-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Puśka szczęśliwa, w końcu znalazła dom. Elza, Bambino - dziękuję!
gallegro replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
Dostałem zapytanie odnośnie ciemnej suni. Pan z Torunia szuka niezbyt agresywnego psiaka do pilnowania budowy stajni. Zakładam, że teren budowy ogrodzony (do uzgodnienia). Nie ma mowy o łańcuchu. Docelowo sunia miałaby pozostać na tym terenie i pilnować znajdujących się tam budynków. Miałaby do dyspozycji specjalny boks w jednym z budynków. Domyślam się, ze na czas budowy musiałaby mieć jakąś budę, lub kojec. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest szczyt szczęścia, ale... Boję się tylko, czy sunia ma do tego predyspozycje, poniewaz jest bardzo nieufna i płochliwa. U siebie w DT mam psiaka, który do tej roli nadaje się idealnie, ale zanim cokolwiek zaproponuję, chciałbym to z Wami skonsultować. Boję się tego, że w przypadku nie spełnienie pokładanej w niej nadziei, skończy w schronie :shake:. No chyba, że ten pan to prawdziwy dogomaniak, ale to należałoby ustalić ponad wszelką wątpliwość. -
Dżunia na Allegro: [url]http://www.allegro.pl/item351669306_pogryziona_sunia_prosi_o_ratunek_inaczej_umrze_.html[/url]
-
Fajnie jest czytać, że Skrętol :lol: jest taki inteligentny, wesoły i kochany...
-
Jak wygląda sprawa z domkiem dla Milusia? Pytam, ponieważ zgłosiła się do mnie zainteresowana Pani z Milanówka. Dom z ogrodem i jedna starsza sunia. Jeśli psiaki by się zaakceptowały (a my potencjalny domek ;) ), pani jest zdecydowana przygarnąć Milusia. Mogłaby podjechać na miejsce i obgadać szczegóły. Tylko nie byłem pewien, gdzie jest Miluś. Na PW mogę przekazać kontakt. Proponuję, aby definitywnie ustalić co z domkiem w Krakowie, ponieważ szkoda każdej kolejnej oferty. Uprzedzam jednak, że z braku czasu, nie dopytałem o szczegóły, jeśli chodzi o wspomniany domek.
-
Puśka szczęśliwa, w końcu znalazła dom. Elza, Bambino - dziękuję!
gallegro replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[URL]http://www.allegro.pl/item350727010_dwie_sliczne_wilczkowate_sunie_szukaja_domow_.html[/URL] Aukcja funkcjonuje już od dłuższego czasu, dlatego proszę o info, czy nie należałoby uaktualnić/zmienić opis... -
Pani Hanna nie może się doczekać na malutką, ale ponieważ w kwestii transportu jest uzależniona od ludzi dobrej woli, mogłaby ją odebrać osobiście, najwcześniej w następną sobotę lub niedzielę. Poniżej fragment maila, który najlepiej zobrazuje, z jakim domkiem mamy do czynienia: " (...) Udało mi się załatwić transport po Pegi na 26 lub 27 tj.przyszłą sobotę lub niedzielę. Czy nie będzie to stanowiło dużego problemu dla Pani u której Pegi w tej chwili przebywa? Zarezerwowałam też czas wolny,tak,abym mogła z nią być cały czas. Aby dobrze się przygotować na Jej przyjazd potrzebuję jeszcze wiedzieć czym była ostatnio karmiona.Mogę Jej ugotować sama lub kupić gotową karmę. Czy przygotować dla niej kosz do spania? Czy tylko kocyk.Polcia sypiała na fotelu lub z nami.Jeśli ona jest wystraszona,to ja mogę z Nią spać. Czekam niecierpliwie na odpowiedż.A może coś jeszcze Panu przyjdzie do głowy,co by ułatwiło Jej adaptację? (...) " >Red, wspominałaś o możliwości zawiezienia suni w połowie tygodnia... Czy ten transport byłby przy okazji? Jak myślisz, czy Pegi może/powinna czekać kolejny tydzień, na nowe życie...? Czy miałąby ją zawiezć osoba, u której sunia jest obecnie? Podaj mi na PW kontakt, to przekażę go zainteresowanej.
