Jump to content
Dogomania

Barbi

Members
  • Posts

    161
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Barbi

  1. Jesuu pozornie tak mało a tak wiele dla naszej Wiktorki tylko dobre serce i chęć i wierny, oddany i kochany pies na pewno odwdzięczy się całym swym malutkim serduszkiem. Potrzebuje tylko trochę spokoju i miłości i paru zakrapiań oczek dziennie.:-( Ja prosiłam właśnie jeszcze ale jak głazy ta moja rodzina nie potrafi zrozumieć, że to tylko tymczasowo bo już pierwszą sunię tak przemyciłam i na stałe została:angryy:
  2. Dziewczyny jesteście kochane za to co dla Wiktorki robicie. Cudnie, że ze wzrokiem nie jest najgorzej. Tak finansowo wsparcie murowane tylko ten domek. Będziemy szukać
  3. Przykro mi. Strata ukochanego przyjaciela jest bolesna. Ja również miałam przypadek, gdzie staciłam małego psiaka, który był u mnie co prawda krótko ale zakochałam się w nim i tak bardzo chciałąm mieć podobnego pieska, że poszukiwałam szczeniaka w podobnym typie. I nic z tego nie wychodziło, bo to nie było to czego szukałam gdyż zawsze porównywałam z tamtą psinką (wygląd, zachowanie, nawet rozkład plamek na skórze itd), aż kiedyś zupełnie przypadkiem trafiłam na tak zabiedzonego w dodatku dzikiego psa, bojącego się nawet spojrzenia ludzkiego, uciekającego przed moim wzrokiem w najciemniejsze dziury (wykopane w ziemi jako nory do spania). Pies (właściwie suka) była gryziona i nieakceptowana przez inne psy znajdujące się na tym terenie. Nikt nigdy jej nie głaskał, a inne psy nie chciały dopuścić do miski z jedzeniem ani do budy wpuścić na noc. To było dla mnie takie zaskoczenie, że mimo iż nie takiego psa szukałąm i nie chciałam innego psiaka jak ten wymarzony (utracony - opisany wcześniej) to postanowiłam tego najbrzydszego psa (jakiego w życiu widziałam) zabrać z tamtego miejsca. Chciałam aby przynajmniej inne psy go nie gryzły i aby chociaż miskę z jedzeniem dostał i aby nie zdechł zimą śpiąc na śniegu. Chciałam go odkarmić, poduczyć czego bysię dało i znaleźć dobry domek. Praca z tym psem była trudna ale tak zajmująca, że zapomniałam o swoich poprzednich zachciankach (takich jak: wzrostu, rasa, koloru itd...). Psinkę trzeba było OSWOIĆ (jak dzikiego lisa conajmniej), przyzwyczaić do wszystkiego i nauczyć wszystkiego, a przedewszystkim zaufania do ludzi. Początki były trudne.\ i mimo, iż był to prawie dorosły już pies (miała prawie rok) to UDAŁO SIĘ i dziś nie żałuję tej decyzji. Oczywiście zostałą na stałe. Okazało się iż jest to najcudowniejsza psina jaką można sobie wymażyć, wierna, wpatrzona we mnie i członków mojej rodziny. W dodatku okazała się być również pięknym psem, budzącymogólny zachwyt na spacerach, uwielbielbiającym ludzi i jawnie wyrażającym swe emocje i swoje oddanie nam - a zrobiłaby dla nas wszystko bo tak naprawdę podczas uczenia jej i przyzwyczajania np do jazdy autobusem, czy głaskania przez nieznajomych zauważyłam, że uczy się właśnie dla mnie. Jest cudna i tak naprawdę to ona nauczyła mnie miłości do psów. Sunia jest już z nami od 7 lat (na zdjęciu po prawej stronie). Dziś wiem, że po jej stracie na pewno nie wachałabym się wziąć psa wymagającego pomocy, taką najbardziej zmaltretowaną przez los bidulkę, aby psina choć od jednego człowieka zaznała bezieczeństwa, spokoju i młości. I wiem, że napewno zajrzę w wątek psy w potrzebie. Tobie również, pomimo tak wielkiej straty polecam taki właśnie "lek", oczywiście nie od razu nie dziś, nie jutro (choć może właśnie od razu najlepiej?). Przygarnij po prostu psa lub po prostu rozejrzyj się dookoła czy nie należy się jakimś psem, wymagającym pomocy zaopiekować. Może wolontariat w pobliskim schronisku, a może zajrzyj na psy w potrzebie i zaopiekuj się (nawet tymczasowo np. na czas leczenia) jakąś psiną. Owszem po utracie przyjaciela z pewnością rozpacz, ale nie pozostawaj w tym stanie zbyt długo bo tyle psich nieszczęść czeka na drugą szansę. Pozdrawiam
  4. Co tutaj taka cisza czy nikt już o Witkorii nie pamięta?? Do góry słonko
  5. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pani Hania terapii może jakimś cudem dopilnuje. :placz: .
