Jump to content
Dogomania

Barbi

Members
  • Posts

    161
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Barbi

  1. Ostatnio zastanawiam się nad sterylizacją 8 letniej suni. Dotychczas sunia nie sprawiała nam żadnych niespodzianek. Jednakże im starsza tym więcej ryzykowna by była ciąża a i ropomacicze zawsze się może przyplątać. Wiem że wielu dogomaniaków sterylizuje suczki w tym wieku i to ich proszę o poradę. Dawno temu (około 10 lat temu jak miała chyba z 8 m-cy) oddałam do sterylizacji kotkę - dzięki temu nigdy nie miała kociąt i cieszy się świetnym zdrowiem do dziś. Jednak tak cierpiała w pierwszym tygoniu po operacji, że przysięgłam sobie że jeśli będę miała suczkę, która nie będzie sprawiać kłopotów i nie będzie uciekać z posesji podczas cieczki i nie będą pod bramą wystawać tuziny psów to nigdy nie narażę jej na takie cierpienie. Kot to co innego kotki podczas rui się nie upilnuje (przynajmniej w moim przypadku - domek parterowy). Tak to sobie tłumaczyłam. Teraz mam 2 sunie i obydwie nie sprawiają żadnych problemów. Owszem trzeba ich pilnować i w czasie cieczki nie wychodzę z nimi na żadne spacery a po posesji (b. dobrze ogrodzonej) biegają tylko pod kontrolą - siusiu, kupka i do domku. Wokół działki nie gromadzą się psy i wszystko jest ok. Ale .. zawsze jest to ale - szkoda by mi było gdyby jednak się coś przydarzyło (ropomacicze lub ciąża po jakimś dużym psie w późnym wieku) i trzeba by było by sterylizować. Poważnie więc się zastanawiam czy podzas uropu nie wysterylizować choćby tej starszej suczki póki jeszcze można bo jak będzie miała 13 czy 14 lat to już się pewnie nie będzie dało. Drodzy dogomaniacy czy wasze suczki po sterylce też nie mogły chodzić, merdać ogonem, wstać i wysikać się i czy miały ten przerażający ból w oczach - bo właśnie to widziałam w pierwszych dniach po operacji u kotki 10 lat temu. Czy pies wysportowany i w dobrej kondycji jest bardziej odporny na ból od młodego kota. Bo jeśli zobaczę ten ból w oczach mojej kochanej psiny to nigdy sobie tego nie daruję tym bardziej że niczym i nigdy nie zasłużyła sobie na nic takiego. Poradźcie bo na pewno wielu z was opiekowało się sunią po sterylce.
  2. nie nie chodzi mi o dystybycję ale o możliwość zakupu opakowań po tańszej cenie - a to tylko dla zrzeszonych w Kubie Hodowców Acany. To że hodowca psów rasowych może być członkiem Klubu Hodowców Acany to wiem bo firma czerpie z tego korzyści takie jak np. reklama karmy na wystawach. Mnie chodzi o to czy zwykły właściciel niehodowlanych psiaków też może kupować większe ilości jedzonka po tańszych cenach? Niby w regulaminie Klubu Hodowców Acany nie pisze że nie może tak być. Więc pytam się czy ktoś kto posiada nierasowe psy został członkiem tego klubu i korzysta z możliwości zakupu większej ilości karmy np: 20 kg po 8zł za kg?
  3. Ja swoje psiaki karmię Acaną Preminum od ok.3 miesięcy i od czasu przejścia na tą karmę nie zauważyłam żadnych drastycznych zmian w odchodach, a wręcz przeciwnie z mojej strony na usta cisną mi się same superlatywy. Sierść lśniąca, dużo psiej werwy i energii. Nawet starsza, która miała już problemy ze zdrowiem i ząbkami jakby lepiej się czuje. Częściej się o kości dochodzi i choć ma duże ubytki w uzębienu to kości próbuje gryżć. Młodsza to istny owsik wszędzie być musi i wszystko ją interesuje. Obydwie mają bardzo dużo energii. A co do dostaw to zamawiam bezpośrednio z Wrocławia (15kg.). Za pierwszym razem przysłali mi potwierdzenie zamówienia ale w kolejnych zamówieniach zapomnieli potwierdzić jednak kurier w ciągu 2 dni się pojawił. Co prawda bez zapowiedzi ale u mnie w domciu zawsze ktoś jest i tak jak dotychczas nie mogę narzekać. Mam pytanie czy wśród dogomaniaków jest ktoś nie zrzeszony w Zw. Kyn. kto dostał statut Klubu Hodowców Acany i korzysta z preferencyjnych cen?