-
Jutro kontrola u weta... Tymczasem kilka fotek Kamy: A tutaj Dorka, czyli "panienka z okienka", obserwuje Kamę: Niestety, po sterylce Dolores stała się bardzo nerwowa i doszło do spięcia między panienkami. Jak to często bywa, dziewczyny pokłóciły się o... chłopaka. Kama w najlepsze bawiła się z Bonusem, kiedy to Dorka postanowiła się upomnieć o swoje prawa do niego. W efekcie dopadła Kamę i dalejże łapać ją zębiskami za kudły... Kama nie była jej dłużna i tak to właśnie z wdziękiem, ciągały się za włosy... Od tej pory są izolowane. Kamie przeszło, ale Dorka jest bardziej pamiętliwa, dlatego nie chcemy ryzykować...
-
[quote name='iza_szumielewicz']Tosiu, bombarduj tę panią telefonami. Byloby niedobrze, gdyby się rozmysliła, bo ja miałam jeszcze kilka jednorazowych telefonów i wszystkie "spuściłam":shake:. Nie odtworzę teraz tych numerów. Koniecznie do niej dzwoń.[/quote] Przepraszam, że się wtrącam, ale w przypadku trudnych adopcji, koniecznie trzeba się asekurować. Nauczony smutnym doświadczeniem, zapisuję każdy kontakt, aż do szczęśliwego sfinalizowania adopcji. Nie raz spotkałem się już ze skrajną nieodpowiedzialnością (słomiany ogień) :shake: Wszystkie, jak to nazwałaś, "jednorazowe" telefony, to również potencjalni adoptujący, choćby inne psiaki. Właśnie w tym celu, z każdym z nich staram się podtrzymać kontakt, podsuwając jednocześnie (bardzo delikatnie), inną psią kandydaturę... Wszyscy wiemy, jak trudno jest o dobre domki... Przepraszam za ten "profesorski" ton... Jeśli zaś chodzi o domek z Krakowa, to mam nadzieję, że jednak się nie rozmyśli...
-
[quote name='Anetka83']zobaczcie na forum miau.pl [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=62304[/URL][/quote] Dzięki za link. Kontaktowałem się nawet z jedną z forumowiczek, ale okazało się, że wyjazd z Kozienic (ok. 30 km od Radomia), ma nastąpić jutro, bardzo wcześnie rano... Z informacji uzyskanej od zainteresowanej adopcją Pegi wynika, że na tę chwilę nie dysponuje samochodem, ale czyni starania w celu zorganizowania takiego wyjazdu, w towarzystwie zaprzyjaznionego kierowcy. My ze swej strony, również szukajmy jakiejś możliwości transportu.
-
[quote name='malagos'] (...) To tylko 100 km, pani nie moze sama pojechać po psa?[/quote] Taka opcja również nie jest wykluczona, a kwestia transportu będzie dopiero dogadywana. Pomyślałem jednak, że gdyby trafiło się coś przy okazji, moglibyśmy w tym pomóc, tym bardziej, że w każdej aukcji zawieram klauzulę o ew. takowej pomocy. Myślę, że najpózniej jutro poznamy ostateczne ustalenia. W każdym razie zrobię wszystko, żeby Pegi trafiła do swojego domku już w ten weekend...
-
[quote name='red']Z tego co wiem tygrysiczka jeździ busem i nie weźmie małej, ale próbuję coś załatwić w weekend.[/quote] Właśnie... i w ten sposób działa na szkodę swojej macierzystej firmy :razz: Jak tak dalej pójdzie, to PKP całkiem zwinie tory do Radomia ;) Szukamy transportu dla Pegi... już tyle się wyczekała...
