Jump to content
Dogomania

romenka

Members
  • Posts

    7367
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by romenka

  1. [quote name='beka']Romenko a co z onką o której mi mówiłas?[/QUOTE] Oneczka nie widziałam ale dzisiaj podjadę w środek sadu tam gdzie ona właśnie poszedł...Może on gdzieś tam leży?! :(
  2. Teraz czasu już się nie cofnie...wiem tyle że nie był sam, nie cierpi i nie będzie więcej już czuł tego co czuł przez te pięć lat! Ja miałam za dużo wtedy myśli. Przeraziłam się stanem pieska tym psychicznym! Jeszcze przed tym wszystkim bałam się tego co będzie po wizycie! Kto go weźmie, kto się nim zajmie potem! Mieszkańcy mieli w dupie los psiaka a ja wiedziałam że u mnie nie zostanie. Megii1 zapsiona nie mogła pomóc! Słowa weterynarza jakby mnie uspokoiły bo jeśli to faktycznie nowotwór to lepiej tak niż zostawić go w mrozy znów na łaskę tych ludzi żeby sam odszedł w bólu, zimnie bez szans że ktoś mu pomoże! Jakby kiedyś ktoś oddał mu kawałek serca jestem pewna że piesek byłby najwierniejszym przyjacielem! Stan pieska jak patrzyłam na niego wskazywał na rezygnacje ze wszystkiego. To że nie protestował kiedy weterynarz zakładał mu linke świadczyło że nie ma sił i ma już dość bo dziki pies tak nie robi tylko ucieka jak najdalej a jak nie ma sił to próbuje chociaż gryźć. Jego już wszystko bolało i rany zewnętrzne i te wewnętrzne! On jak się patrzył na mnie to po chwili odwracał wzrok tylko przy jakichś moich ruchach znów się patrzył na mnie zgarbiony ,umęczony.... Myślałam że serce mi pęknie bo takiego cierpienia nie widziałam jeszcze u psa! Teraz ma spokój i nie musi jeść ochłapów ,liczyć na tych "cudownych" wszystkich sąsiadów bo takie było jego życie bo nawet ci "cudowni" ludzie mu przez pięć lat budy choćby prowizorycznej nie zrobili by mógł schronić się przed deszczem!A oni dumni z siebie że dzięki ich ochłapom piesek przez pięć lat przeżył ale rany w brzuchu, to że pies nie szczeka jak zwykle, nie biega za samochodami nie zauważyli! Tacy byli wspaniali i teraz przypinają sobie medale że dzięki nim właśnie on był pięć lat!Szlak by ich trafił!
  3. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  4. [quote name='ewa36']Kochani przepraszam że przerywam - czy coś wiadomo o losach zagubionego ONka/ONki - kolegi pekinka ?[/QUOTE] Niestety Oneczka nie widziałam ale pekinka znalazłam tym razem z Haskim.... Jutro pojadę w jedno miejsce bo boję się że on właśnie tam jest-OBY NIE!
  5. [quote name='Cantadorra']Romenko, czy wet powiedział, skąd ta dziura w jego brzuchu? Czy on się nadział na jakiś pręt?[/QUOTE] Weterynarz powiedział że nie mógł to zrobić człowiek tylko tak jak piszesz na coś musiał się nadziać zresztą według mnie również tak musiało być. On nie dał się dotknąć ludziom...Podchodził ale nie na tyle żeby go móc pogłaskać. Wy nie widzieliście tej dziury ja ją widziałam i widziałam co On ma w środku! Tragedia! Nie wiem jak długo był z tą wielką raną ale mam nadzieje że nie męczył się długo :( To było poszarpane a potem ta dziura przez którą widać wnętrzności! On chyba faktycznie umierał ale obawiam się że niepotrzebnie zaufałam wetowi :( Myślę że to może dla uspokojenia mnie powiedział o tym nowotworze? Może za szybko się poddałam!? Zbyt dużo myśli miałam wtedy! Chciałam ratować ale nie miałam nawet szans! W sumie weterynarz powiedział że może Go pozszywać ale według niego nie ma to sensu bo przekonany jest o nowotworze! Widział zęby i powiedział że stary jest i ma parodontozę...Wszystko to nie daje mi spokoju :(
