się za jego kupą. Normalną praktyką jest regularne, co 3-6 mies. podawanie psom środków na odrobaczenie i nikt wcześniej nie bawi się w badania ich kup pod kątem pasożytów. Abstra***ąc już od tego, że mam jeszcze "kilka" innych psów i spraw na głowie, oprócz gruntownego przebadania jednego, zdrowego psa. Aha, i Fionek wcale nie jest chudziutki. Był taki, kiedy tu trafił, czyli miesiące temu, natomiast taraz waży dokładnie tyle, ile powinien pies jego wielkości.
  4. Kochana Izo! Nie wiem, czy uda mi się walnąć kupę prosto do pojemnika podstawionego przez Potter, bo godzin wypróżniania nie znam ani ja, ani tym bardziej ona :roll:. Obawiam się, żę będzie musiała wybierać między dokonanymi już kupami moimi i moich współspaczy. A co do solitera, to są to tylko kłamliwe pomówienia :razz:, rozpuszczane przez wrogie mi agendy.
  5. No cóż, Fąfel generalnie ma się dobrze: jest wesoły (na ile wesoły może być shar pei :roll:), ładnie je, łyka tabletki (kuracja trwa jeszcze do jutra), już nie siusia krwią, myślę, że niedługo będzie go można umówić na kastrację. Zastanawiam się, czy przy okazji jednej narkozy nie dałoby się zoperować mu tych wwiniętych powiek. Ale nie znam się na tym, te powieki to może być jakiś bardziej skomplikowany zabieg i nie wiem, czy mój wet podoła. Fąfel przeprowadził się do nowego boksu, teraz jest bliżej ludzi i innych psów, ale nadal nie mam odwagi połączyć go w boksie z innym psem (nie wiem, jak by zareagował na współspacza), tak że nadal zajmuje "jedynkę". Do mnie merda ogonem i podskakuje, ale nie daje się pogłaskać (nigdzie), no i generalnie nadal czuję przed nim respekt i wolę mu się nie narzucać z pieszczotami. [B]Kiepsko, bo niedługo skończy mu się Royale Canin Urinary (14 kg kosztowało nas ostatnio 246 zł :shake:), a wet zalecił przynajmniej 3 mies. na tej karmie.[/B] Nie piszę za dużo o Fąflu na wątku, bo nic się nie dzieje, nie ma już żadnych telefonów w jego sprawie (a więc kroi się następny rezydent), a rzadko bywam na necie.
  6. Dzisiaj Lotosia z Szorściakiem przeprowadzają się do nowego lokum - zbudowaliśmy 3 nowe boksy. Teraz będą miały trochę ciaśniej, ale za to bliżej ludzi i innych psów.
  7. No nie wiem...:roll: Pogłaskać się nie da, chyba że w przelocie, a i tak ucieka z głową.
  8. Dzisiaj o 7 rano telefon - Borys wrócił :multi::multi::multi:! Rano siedział sobie, jak gdyby nigdy nic, w budzie! Wrócił najprawdopodobniej tą samą dziurą, którą uciekł, przeczołgał się pod siatką. Nowi właściciele specjalnie jej nie zastawiali, rozrzucili na zewnątrz słoninę, zostawili miskę z jedzenie, no i wrócił. Mądry piesek, mój Borysek :loveu::loveu:. Ale swoją drogą, siedziałby na tyłku, nieznośny bachor, jakby mało był kłopotów, to jeszcze całą noc się przez takiego zamartwiałam :-x.
  9. Dzisiaj Fąfel tak skakał, że ubrudził mi całe spodnie :-x:eviltong:.
  10. Tak jak myślalam - wyniki Fąfla (krwi i moczu) są w normie, ciężko z nich coś wywnioskować. Wet twierdzi, że można by na upartego doszukiwać się piasku w pęcherzu albo kamieni nerkowych (może to ten "cieniujący osad" z badania usg?). Na razie mamy kontynuować leczenie.
  11. W azylu dostają i suche i gotowane. Ponadto wczoraj po przewiezieniu do azylu michę zrobiły w 3 sek. No to azylowe jedzą dostojniej i wolniej.
