Jump to content
Dogomania

Barbi

Members
  • Posts

    161
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Barbi

  1. Też miałam przykre zdrzanie na spacerze z byłym ON-kiem i pewnie podróbką AmSTafa dawno temu. Po tym zdarzeniu przysięgłam sobie, że następny pies będzie taki, żeby wziąć na ręce i do żadnych psich bójek nie dopuszczać. Mój ON-ek stracił ucho i wyglądał tak, że ludzie uciekali mi z drogi jak go widzieli, wstyd było z nim wychodzić. Dziś wychodzę tylko w publiczne miejsca (np główny paszaż) w środku osiedla albo niedaleko placu zabaw dla dzieci - w obawie przed agresywnymi psami (za dużo rzeczy w życiu widziałam) i zabieram sznaucerkę mini na ręcę jak biegnie do mnie AST czy inny duży pies bez smyczy (a na kaganiec czy ma czy nie to uwagi nie zwracam bo duży ma siłę i samym uderzeniem może uszkodzić małemu kręgosłup - a po co mi to). Biorąc sznaucerkę na ręce wrzeszczę "bierz tego psa bo na straż miejską dzwonię", wyciągając telefon - DZIAŁA. Właściciele prędko się zjawiają po swoje pociechy. Mój psiak jest w takich miejscach na smyczy rozciąganej (5m). Oczywiście właściciele tłumaczą, że łagodny itd.. ale co mnie to obchodzi niech on będzie łagodny ale bawi się z psem swojej wielkości i wagi tym bardziej że właściciel 2 psa (ja) 5-krotnie mniejszego nie wyraził jeszcze zgody czy psy się mogą pobawić. Jednek przyznam, że jeśli widzę pana idącego odpowiedzialnie z psem dużym (nieważne czy bullowatym) na smyczy i przy nodze to jednak nie mam nic przeciwko tym psom i przyciągam psiaka do nogi żeby awantury czasem jakiejś nie wzbudził i nie sprowokował czymś. Choć moje nie prowokują raczej ale nigdy nic nie wiadomo bo wielu psom krótkowłosym nie podoba się pies z owłosionymi oczami i mimo, iż do innych są łagodne i się bawią to na moje się rzucają bezpodstawnie. Pozdrawiam wyłącznie [B]odpowiedzialnych[/B] wł. bullowatych bo dla innych (bezmózgich) nie mam litości. :mad: Były odpowiedzialny właściciel agresywnego ON-ka zawsze wyprowadzanego w kagańcu i spuszczanego też w kagańcu na terenach gdzie po horyzont nie było żywej duszy
  2. [quote name='Marta !!!']Czy ktoś ma może cennik Acany dla członków klubu hodowców? Chodzi o te 25 kg worki.. :) Będe wdzięczna za info bo na stronie Acany nic nie ma..[/QUOTE] Jak to nie ma? acha nie ma ale było jak stronkę modernizowali a teraz to ukryli cwaniaki. W przeliczeniu chyba było 7.33 za kg Premium (dla 15 kg - 8z/kg) ale może się mylę bo to jakieś 3 tygodnie temu widziałam a członkiem nie jestem więc na 100% niewiem.
  3. [QUOTE][url]http://img104.imageshack.us/img104/7505/chandlerplotek30ed.jpg[/url][/QUOTE] Mądry Wpłosz - kość trzeba gonić do skutku. Popieram A tak na serio to bardzo ładny i zapewne mądry czarnulek
  4. [quote name='Berek']Widzisz, u bardzo wielu psów ze schronisk mamy do czynienia z tzw. kenneloza. Część psów z kennelozą nie potrafi nawiązać kontaktu z cżłowiekiem, natomiast duży procent wykazuje dość specyficzny zespół objawów, polegający na histerycznym wręcz towarzyszeniu człowiekowi, "wklejaniu" się w niego, przytulaniu, potrzebie bezustannego kontaktu. Co do traktowania psów jak ludzi itd. - to zalożę się że wszyscy, jak tu piszemy, traktujemy psy jak towarzyszy czy członków rodziny... ale to nie musi oznaczac że dokładnie jak ludziki, tylko pokryte sierścią, z umysłowością i emocjami dokładnie takimi samymi, jak nasze. [/QUOTE] Dokładnie tak jest jak wyżej napisano. Mój psiak bał się ludzkiej ręki, zabrano go ze wsi, gdzie urodził się w straszliwe mrozy i wielkie śniegi widział tylko raz dziennie pana podającego michę dla stada psów do której przypuszczam i tak się nie dopychał bo był zagłodzony prawie na śmierć. Niemniej jednak w odróżnienu od stada, które biegało po wsi ta sunia chodziłą kroczek w kroczek za panem i czekała na niego pod każdymi drzwiami jakie się przed nią zamkły. Psy ją nietolerowały bo była inna i nie pasowała do nich. Była bardzo pogryziona, chuda i brzydka. Miała 8 miesięcy życia a wkrótce zbliżała się pierwsza cieczka - suki podobne do niej rodziły tam szczenięta i po porodzie zdychały z wyczerpania, chorób nerek itp. i te szczenięta też zdychały w większości bo były za słabe (przynajmniej tak mi mówił tan pan karmiący te psy). Psy nie miały bud - po prostu spały w wykopanych dołach to i choroby nerek były. Wzięłam ją z tamtąd z litości z myślą, że trochę odżywię, przyzwyczaję do ludzkiej ręki (bała się dotykania bo nigdy nikt jej nie dotykał), załatwiania się na dworzu itd. a potem komuś oddam kto będzie ją chciał (a brzydka była przeokropnie). Praca z tym psem była ciężka i polegała na łagodnym doń podejściu i przyzwyczajeniu do obecności człowieka i już po 2 tygodniach na spacer na smyczy udało się wyjść, po 1 miesiącu psiak nie sikał w domu (posikiwał jeszcze trochę -to te nerki ale był na leczeniu) i był gotów do adopcji tylko, że ja tak się w nim zakochałam że nie chciałąm już nikomu jej oddać. Wyrosła z niej przepiękna sunia z cudnym charakterem w pełni ufna i oddana człowiekowi (na zdjęciu widać). Pana poprzedniego pamiętała jeszcze przez 2 lata (kochała go bardzo - wbrew pozorom był dla niej dobrym człowiekiem). Jednak nie zawsze było tak różowo bo sunia gdyby nie moje szkolenie (same nagrody i zachęty) nigdy by sie stała się psem domowym bo była dzikim psem. Parę lat ok 4-5 później syndrom kennelowy dał o sobie znać: z pełnego radości z życia psa stał się znów pies bojący się wszystkiego - zamykała się w sobie coraz bardziej, miejsce swoje opuszczała tylko w nocy (posiłek) i na siłe (oczywiście słowami) wyciągana była na dwór. Tak było mimo iż nic złego jej nie spotkało i nic się nie zmieniło z naszej strony w stosunku do niej. Sposób na to był (okazało się że suni się już znudziło - nie było zmian od dłuższego czasu i zamykała się w sobie) postanowiliśmy zapewnić jej towarzystwo drugiego psa o podobdym żywym usposobieniu i udaało się na razie działa sunia ma 8 lat i jest w świetnej formie fizycznej i psychicznej (bo ten drugi psiak to istna błyskawica i stale się dochodzą o zabawki a "Punia nie ma czasu na zamykanie się w sobie), Jednak wiem, że to jeszcze nie koniec i że około wieku starości coś znowu się jej zmieni. Kochamy ją a ona ma szczęście że trafiła na nas i okazuje nam to. Ale takich wyjątkowych psów niestety nie jest dużo, a znakomita reszta żyje swoim życiem. Jednak nie należy się poddawać i wyłącznie stosować u chroniskowych psów same pozytywne zachęty (smakołyki) bo przymus na nic się nie zda u psa po przejściach. Inna sprawa, że ja znałam przeszłość teg psa i nie wymagałam od niego niewiadomo czego (np. żeby sztuczek się uczył) tylko oswajałam. Szkoda że w polskich schroniskach nie ma ludzi szkolących psy i udomowiających je bo to na pewno było by lepsze niż zostawienie niedoświadczonemu człowiekowi psa. którego ten jesze bardziej psuje (np. krzykiem czy biciem). Nikt przecież nie wie dlaczego ten czy inny pies się nie "sprawdził" i jak go zmuszano do tego aby się "sprawdził" .