  6. Podnoszę w nadziei na szybki domek dla suczki, jest wysterylizowana i młoda, a jestem przekonana, że niby powód "że sra" był wyssany z palca tak samo jak zamiłowane tego gnojka do zwierząt. Pewnie nawet psa na spacery nie zabierał tylko trzymał po 10 godz w domu to piesa nie wytrzymywała, albo dostawała jekieś świństwa do jedzenia i kłopoty żałądkowe miała - one w końcu nie tylko u rasowych psów występują . Do góry po nowy kochający domek z ogródkiem i miejscem przy łóżeczku pana/panci
  7. :thumbs: :thumbs: Trochę późno ale trzymałam calutki dzionek tylko w pracy miałam urwanie głowy i nie mogłam na dgm wejść nijak Ciekawe jak tam nasze dziewczyny podróż przeżyły i jak Wiktorka. Czekamy na info
  8. Oczywicie, że będę o Wiktorii mówić - wkońcu ma zwycięskie imię i na pewno jej się uda znaleźć dobrych ludzi.
  9. Czytam i ryczę. Człowiek, który niezasługuje na psią miłość oby pogryzł go dotkliwie jakiś duży pies w du..ko, albo najlepiej całe stado dużych i b.agresywnych psów. Takich ludzi powinno się z imienia i nazwiska wymieniać w lokalnej prasie.I oczywiście czyn opisać jakiego się dopuścili.
  10. Dokładnie nie ma co rozmnażać bo komuś się podoba sunia - to naprawdę bez sensu bo ten ktoś liczy na taniego pieska, który będzie podobny (tak samo malutki jak Twój), a przecież szczeniaki kundelków wcale nie upodabniają się do rodziców bo mix genowy w jaki są wyposażone może sprawić czasem niespodziankę zarówno wzrostową jak i psychiczną. Coś o bezmyślnych typach : [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28806[/url] Pozdrowionka a w galerii już byłam ale coś nie dużo się tam dzieje. Zakłądam, że wyłącznie ze względu na wakacje;)
  11. Wiktorko do góry. Witam wszystkich mam niezbyt dobre wieści. Rozmawiałam wczoraj z rodziną i nie zgodziła się ani mama ani reszta domowników (brat i bratowa). Ale głównie to mama zostaje z psami gdy my pracujemy. I niestety klnęła bardzo na ludzi, którzy Wiktorkę tak urządzili ale zgodzić na 3 psa się nie chce nawet na tymczasowy okres :placz: . Tak więc przepraszam Wiktorkę (zwłaszcza ją) i Was drodzy, że nadzieję dałam i nic z tego nie wyszło. Mnie samej niezmiernie przykro i wstyd, że nic nie wskurałam, aż mi głupio. Jestem z Wami a przede wszystkim nie jest mi obojętny los Wiktorii ale nic nie mogę zrobić, prócz drobnego wsprcia finansowego. Na pewno będzie piękna, jakże pragnę zobaczyć jej zjdjęcie w nowym domku, radosną i wpatrzoną w nowego pana. :placz: Jest mi bardzo przykro tym bardziej, że w domku 2 rozpieszczane przez wszystkich rozbrykane dziewczyny a tu biedactwo wymaga opieki i nic a dałabym radę z oswojeniem Wiktorki, bo już jednego psiaka (tą po prawej na avatarku) oswoiłam i jest największą przylepą na świecie :placz: .
