Wczoraj przekazałam we Wrocławiu naszej Kochaej Figuni małego Cziko.
Figunia przyjęła malucha na moją prośbę za co jestem Jej bardzo wdzięczna.
Cziko jest mały, młodziutki i kompletnie przestał sobie radzić w schronisku. Cały czas rozpaczał, płakał, inne psy zaczęły go gryźć.
Został przeniesiony ale to go pogrążyło bo z braku towarzystwa płakał non stop.
Mamy czas do listopada. Muszę do tego czasu znaleźć mu dom.
Figuniu nie wiem jak Ci dziękować:):) i obiecuję, że to ostatnie podziękowania bo obiecałam, że nie będę :)