  6. Aniu to prawda....Ja już wczoraj spać nie mogłam bo miałam Go na myśli ale nie spodziewałam się że tak się to skończy. Obiecałam sobie po mojej Diance że nie uśpię żadnego psa już bo za bardzo to przeżyłam a zobacz w sumie zostałam do tego zmuszona! Mogłam powiedzieć nie ale co by to dało? Pewnie naraziłabym pieska na kolejne cierpienia. Nie wiem czy On kiedykolwiek zaufałby człowiekowi?! Mnie uspokaja fakt że zaufał mi w momencie kiedy jeszcze nie był aż tak otępiały i to mi daje nadzieję że on chciał mieć Święty Spokój! Odchodził od nas na ludzkich rękach ale tych co go nie biły, nie wyganiały nie tych przez które tak strasznie się nacierpiał! Dla mnie patrząc się na Niego to był wrak psa zniszczony przez ludzi tego było mi najbardziej żal! Jak się patrzyłam na niego miałam wrażenie że chce zaufać ale za bardzo się boi by to zrobić! Kochany piesek i pomyśleć że jeszcze 4 dni temu odganiałam go od nogi Kubusia kiedy próbował ją złapać....:( Może tak miało być? Zbyt duży zbieg okoliczności chyba! Ja w to wierzę bo pewnie inaczej nie zwróciłabym uwagi na Niego.... Śpij Aniołku spokojnie.... [*]
  7. Jestem pewna że pieska nikt nigdy nie dotkną i kiedy go głaskałam jak zasypiał wiedziałam że On właśnie TEGO pragnie. Kiedy dostał głupiego jasia ja do niego poszłam i złapałam go delikatnie za łepek on wtedy położył go na moich rękach z takim spokojem jakby chciał właśnie tylko tego i wiem że wtedy jeszcze wiedział co się koło niego dzieje bo weterynarz niechcący go przestraszył a ten jeszcze próbował wstawać a ja znów go zaczęłam głaskać i mówić że go kocham :placz: wtedy znów się uspokoił tak bardzo mi ufając:placz: Po raz pierwszy chyba wtedy zaufał człowiekowi i niestety mi która dostała prawo odebrania mu życia :placz: Boże jak ja się podle czuje !!!!!!!!!!!!!!!
  8. Maleńki... [*] [IMG]http://img266.imageshack.us/img266/6495/p1140076.jpg[/IMG] [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/363/p1140072i.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/7351/p1140073.jpg[/IMG]
  9. [IMG]http://img513.imageshack.us/img513/8199/p1140079f.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/6017/p1140080.jpg[/IMG] a wewnątrz widać wnętrzności było :placz: Ile musiał cierpieć :placz: Przepraszam że mało zdjęć ale czułam się podle kiedy je robiłam! Mam zdjęcia kiedy czekałam na weta i kiedy on ledwo wstał by móc odejść ode mnie ! Przykulony, umęczony życiem. Do końca chyba będę miała ten widok przed oczami! Tak mi przykro że nigdy nikt mu nie dał kawałek swojego serca a wręcz przeciwnie zabrał mu jego własne!:placz:
  10. Kochany psiulku wybacz proszę....Widać było że to nie świat dla Ciebie. Za dużo cierpienia ,za dużo krzywdy zaznałeś! Teraz jesteś już wolny choć miałam nadzieję że się to inaczej zakończy! Przykro mi że przez nas ludzi takie życie Cię poczekało! Wstyd mi że nie umiałam pomóc inaczej i że przerosło mnie to! Widziałam dużo ale tak skrzywdzonego pieska jak TY nigdy i to nawet nie ta rana z zewnątrz ale Twoje wnętrze,serduszko krwawiło potwornie. Chociaż w tak podłej chwili nie byłeś sam :( Przepraszam Cię!