-
[quote name='malagos']O, ma swój wątek! Niech ja świat zobaczy! i niech ją ktoś pokocha![/quote] ... a słowo ciałem się stało... Poniżej kopiują swoje wypociny, zamieszczone niedawno przeze mnie na wątku Sary (za TM <'>), siostry Pegi, ponieważ nie wiedziałem o istnieniu tego wątku... Ostatnimi czasy niezbyt często udzielam się na dogo, ale w tym wypadku nie mogłem odmówić sobie przyjemności, podzielenia się z Wami bardzo dobrą nowiną... Jest wielce prawdopodobne, że Pegi będzie mieć swój własny, najprawdziwszy i najlepszy na świecie, domek :lol:. Poniżej pozwolę sobie zacytować obszerne fragmenty korespondencji, którą miałem przyjemność prowadzić, z potencjalną opiekunką suni: " (...) Moja sunia odeszła prawie 3 lata temu.Już od jakiegoś czasu myślałam o przygarnięciu drugiej.Ponieważ pierwsza była znajdą ,myślałam tylko o piesku ze schroniska.Wstrzymywałam się,ponieważ miałam innego podopiecznego-kocurka,który był u nas od małego,a był już bardzo stary.Odszedł niedawno w wieku prawie 21 lat.Sunia była z nami 14 lat.Zmarła na chorobę nowotworową.Musieliśmy podjąć też trudną decyzję o Jej uśpieniu,bo ostatnie dwa dni były dla niej bardzo męczące.Zajrzałam do internetu i zobaczyłam Pegi.Zakochałam się w niej od razu i bardzo chcę daj Jej całą miłość,jaką mam w sercu. (...) " " (...) Mieszkam w Warszawie na Ursynowie. (...) jestem lekarzem pediatrą. (...) Mam dwie dorosłe córki,ale nie mieszkają już razem z nami.Mąż jest na emeryturze i nie pracuje.Mąz ma trochę oporów.Bardzo ciężko przeżył śmierć naszej Poluni i boi się przywiązania do drugiej suni,bo boi się bólu po ewentualnej stracie.Boi się też,że za 10 lat nie schyli się ,aby zebrać odchody. Póki co jest sprawny.Ja mam ostatnio trochę kłopotów zdrowotnych i muszę zwolnić tempo,z czego się zresztą cieszę.Mam czas na przemyślenia i pozwala pełniej spojrzeć na świat i życie.Rozmawiałam ze swoim lekarzem prowadzącym na temat suni i nie widzi on zadnych przeszkód.Czujemy się na tyle dobrze,żeby zapewnić Jej opiekę pod każdym względem.a przede wszystkim otoczyć Ją miłością. Jestem gotowa wypełnić formularz adopcyjny. (...) " Moim zdaniem to bardzo dobry dom, choć jak zwykle w takich sytuacjach bywa, kontrola ze wszech miar wskazana... W związku z powyższym, szukamy okazyjnego transportu Radom - Warszawa. Uprzedzając sugestie informuję, że na transportowym nie zamieszczaliśmy jeszcze tej informacji, ponieważ liczymy na to, że ta trasa jest dość popularna, dlatego nie powinno być większego problemu ze znalezieniem "kuriera" ;-)
-
Nie znam nazwy tego specyfiku. Wiem natomiast, że jest śmierdzący, toksyczny i rozrabia się go w proporcjach 1ml na 1 litr wody. Dostałem go w od weta w strzykawce. Jego działanie określił raczej jako wspomagające i grzybobójcze. Z Twojego opisu wynika, że ten o którym piszesz może być skuteczniejszy. Czy wspomniana przez Ciebie maść jest stosowana punktowo, w miejscach najbardziej "zaatakowanych" przez to paskudztwo, czy na całym ciele? W przypadku Kamy są to okolice pyszczka (symetrycznie po obu stronach, małe ranki, okresowo zmieniające się w strupki). Na łapach (przede wszystkim okolice łokci), są wyłysiałe miejsca, z mocno zrogowaciałą skórą, którą kama namiętnie molestuje zębami. Ma również malutkie strupki na głowie. Na grzbiecie i brzuchu nie widać większych zmian, poza suchym łupieżem, występującym w umiarkowanej ilości.