  12. Ach rzeczywiście teraz dopiero wróciłam na tą okrutną 1 stronę i rzeczywiście kwarantanna dawno już minęła :oops:. Ten czas tak szybko leci, a mnie wydawało się że przeczytałam ten wątek w ubiegłym tygodniu. Stąd myślałam, że jeszcze jest na kwarantannie. Ale na wstronie adopcyjknej jej nie ma. Pozdrowionka i HOP DO GÓRY
  13. To dobrze ale na stonie www łódzkiego schroniska jej nie ma w wątku do adopcji a aby się pytać o psiaka to chyba jakiś nr ewidencyjny jest potrzebny bo to duże schronisko. Tak właśnie to b. ważne tym bardziej, że wizyta już umówiona i szkodaby było gdyby przepadła z powodu przekazania psa i jakichś niedomówień. Jeśli ktoś ze schronu (obecni tu wolontariusze) mógłby podać choć numer boksu to zadzwonię i popytam co da się zrobić i sama wypytam o wszelkie nurtujące mnie jeszcze rzeczy. Czekamy na info od wolontariuszek co z Wiktorką
  14. Wpłaciłam dziś 50,- na konto pani Hani. Z tymczasem zobaczymy (nic nie obiecuję) ale trzymajcie kciuki. NAJWAŻNIEJSZA JEST TERAZ WIZYTA U DR. GARNCARZA. Ponadto jeśli by się dało przekonać moją mamę to zupełnie nie mam pojęcia jak dowieźć do mnie tę sunię (pociągiem to chyba niebardzo) i jak potem dowozić ją do dr, Garncarza bo przecież jedna wizyta nie wchodzi w grę, a ja w Częstochowie mieszkam nie w Warszawie. Muszę też jeśli to możliwe mieć pewność, że te zaczerwienienia na skórze i te zapalenie oczu nie poroznosi mi się na moje psiaki. Więc zanim wprowadzę do domu to muszę troszkę podleczyć. Około 14.VIII bądź 21.VIII będę miała 14 dniowy urlop w pracy i jeśli sunia ma dojechać to ew. wtedy bo wtedy będę miała czas się nią zająć i mieszkanie znajomych pod opieką więc tam sobie możemy zamieszkać i się podleczyć i zapoznać. Dopiero później integracja z moimi psinkami. Chyba, że oczywiście znajdzie się ktoś kto mógłby psinkę do domciu bez problemu wdrożyć. Pozatym jeśli jest w schronisku to chyba nie wydadzą jej dopóki kwarantanny nie przejdzie. Zresztą spróbuję porozmawiać z mamą, a potem z panią Hanią. Jednakże jeśli się uda to czy mogłabym liczyć na waszą pomoc w dojazdach??. Ja nie dysponuję samochodem a i ze znajomymi zmotoryzowanymi u mnie krucho. Póki co najważniejsze jest umówiona już na środę wizyta u dr. Garncarz Wiktorka prosi o wpłaty na leczenie oczek. --------------------------------------------------------------------------- Napisał(a) Moriaaa : A to numer konta Pani Hani: 79 1090 1304 0000 0000 3003 6369 Hanna Kudlińska-Cyl, 93-161 Łódź, ul. Naruszewicza 15 m. 179. --------------------------------------------------------------------------- Malawaszko zdaję sobie sprawę że to prawie niemożliwe wdrożyć słabą psychicznie i fizycznie sunie między moje łobuzy. Ale nikt nie chce Wikusi przygarną, a jak tam takie warunki to też zbyt długo tam nie pociągnie pies z problemami emocjonalnymi. Taka psina potrzebuje spokoju i ciepłego głosu a nie jazgotu innych psów i skakania po głowie. Tak jak już wyżej pisałam muszę tylko wiedzieć jakiej wielkości jest Wiktoria jeśli jest mniejsza od moich psów to zaakceptują ją bez problemu. Musi mieć poniżej 40 cm. Głupi warunek wiem ale kota one nie męczą, a nie chciałabym aby trafiła z deszczu pod rynnę. Ale mimo wszystko najpierw rozmowa z mamcią bo to ona po moim urlopie zostanie z psinkami w domciu. Uważam, że będzie z niej piękny i wesoły pies tylko wiarę w siebie musi odzyskać