  11. To nie sunia tylko piesek. Nie umarł sam ale z moją pomocą :placz: Dzisiaj kilka razy byłam u pieska próbowałam podejść do niego ale on był bardzo przerażony. Już kiedy ręcę miałam przy pyszczku on próbował pokazywać ząbki. Powiem Wam szczerze że tak zniszczonego psa psychicznie nie widziałam nigdy! Rozmawiałam z facetem i prosiłam o jakąkolwiek pomoc jednak oni wszyscy bo tak się wyraził będą wdzięczni mi za przysługę zabrania go stąd:angryy: Powiedział mi że oddam psu wielką przysługę jeśli psa uśpię i że oni dawno by to zrobili ale to kosztuje:angryy: Nawet nie wiem jak nazwać takie zachowanie bo tu pokazywał że mu żal a tu kazał się go pozbyć! Powiedział mi że piesek jest od 5 lat "z nimi" i że na początku był bardzo wycofany dopiero po długim czasie przestał biegać za nimi z zębami jak miał podawane jedzenie. Że jest potwornie zniszczony psychicznie i że musiał dużo przejść za nim trafił do nich na osiedle! On nawet nie wiedział czy to pies czy suka :angryy: Dwa razy weterynarz zmieniał godzinę ale w końcu przyjechał. Opowiedziałam mu co tubylcy o piesku sądzą. Wziął ten hycel i złapał go na niego a psinka nawet nie protestował.Ze trzy razy udało mu się zrobić unik od linki ale za czwartym udało się. Jestem złą na siebie że nie pomogłam:placz: Że nic więcej nie zrobiłam tylko przyzwoliłam na drugą dawkę zastrzyku! Kiedy psiunio już był otępiały podeszłam do niego i jak nigdy w życiu go nie głaskał głaskałam go by poczuł że nie jest niczyj:placz: że kocham go! Płakałam i bardzo długo nie pozwoliłam zrobić zastrzyku. Za nim podaliśmy mu dawkę śmiertelną weterynarz obejrzał go i pokazał mi węzły powiększone przy pachwinach. Uspokajał mnie mówiąc że nic lepszego nie może go spotkać od tego co robię dla niego. Zobaczył tą wielką dziurę w brzuchu i powiedział że on może pozszywać to jednak on jest przekonany że nie dziura robi problem tylko stan nowotworowy i się poddałam.Przepraszam! Odchodził ode mnie z główką na rękach głaskany i kochany! Przepraszam ale ja się nie nadaje bo psychika mi w takich momentach siada! Piesku biegaj po Tęczowym Moście i nie miej do mnie żalu za to co zrobiłam!!!!!!!!!!!
  12. Kochani piesek odszedł za TM.Nie mogę więcej nic napisać bo wyje!Przepraszam!Żałuje że jestem człowiekiem!
  13. Wezmę aparat i porobię zdjęcia suni. Postaram się pojechać za wetem do kliniki z Zuzią ale długo nie będę bo zostawiam Kubusia samego w domu....
  14. [quote name='ania shirley']Ale zamarzać tam pod płotem też nie może. Trzeba poczekac na ddecyzję veta.[/QUOTE] Dokładnie Aniu! Mnie dziwi że nikt nie zauważył nic niepokojącego a przecież znają ją od pięciu lat! Teraz nagle pan sąsiad wdzięczny że jej pomagam ale czemu oni nie pomogli!?
  15. Saruniu dzisiaj miałam spięcie z D. bo przyjechał z samego rana. Zły jak osa i zakomunikował mi że nie wróci póki pekińczyk jest u nas! Wściekła jestem strasznie. Dobrocią próbowałam i nie dało rady! On stwierdził że też chciałby pomóc ale nie zrobi schroniska ze swojego domu! Dwa psy to dla niego już tłok ale trzeci nie pozwoli! Nawet powiedział że pekinek jest naprawdę śliczny a mimo to nie zgodził się by został-Romka wyadoptuj-powiedział! Ja mu powiedziałam że pekinek jedzie do Kociego Świata w poniedziałek ten powiedział że dopiero wtedy wróci! Mam tego wszystkiego dość i tak jak muwisz Saruniu za bramę ją nie wywalę bo nie więc opcja zabierania jej do mnie jest bez sensu a dalej narażać się D. nie mogę bo straci cierpliwość i do Romka!
  16. [quote name='Sarunia-Niunia']A jaka jest szansa, żeby jej pomóc??? Czyli, jak rozumiem weterynarz ma przyjechać po Nią około 13-tej (tylko jak Ją weźmiecie?), potem diagnoza i.... decyzja, tak???[/QUOTE] Ja wetowi powiedziałam że suńia jest przerażona i może próbować gryźć więc przydałoby się jakieś środki uspakajające...On to wszystko wie. Potem nie wiem co będzie! Ja ją mogę do jutra przetrzymać ale tylko do jutra... Niech weterynarz oceni jej wiek, stan... Boże tak bardzo chciałabym pomóc jej i nie wiem jak!
  17. Ona musiała wejść w jakieś miejsce gdzie rozciachała sobie brzuch a raczej pachwinę bo to gdzieś w tych okolicach ma tą ranę. Nie dała się pogłaskać :( Boi się i jest przerażona całą sytuacją! Bardzo mi jej żal,bardzo!
  18. Dobra:umówiona jestem z weterynarzem na godzinę 13 po odbiór suńki z tamtego miejsca. Ja jeszcze wcześniej pojadę do niej sprawdzić czy Ona jest....Weterynarz zadecyduje co dalej...