  5. :multi: Super tak trzymaj:multi:
  6. :lol: Wyrośnięte szczeniątko bardziej niż reszta.
  7. lizka mój onek żył tylko 7 lat bo na początku tryb sportowy (2-3 godzin biegania i zabaw) potem z mojej strony coraz mniej czasu na spacery a agresywny był i osiedle się u mnie w ciągu 2 lat rozrosło tak, że do najbiższego wybiegu mieliśmy 45 minut drogi na dojście i niestety coraz krótsze były te zabawy a mimo iż mieszkamy w domku z ogrodem to niestety zawał serca go powalił w 7 urodziny. A był to bardzo silny pies fizyucznie i psychicznie, serce miał silne bo jak kiedyś miał zapalenie ucha to dopiero po 3 dawce narkozy (normalna dawka na 40kg wagi x 3) wet mógł go obejrzeć a skubaniec po tej narkozie i tak się rwał na stole a później szedł jeszcze przez 25 minut do domu i dopiero usnął (spał chyba cały dzień). Weterynarze się dziwili jakie miał niesamowicie silne serce i co kilka lat później - zawał. Także zbadaj go póki jeszcze możesz.
  8. Marisia Może nie znamy się osobiście ale moja psinka też ma takie pochodzenie a swoim sąsiadom to wręcz kibicowałam aby po sunię do schroniska pomaszerowali. Tak więc dopisz jescze 2 szczęśliwe zakończenia do swej listy. Moja ma 8 latek a od 7 jest u mnie (na zdjęciu) a sąsiadów od ok.5 czy 6 latek. Obydwie bardzo ale to bardzo kochane przez całą rodzinkę :loveu: :loveu: Pozdrawiam
  9. :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: cudnie, cudnie trzymam kciuki za zaprzyjaźnienie się z resztą Waszych psiaków. Moje słonko - na ikonce też ze schronku też 8 lat temu było zabrane. :-)
  10. Hejka ja też kiedś miałam ON-ka i by ło mu bez różnicy czy suka czy pies jak warknął na niego albo źle spojrzał to nawet po paru miesiącach o tym pamiętał. I też miałam ciekawą historię: babka ze zwariowaną, wyrywającą jej prawie rękę, suką ON-ka krzyczy do mie z oddali w samym środku blokowiska prawie przy placu zabaw dla dzieci "Czy to suka czy pies." Ja do niej wrzeszczę "coją to obchodzi", a ona do mnie że "może się pobawią jak to pies" i teraz najlepsze : "bo ona mu nic nie zrobi jak to pies". Ja do niej "że jego nie interesje czy pies czy suka jak ma pogryźć to ją pogryzie" na to ona spuściła swoją sukę bez mojej zgody a mój rzucił się na nią będąc na smyczy. Babka przybiegła zdenerwowana i wrzeszczała na mnie jakiego głupiego mam psa i że powinnam ją uprzedzić. Niezłe co?
  11. Hura, Hura, Hura, Hura, Hura Kolejne szczęście wyrwane ze schroniska (jak po obrazkach wnioskuję) Dużo szczęścia dla psinki i cierpliwości dla nowego właścieciela. Powodzenia w socjalizacji psiaków oby się udało.
  12. Może CZARNE GWIAZDY tak ale przeważnie ludzie początkujący i tak są mądrzejsi bo przecież w książkach piszą jak należy pieska właściwie wychować a jak takiego nigdy na oczy nie widzieli do czego jest zdolny i jak krótki jest czas reakcji to większości się wydaje że nic takiego ich nie spotka. Właśnie na innym topiku namawiam z innymi ludźmi na pozór skrajnie nieodpowiedzialnego typka, który chce na bazarze kupić szczenię Amstafa po to aby broniło jego dobytek i osobę. Była też wersja że sznaucery olbrzymy mu się podobały bo inteligentne są ale on zupełnie nie pasuje do sznaucera (to zwykły nieodpowiedzialny małolat, któremu rodzice nie chcą kupić amstafa bo boją się co może się wydażyć) a pozatym jego wyprowadzanie psa na spacer to 5 minut na papierosa a przez resztę czasu piesek musi sobie sam radzić na podwórku. Włos się na głowie jeży niezła dyskusja: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24001[/url]
  13. Opisałam z grubsza zachowanie i agresję mojego psa ale tak naprawdę chciałam tutaj podkreślić, że owszem był agresywny ale przez to też bardzo niebezpieczny dla ludzi i musiałam mieć oczy dookoła głowy aby nic się nikomu i niczemu przez jakiś głupi przypadek się nie stało. Mój dom wygłąda jak twierdza bo mamy teraz ponad 2 metrowe masywne ogrodzenie i kojec i podmórówki na 1 metr w głąb ogrodzenia. Wszystko po to aby pies się gdzieś przypadkiem samopas na wędrówkę nie wybrał. Swoją drogą teraz to nawet zabawnie wygląda jak za takim ogrodzeniem 2 mini szczekają zajadle ale ludzie nieznajomi i tak nie chcą wchodzić na teren posesji bo myślą że za rogiem jakiś ludojad się czai i pierwsze o co pytają czy pies jest zamknięty (mimio i ż psiaki biegają obok a na furtce nie ma już tabliczki ostrzegawczej). Swoją wypowiedzią chciałam też dać do zrozumienia że żaden był z niego pożytek jeśli chodzi o obronę bo jak mnie w domu nie było to gdy kogoś rodzice wpuszczali na podwórko to musieli psa w kojcu zamknąć bo by rady sobie z nim nie dali. Oraz to, że znalazł się taki człowiek, który po prostu od tak sobie kopnął mi tego psa i mimo iż byłam z psem to piesek nic mu nie zrobił a gość na szczęście chciał mi tylko coś udowodnić i nic mi się złego ani psu nie stało (a byłam wtedy na szczerym polu i po horyzont żywej duszy nie było widać). Miałam wtedy dużo szczęścia bo różnie mogło być a dziś nie chodzę już w tamte tereny. Nie wiem jak z psiakami po PO II ale wydaje mi się że każdemu psu może kiedyś coś odbić a skoro się jest właścicielem psa mogącego stwarzać zagrożenie to przede wszystkim powinno się skupić uwagę na posłuszeństwie bo to się zawsze może przydać (a nawet uratować komuś życie), a w przypadku zwyczajnego psa mieszkającego z rodziną (zwłaszcza z dziećmi lub osobami starszymi) i nie wyprowadzanego przez jednego przewodnika (wyłącznie osobę która go szkoliła w zakresie posłuszeństwa) to wzbudzanie w nim instynktów agresywnych jest zupełnie nieodpowiedzialne. Taki właściciel powinien sobie jedną rzecz uzmysłowić, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłych wydarzeń. Co się stanie jak pies wychodzi z domu z osobą zastępczą a w czasie tego spaceru coś się przypadkiem zdarzy i pies rzuci się w obrone (np. tak jak u mnie przed petardą pod niego rzuconą) a zabraknie przewodnika bo np. z pieskiem wyszła ciocia lub małoletnie dziecko bądź babcia którą może i pies posłucha jak powie "do nogi", "równaj" ale na pewno nie posłucha jak wyskoczy na kogoś bo to są ułamki sekund a ta ciocia stanie wtedy jak zamurowana i ani słowa z siebie nie wydusi to co wtedy? Jak myślicie co się stanie : piesek kogoś zagryzie zanim ta osoba zastępcza się zorientuje co wokół niej się dzieje. Pozdrowionka Cieszę się że wyżej wymienione dylematy mam już na zawsze za sobą bo nie kupię już nigdy psa który ma powyżej 40 cm. - to moje założenie po śmierci Aresa (też mi się zachciało psa imieniem boga wojny nazywać - no to miałam swojego rodzaju "waleczne" serce i dążyłam przez 7 lat po wojennych ścieżkach). ;-)
  14. Barbi