  15. Ja niestety do poniedziałku jeszcze muszę czekać bo mój bank nie obsługuje operacji w weekend ale napewno coś podeślę w poniedziałek to do wtorku może dojdzie. Obytylko choć troszkę widziała i nie wpadałą na wszystko to będzie wspaniale. Hop Wiktorko. Dlaczego tak długo nikt nie zdaje relacji z obserwacji psychiki Wiktorii. Jak Wiktoria się z innymi psami czuje czy boi się ich panicznie (z racji tego że nie widzi) czy też obojętnie leży w budzie? Jak inne psy na nią reagują? Czy Wiktorka mierzy do 40 cm czy więcej - pytam bo chciałam zapytać mamę czy mogłybyśmy ją zabrać ale mamy już 2 sunie (40 cm) tworzące jakby małe stado (domowy gang brodatych). Starsza to dominatorka, mimo braku zębów zdominowałą młodszą (2,5 roku) i ta się jej słucha. Jednak młodsza to istny żywioł (coś jak Luma Malawaszki) i potrafi sterroryzowć niejednego psa (oprócz starszej suni oczywiście). Jeśli Wiktoria nie nadąży za nimi i nie będzie w stanie ustalić swojej pozycji wśród nich, nie będzie razem z nimi na wszystko wrzeszczeć co się rusza - to niestety mogłyby ją zastraszać i traktować jak intruza (to już przerabialiśmy z psami zostawianymi przez rodzinę na czas urlopu jak pies nadążał za ich tokiem myślenia to był OK, jak nie to nawet do domu mu nie dały wejść i stale go atakowały przeskakując nad nim czy zapędzając w kozi róg) a wówczas to napewno nie byłby wymarzony domek dla Wiktorki. Pamiętam jak starszą przzwyczajałam do ludzkiej ręki - wówczas musiałam jej poświęcać każdą wolną chwilę (praktycznie 24h) i w domu musiał być maksymalny spokój (nawet drzwiami nie wolno było trzasnąć) bo psiak zaraz się płoszył i tracił zaufanie do ludzi i trzeba było obok siedzieć i przekonać aby podszedł się przytulić. Dawno temu to było ale w tej chwili takiego spokoju u mnie w domku nie da się osiągnąć przy 2 terrorystek brodatych. Bo jeśli jedną głaszczę to druga zjawia się natychmiast i stara się tą pierwsząwypchnąć jak najdalej byleby samemu być głąskaną. Malawaszko wyślij mi proszę opis początków Bolusia w Twoim domku czy Luna go zaakceptowała bez problemów czy mu na głowę wlazła. Widzę na Twoich fotkach, że Luna w stosunku do dzieci jest cierpliwa moja niestety taka nie jest i potrafi czasem dziecko w nosek lub policzek uszczypnąć. Chciałabym porozmawiać o Wiktori z mamą ale muszę mieć pewność że jak już ewentualnie Wiktorka trafiła by do nas to nic złego by się jej nie stało. Moje nie znoszą większych od siebie czarnych sznaucerów (średniaków i olbrzymów) jeśli by Wiktorka była mniejsza od nich to nic by jej nie zrobiły bo kota w domu tolerują i choć razem z nim nie śpią to nie skaczą na niego tylko nosem parę razy trącą. Ech gdybynie te oczka to ani chwili bym się nie zastanawiała ale jeśli by Wiktorka wpadała na wszystko w domku i ogródku i jeszcze 2 brodate głupole by po niej skakały to byłby dla niej horror a nie żaden domek. Prosimy o więcej szczegółów z życia Wiktorki.