  19. Słuchajcie sunia ma wileką ranę na brzuchu aż do mięsa. Dobrze tego nie widziałam ale przez to nie może chodzić. Teraz próbuje zorganizować za pomocą Megii1 transport do wetki!
  20. [quote name='lika1771']Juz wstawilam trzeba biedzie watek zalozyc.....[/QUOTE] Założe wątej jutro jak tylko zobaczę co z sunią. Dziękuje bardzo!
  21. [quote name='ania shirley']skoro wcześniej leciała za rowerem , to może edek ma rację? Moze da się pomóc.[/QUOTE] Miejmy nadzieje tylko co dalej :( Oczywiście porozmawiam z P. Kasią z Kociego Świata bo coraz bardziej kurczy mi się wena na pomysły...Może się uda,daj Boże....
  22. [quote name='ania shirley']Prości? Głupi i przez to okrutni.[/QUOTE] No baba siedzi widać cały dzień w domu sunia zaraz pod jej domem i nawet nie zastanowiła się czemu nie wstaje! Na dodatek z wielkim uśmiechem do niej woła jakby to był jej pies ale nie myśli pomóc tylko gadać na próżno! Mogłabym ich inaczej nazwać ale to i tak nic nie da! NIESTETY!
  23. [quote name='edek']Romenko masz skrzynkę pełną[/QUOTE] Odetkałam....
  24. [quote name='edek']Romenko a może ją samochód potrącił, czy skopał jak Romka i dlatego nie może wstać, jest obolała i wystraszona to może warczeć :([/QUOTE] Tez tak pomyślałam :( ale wiem jedno mój Jaskierek jak umierał ze starości to właśnie na nogi mu siadło...od razu pomyślałam że Ona umiera :( Na pewno wezwę weterynarza jutro zobaczymy co powie. Ja jej trzymać nie mogę nie wiem czy Megii1 da radę ją trzymać, ona już zapsiona po uszy a jeszcze przeprowadzka!nie wiadomo jak z jej temperamentem? Boże nic nie wiem!!!! [quote name='ania shirley']Romenko, za daleko jestem, żeby konstruktywnie pomóc. Ale jeżeli jest tak źle , jak mówisz to może do weta by ją zabrać? Zbadaja i zdecydują? A tu zrobić zbiórkę. I na watku Ody. [COLOR=slategray](dorzuce sie oczywiscie)[/COLOR][/QUOTE] Aniu bardzo ale to bardzo Ci dziękuje!!!:Rose: Wszyscy jesteście niezastąpieni!Dziękuje! [quote name='zachary']No nie wierzę.....Romenko, Ty też uważasz, że ona agresywna jest? Może nie widzi, albo słabo widzi, może przez tych 5 lat wiele złego zaznała od człowieka, może....A u meggi1 nie ma miejsca dla sunieczki? Za dwa dni mają przyjść mrozy i śnieg....Ponoć duże...Jasna ch....a....I ona tak bez żadnej osłony od zimna, wiatru,deszczu, śniegu, mrozu?.....Ona umiera...ale od 5 lat.....Może Kasia z Kociego Świata by ją wzięła?.....Romenko, pogadaj z megii1, może ona coś sensownego wymyśli jak uratować biedną kudłaczkę.....Romenko, może wrzucić ją na wątek kudłaczy????[/QUOTE] Poprosiłam Megii1 by weszła na wątek Romka ale nie wiem jak z jej czasem na pewno kiedy będzie mogła to się pojawi... [quote name='lika1771']Wez ja do weta niech przed smiercia polezy na poslanku i w cieple chociaz tyle... Pomozemy fin.a moze nie jest tak zle.[/QUOTE] Dziękuje!!!!:Rose: Dziękuje Wam wszystkim za obecność! Ja czuje się bezsilna w takich sytuacjach:-( i nie wiem co by było gdyby nie WY!:Rose:
  25. Sunia strasznie się trzęsła po prostu cała się dygotała! Poprosiłam babkę by przyniosła jakiś ciepły koc i jej założyła obiecała że tak zrobi i że porozmawia i może wezwą weterynarza! Zobaczymy na ile jej słowa były warte byle nie śmierci psiaczka tej nocy! Żałuje że nie wzięłam nr telefonu i powiem szczerze że nie wierzę w żadno słowo tej babki bo kiedy poprosiłam ją o ten koc ona się zaśmiała i powiedziała "no bo zimno jest przecież to się tylepie"! Boże jacy ci ludzie są prości!!!!
×
×
  • Create New...