-
Posts
175 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ozuzi
-
zrobię coś, żeby była podobna do zdjęcia mój brat pokój malował. skończył odstawił farbę na schody na strych. mama przed chwilę na strych wchodziła. farba spadła między stopniami na sam dół. nie piszę co było dalej...:shake: :shake:
-
nie, po prostu mój tata wgrywa nowe oprogramowanie, nowy internet i coś mu tam nie wychodzi. siedzi całymi dniami i ciężko się do komp dostać... w następnych fotach udowodnie, że to CC
-
wybaczcie nie było mnie ostatnio... mam pewne trudności w dostaniu się do kompa, mój tata... a nie ważne, będę żadziej, ale będę
-
dzisiaj wybrałam się z przyjaciółką na przejążdżkę rowerkami po lesie. nowa żcieżka do zwiedzenia pokazana przez wujka i takie te... zapowiadało się wszystko miło i spokojnie. jak Olka wyjechała z domu zadzwonił do niej znojomy(Konrad), odebrała jej ciocia i powiedziała, że Ola pojechała do mnie, i że do lasu mamy jechać. po drodze Olka spotakała się z wyrzej wymienionym Konradem i on się jej spytał czy może z nami jechać. Olka wie że ja za nim tak nie zabardzo, ale ja na jej miejscu też bym mu nie odmwiła (no głupio tak). jak już do mnie dotarła i mi powiedziała, że jedzie z nami no to się tak nie zabardzo ucieszyłam, no ale niech będzie, bo nie ma odwrotu. oczywiście w czasie drogi zaczą się mądrzyć że Isztar (nie to, że nie jest trochę przyruba czy coś, ale nie do tego stopnia, a i tak wujek powiedział, że już jej się troszkę poczki wklęsły, a jak wujek to mówi to jest już na prawdę sukces :multi: :multi: :multi: ) jest spasiona i jak na doga to jest o wiele zaniska i że wogóle do CC nie jest podobna :angryy: :angryy:. zachmurzyło się w oddali i zaczęły pioruny strzelać. Olka strasznie sie burzy boi i już się trzęsła. dojechaliśmy do rozstaji. albo zawracać, albo jechać dalej, albo jechać drogą. Konrad oczywiście chciał drogą, ale ja mu mówię, że z psem nie da się. no to on na to że ja zsiądę z roweru i będę Isztar przy rowerze prowadzić, a oni pojadą :mad: debil... ale w końcu doszliśmy do tego, że zostajemy w lesie. do przodubyło tyle samo co z powrotem więc jedziemy do przodu. ja prowadziłam bo to mi wujek tłumaczył tą drogę. droga była prawie nie przejezdna, bo robili tam zrywkę drzew... jedziemy jedziemy... nie miałam pojęcia gdzie byliśmy. i jeszcze to, że na mnie odpowiedzialność, bo ja chciałam tamtendy jechać. Konrad zaczoł się czepiać, że ja w tą burzę ich wyciągnęłam, tylko trzeba wziąść pod uwagę, że jak wyjeżdżaliśmy nie było, żadnej burzy widać i że nie wzięłam mapy, tylko przed wyjazdem mu ją pokazywałam i też mógł pomyśleć... nagle patrzymy... wyjechaliśmy w to samo miejsce... na to rozwidlenie, co też do drogi szło... myślałam że padnę. zaczęło lać. pioruny nad nami walił wiał straszny wiatr. Olka krzyczała że zaraz drzewa na nas zlecą i zaczęła panikować.. nic nie było widać. siekało równo... zawróciliśmy się. pies już nie wytrzymywał tępa. darłam się do nich żeby zaczekali na mnie i Isztar to Konrad wypalił do mnie z taki tekstem, że ludzie są ważniejsi i że to mój pies i nie jego zmartwienie... Olka na mnie czekała. późniejjk pisa zmotywowały pioruny do szybszego biegu (choć to nie była bardzo szybaka prędkość) Konrad powiedział, żebym ja sobie z psem jechała, a on z Olką z przodu pojadą drogę sprawadzić tylko to już była pewna droga :mad: :shake: :-( cham chciał mnie zostawic :-( :-( no, ale jakoś dojechaliśmy miła wycieczka zamieniła się w scenę z horroru, nie było fajnie
-
dzisiaj wstałam przed 11, ale Isztar, która wstaje równo ze mną wyciągnęła mnie siłą na spacer. było super choć tak mi się nie chciało iść. wieczorkiem foty wrzucę :)
-
aaa.. nieważne... dzisiaj z nowu mi się nie udało wstać, ale przyżekam jutro wstanę...