  16. Czarne Gwizdy jakiś czarny humor dzisiaj wprowadził na dogo. Co za idioci (myślę o kupujących) aby się dać nabrać na takiego pseudohodowcę skubanego:mad: :mad: :mad: . Szczeniąt tylko szkoda bo część z nich (dla mnie to pewne na 100%) po takiej reklamie zasili schroniska, ulice i lasy:shake: :placz: Jakby kurde nie mogli skubańce powiedzieć kupującemu, że poprostu kundelek do oddania i już. Przynajmniej psiak nie wyleciałby potem z powodu że wyrósł taki czy inny, mniej podobny do sznaucera
  17. Wiktorko HOP DO GÓRY. Jesteśmy z Tobą. :Dog_run:
  18. Hop do góry. Oby tylko dało się cośik z tymi oczkami zrobić aby cHoć troszkę widziała miała by większe szanse na adopcję. Napewno możecie na mnie liczyć jak będzie wpływ finansowy tj po koniec m-ca
  19. OK thanks. W takim razie podwójna chrona będzie. ;)
  20. [quote name='SuperGosia']Podłamana przedwczesnym odejściem młodej jamnikowatej suni (TM, nie wybudziła się z narkozy po-sterylizacyjnej), pozwolę sobie powtórzyć słowa mojej wetki; njlepszym okresem na sterylizację są wiosna i jesień. Radzę się wstrzymać na czas upałów.[/QUOTE] A tak tak w taką pogodę to oczywiście, że sterylka odpada, odpoada także jeśli psiak na coś choruje lub zostanie pogryziony, bądź jest dopiero co po szczepieniach, ale mała nie ma chyba jeszcze 6 m-cy i jak się lato skończy to akurat jesień nastanie. Pozdrowionka
  21. Prosimy o więcej informacji. Dlaczego tutaj taka przerażająca cisza?? Jak się sunia czuje i co z oczkami. Czy wiadomo już coś?? Niepokoimy się
  22. Co do szamponów i odżywek to nie mogę nic zaproponować. Napewno na dgm są ludzie bardziej doświadczeni są niż ja w ej kwestii Jednakże zainteresowała mnie dyskusja o środkach odstraszających kleszcze. Ja używam takiej obroży firmy baephar z emblematem beagla na pudełku i przyznam że skuteczna jest chroni do 3 miesięcy (sprawdzne) przed kleszczami i jak jakiś wejdzie w skórę to ususzony jest. Sprawdziam ją nawet na kotce, która stale szwęda się po jakichś łąkach i kleszcze suche niezmiernie rzadko przynosi (jeszcze żywe wcale). Zapach obroże mają może nie najlepszy (w porównaniunp do frontline) ale cena (ok 7 zł/szt) co w porównaniu do innych (działających tak naprawdę przez 3 tygodnie, a o cenie frontlie już nie wspomnę) jest dość tanie bo zakup raz na 2,5-3 m-ce. Jednakże moje psy nie są na nic uczulone i pilnie obserwowałam czy się nie drapią przy tych obrożach. Osobiście polecam tą obrożę choć futro pod nimi trochę się wyciera. Jedna z moich suczek jest taka, że nawet jak biega po betonowym chodniku i w trawy ani w krzewy nie wchodzi to kleszcze czepiają się. Nawet już w parę razy w marcu jak zimno jest jeszcze było i do głowy mi by nie przyszło że kleszcz w takich warunkach może sobie chcieć coś upolować, jak poszłąm pierwszy raz do weta aby mi pokazał jak to ubići wyciągnąć to babka się dziwiła nawet, że ziam a ja z kleszczem przychodzę. Frontline używałąm kiedyś przez 1 sezon ale koszty były za duże bo w domciu 3 zwierzątka (2 sunie i kotka) to k 100 miesięcznie to już na frontline dla mnie za drogo. Innych kropelkowców nie próbowałam stosować bo ta obroża okazała się OK (tzn. wiedziałam że skuteczna wcześniej bo ON-ka miałam i jemu ją kupowałam wcześniej .Jednakże niepokoi mnie fakt dlaczego wszyscy szukają kropelek? Czy pozostałe formy zapobiegawcze są szkodliwe i ja nic o tym jeszcze nie wiem a zwierzaki tym częstuję? Obróż tych w/w używam od ok 5-ciu lat i psy nie reagują uczuleniem ani temperaturą (kotka zresztą też nie). Powiedzcie czemu wszyscy za kropelkowymi są? Pozdrowionka i sorki za zbyt duże rozpisanie się
×
×
  • Create New...