    potrzebuje rady

    [quote name='WŁADCZYNI']Nie odniosłam się do linków, pytanie o to jak szkoliłaś jest z ciekawości bo mam psa o silnym charakterze, dominującym w stosunku do innych psów i kliker nie wygasza,kliker uczy więc przy tym mi się nie przyda. SIlny charakter przewodnika, przynajmniej ja rozumiem jako stanowczość, nie pozwalanie na wyłamanie się, ale jednocześnie egzekwowanie posłuszeństwa wobec innych-> również dzieci (może nie takie jak do dorosłych ale pies nie może "wychowywać" dziecka). Pies przeznaczony jest szkolony w tym kierunku, jeżeli w picie nie rozbudzasz agresji, ma ukochanego pana któremu jest oddany będzie cudnym rodzinnym psem (tylko dużo miejsca w łózku zajmuje).[/QUOTE] Dokłądnie tak niestety konsekwencja w działaniu, a co do dzieci to niemiałam ich w domu sami staruszkowie ale oni traktowali psa jak rodzinnego jednak mieliśmy żelazne zasady, których się trzymali bo widzieli co to za bydlak. Nie było żadnego karmienia przy stole, raz wypowiedziana komenda prosta ("na miejsce" i "chodź") była egzekwowana a jak nie chciaµł czegoś wykonać to ćwiczyliśmy razem wszyscy czyli najpierw ktoś mówił jak pies nieszedł to "Fee" bardzo stanowczo wypowiedziane i powtórka rozkazu, a jak nie to było moje "Fee" i powtórka "na miejsce". Teraz nie powiem Ci dokładnie jak nauczyłam go egzekwować moich rozkazów ale ja nie przyjmowałam od tego psa żadnej odmowy jak nie chciał się położyć to była powtórka ćwiczeń: "siad" i "waruj" po "siad" się zawsze Kładł i dostawał początkowo smakołyk tak do 2 roku życia ale oporna była bestia na wiedzę wystarczyło że wyjecha łam na 2 tygodnie na wakacje i musiałam wszystko powtarzać bo zaczynał odmawiać. Rozkazu "zostaw" - nierusz uczyłam przy zabawie patykami jak nie chciał zostawić to powtórka z ćwiczeń i smakołyk. Dziś można powiedzieć patrząc na rozpieszczanie teraźniejszych psiaków że tamtego tyranizowałam ale one nie znają co to agresja do psów i ludzi. Rozpieszczamy je wspólnie z całą rodziną i smakołyki przy stole też bywają. Tamtemu nie wolno było wchodzić do łóżka a tych zgonić nie można a razem też zajmują trochę dużo miejsca.
  15. Barbi

    potrzebuje rady

    WŁADCZNI chyba jednak nie przeczytałaś tych 2 linków uważnie ten pies nie był wychowany i szkolony na agresywnego on był agresywny sam w sobie tak albo miał w genach albo z racji przeżytego urazu był taki niewiem co było przyczyną jego agresji. Wiem jedno miałam nad nim całkowitą kontrolę gdyż umiałam go powstrzymać i robiłam wszystko co w mojej mocy aby nikomu nie zrobił krzywdy. Całe jego życie szkoliłam go jedynie w zakresie posłuszeństwa (stosując oczywiście nagrody). Posłuszny był ale jedynie dla przewodnika (czyli dla mnie)resztę rodziny słuchał wtedy kiedy chciał i w prostych komendach typu: "na miejsce" albo "chodź". Był to silny psychicznie osobnik rzekłabym, że w stadzie byłby 100%-owym osobnikiem alfa i zapewniam Cię że nie nadawałby się na klikierki bo potrzebował bardzo silnego charakteru przewodnika i żadną zabawą byś go do niczego nie przekonała bo to nie był pies do zabawy reagował jedynie na parę wyraźnie i stanowczo powiedzianych komend i ew. na mój strach i na nic innego. Nic innego do tego psa nie docierało. Był jaki był. Upierasz się przy swoim bo nigdy nie spotkałaś takiego psa. Ja spotkałam i wcale nie jestem zwolenniczką agresji bo widziałam i prawie przeżyłam ją na własnej rodznie (mam tu na myśli brata). A ludzie w mojej okolicy mieli szczęście że ten pies trafił do odpowiedzialnego człowieka a nie do jakiegoś idioty, który puszczałby go luzem w parku a potem tłumaczył że wychowany z dziećmi i nigdy nikogo nie pogryzł. Zapytaj przewodnika psów policyjnych (tych przeznaczonych do obrony) czy nadają się na psy rodzinne i czy ich dzieci wychodzą z pieskiem do parku. Zapewniam Cie że nie są pod ścisłym zarachowaniem i przewodnicy tych psów do domku nie zabierają a każdą chwilę spędzają na ćwiczeniu psa i tak było z moim był codziennie na łące czy innym odludziu ćwiczony w zakresie posłuszeństwa. A dziś jak widzę psa zbliżonego do rasy agresywnej, czy nawet większego (mniej zrównoważonego - widać to z daleka po zachowaniu się psa lub przy pierwszym spotkaniu), który za każdym razem wychodzi na spacer z kim innynm (dziecko 9-letnie, 16 latek z kumpami, mama , ciotka itd..) to autentycznie schodzę na drugą stronę ulicy bo wiem że jak temu psu coś odbije to nikt, absolutnie nikt z nich nie będzie umiał nad nim zapanować i zapobiec nieszczęściu, a ponieważ trochę przeżyam z ON-kiem i napatrzyłam się na różne żeczy a problem posiadania agresywnego psa mam już za sobą od 8 lat to wolę przejść na drugą stronę ulicy bo niewiem cobym zrobiła temu właścicielowi gdyby jego pies zagryzłby moją sznaucerkę mini.
  16. Barbi