-
[quote name='red']http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=109456 Sunia ma nowy wątek j.w. Tomku chyba z nieba ten domek, sprawa jest bardzo pilna, czy pani widziała Pegi , czy jest zdecydowana na nią ? Sunia jest b.spokojna ale i b.lękliwa. Aniu, czytając korespondencję odniosłem wrażenie, że Pani jest bardzo odpowiedzialna i zdecydowana na 100%, co zresztą można wywnioskować z treści cytowanych maili. Skoro Pegi ma swój wątek, skopiuję tam swój wpis...
-
Nie znam nazwy tego specyfiku. Wiem natomiast, że jest śmierdzący, toksyczny i rozrabia się go w proporcjach 1ml na 1 litr wody. Dostałem go w od weta w strzykawce. Jego działanie określił raczej jako wspomagające i grzybobójcze. Z Twojego opisu wynika, że ten o którym piszesz może być skuteczniejszy. Czy wspomniana przez Ciebie maść jest stosowana punktowo, w miejscach najbardziej "zaatakowanych" przez to paskudztwo, czy na całym ciele? W przypadku Kamy są to okolice pyszczka (symetrycznie po obu stronach, małe ranki, okresowo zmieniające się w strupki). Na łapach (przede wszystkim okolice łokci), są wyłysiałe miejsca, z mocno zrogowaciałą skórą, którą kama namiętnie molestuje zębami. Ma również malutkie strupki na głowie. Na grzbiecie i brzuchu nie widać większych zmian, poza suchym łupieżem, występującym w umiarkowanej ilości.
-
Ostatnimi czasy niezbyt często udzielam się na dogo, ale w tym wypadku nie mogłem odmówić sobie przyjemności, podzielenia się z Wami bardzo dobrą nowiną... Jest wielce prawdopodobne, że Pegi będzie mieć swój własny, najprawdziwszy i najlepszy na świecie, domek :lol:. Poniżej pozwolę sobie zacytować obszerne fragmenty korespondencji, którą miałem przyjemność prowadzić, z potencjalną opiekunką suni: " (...) Moja sunia odeszła prawie 3 lata temu.Już od jakiegoś czasu myślałam o przygarnięciu drugiej.Ponieważ pierwsza była znajdą ,myślałam tylko o piesku ze schroniska.Wstrzymywałam się,ponieważ miałam innego podopiecznego-kocurka,który był u nas od małego,a był już bardzo stary.Odszedł niedawno w wieku prawie 21 lat.Sunia była z nami 14 lat.Zmarła na chorobę nowotworową.Musieliśmy podjąć też trudną decyzję o Jej uśpieniu,bo ostatnie dwa dni były dla niej bardzo męczące.Zajrzałam do internetu i zobaczyłam Pegi.Zakochałam się w niej od razu i bardzo chcę daj Jej całą miłość,jaką mam w sercu. (...) " " (...) Mieszkam w Warszawie na Ursynowie. (...) jestem lekarzem pediatrą. (...) Mam dwie dorosłe córki,ale nie mieszkają już razem z nami.Mąż jest na emeryturze i nie pracuje.Mąz ma trochę oporów.Bardzo ciężko przeżył śmierć naszej Poluni i boi się przywiązania do drugiej suni,bo boi się bólu po ewentualnej stracie.Boi się też,że za 10 lat nie schyli się ,aby zebrać odchody. Póki co jest sprawny.Ja mam ostatnio trochę kłopotów zdrowotnych i muszę zwolnić tempo,z czego się zresztą cieszę.Mam czas na przemyślenia i pozwala pełniej spojrzeć na świat i życie.Rozmawiałam ze swoim lekarzem prowadzącym na temat suni i nie widzi on zadnych przeszkód.Czujemy się na tyle dobrze,żeby zapewnić Jej opiekę pod każdym względem.a przede wszystkim otoczyć Ją miłością. Jestem gotowa wypełnić formularz adopcyjny. (...) " Moim zdaniem to bardzo dobry dom, choć jak zwykle w takich sytuacjach bywa, kontrola ze wszech miar wskazana... W związku z powyższym, szukamy okazyjnego transportu Radom - Warszawa. Uprzedzając sugestie informuję, że na transportowym nie zamieszczaliśmy jeszcze tej informacji, ponieważ liczymy na to, że ta trasa jest dość popularna, dlatego nie powinno być większego problemu ze znalezieniem "kuriera" ;)
-
Niesamowity psiak Jacuś teraz Bary..JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!!