  12. A najgorsze jest to, że po wydaniu Borysa zwolniło mi się miejsce i miałam przyjąć jakąś suczkę spod Pińczowa.. Teraz oczywiście nic z tego :mad:.
  13. [B]Nieudana adopcja Pchełki i Perełki[/B]: Trafiły do mnie z matką (Donka) i siostrami (Helą i Melą) 30 października ur. Chętni na adopcję szczeniaka trafili się bardzo szybko, bo już 6 listopada zawiozłam dwa szczeniaki do pokazania. Rodzina zrobiła na mnie jak najlepsze wrażenie, byłam zdumiona, bo zupełnie odbiegała od standartów jędrzejowskich, [I]in plus[/I] oczywiście. Młoda matka, spokojna, wypytywała się o wiele rzeczy dotyczących opieki nad psem, dwie dziewczynki, bardzo grzeczne, nie szarpały psów, nie wrzeszczały nad zwierzętami, jak to się często zdarza, czyste mieszkanie, niedługo mieli przeprowadzać się do domu z ogrodem, więc pies miałby jak w raju. Pani po namyśle zdecydowała się na obie sunie (żeby miały siebie nawzajem i lepiej się rozwijały). Nie ukrywam, że przez chwilę ta kobieta przywróciła mi wiarę w człowieka. Tydzień później zjawiłam się tam na kontroli, byłam pewna, że będą chcieli oddać oba psy, a przynajmniej jednego, a tu znowu niespodzianka - pani zadowolona, mówi, że pieski grzeczne, bawią się z dziećmi, generalnie sielana. Umówiłyśmy się nawet na sterylizacje. Potem jeszcze kilkakrotnie widywałyśmy z Elizą sunie wyprowadzane na spacer. A tu kilka dni temu telefon, że pani chce oddać oba psy, bo "za bardzo urosły i są agresywne, rzucają się na dzieci". Nagle stały się agresywne po 2,5 miesiącach :mad: od adopcji :angryy:. [B]Wszyscy chętni na psa plują się, że to koniecznie musi być szczeniak, bo "szczeniaka sobie samemu wychowam, nauczę go wszystkiego"... Nie docierają do takiego głąba argumenty, że do szczeniaka trzeba mieć 3 razy więcej czasu i cierpliwości niż do dorosłego psa, że szczeniak to same niewiadome, że będzie brudził, wszystko niszczył i że tak naprawdę, nie wiadomo, jak duży urośnie i jaki będzie miał charakter... Nie - ma być szczeniak i kropka![/B] [B]A potem okazuje sie, te same, zaimpregnowane na logiczne argumenty głąby, nie dają sobie rady ze swoim słodkim szczeniaczkiem i wtedy najlepiej go wypieprzyć, albo oddać frajerce od której się go wzięło :angryy:.[/B] I wymyślić jakiś idiotyczny argument, np. o rzekomej agresywności, albo jeszcze lepiej : alergii dziecka na sierść (bo tak jest bardziej elegancko). Tak więc, sunie wróciły do boksu - siedzą w budzie i na razie są przestraszone. Ale nie to mnie martwi (nie wątpię, że szybko się rozkręcą). Problem w tym, że są [B]o połowę mniejsze i chudsze od swoich sióstr :mad:[/B], które pozostały w azylu, było by nie było, w budzie, w błocie, na zimnie. Cieszyłam się, przy wydawaniu tamtych, że chociaż dwa szczeniaki będą uratowane, że będą mieszkać w mieszkaniu, w cieple, czystości... Tymczasem Hela i Mela, "biedne, azylowe pieski" są dorodne jak małe czołgi, a szaleją za cztery psy, tamte natomiast, fizycznie wygladają jak z innego miotu (a kiedyś były [B]identyczne[/B]). Już nie wiem, jak prześwietlać tych cholernych ludzi, po prostu ręce opadają. Dobrze