    potrzebuje rady

    WŁADCZYNI jeśli spotkałaś się z taim przypadkiem to rzeczywiście cholercia może źle chłopakowi zasugerowałam ale czytając Twój post jestem w szoku. Ja spotkałam kilka takch psiaków - miezkają na moim osiedlu i ludzie są nimi zachwyceni. A co do innych ras typu bull to sorki ale nienamawiaj mnie na siłę abym się w nich zakochała bo miałam kiedyś ON-ka bardzo posłusznego (miałam nad nim całkowitą kontrolę) a zresztą nie będę się powtarzać poczytaj sobie moją wypowiedź w innym topiku : [url]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=1791251&postcount=37[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=1793159&postcount=40[/url] i zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności za wychowanie psa i niestety bardzo często spotykanej nieodpowiedzialności właścicieli. Mimo iż ON-ek słuchał wszystkiego i chodził jak szwajcarski zegarek to i tak pożytku z niego żadnego nie miałam tylko same problemy i żadnej przyjemności posiadania ani też poczucia bezpieczeństwa. Był z niego dobry stróż, pojętny uczeń był bardzo posłuszny i co z tego gdyby tylko przestałby słuchać lub warknął na kogoś z rodziny to niewachałabym się go uśpić bo stanowił zagrożenie dla ludzi. Vince ty też sobie te dwa linki przeczytaj może zrozumiesz dlaczego się tak produkuję A tak na margnesie WŁADCZYNI jakie masz doświadczenie w szkoleniu psów skoro akurat się tak bardzo uparłaś na zrobienie z moich sznaucerek posłusznych i karnych psów skoro ja wcale nie mam takiego zamiaru aby takimi były bo : 1 nie stanowią zagrożenia dla nikogo, 2 zatraciłyby swjoją niepowtarzalną radość życia zwłaszcza ta, którą ledwo co udało mi się oswoić (dokładnie tak bała się ludzi i innych zwierząt). Niestety ona nie jest materiałem na żadne szkolenie od takiego psa nie można wymagać że będzie posłuszny na siłę. Jeśli nagrody nie pomagają to nic tutaj nie da rady a przecież ona nic złego nie robi jak sobie kapcia czy ściereczkę na miejsce zaniesie. I tak uważam że dużo się nauczyła bo w większości sytuacji nie wykazuje lęków, chodzi na smyczy przyzwyczajona do ruchu ulicznego uwielbia czesanie i głaskanie. Jest radosna i szystkim okazuje swoją radość z życia. Czegóż można więcej chcieć od takiego psa, który wcześniej bał się wszystkiego co się rusza i szeleści?
  17. Barbi

    potrzebuje rady

    [quote name='Vince'] thx Barbie, doceniam ze sie tak produkujesz z tymi postami.. ale nie mam teraz humoru no 1:0 tak niewiele brakowało.. :/[/QUOTE] Nie rozumiem o co Ci chodziło ale mniejsza o to. Opis rasy skopiowałam ze strony głównej - dział rasy. Chciabym tylko abyś poprostu wybrał właściwie tak aby ani Tobe ani nikomu i niczemu w Twojej okolicy ani tym bardziej psu jakiego kupisz nie stała się krzywda.
  18. Z mojego Aresa nie był piesek rodzinny nikt oprócz mnie nie miał prawa z nim wyjść poza ogrodzenie czy wypuszzać z kojca gdy przyszli do nas goście ponieważ nikt nie miał by nad nim kontroli. Nie posłuchałby komend nikogo innego ponieważ oprócz wyszkolenia w sytuacjach zagrożenia życia innych jest b. ważna tonacja głosu przewodnika to na nią pies reaguje i na nic innego nie zareaguje poprawnie. Pies nie lubiał się ani głaskać ani przytulać choć mieszkał z nami w domu (do kojca był zamykany tylko gdy przychodzili goście czy robotnicy) i bardzo nas kochał. W domu był posłusznym dla domowników jak np. mama kazała mu iść na miejsce to poszedł ale nie dała by rady zapobiec zagryzieniu kogoś. Jednak gdy nie było sytuacji zagrożnia (ktoś sobie spokonie stał i rozmawiał sobie ze mną) to nikt nie zmusiłby psa do ataku na tę obobę żadną komendą. Jednak gdy coś mnie niepokoiło (tak jak pisałam wiedziałam że coś zaaz się wydaży) to pies reagował badzo impulsywnie bez żadnego ostrzeżenia. Nigdy nie pogonił ani nie warknął na dziecko nawet na dorastające i czasami irytujące mnie 16-latki, które chciały sprawdzić czy piesek jest agresywny i rzucały w niego kamieniami czy petardą hukową. Po petardzie prawie niewytrzymał (nie bał się wystrzałów ale ta upadła i wystrzeliła pod nim) i dobiegł do chłopaka ale stanął tylko przed nim i popatrzał się na niego (pewnie chłopaszek zlał się w portki se strachu) po czym wrócił na zawołanie. Był bardzo niebezpieczny a przy tym bardzo ładny (jasny z ciemną mordą), miał bardzo piękne ufne spojrzenie i wogóle dla osób postronnych nie wyglądał na psa niebezpiecznego stąd zapewne tylu ludzi chciało się przekonać czy rzeczywiście jest niebezpieczny czyten kaganiec to tylko dla żartów. Razem też wyglądaliśmy ciekawie bo ja raczej niska jestem a pies jak łeb postawił to czubkami uszu prawie mi do ramienia sięgał. Jednak ja miałam nad nim kontrolę natomiast jak widzę obecnie ludzi np. z psamu typu bull i za każdym razem kogo innego z tym psem (mama, tata i np 9 letnie dziecko lub 16 latek z kumplami) to niestety wiem że należy tego psa szerokim łukiem omijać bo nikt z tej rodziny nie ma nad nim całkowietej kontoli. Pozdrawiam i życzę złapnia opalenizny w dzisiejszym jakże pięknym dniu
  19. Barbi