-
z resztą nie sądzę że ktoś chciał by oglądać moją okropnę gębę... ale może mnie kiedyś widzieliście... byłam w tv i się w cale z tego nie cieszę
-
dzięki... fotkę pomyślę
-
jakieś 2 lata temu moja mama (która wstawałam ode mnie z 1h wcześniej)tak wyćwiczyła Isztar, że mój kochany psiurek na hasło "Isztar idź budź Nataszę" siedział na mnie. nie było to przyjemne z masą mojego psa :shake: :shake:
-
dzisiaj też ranny spacerek nie wyszedł... wstać się nie chciało :oops:
-
na spacerku było super. chodziłyśmy sobie półtorej godziny :). piesek poploskał się w stawie, a potem zaczęła szaleć po suchym piachu. była cała w błocie...:shake: i się jieszcze zaczęła przytulać... :shake: teraz mam chwilkę to poczytam o tym klikierze, ale zaraz idę spać. jutro rano o 5:30 wstanę. zanim się zwlokę i się obudzę lodowatym prysznicemto będzie ok. 6 idę z psem przychodzę o 7:30 :) jak o tym myśle to mnie ciarki przechodzą, bo tak będzie do końca wakacji :smhair2: i mam przez Was i całe dogo nie przespane wakacje :mad: :mad: :mad: ale jest powód więc się nie wściekam :):)
-
no to nowe foty:grins: z nowego aparatu:grins::razz: flaczek [url]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PIC_0005.jpg[/url] stroję uszy [url]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PIC_0010.jpg[/url] mój psiurek z podniesionymi uszami :grins: [url]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PIC_0017.jpg[/url] pluskamy się (prześwietlone :oops: ) [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PIC_0018.jpg[/IMG] dostaję świra :grins: [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PIC_0029.jpg[/IMG] narazie tyle :)
-
moje miasto po prostu sięmodernizuje.:):) kupiłam sobie (a raczej dla psa) klikier. teraz muszę poczytać zanim zacznę go używać :) może mi ktoś w skrócie napisać o co chodzi w tym klikierze i jak go urzywać. na prawdę nie mam czasu przeczytać:oops: :oops: :oops: :oops: tego i jeszcze tata cały czas przy kompie siedzi... proszę foty będą po wieczornym spacerku
-
pewnie że pójdę na spacer t6ylko tak se gadam... [SIZE="4"][COLOR="Red"][SIZE="6"]MÓJ TATA JEST WYRĄBISTY!!!!!!!!!!!![/SIZE][/COLOR] KUPIŁ MI NOWĄ CYFRÓWKĘ TERAZ BĘDĄ NOWE O NIEBO LEPSZE ZDJĘCIA :):):)[/SIZE]
-
dzięki za info :):) P.S.jak ktoś w krótce będzie zakładał klub krzywych łapek to proszę mnie powiadomić:evil_lol:
-
nathniel nie chodzi mi o to, że link taki. ja poprost nawet nie weszłam na tą stronę :oops: :oops: :oops:. teraz sprawdziłam co tam jest w wolniej chwili poczytam i wrzucę do codziennego spacerku :) ja wcale nie karzę Isztar za rowerem ganiać. do lasu spokojnie jedziemy chodnikiem. na miejscu, w lesie robimy często postoje na odsapnięcie i potaplanie się w wodzie (mówię o psie), a Isztar całą drogę leśną biegnie bez smyczy. ta droga którą jeżdżę jest taka, że nie da się bardzo szybko jechać... nad strumykiem nie byłam:oops: :oops:, bo zaspałam wstałam o 11:30 i już na molo musiałam lecieć. nie wiem też czy wyjdę wieczorem bo się nie najlepiej czuję :(:(
-
oto foty z dzisiejszego wypadu do lasu tylko trochę za ciemne :( [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0034.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0036-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0042.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0043.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0044.jpg[/IMG] [IMG]http://i60.photobucket.com/albums/h22/ozuzi/PICT0030.jpg[/IMG]
-
wybacz nathaniel poszukam jutro brak czasu, a przecież wakacje :angryy: rano się wybieram nad strumyk. później do lasu, choć nie mam sił, ale mi dziadek wytłumaczył super ścieżkę. jestem też umówiona z koleżankami i muszę do rowerowego zajechać, bo coś z hamulcami się dzieje (w lesie mnie pies pociągną i miałam nie miłą kraksę i to jest chyba przyczyną). jak się nie uda to do parku. P.S. co do nowej ścieżki, jak nie będę pisać przez parę dni to znaczy, że się zgubiłam i mnie jeszcze nie znaleźli :lol: :lol: :lol: (to wcale nie jest śmieszne przy tłumaczeniu mojego dziadka i wujka. jeden mówi co innego, drugi co innego)
-
dzisiaj z przyjaciółką przegoniłam psa 10km za rowerem po lesie... padam jeszcze mnie nogi po koncercie bolały... fotki będą później bo teraz mi się nie che :lol: :lol: Isztar chętnie skacze przez ławki, ale jak jest zimno. tam gdzie chodzimy jest mnóstwo psów, więc ciężko zwrócić jej uwagę na mnie... zresztą nie wiem czego jej już uczyć. przychodzi do nogi, siada, waruje, zostaje, daje głos, daje łapy na siedząco i leżąco. pomysły mi się skończyły...:shake:
-
wykonane :evil_lol:
-
dzisiaj też byłam na spacerku i też było spox wieczorkiem niestety nie wyjdę bo na szanty idę :scared: bo mnie przyjaciółka wyciąga, ale może fajnie będzie...
-
Isztar na szczęście nie ma długiej sierści (cane corso) to i problemu mniej. rano jak budzik mnie obudzi to nad stawik(400m od domu) lub strumyk (50m od domu), fajnie blisko jest gdzie psa zamoczyć. oczywiście świerza woda i błogi cień... :loveu: :loveu: :loveu:
-
na moją sunię nic nie działa... patyki olewa totalnie tak jak piłki. jak jest nowa zabawka to może czasem pobiegnie ale nie wróci, albo zrobi łaskę obwą****ąc to coś rzuconego. próbowałam nawet (lekko oczywiście) rzucić piłeczką w nią... i też nie zareagowała...:shake: :shake: :shake:
-
a można prosić jakieś dokładniejsze info a'propos tego wacika. wydaje mi się to świetną zabawą dla psów... z góry dzięki :):)
-
właśnie wróciłam ze spaceru... było bardzo fajnie :grins::grins::grins::grins: pogoda sprzyja 20 st., bez słońca wilgotno i mokro. pomęczyłam sunię skakaniem przez ławki, bo na piłkę patrzyć nie chciała. spotkałyśmy też innego cc z którym sobie polatała, ale krótko:cool1:. potaplała się w wodzie i wróciliśmy (bo z kuzynem byłam). po moim ubraniu było można poznać z której strony pies szedł :grins::grins: