Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26266
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    88

Everything posted by Nesiowata

  1. Niech się trochę poprawi pogoda. Na razie buro i ponuro.
  2. My znów z rana. Pogoda nadal nie dla psów - Miśka musiałam wyciągnąć za kark żeby się chociaż wysikał. I powoli zaczynam wierzyć w cuda. Dziś już nie było gotowanego jedzenia i mała obwąchała miskę i odeszła! Miały do jedzenia mięsko z puszki! Moje wylizały i patrzyły ze zdziwieniem, co się dzieje. Zapraszanie nie działało, ona nie będzie jadła i już. Dopiero kiedy dodałam trochę chrupek - zrobiło się dobre. Zaskoczyła mnie totalnie. A noc przespała ze mną i Miśkiem w łóżku. Ponieważ tym razem dziadek znalazł sonie miejsce nad moją głową, Lalka spała w nogach. I na razie tyle. Dzień przed nami.
  3. Cóż pogoda nieciekawa to i psy zmęczone. Ona akurat leży koło moich nóg pod biurkiem. Wszystkie zaspane, czekają abym i ja się położyła. Trochę to jeszcze potrwa, muszą poczekać. Ponieważ już drugi dzień pada - nie ma łażenia po polach i łączce przy trasie, pozostaje chodnik i ewentualnie akurat wykoszony rów. Pewnie trochą za mało. Zwłaszcza, że trawa mokra i wszystkie psy nie są zachwycone kontaktem z takim czymś. Dobrze, że przed wieczorem nie padało i można było chociaż trochę się przejść. Niestety - wszystkie kiedy wystawią nos za drzwi i poczują wilgoć po prostu cofają się. Francuskie pieski, czy co? Jakby życia nie znały. No, ale do dobrego wszyscy przyzwyczajają się szybko, nawet psy. Rano wyciągnęłam ja na smyczy. Dobrze,że ona nie zbyt wiele siły. Misiek wyskoczył tylko na chwilę, wysikał się i momentalnie siedział pod drzwiami, Neska podobnie a Lalka musiała trochę pochodzić. Ale załatwienie swoich spraw i jej nie zabrało dużo czasu. Tylko ja przy okazji co nieco zmokłam. Śniadanie błyskawiczne i dalej w pieluchy. Muszę przyznać, że mała zaczęła trochę wolniej jeść. Już nie jest pierwsza z pustą miską. Misiek wrócił na pozycję lidera w tym temacie. Nawet jeszcze uda mu się coś w jej misce znaleźć. Neska zawsze była powolna i teraz też jest "za Murzynami". Pozdrawiamy wszystkich i do jutra!
  4. Szceniaczki super! Na maluszku nie dałoby się przeciąć deski! Tylko tak dalej. Mordki podobne do mamy, chociaż inny kształt.
  5. Kolejna spokojna noc za nami. Wieczorem łóżko, w nocy posłanie. Siusiu i kupa też były, po śniadaniu nie ma śladu, a "zmęczone" psy śpią. Chyba trzeba iść w ich ślady, bo pogoda pod "Zdechłym Azorkiem".
  6. Cały czas jestem na bieżąco. Ale po cichu.
  7. To prezent ode mnie - trochę dla własnego spokoju.
  8. I znów na raty, bo zapomniałyśmy powiedzie, że przy okazji wczorajszego spacerku po Warszawie napatoczył się sklep zoologiczny. Tak więc panna ma teraz dodatkowo czerwona wąziutka obróżkę (niestety - nie było nic niebieskiego) i adresówkę. Jakoś przeżyła dołączenie nowego "sznurka" do swojej osoby. Dziś pojeździła ze mną na targ, do sklepów, a na koniec w odwiedziny do ciotki. Okazało się jednak, że muszę iść jeszcze kilka rzeczy jej dokupić. Lalka została. Nie słyszałam żeby piszczała. Ale podobno było to bardzo krótko. Zresztą - nie zajęło mi to wiele czasu - sklep blisko, nawet przy kasie było ledwie 3 osoby. Ale panna była bardzo niespokojna, obwiązała ciotce nogi smyczą i w rezultacie musiały wyjść z mieszkania, doprowadziła ją do windy i nie chciała wracać. Nawet próbowała zabrać się z sąsiadem dalej na dół. Pomógł zresztą doprowadzić ją do mieszkania. Zostawili mi otwarte drzwi do korytarza, a Lalunia skakała na wysokość mojej twarzy kiedy wróciłam. I wtedy już położyła się, nie było psa. Chyba uznała, że ją zostawiłam?
  9. Meldujemy się znów z rana. Wszystko w porządku, dworek zaliczony w 100@ (chociaż pada i trudno było wystawić nos za drzwi), śniadanie to chyba dali (ale jakoś śladów po nim nie widać). Chyba trzeba będzie z panią jechać po zakupy (może tak lepiej, bo chyba nie chcę długo zostawać z tą dwójką czarnych). Wczoraj poznałam starszą panią, która bardzo lubi głaskać psy i pozwoliła mi wskoczyć do siebie na kanapę, ale nie chciała abym dała jej buzi, pozwoliła lizać ręce i tak ładnie do mnie mówiła. Kolejna noc za nami. Tym razem miałam w nocy tylko jednego lokatora - Miśka. Mała postanowiła w nocy skorzystać z własnego posłania. A wcześniej byliśmy w Warszawie. Tyle zapachów i ludzi, wszystko do sprawdzenia. I nie było żadnych problemów! Dzielna psica, nawet ruch i hałas na ulicy jej nie przeraził.
  10. No, nie zazdroszczę.
  11. Dziękuję bardzo za ewentualność!
  12. Może jeszcze psy by się zmieściły, ale gdzie dla mnie miejsce?
  13. A to nasze przedpołudniowe leniuchowanie
  14. Wszystkie potrzeby fizjologiczne załatwione! Śniadanie za nami, ale pogoda się psuje. Ja już byłam w gminie, złożyłam wniosek o darmową sterylkę. W następnym tygodniu powinnam otrzymać odpowiedź. A wtedy mam 30 dni na wykonanie zabiegu. Tak więc mała będzie miała czas, aby się "podkurować". Trzeba będzie zapłacić za podane antybiotyki. A sprawdziłam,że gmina ma jeszcze pieniądze na ten cel. Wczoraj mały szatan ukradł mi kiełbasę, którą dla siebie przygotowałam. Wskoczyła na krzesło, złapała i migiem na podłogę. A zrobiłam tylko parę kroków po kubek. Udało mi się wyrwać jej z pyska, chociaż nie była zachwycona. Ona naprawdę nie boi się ludzi, aż dziwne. Do każdego się wyrywa, cieszy cała sobą. Dziś wreszcie dotarło posłanie dla niej, nawet się nim zainteresowała, le nie na długo. Natomiast Neska już w nim urzędowała. Będzie teraz miała 3 do obsługi.
  15. Zapomniałam wczoraj napisać, że mała absolutnie nie boi se mężczyzn. Wczoraj rano brat wrócił z pracy, psy witały go w drzwiach (one już dużo wcześniej szczekają i siedzą pod drzwiami, czasem myślę, że od chwili kiedy wysiada z autobusu - a to co najmniej 400 m, jak nie więcej). Mała też z nimi siedziała i mało jej się ogonek nie urwał kiedy przyszedł. Bez żadnych zahamowań. A ponieważ jadł śniadanie - od razu miał asystę, zaraz potem położył się spać, a Lala razem z nim. Musiałam jechać z ciotką do lekarza, nie było mnie co najmniej 1,5 godziny. Jak wróciłam - też wyskoczyła od niego.Misiek chyba zdziwiony, bo to właśnie on tam sypia kiedy ja już jestem na nogach. A po kąpieli też tam pognała. Poszłam po nią kiedy kładłam się spać. Oczywiście - noc jak poprzednio - bez awantur, Nesia u siebie a ja z dwojgiem, nie nabrudzone. Po 5 wyszły wszystkie na siusiu i teraz widzę, że tylko mała leży na moim miejscu, Neska okupuje posłanie Miśka a on sam na podłodze. Trzeba szykować wszystkim jedzenie, bo pewnie zaraz zaczną mi o tym przypominać. A Lala chyba trochę jaśniejsza i jakby więcej białego miała na brzuszku.
  16. Faktycznie - gabarytowo najmniejsza i kolorystycznie z daleka już inna. Zobaczymy jutro, czy zmieni kolor.
  17. Jesteśmy już po kąpieli. Nawet spokojnie przeszło. Trochę tylko obleciało mnie, kiedy mała zaczęła się trzepać. Dość długo stała spokojnie, dopiero przy końcu zaczęła się nudzić. Myślałam, że woda będzie czarna, a okazała szara. Na spacerze znów była kupa (już mniejsza) i dalszy zachwyt zielonym podłożem. Lubi wchodzić w najwyższą trawę, ledwo jej grzbiet widać. Próbuje ganiać Neskę, ale na smyczy nie za bardzo jej to wychodzi. No i przestała dawać sobie "dmuchać w kaszę'. Dziś ona warczała na resztę. Trochę śmiesznie to wygląda z boku. Na szczęście kończy się na warczeniu, więcej nie wolno. A teraz ciężko zmęczone położyły się wokół krzesła, na którym siedzę i śpią. Później wypuszczę je na wszelki wypadek na siusiu i koniec z wychodzeniem. Jutro też będzie dzień. Jedna kocica boi się jej, a druga totalnie ją olewa chociaż z daleka obserwuje.
  18. To właśnie jest mój Misiek. Neska ma więcej podpalenia i wielkie portki z tyłu ( na lato podcięłam ale już sporo odrosło)l.
  19. Dawno nas nie było, ale teraz zrobiło się więcej. To się pokażemy.
  20. No i obiecane zdjęcia z dzisiejszego dnia. Lala już drugi raz zrobiła wielką kupę, ale robaków nie widać. Wieczorem będziemy się kąpać.
×
×
  • Create New...