    potrzebuje rady

    A tak mi się przypomniało Wiem że nie powinien w ręce Vinca trafić pies rasy agresywnej i walecznej ale słyszałam dużo pozytywnych wypowiedzi o bullterierach tych z taką specyficzną płaską czaszką i skośnym pyskiem. One ponoć nie są tak stricte waleczne i bardziej stabilne psychicznie niż inne typu bull. To naprawdę przyjacielskie psy i nie spotkałam jakichś agresywnych przypadków. Opis rasy: Ogólne informacje Rasa pochodząca z Anglii, początkowo wykorzystywana do walk na ringach (zarówno z psami jak i z innymi zwierzętami). Psy o mocnej budowie, muskularne, proporcjonalne, żywe o bystrym, inteligentnym i zdeterminowanym wyrazie. Charakretystyczny profil glowy nie pozwala pomylić Bullterriera z innymi terrierami typu Bull. Charakterystyka Bull terrier jest gladiatorem wśród psich ras, pełen ognia i odwagi. Wyjątkową cechą jest głowa w kształcie jaja. Niezależnie od wzrostu psy muszą wyglądać samczo, a suki suczo. Temperament Zrównaważony, dający się podporządkować. Choć niezbyt urodziwy, wyjątkowo przyjazny ludziom, może mieć problemy z zaakceptowaniem innych zwierząt w domu o ile nie jest do nich przyzwyczajany od szczenięcia lub umiejętnie socjalizowany w okresie późniejszym. Nie mają problemów z zaakceptowaniem dzieci - kochają ludzi i dużych i małych. Historia Rasa powstała w Anglii pod koniec XIX wieku z połączenia Bulldoga Angielskiego i Terriera. Ojcem białych bullterrierów nazywany jest James Hinks, który do mieszanki Bulldoga i Terriera wprowadził jeszcze krew Białego Terriera (dziś rasa wymarła). Po Białym Terrierze ówczesny Bullterrier odziedziczył białą maść, ponadto poprawiła się znacznie budowa anatomiczna dotychczasowych bullterrierów. Pierwszy opis mogący być prototypem wzorca powstał w 1872 roku. Uwzględniał już jajowaty kształt głowy, nieosiągnięty jeszcze wówczasw praktyce. Pochodzenie Anglia Użytkowanie Pocztątkowo do walk na ringach, w chwili obecnej nadają się zarówno do psich sportów jak i do polowań oraz do tropienia. Wbrew ogólnemu sądowi wyjątkowo nie powinny być szkolone do sportów obrończych - w przeszłości eliminowano z hodowli osobniki agresywne w stosunku do ludzi, starano się doprowadzić do sytuacji w której człowiek może spokojnie rozdzielić dwa walczące na ringu psy. Klasyfikacja Teriery Rozmiar Średni Wysokość Nie ma ani ograniczń wzrostu ani ograniczeń wagi. Bull terrier powinien robić wrażenie maksymalnej masy w stosunku do wzrostu w powiązaniu z jakością i płcią. Waga Nie ma ani ograniczń wzrostu ani ograniczeń wagi. Bull terrier powinien robić wrażenie maksymalnej masy w stosunku do wzrostu w powiązaniu z jakością i płcią. Grooming Niewiele Cwiczenia Średnia Aktywność Średnia Miejsce Miasto Zdrowie U białych bullterrierów może występować alergia skórna oraz głuchota. Z chorób dziedzicznych występują choroby nerek i w niewielkim procencie dysplazja. Długość życia 8 do 14 lat W miocie Średnio 4 - 6 szczeniąt. Dobry z dziećm Tak Dobry z psami Tak Dobry z innymi zwierzętami Tak
  20. Hejka włączę się w dyskusję. Miałam kiedyś ON-ka. Dziwny był to przypadek bo spodziewaliśmy się tak jak tu pisaliścia szarika, znałam jego matkę była przemilusią pieszczoszką która szczekała i spodziewałam się psa zrównoważonego i do 4 m-ca życia takim był. Zdarzyło się kiedyś jak miał ok 4 m-ce że pijany chłopak wysiadł z traktora i przyrżnął mu z nienacka kijem (ogromnym wielkim drągiem). Ja się tak wkurzyłam że obiłam mu gębę taką grubą smyczą (tzw. pejczem) sama mam 152 cm a miał z 180 bo dosięgnąć mu ręką do twarzy nie mogłam - stąd ten pejcz. Psiak dostał kijem i uciekł ale chyba mnie obserwował bo jak dorósł - nie pamiętam czy później był milusim szczeniakiem czy nie ale jak dorósł wcale nie był przytulanką. Był bardzo agresywny i całe moje jego szkolenie opierało się na bezwzględnym posłuszeństwie. Reagował bardzo agresywnie na każde zaczepki zwłazcza ludzi zbliżonych wyglądem do tego chłopaka (wysoki, ciemne włosy i na ciemno urany). Jak spotkaliśmy po ok 3 latach tago chłopaka to o mało go nie zeżarł (dobrze że był w kagańcu). Nie można było z nim wyjść między ludzi. Nie rzucał się co prawda bezpodstawnie ale był bardzo niespokojny i wszystko miał na baczności przy tym ja byłam kłębkiem nerwów bo ładny był skubanieci ludzie go stale chcieli pogłaskać (nie było takiej możliwości) a jak odmawiałam to zdarzyło mi się paru debili co chcieli sprawdzać jego agresję - mało kiedyś mandatu nie zapłaciam. Nigdy na nikoo bezpodstawnie nie warknął ale wiem czym się pies kieruje atakując otóż moja wersja jest taka gdy się czegoś obawiamy to wydziela się adrenalina u napastnika też ona się może wydzielać mój pies reagował tylko wówczas gdy moje nogi były jak z waty a serce aliło mi jak młot. (czyli dawka adrenaliny we krwi). Niestety zdarzył mi się również przypadek, że pies się pomylił i będąc w kojcu całodziennie drażniony przez robotnika (czarne włosy, sada skóra, wysoki facet i dach nam smarował smołą to był na czarno ubrany-w jego typie) rzucił się na osobę którą bardzo lubił (mojego brata nie mieszkającego z nami) przyszedł na czarno ubrany i podobny rysopis jak wyżej a pies miał 1 metr na decyzję bo brat przechodził prawie koło drzwi a ja go na podwórko wypuściłam i wyłącznie dzięki nieustannemu szkoleniu posłuszeństwa brat jeszcze żyje i tylko go drasnął po twarzy i przewrócił z ust mi wyleciało tyle komend że do dziś zastanawiam się jak to wszystko do psa dotarło i nic się nie stało. A zapomniałam dodać że pies oczywiście się na twarz rzucał nie na żadne ręce czy nogi i to bez rzadnych warknięć i ostrzerzeń (nauka w las nie poszła). Zdarzył mi się również przypadek i taki kiedy to jakiś emerytowany policjant mający do czynienia ze szkolonymi psami (głowy nie dam ale z jego zachowania i pewności siebie tak wynikało) chciał mi chyba dać dozrozumienia coś: podszedł do mnie pewnym krokiem, ja psa do nogi w tm momencie zawołałam jak widziaąm że do mnie ktoś idzie (pies był zawsze w kagańcu) myślałam że che się o coś zapytać czy jak , dookoła totalne odludzie a facet wyciąga rękę pies do niego skacze (kaganiec na mordzie ale nie chciałabym dostać tym żelastwem w nos to się bardzo niprzejmuję bo to przecież atak) a facet prawą ręką łapie psa za smycz lewą się zasłonił jak pozorant i kopnął psa prosto w brzuch tak mocno że pies mi się zwinął. Wszystko odbyło się bez żadnego rozbiegu i pies tylko doskocył mu do twarzy. Ja stanęłam osłupiała a gość do mnie że ten pies należy do niego trzyma podkulonego psa dalej za smycz ja mu tłuaczę że to jest mój pies po czym odpinam szybko smycz wydaję rozkaz "idź" - co znaczyło biegaj a facet się uśmiechnął i poszedł sobie w swoją stronę. Psu na szczęście się nic nie stało. Od tego momentu był jeszcze bardziej agresywny i doszło do tego że bardzo żadko go wyprowadzałam. Jeszcze później po jakimś czasie jakiś typ naszczuł na mnie staford shire teriera przypadek podobny szczera łąka i pies biegnący prosto na mnie to ja oczywiście ściągłam swojemu kaganiec i trudno myślę albo mnie pogryzie albo mi psa zeżre. Ale nie zeżarł wzięły się tylko za pyski mój puścił po rozkazie a ten nie to szarpnęłam swojego w wyniku czego staford jeszcze ucho mu nadgryzł i dolało to oliwy do ognia. Ares - bo tak miał na imię warczał jak już z daleka widział człowieka a jak psa to też go utrzymać było trudno. Ludzi u mnie na dzielnicy przybyło i [sów przybyło, tereny kiedyś łąki zaludniły się spacerowiczami i przestałam tak często wychodzić z psem. Nie biegał już po 2-3 godziny dziennie i po ok 1,5 roku po zdarzeniu ze stafordem zdechł na zawał serca. Miał 7 lat a ja prze te 7 lat zyskałam zszargane nerwy, skrajną podejrzliwość do ludzi i ogromną blokadę przed kontaktami z nieznanymi ludźmi. A po tych 7 latach nie zastanawiałam się czy posiadać jeszcze psa bo kocham psy ale wiedziałam jedno ma być małe i do kochania i zero agresji. Przypadkiem trafiłam na bardzo zabiedzoną, skrajnie zaniedbaną i niemal dziką mix-sznaucerkę mini. To też był ciężki przypadek gdyż psiak bałsię ludzkiej ręki, był gryziony przez psy w schronisku itd. musiałam ją uczyći oswajać ze wszystkim w zupełnie odmienny sposób jak postępowałam z Aresem o podniesionego i stanowczego tonu - tylko delikatny ciepły głos i smaołyki i po ok. miesiącu zrobiłam z niej psa nadającego się do życia w rodzinie. Dziś jestem właścicielką 2 miniatur Puni (8 lat) - ten mix i jej córcia Roxi (2 lata). Nie są rasowymi sznaucerami ale zachowania książkowe i z wyglądu raczej do wzorca podobne toteż pozwalam sobie o nich mówić że są sznaucerkami choć wielu z Was się z tym zapewne nie zgodzi. Jedno wiem napewno po moich doświadczeniach z Aresem i ziewczynkami to to że sznaucery są tą rasą, której szukałam przez całe swoje życie - psa przyjaciela (szukałam w ON-kach bo taki generalnie ich wzorzec) i jak ktoś to cytował kiedyś na forum: zrozumiałam sznaucery, poznałam ich język i na zawsze pozostanę im wierna. Dziś spotykam się ze znajomymi psiarzami na skweku, wyjeżdżamy z psiakami do znajomych i nie jesteśmu uwiązani do psa. Nareszcie poznaliśmy przyjemność posiadania psa a nie same obowiązki. Punia wyleczyła mnie z jakichkolwiek zachamowańw stosunku do spotykanych na ulicach nieznajomych ludzi. Diś słyszę : "Ojej jaki ładny piesek/ki, jaka to rasa" i zarówno ja jak i psiaki jesteśmy szczęśliwi słysząc takie słowa i nigdy nie odmawiamy gdy ktoś chce je pogłaskać. Czasem myślę, że to dzięki mojej Puni, jak na żadnym innym Częstochowskim osiedlu jest mnóstwo sznaucerków ale przynajmniej mamy się z kim bawić. Pozdrawiam i nie życzę nikomu takiego przypadku jakim był Ares mimo iż był posłuszny to i tak miałam z nim same problemy.
  21. Barbi