chociaż, że tutaj nie było takich gróźb, jak przy Bąblu (że jeśli go szybko nie zabierzemy, to go otrują :angryy:), albo że baba ich po prostu nie wywiozła do lasu... Najlepiej byłoby stosować przy adopcji wariograf, albo w ogóle dać sobie spokój z wydawaniem psów, bo nigdy nie wiadomo, na jakiego wariata się trafi... Ale wtedy niezawodnie skończę jak WW. [B]Perełka:[/B] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/7839/img1177vk1.jpg[/IMG][/URL] [B]Hela i Mela:[/B] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img126.imageshack.us/img126/641/img0861zo8.jpg[/IMG][/URL]
  14. [quote name='Anna Pazderska']Radzę zamieścić ogłoszenie o psie (szczególnie rasowym) na dużej ilości portali oraz w Gazecie Wyborczej, a także wystawic go na Allegro. Z pewnością jest wiele chętnych osób na takiego psiaka.[/quote] Owszem, jest wiele osób "chętnych na takiego psiaka" - w większości podejrzane typy, nielegalni hodowcy, rozmnażacze, itp. Rozłączają się tylko na wspomnienie o kastracji. A wczoraj trafił się jakiś typek, jak twierdzi "miłośnik rasy", który przez pół godziny uświadamiał mnie, jaka to ciężka, "charakterna" rasa, że sobie z nim na dłuższą metę nie poradzę, że się nie znam (w przeciwieństwie do niego) i że należy go natychmniast wydać (oczywiście najlepiej jemu) :mad: . Mam już czarne wizje, że Fąfel będzie musiał zostać tutaj do końca swego życia, bo nie trafi się ani jeden człowiek, chętny go przygarnąć z porywu serca, a nie z powodu innych, niekoniecznie uczciwych, intencji :shake:. A wyniki będą dzisiaj - zaraz po nie jadę.
  15. Dzisiaj dostałam na skrzynkę stowarzyszenia takiego oto, idiotycznego maila: [I]Witam!Nie przypdakowo znalzałam Pani/Pana ogłoszenie na Allegro.Jak można sprzedawać takiego słodkiego pieska?Czy jego wiek mówi o tym,ze pies znudził się właścicielowi?To okropne!W dodatku jak mozna bezczelnie pisać "musiał sobie jakoś radzić, zdobywać pożywienie..."Przeciez pies odczuwa zmianę otoczenie i nowego własciciela.Jestem obużona.Piesek się wysłużył,traktowany jest jak rzecz,którą można odstawiać,zostawiać i spowrotem do niej wracać...Biedny piesek,natomiast żal mi właściciela;|[/I] No cóż, ten kraj zasiedlają także i tacy debilni, "obużeni" hipokryci, użaląjący się nad pieskami. Ale w związku z tym, mam pytanie do osób wystawiających nasze psy na Allegro (nie wiem, o którego psa tutaj chodzi) - czy w treści aukcji zaznaczone jest wyraźnie, że [B]chodzi o bezdomne psy uratowane z ulicy? przygarnięte w celu znalezienia im nowego domu?[/B]
  16. Sprawdziłam w książeczcę wagę Fionka - w listopadzie ważył [B]8,5 kg[/B] i myślę, że od tego ważenia niewiele przytył.
  17. Iza, odpowiedziałam Ci już przecież na te wszystkie pytania w poprzedniej, dosyć obszernej korespondencji. Jeśli chcesz mieć 100% pewności co do profilu Fionka - musisz się tu pofatygować i spędzić z nim kilka godzin - nie widzę innego wyjścia, przez internet się tego nie załatwi. Z kuleniem ciężko powiedzieć - czasami biega jak szalony i nic po nim nie widać, a czasami idzie sobie wolno i trochę ją (łapę) oszczędza.