  4. Przepiękne maleństwa, te różowiutkie uszka i noski - cudowe. Można się zakochać. Życzę maluszkom kochających i rozpieszczających właścicieli. Mamusie (ta psia i ta ludzka będą miały urwanie gitary z 8 belutkich klusiątek) Pozdrowienia
  5. Może i prawda że niektóre nie szczekają mieszkając w blokach. OK. Moje miaszkają w domku z ogrodem i ich zadaniem jest obszczekiwanie wszystkiego co się rusza i dla mnie są one największym szczęsciem jakie mogło mnie spotkać. Bardzo cieszy mnie że są tak wszędodylskie i wścibskie. Tak jak pisałam wcześniej On-ek - karny i posłuszny to była dla mnie udręka. Te wszystkie komendy itd. brrr na samo wspomnienie. Sznaucery są dużo bardziej przyjaciółmi człowieka i nawet jeśli się inaczej coś powie i nie stanowczo ale nawet żartem to i tak wiedzą o co chodzi. - czytają w myślach (przynajmniej w moim przypadku). Moje też szczekliwe jakieś specjalnie nie są w porównaniu do tych wychowanych w ciasnych blokowych mieszkaniach. Niemniej jednak rola stróża im służy pozytywnie. Najlepiej lubią w ciemną noc sobie poczszekać :-) - Co się oczywiście sąsiadom niebardzo podoba ale nauczyły się że jak mówimy że : "nie wolno szczekać i ma być cichutko" - dotyczy to tylko nocy i jak nic się na ulicy nie dzieje bo jak się coś dzieje np. ktoś kopie pustą puszkę po piwie to nie da rady ich uciszyć.
  6. Ja mam dwie przerośnięte miniatury i one są tak aktywne i pełne wigoru, że nie wyobrażam sobie trzymania ich w bloku i 3 spacerków dziennie. Posiadam duży ogrodzony teren, którego z zaciętością pilnują (przy okazji rozkopując każdy kawałek trawnika) i nie zgodzę się że miniaturka jest mniej ruchliwa i wytrzymała od większych krewnikaków. Wręcz przeciwnie ma w sobiedużo więcej wigoru i emocji. Często spotykam na spacerze sznaucery średnie zapasione które nawet nie są spuszczane ze smyczy z pOwodu błędów wychowawczych właścicieli - aż się serce kraja patrząc na nie. Sznaucera nie da się oduczyć szczekania - ma to we krwi i tym że sobie coś obszczeka żyje. Oczywiście aby nie obszczekiwał rowerzystów i biegnących ludzi czy policjantów trzeba go już na pierwszym spacerze czymś zająć (np piłką) aby on sobie nie znalazł zajęcia - szczekanie na wszystko co się rusza. Ale z całą pewnością stwierdzam, e jeśli nawet sznaucer nie reaguje na spacerze na rowerzystów, biegnących, dzieci na rolkach itd to [B]wyszczekać i wyszaleć musi się[/B] w inny sposób (u mnie na ogródku) inaczej wcześniej czy później pojawią się z nim problemy. Psy te są bardzo aktywne i pełne wigoru nawet w wieku powyżej 10-ciu lat i bardzo źle znoszą zmiany właściciela (czy też jego wyjazd np. na studia). Praktyczne powinno się sznaucera zabierać ze sobą wszędzie. Rasa ta znacznie się różni od innych (ja miałam np. porównanie z ON-kiem). Uwaga sznaucera jest skupiona najardziej na panu i rasa ta źle znosi brak kontaktu z człowiekiem brak jego zainteresowania czy nawet odpychanie w stylu "nie teraz bo nie mam czasu" czy pozostawanie przez 8 - 10 godzin w samotności. Takie zachowanie właścicieli pies przypłaci albo ciężką depresją albo niezrównoważeniem psychicznym (agresja, niszczenie mieszkania). Ja uważam - tylko miniatura ale może dlatego, że z poprzednim psem - ON-kiem nam się nie układało i małam z nim dużo problemów bo był psem agresywnym wobec innych psów. Sznaucerka biorę jakby co na ręce nie ma sprawy, a z ON-kiem miałam przypadek że staforda na niego poszczuto i powiedziałam sobie nigdy więcej dużego psa. Tylko taki, z którym między ludzi i psy można wyjść i jakby co to na rączki i po sprawie. Tobie jeśli leśne tereny polecam sznaucera z koniecznie twardym włosem na łapach bo inaczej czeka Cię ok 1 godzinne wyczesywanie ziarenek traw latem i jesienią a zimą do połowy łap śnieżne kule - lub ziarenka traw jak żima bez śniegu. Czesanie jest niestety obowiązkowe, średniak się może mniej kosmaci niż miniatura. Lecz zastanów się dobrze czy codziennie możesz psu poświęcić aktywnie swój cały wolny czas? Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru
  7. Hejka. Ja mam sznaucerka przerośnięte mini i kiedyś pewna pani na spacerze po obcym chodniku mnie skrzyczała że bez kagańca sobie chodzi mój psiak. Że agrEsywna rasa idt. choć mój pies nawet uwagi na nią nie zwrócił biegnąc na rozciąganej 5m smyczy z nosem w przychodnikowym trawniku. Pani jednak za mną bardzo wrzeszczała. Oczywiście byłąm tak zaskoczona, że początkowo myślałam że to żart i zaczęłam się śmiać. Pani jednak nie miała chęci żartować i prawie mi straży miejskiej nie wezwała. :-). To popatrzałam na nią ze śmiechem na twarzy i poszłam sobie nie wdając się w dyskusje. Potem spotkałam po drodze SM i chcę wam powiedzieć że w moim mieście (Cz-wa) są nawet normalni mundurowi - na moje pytanie : Ja: Czy taki pies powinien chodzić w kagańcu bo przed chwilką jakaś pani zwróciła mi uwagę czemu bez kagańca chodzi? Oni : zaczęli się śmiać i wspominali coś do siebie że chyba by go kaganiec do przodu przeważył jakby na mordę włożyć :-) Pozdrawiam :Dog_run:
  8. :-) Wybaczcie ten brak obycia. Jestem tu od niedawna. Pozdrowionka
  9. Fakt :-) o olbrzymkach i średniakach nie pomyślałm bo moje zaliczają się do mini. Ale moderator wątku - PUENTA imszar - to mini sznauco i do niej się zwracałam pisząc swój post. Pozdrowionka :-)
  10. Z tymi oczami dookoła głowy to potwierdzam. Sznaucer jest mały i wrazie czego na ręce weźmiesz jakby jakiś duży pies chciał go pogryźć ale dwa to już się tak na szybko podnieść do góry nie da. A będąc razem uważają się za stado się ju za stado i potrafią nawet podgryzać inne psy i napadać z nienacka na nie. Co im się osobno nigdy nie zdaża raczej są przychylnie nastawione do innych psów.Osobno zachowują się jak damy natomiast razem - jak stado brdatych bandzirów. Już mi nie jeden przechodzień zwrócił uwagę dlaczego nie są w kagańcach - zupełnie niesłusznie gdyż nikogo nigdy ani nie pogryzły ani nie obszczekały ale jedna chce drugą prześcignąć i czasem biegną z taką prędkością i tak głośno tupią że ludzie są przerażeni zwłaszcza gdy zza rogu komuś rzed nogi wybiegną. A uprzedzam że nie wychodzę z nimi do parku tylko na obszerne łąki podmiejskie, gdzie są zboża i ópustoszałe łąki i nie są to często uczęszczane szlaki.