    potrzebuje rady

    [quote name='WŁADCZYNI']Barbi a amstaff/pit/rot to Twoim zdaniem z uropdzenia mordercy? Bo tak wynika z "referatu". Spotkałaś kiedykolwiek psa tej rasy normalnie wychowanego a nie przez drechy? Jeśli nie to współczuje, bo to są wspaniałe psy nastawione do ludzi przyjaźnie jeśli są dobrze wychowane, nie znosza przemocy etc [/QUOTE] Amstafa potulnego jak baranek nie spotkałam i nie żałuję. A zapewniam Cię że nawet labrador (mam na myśli niestabilnych psychicznenie rodziców i braku doboru hodowlanego) może stać się agresywny jak jest źle wychowany. W pełni trierdzę iż to WŁAŚCICIEL JEST ODPOWIEDZIALNY ZA CZYNY SWOJEGO PSA i jeśli psa żle wychowa lub trafi mu się agresywny pies to powinien wszystko zrobić aby nic nikomu ani niczemu się niestało. Miałam (jeszcze będąc właścicielką ON-ka) pewne zdarzenie ze Staford Shire Terierm (nie znam dokładnej pisowni) w roli głównej i jego nieodpowiedzialnym właścicielem i jedno wiem że naprawdę nie jest to rasa dla mnie, i dla nikogo kto chce mieć psa, który dziś merda ogonkiem do wszystkich, a jutro podczas rozdzielania 2 gryzących się psów (a właściwie już po całym zajściu) pogryzł by samego właściciela z wściekłości (zdarzenie jak najbardziej autentyczne). Być może był to nieodpowiedzialny właściciel i miał złe podejście do psa. Rottka ułożonego właściwie widziałam owszem. Jak najbardziej wierzę, że zdarzają się w rasie osobniki zrównoważone i prawidłowo prowadzone jdnakże niestety jest ich niewiele. Jedno wiem napewno Kupując psa zaliczającego się do raczej niebezpiecznych psów napewnotrzeba kupić psa rodowodowego i to z hodowli domowej nie kennelowej(z kojców).Szczeniak musi być właściwie socjalizowany (tzn. mieć dużo przyjaznego kontaktu z domownikami i hasać sobie po większości mieszkania - wtedy nabywa pewności siebie i zaufania do ludzi i innych psów) między 3 a 14 tygodniem życia. Dlaczego rodowodowy? - Do zdobycia uprawnień hodowlanych wszyscy jego przodkowie musieli być zrównowarzeni bo gdy pies warknie na sędziego lub innego psa - to jest zdeklasyfikowany (out z ringu), a wymaganiem obowązkowym jest posiadanie stopni użytkowości (PO I chyba). [quote name='WŁADCZYNI'] Zupełnie spełnione i grzeczniusie? I dlatego masz demolke w domu? Może warto psa nauczyć zostawać bez dozoru zamiast narażac psa na stres a siebie na sprzątanie. "UStalić swoją dominację" -jeśli już to pozcyję w stadzie, ale teoria dominacji została już obalona przez własnego twórcę, może lepiej patrzeć na psa jak na kompana/przyjaciela/członka rodziny niż bestię która zje nasze dziecko a wszystko co robi to robi tylko po to zeby nas zdominować? Nie przyjemniej? [/QUOTE] Odpowiadam uprzejmie że ta demolka w przypadku moich psiaków jest świetną zabawą - zaniesienie kapci na psie miejsce, pościąganie suszących się na kaloryferze ściereczek, jak się przydaży że znajdą papier toaletowy to na konfetti go. Są dwie to się świetnie bawią. W ich przypadku to niewiele tej demolki bo mają naprawdę dużo ruchu i są stale czymś zajęte. To jest bardzo żywiołowa rasa i nie usiedzi na miejscu jak np. za oknem dzieci sąsiada się ze swoim psem bawią, czy zadzwoni ktoś domofonem. To ich normalna reakcja na dzwonienie - cieszą się że ktoś idzie a że nie mogą rozładować energii (nie są agrsywne tylko witają gości merdaniem ogonów i lizaniem po rękach) bo nikogo nie widzą to się między sobą wygłupiają o kapcie się kłócą, o papier toaletowy. Jest to forma ich zabawy. Ponadto napisałąm że zabieramy je prawie wszędzie ze sobą aby nie musiały się nudzić zamknięte w domu. Mnie osobiście i mojej rodzinie to nie przeszkadza bo takie rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko (góra 2-3 razy do roku!). Ponadto jak krórąś przyłąpiemy na niesienu kapcia to sami się śmiejemy bo kradnie kapcia z taką gracją - idzie dumnie ogon i łeb wysoko w górze a nagle jak sę dzwi otworzą czy ktoś się odezwie to się potknie, nadeptując na tego kapcia i nosem w niego wpada (aż przyjemnie popatrzeć) po czym prubuje tego kapcia gdzieś prędko upchnąć żeby nikt nie obaczył albo sama na miejsce zmyka. [quote name='WŁADCZYNI'] "UStalić swoją dominację" -jeśli już to pozcyję w stadzie, ale teoria dominacji została już obalona przez własnego twórcę, może lepiej patrzeć na psa jak na kompana/przyjaciela/członka rodziny niż bestię która zje nasze dziecko a wszystko co robi to robi tylko po to zeby nas zdominować? Nie przyjemniej? [/QUOTE] Zgadzam się z Tobą co do tej części Twojej wypowiedzi i cały czas twierdzę że KAŻDY POWINIEN DOBRAĆ SOBIE PSA DO WŁASNYCH POTRZEB I UPODOBAŃ tak aby ani pies ani właściciel nie ciązyli sobie nawzajem a wręcz przeciwnie nie mogli bez siebie żyć. Jednakże znam wiele przypadków gdzie pies warknął na dziecko bo to wsadzało mu np palce do oczu i trafiał za to do schroniska itp. Niestety ludzie są bardzo często nieodpowiedzialni i uważam że kupując psa powinno się zastanowić czy ten pies oby napewno będzie taki jakbym chciał w przyszłoci. Dziś komuś podobać się mogą szpanerzy szczujący amstafami, psy agresywne itd a za 10 lat czy pozwoliy aby nasze dziecko bawiło się z takim niepewnym psem? Vince odpowiedz mi czy będziesz studiował w swojej miejscowości czy wyjedziesz na 5 lat a może i dłużeji (np. po studiach za granicę) i rodziców zostawisz z psem? Jeśli wariant drugi to czy nie warto aby to oni sami sobie wybrali psa z jakim chcą żyć. Moja mamcia zakochana jest np. w yorkach i jeślibym miała gdzieś wyjechać to nie wciskałabym jej wielkiego psiura tylko włąśnie taką maleńką kruszynkę oczywiście przedtem napewno wzyta na wystawie i rozmowa z hodowcami tej rasy a może i wizyta u hodowcy. Pozdrawiam wszystkich i nie spalcie się w tym pięknym słoneczku :-)
  22. OK -dzięki za info Pozdrawiam
  23. Barbi

