-
Posts
31408 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by ewu
-
On gryzie jak mu się zabiera jego własność albo bierze na ręce jeśli nie chce. Ni lubi też kąpieli i czesania. Sam nie gryzie , musi być powód.
-
Dziękuję za wątek dla biedaka. Ja już nie wiem ile on ma lat bo najpierw mi podano 4-5 a teraz 6-7. Myślę ,że ma około 5-6. Kontakt na mnie.
-
Dziękuję Elu. Poproszę o lepsze zdjęcia. Strasznie mnie boli ,że przez ten wypadek Maksio stracił dom.
-
Dziękuję za dobre słowa. Tysiu bardzo potrzebujemy wsparcia w ogłoszeniach.
-
Dzisiaj w nocy była operacja suni o imieniu Sonka. Madzia zabrała ją ze schroniska do klniki bo miała wszystkie objawy parwowirozy, było bardzo źle. Okazało się ,że to nie parwo ale niedrożność jelit i trzeba ją operować. Umierałyśmy o nią, sunia na szczęście żyje. Na razie jest w klinice całdobowej.
-
Dziękuje Wam z całego serca. Tęsknię za Nim strasznie:(
-
Dziękuję i bardzo proszę.
-
Bezsilność, niemoc i konieczność tak potwornych wyborów, takich strasznych decyzji są przerażające.
-
Diękuję Wam. Muszę przez to przejść.
-
Wiem Elu i dziękuję.
-
Dziękuję, że chcecie pomóc tem biedakowi , który przez wypadek nie pojechał do domu.
-
Ze szpitala musiałam wyjść na cito ponieważ w czasie konsultacji ortopedycznej w innym szpitalu lekarz wypisał mi zlecenie na gorset. Wróciłam po konultacji do szpitala gdzie byłam leczona i w ciągu paru minut przyszedł Ordynator i zakomunikował ,że zlecenie na gorset jest równoznaczne z wypisem i niestety muszę opuścić oddział. Zlecenie ortopeda wystawł bez porozumienia ze sziptalem , w którym byłam leczona i wprowadził je do systemu NFZ. Procedury są takie ,że pacjent przestaje być pacjentem szpitala. W sumie cieszyłam się ,że wcześniej wyszłam. Wróciłam do domu, wróciłam i rzeczywistość postawiła mnie w strasznej sytuacji. Nie ma już mojego chłopczyka, nie tak miało być...:(
-
Kochane nie wiem jak Wam dziękować za tyle dobra, za tyle serdecznego wsparcia. Nie mogłam się doczekać żeby Wam podziękować, w szpitalu internet miał za słaby sygnał. Niestety kiedy wróciłam musiałam podjąć najstraszniejszą decyzję mojego życia. Choroba Pączka wygrała , nie mogłam pozwolić na to żeby zaczął cierpieć. Musiałam się zmierzyć z tą potworną decyzją z miłości do Niego. Tęsknię , płaczę, nic już nie będzie takie jak było kiedy mój cudny chłopczyk był z nami. Wierzę,że czeka na mnie na tęczowych łąkach.
-
Kochana , dobra dziewczynka.
-
Telma złamała serca nas wszystkich.
-
To ona, maleńka Tosia trafiła pod skrzydła Pani Ireny. Pod troskliwą opieką odzyskała zdrowie i przede wszystkim radość życia. Na tym zdjęciu jeszcze przerażona, smutna, dopiero po przyjeździe. Dzięki Pani Irenie i Jej Rodzinie Tosia jest szczęśliwym, zdrowym psim dzieciakiem:) Tosia ma już zaklepany , znany nam cudowny dom w Warszawie. Jej przyszła Rodzina już ją poznała a we czwartek przyjeżdżają po naszą królewnę. Pani Ireno dziękuję za pomoc, wspaniałą opiekę na kolejną biedą ze schronu.
-
Telma na karku ma sporą bliznę , musiała tam mieć paskudną ranę.
-
Telma już u anecik. To cudowna sunia. Tak się cieszę,że jest bezpieczna.