  11. Witam. Jestem tu nowa. Posiadam dwa psiaki - dwie sunie w typie sznaucerka miniatury i tak jak Ty myślałam że jak będą dwie to może będzą się sobą zajmować i wspólnie bawić. Różnica wieku miedzy nimi wynosi 5 lat. Gdy starsza miała ok. 4 lata to zaczeła coraż bardziej smutnieć i popadać w depresję (pochodzi z pseudohodowli - a właściwie urodziła si ę w duże mrozy w wiejskiej psiej budzie i pierwszego człowieka zobaczyła dopiero jak miała ok 3 m-ce. Gdy ją z tamtąd zabrałam a miała wówczas 8 m-cy była w opakanym stanie psychicznym i fizycznym, zagłodzona do granic możliwości.). Długo mi zajęło oswojenie jej - a była dzikim psem, potem okazało się że jest cudownym i kochającym psem - spełnieniem moich wszelkich najskrytszych marzeń o idealnym psie. Więc kiedy zaczęła popadać w depresję to aby znów była żywym i wesołym psiakiem wpadłam na pomysł aby miała towarzystwo i podczas moJej nieobecnośc nie zamykała się w sobie. Wprowadzenie sznaucerce - pani domu - drugego obcego psa do domu jest bardzo trudne i nie udało mi się jej przekonać do żadnego z psów znajomych, które były zostawiane na okres wakacji mimo iż na spacerach uwielbia się bawić z innymi psami. Ale do domu nie chciała wpuszczać żadnego psiaka i były awantury. Jedynym wyjściem było dopuszczenie jej i zostawienie suni - głupie ale jest na tyle wyjątkowa, że zawsze w duchu chciałam mieć po niej szczeniaka. Dopuszczona została do sznaucera. Szczeniaki były bardzo żywe i przyznam że swoją córcię zaakceptowała i do dziś (młoda to już 2 latka) próbuje ją zdominować. Młodsza jest bardzo żywym łobuziakiem i z depresji wyciągnęła matkę. Starsza przestała przesiadywać jedynie na miejscu. Mam dom z ogrodem, mama na emeryturze i zawsze jest w domu jak mnie nie ma jednak teoria że będę miała więcej czasu to tylko marzenie - nie sprawdza się- dziewczynki się nie nudzą jak nie ma mnie w domu (wszystko co się da jest powyciągane z zakamarków, pełno dołków wykopanych w ogródku w ramach świetnej zabawy itd) natomiast jak wracam do domu to nie mam ju ż czasu dla siebie bo jedna przez drugą się przepychają żeby obydwie ręce bły na niej. Teraz jż nie da się przytulić psiaka i trochę pogłaskać teraz to już potrzebne są dwie osoby do głaskania bo inaczej dziewczynki są w stanie zamęczyć głaskającego. Są bardzo o siebie zaZdrosne i mimo że żyją w zgodzie to nie mogą się pogodzić z faktem iż jedna idzie na spacer czy jest głaskana lewą ręką a druga nie. Jeśli Twój psiak jest bardzo z Tobą zrzyty a jeśli uczestniczysz w agility to zakładam że bardzo To wprowadzenie szczeniaka, któremu trzeba poświęcić b. dużo czasu odbije się negatywnie na jego psychice. Sprubuj przekonać się czy się da wprowadzić psa np. opiekując się psem znajomych w własnym domu, szczotKując go i przutlając tak jakby to był Twój pies a wówczas przekonasz się czy autentycznie uda Ci się zabrać do domu nowego psa. Opieka nad innym psem przez dwa tygodnie czy trzy nie jest tak uciążliwa a przynajmniej przekonasz się czy biorąc nowego psa do domu nie skrzywdzisz swojego psiaka. Pazdrawiam Basia
×
×
  • Create New...