    potrzebuje rady

    Witam. Pozdrawiam Cie i z dobroci serca błagam nie kupuj nigdy sznaucera olbrzyma ani średniaka ani też miniaturki. Sama posiadam sznaucery i z taego co czytam Ty nie masz na tyle czasu aby pies rasy sznaucer (obojętnie jakiej odmiany) nadawał się dla Ciebie. Napiszę krótko i polecam książkę dot sznaucerów - autorstwa B.Szczerbicka, I.Krassowska - to lektura podstawowa dla każdego kto myśli o sznaucerze. Po krótce sznaucer jest bardzo inteligentnym psem (poziom jego zabaw porównałabym do 3-latka: umie kłamać, oszukiwać i wywodzić w pole, jest bardzo obrażalski zwłąszczagdy kpi się z niego i naśmiewa). Niedoświadczony hodowca, nie powinien się brać za sznaucera (zwłaszcza olbrzyma). Sznaucery należą do grupy pinczerów czyli potocznie krewniakiem sznaucera jest doberman. Sznaucer jest równie ruchliwy jak on i inteligentny i potrafi być tak samo agresywny jeśli właściciel źle się nim opiekuje. Źle to znaczy: niepoświęca mu czasu i nie potrafi znaleźć ze sznaucerem wspólnego języka tak aby traktować go jak najlepszego kumpla (bardziej go kochać od swojej dziewczyny czy nawet dziecka). Jeszcze raz powtarzam to psy bardzo inteligentne i pełne godności osobistej (są jej świadome) Sznaucer jest w domu pełnoprawnym członkiem rodziny - to znaczy jest na pierwszym planie. Musi mieć zajęcie uwielbia być głaskany i zabawiany piłką. nie znosi nietolerancji (nawet chwilowej - nie można mu od tak sobie powiedzieć nielubię cię albo spadaj - chcąc się na nim odegrać, czy wypraszając go z łóżka - bo uda że nie rozumie). Sznaucerowi nie wydaje się komend wszelka nić porozumienia (a także stawiane mu wymagania) powinna opierać się na zasadach zabawy nie udowodnisz mu, że jesteś jego anem i ma Cię słuchać jeśli sznaucer się w Tobie nie zakocha (uważaj bo dosłownie tak jest). Sznaucer w przeciweństwie do innych ras stróżujących posiada oprócz niezmordowanej energii, inteligencji coś jeszcze są to UCZUCIA (takie jedyne, prawdziwe i bezgraniczne - take jakim obdaża maleńkie dziecko do matkę). Olbrzymów to także dotyczy. Nie nadaje się on dla ludzi zapatrzonych w siebie, nie liczących się ze zdaniem innych, gruboskurnych i oprychów. Z tego co przeczytaląm w tym wątku niestety dla Ciebie również. Sznaucer pełni rolę stróża i obrońcy tylko wtedy gdy: 1 jest zakochany w swojej rodzinie (wszystkich jej członkach) 2 trafi w odpowiednie ręce i jest prowadzony właściwie dla tej rasy. Sznaucer nie toleruje przemocy FIZYCZNEJ i PSYCHICZNEJ! Przemocą fizyczną przy tej rasie jest już siłowe zmuszenie psa do czegoś bez jego woli : SZARPNIĘCIE kolczatką przy nauce chodzenia przy nodze czy nauce komendy "waruj", przemoc psychiczna to już powiedzenie przy powrocie do domu do cieszącego się psa ODEJDŹ ODE MNIE nie lubię cie! Gdy trafi w nieodpowiednie ręce to : 1. staje się równie agresywny jak inne psy (np. doberman, rottwiler, amstaf) wobec ludzi, innych psów a nawet swojej rodziny. 2. jest bojaźliwy i wogóle nie pilnuje domu, nie szczeka na ludzi i nic go nie obchodzi, cały się trzęsie nawet jak wiatr zawieje i liść zaszumi. Wykopie sobie jamę w ogródku i z tamtąd nawet miską z jedzeniem go nie da się wyciągnąć wkrótce zdycha na zawał serca. 3. jeśli nie jest skrajnie spaczony psychicznie to ucieka w najrozmaitszy sposób z działki czy przy okazji spaceru, biega po całej okolicy zagryza kury, goni koty atakuje listonosza (a dodam że jest to rasa rzucająca się w oczy i osoby poszkodowane na pewno trafią do właściciela psa), kończy się to tym, że albo pies zstaje zaity przez auto, otruty/zastrzelony przez wkurzonych mieszkańców okolic, ktoś go złapie i nigdy go już nie zobaczysz bądź sznaucer sam potrafi sobie znaleźć dom odpowiedni dla siebie (tak czy inaczej nigdy go już nie zobaczysz lub będziesz widywał go niezmiernie rzadko) . Dodam również z doświadczenia (moje psiaczki są kochaniuśkie i zupełnie spełnoine i grzecznusie) mają b.dużo ruchu i pomysłów do zabaw jednak gdy nie zabierzemy ich ze sobą a zostawimy w domu na ok 2-4 godzin to niestety demolka domku wszystko co się da powyciągane naśrodeczek, papierki pocięte w konfetti - to nie złośliwość z ich strony to była dobra zabawa w drzwiach witają nas rozbawione na całego ze szczęśliwymi pyskami. Jest coś jeszcze coś jeszcze o[prócz świetnych zabaw w mieszkaniu(zwanych przez Ciebie dewastacją). Sznaucer pozostawiony na podwórku sam pilnuje domu owszem ale nie człu czas musi szczekać i organizuje sobie zabawy na podwórku, ogrodzie. Ich drugą ulubioną zabawą jest rozkopywanie wszystkiego czego jeszcze nie rozkopały, a jeśli nawet się ten bałagan posprząta i wyrówna to niestety sznaucer odświeża z dokładną precyzją swoje nork, jamy i miejsca do odpoczynku. Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru psa tak abyście nawzajem nie musieli się ze sobą męczyć przez ok 15 lat. PS. Rozważ wzięcie psiaka dorosłego już ze schroniska. W schroniskach są rasowe psy nie tylko po przejściach ale i takie nadające się dostróżowania. Ostatnio nawet w topiku o psich adopcjach widziałam bokserka. Tam jest tyle psów potrzebujących ja jedną ze swoich suczek mam właśnie z takiego miejsca. Co prawda dużo cierpliwości musiałam na początku wykazać bo była psem skrajnie bojaźliwym i dziś nie nadaje się do stróżowania ale psa ma się przede wszystkim do kochania bo żaden pies (nawet jeśli uda Ci się socjalizacja i wychowanie psa na odpowiedniego Tobie) nie będzie Ci służył przez kilkanaście lat tak samo (np. stróżując i obraniając przed napastnikiem) niestety psy także si starzeją a od staruszka nie można wymagać aby był taki jak za młodu. Więc powinieneś kupić sobie psa nie takiego jak Ci się podoba, nie takiego jak ma sąsiad ale takiego abyś mógł z nim przeżyć kilkanaście pięknych i niezapomianych lat. Ja miałam kiedyś ON-ka który zupełnie do mnie nie pasował i życie z nim było dla mnie udręką. Był posłuszny, słuchał komend itd ale to nie był pies dla mnie - tak stwierdziłam jak wzięłam i dosłownie oswoiłam sznaucerkę ze schroniska ON-ek nie był agresywny ale jednocześnie standardowe szkolenie (przynajmniej w jego przypadku) wytępiło coś co dla mnie jest plusem w innej rasie - spontaniczne okazywanie stanów emocjonalnych, wylizywanie buzi na dzień dobry zanim otworzę oczy, poranne szukanie kapci i struganie głupa jak psinkę pytam gdzie znowu są moje kapcie. Sznaucer jest zdecydowanie psem dla mnie ale czy dla Ciebie niewiem sam musisz się nad tym zastanowić czy potrafisz zmienić swój negatywny stosunek do świata, ludzi i nauczyć się słuchać co inni chcą Ci przekazać i rozumieć ile jest w tym realnej prawdy. Otworzyć się na ludzi i otaczający Cię świat. Proponuję Ci psa ze schroniska.Pojdź tam i porozmawiaj z opiekunem jak zachowuje się konkretny pies, zapytaj czy możesz pogłaskać i przy okazji dowiesz się czy nie masz alergii na jego sierść. Przecież nie musisz iść do schroniska i od razu zabrać z tamtąd psa. Możesz chodzić tam, obserwować w końcu wśród tylu psów znajdziesz co ś dla siebie. To jedyny sposób na znalezienie przyjaciela bo gdy kupisz szczeniaka a po 2 czy 6 miesiącach okaże się że to jednak nie to lub co gorsza po 5 czy 8 latach pies rzuci się na Twoje dziecko - jako nowego, młodszego od siebie członka rodziny i będzie chciał ustalić swoją dominację? Co wtedy - schronisko? Pozdrawiam i proszę nie podejmuj pochopnie decyzji - pies ma żyć z Tobą i Twoją rodziną przez ok 15 lat.
  24. Mam 2 psinki i wysłałam zgłoszenie w ubiegłym tygodniu i cisza. Nikt mi nic nie potwierdził i nic się nie dzieje, a za ofertę sklepiku dziękuję bardzo i obiecuję się zapoznać jak ceny podobne to żeczywiście nie ma się co rzucać jak z motyką na słońce na członkowstwo w K.H.A. i tak póki co hodowcą raczej nie będę nie będę to i reklama ze mnie i moich psinek raczej marna dla ACANY . Ale jedzonko chwalę sobie (a raczej moje 2 kochane mordki sobie chwalą) i pozostaję przy Acanie Premium. Za wszystkie odpowiedzi serdecznie diękuję i pozdrawiam
  25. Istonnie wątku nie czytałam bo moderator w dziwny sposób przerzucił mój list do Was drodzy dogomaniacy i po długich poszukiwaniach znalazłam'= Jak sterylizowana byłak kicia to istotnie wówczas kazano mi zapomnieć o środkach p. bólowych. Jeśli mówicie że teraz się je stosuje dla zwierzątek to przy okazji następnej wizyty u weta zapytam jakie ma propozycje i jeżeli rzeczywiście nie jest tak źle i że to tylko po narkozie pies jest oszołomiony to się prawie przekonałam. Jednakże wizyta u weta będzie decydująca. Korzystam z wiedzy dobrych specjalistów - jednakże chyba leczących według "starszych" zasad np: -zdjęcie kamienia nazębnego - narkoza, a w dgm przeczytałam że są preparat, którymi się ściąga chemiczne (nie mechanicznie ) kamień. -nigdy też nie widziałam żeby wet słuchał stetoskopem bicia serca psiego. co o tym sądzicie. Lecznica jest dość znana w moim mieście, działa przynajmniej od ok. 30lat weci tam mają uprawnienia do badania mięsa i wbijania pieczątek gł. powietowego lekarza weterynarii (przynajmniej tak mi się z tymi pieczątkami wydaje), wydawania psich paszportów. Jest to jedna z najlepszych lecznic w moim mieście - jednak o śr. p. blówych 10 lat wstecz nikt mi nic nie wspomniał, a skład wetów się nie zmienił więc i pewnie teraz nic nie będą chcieli przepisać. Oczywiście dowiem się po rozmowie. Wiem na pewno że chirurgtam jest b.dobry i nie jest "paprokiem" - mam do tej pani zaufanie, jednak powiedzcie proszę czy w przypadku olania podst. badań i braku wyjaśnień typu co należy podać i co zrobić nie powinnam rozejrzeć się za inną lecznicą? Zdaję sobie sprawę z tego że teraz nie jest źle (tzn sunia zdrowa i bez przychówku) ale wiem że może ten stan ulec zmianie i wówczasbędzie problem bo ona już 8 latek (kończy w grudniu) - czyli połóweczkę życia ma za sobą. Wszyskim bardzo serdecznie dzięuję za udzielenie odpowiedzi a zwierzątka od Was też pogłaszczę. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...