  18. [B]do mrs.ka[/B] Przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem, ale nie posiadam stałego dostępu do netu. Dziękuję za pomoc przy transporcie Buliny i przepraszam za wszelkie niedogodności. [B]kąpiel[/B] - był taki plan, niestety Czarna Żaba w ostatniej chwili wycofała się z umówionego wcześniej tymczasu dla Buliny (od piątku wieczorem do wyjazdu do Starachowic w niedzielę) , tak że Bulina zamiast do mieszkania wróciła z powrotem do azylu. Tutaj nie mamy obecnie warunków na wykąpanie psa, ponieważ od czasu podpalenia azylu (spaliła się wtedy cała tablica rozdzielcza od elektryki) nie mamy ciepłej wody. Nie miałabym też gdzie przechować Buliny po kąpieli, ponieważ jedyne ogrzewane pomieszczenie jakim dysponujemy jest obecnie zajęte przez chorego, agresywnego psa. Znajomi odpadają, bo wszyscy zapsieni. Wet odradził kąpanie 4 mies. szczeniaka (z niepełnym cyklem szczepień) w środku stycznia. [B]sedalin[/B] - nie dotarła do mnie żadna informacja o tym, że nalegałaś na podanie tego środka; owszem, na temat aplikacji sedalinu rozmawiałam kilkakrotnie z Erką, ale po głębszym namyśle doszłyśmy do wniosku, żeby go jednak nie podawać (sunia jest bardzo młoda i bałyśmy się przesadzić z dawką, a ponadto zawsze bardzo ładnie i grzecznie jeździła samochodem). Przed wyjazdem Bulina nie dostała nic do jedzenia. [B]kocyk [/B]- to moje ewidentne niedopatrzenie, jedyne co mam na usprawiedliwienie to, że wysyłając Bulinkę w świat, w niedzielę rano, musiałam dopatrzyć 15 innych psów. Jeszcze raz przepraszam. Szkoda tylko, że nie przekazałaś mi swojej "konstruktywnej krytyki" na PW, bo jak rozumiem krytyka ta dotyczyła tylko "pani potter", a nie wszystkich użytkowników wątku kieleckiego. Z poważaniem Agnieszka Lechowicz, prezes Stowarzyszenia Obrona Zwierząt
  19. Fionek przyjechał do mnie już poskładany, miał nawet zdjęte szwy. Mój wet obejrzał zdjecie RTG, obejrzał psa i nie wyraził żadnych zastrzeżeń do tej łapy. Oczywiście należy pamiętać, że po takim uszkodzeniu, ta łapa już nigdy nie będzie tak silna jak pozostałe, i że trzeba na nią uważać.
  20. Lotoska JEST piękna, przynajmniej jeśli chodzi o szlachetny profil pyska, migdałowy wykrój oczu, mądrość ich wejrzenia, no i ten uśmiech.... Zresztą ja nie znam przeciętnych psów z wyglądu. Mam ich pod opieką dzisiątki i każdy, najnędzniejszy kundel z ulicy ma w sobie to coś.
  21. Aha, jeśli tylko wet zadecyduje, że Fąfel jest na tyle silny, to od razu go kastrujemy. To wykluczy wszystkich chętnych hodofców-rozmnażaczy.
  22. Fąfel jest na bardzo intensywnej terapii farmakologicznej: codziennie 2 razy na dzień, regularnie co 12 godz. otrzymuje garść leków - antybiotyków, wspomagających i osłaniających. Cały ten rytm jest bardzo uciążliwy, a że nie zawsze mam szansę codziennie być u psów (interwencje, ganianie po urzędach, księgowość:mdleje: - nienawidzę tego...), tak więc musiałam uprosić mojego męża, aby codziennie, przed i po pracy, zaopatrzył Fąfla. U Fąfla widać już znaczną poprawę: jest żywszy, silniej się ciągnie :razz: i trochę więcej merda ogonem. Zmiany na klejnotach rodowych zaczynają mu się goić, a co najważniejsze nie siką już krwią. Dzisiaj udało mi się nawet zebrać trochę moczu do badania (miał normalny kolor), a potem pojechaliśmy na badanie krwi. Oczywiście znowu był cały cyrk z kagańcem i duszą na ramieniu (wkurzy się, czy nie ?). Ale o dziwo, Fąfelek stał w miarę spokojnie w czasie całego pobierania krwi i nawet nie zawarczał :lol:. Próbki mają być wysłane do niemieckiego laboratorium, a wyniki jutro przez internet. Wtedy się okaże, co i jak. Oczywiście nie muszę wspominać, że wszystko to kosztowało krocie, ale to była jedyna dostępna nam tutaj metoda, żeby solidnie przebadać tego psa. Zresztą są po temu kolejne wskazania: dzisiaj zauważyłam, że krew zniknęła Fąflowi z moczu, pojawiła się natomiast w kale :shake:. Ma biegunkę, długo się wypróżnia, a na koniec dodatkowo kapie mu parę kropel żywej, czerwonej krwi. Wet twierdzi, że na razie nie ma się czym przejmować, bo może to być reakcja na kurację antybiotykową. Fąfel trafił do mnie generalnie osłabiony, a antybiotyki mogły mu jeszcze dodatkowo uszkodzić jelita. Dostał silniejsze leki osłonowe i zobaczymy.
  23. [quote name='czarna_zaba']Bulinka wyruszyła w podróż do Niemiec. Wielka prośba na przyszłość o wykąpanie psa przed transportem, jeśli cuchnie. Kabina TIRA' jest niewielka i zapachy szybko staja sie uciążliwe.[/quote] Gośka, spróbuj zimą wykąpać w azylu psa :razz:. Owszem, mogłam to zrobić, ale Bulina z zapaleniem płuc niedaleko by zajechała, a chętnych na DT brak. A Szyszka faktycznie mała - mówię, bo widziałam.
  24. [quote name='andzia69']Potter, Eliza - czy wy czytacie????? Jest dt dla sharpka u hodowczyni sharpkow i do tego wet!!!!![/quote] Anita, spokojnie ..., po co te wykrzykniki? Ja nie mam internetu w domu, dostęp tylko kilka razy w tygodniu. Ponadto, oprócz Fąfla, jeszcze "kilka" psów na głowie i dzialalność całego stowarzyszenia. Odpowiadam: Dorota2007 - bardzo dziękujemy za ofertę pomocy. Jest jednak "mały" szkopuł - Fąfel, pomimo że trafił do mnie obity i schorowany, dał się poznać jako bardzo niezależny pies, o wybitnie dominujących skłonnościach, agresywny w stosunku do innych psów. Z tego powodu cały czas zajmuje u mnie "jedynkę" i jest osobno wypuszczany na wybieg. Na spacerach ciągnie się niemiłosiernie, w ogóle się nie słucha i rzuca się z pasją w kierunku innych psów. Nigdy nie wiem, w jakich zamiarach, może tylko żeby powąchać, ale jakoś nigdy nie odważyłam się, żeby pozwolić mu zrealizować jego zamiary. Myślę, że w każdym nowym miejscu Fąfel będzie walczył o pozycję alfa, i to zarówno w stosunku do ludzi, jak i psów. Teraz, ze wszystkich ludzi, [B]toleruje (ale nie uznaje za alfę) [/B]tylko mnie i człowieka z azylu, który karmi tam psy. Do nas (po niemalże 4 tygodniach) zaczął szczątkowo merdać ogonem i wydaje się, że się w jakiś tam swój, pokręcony sposób cieszy na nasz widok. Innych ludzi [B]w ogóle nie zauważa[/B], a na próby ingerencji w swoją zastrzeżoną strefę (ok. 30 cm od siebie) kilkakrotnie reagował próbą gryzienia. W związku z tym, wszelkie próby wet. pomocy temu psu (diagnostyka, np. ostatnio usg, aplikacja środków na sierść, zakraplanie oczu, itp.) są prawdziwą męką. Oczywiście nie winię samego psa za tak głębokie wycofanie się w siebie i rezerwę do świata, zdaję sobie sprawę, że to wina cudownych przedstawicieli gatunku ludziego, którzy dostarczyli mu jakiś nieopisanych cierpień, których tylko się mogę domyślać. Ale faktem jest, że temu psu należy się [B]dobry psi behawiorysta, kastracja i dużo czasu, poświęconemu mu przez człowieka[/B]. Wierzę, że jeśli to wszystko otrzyma, to będą z niego jeszcze "ludzie". Dorota2007 - opisuję lojalnie i bez zakłamań profil psychologiczny Fąfla, ponieważ wspomniałaś, że masz już 2 psy u siebie.
×
×
  • Create New...