gallegro replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Nie mam odpowiedzi w sprawie allegro- wie ktoś?[/quote] [url]http://www.allegro.pl/item346582338_milek_chcieli_go_powiesic_teraz_szuka_domu_.html[/url] -
Piszę, ponieważ sytuacja jest poważna... Wynik badania jest baaardzo zły... "Bardzo liczne gronkowce" :shake: W obecnym stanie, Kama jest niebezpieczna dla pozostałych psów, choć stopień ryzyka jest uzależniony od indywidualnych predyspozycji każdego psiaka. W tym miejscu chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości, na temat okoliczności w których mogła załapać to świństwo. Z całą pewnością było to zanim dotarła do mnie. Bezpośrednio przed zabraniem Kamy do siebie, zadałem pytanie o jej stan zdrowia. Uprzedzałem, że mam ograniczone możliwości, aby kontynuować ew. przewlekłe leczenie. Zostałem poinformowany, że wszystko jest O.K. poza tym, że Kama ciągle się drapie (?!). W związku z tym, moja hipoteza jest następująca: Gronkowca Kama załapała już w Krzyczkach, ew. w SGGW... Wg mojego weta, który jako pierwszy zajął się problemem w profesjonalny sposób, powodem tej przypadłości było wdrapanie tego świństwa przy okazji drapania w wyniku uczulenia na ślinę pchlą. Świadczyć o tym by mogły charakterystyczne wyłysienia wzdłuż grzbietu, jak i u nasady ogona, które były wyrazne w chwili przyjazdu suni do mnie. Po dwukrotnym potraktowaniu Fiprexem, problem uczulenia zniknął, ponieważ w opisanych miejscach sierść ładnie odrosła. Pozostał jednak problem wtórny... Na tej podstawie śmiem twierdzic, że na SGGW nie zrobiono nic w tym kierunku. A wystarczyło zrobić identyczne badanie, jakie zrobiłem ja... Były tam warunki do właściwego leczenie (izolatka itp). W związku z powyższym, prześlę Green stosowną dokumentację, sugerując egzekwowanie zadośćuczynienia (forma wg uznania). Co dalej??? Przez chwilę pomyślałem, że skoro SGGW spieprzyło robotę, to niech to naprawi czyt. wyleczy Kamę na swój koszt w swojej "klinice". Po głębszym zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, ze to nie ma sensu, ponieważ... z niewolnika nie ma pracownika :shake: Jeszcze dziś udaję się do weta z antybiogramem i będziemy podejmować leczenie suni. Kama zostanie wykąpana w specjalnym specyfiku, dostanie środki przeciwświądowe, oraz antybiotyk z antybiogramu, w formie tabletek. Jest to podyktowane tym, abym nie musiał pokonywać co dzień dziesiątków kilometrów (mam poważne problemy logistyczne, o których pisałem zanim zdecydowałem się na DT). Jak się okazało (całe szczęście), wet jest członkiem siedleckiej fundacji prozwierzęcej, i ma wielkie serce dla zwierząt. Jest to poparte odpowiednią wiedzą. Z tego powodu, mam pewne "przywileje", dlatego forma leczenia będzie dopasowana również do moich możliwości, bez uszczerbku dla jego skuteczności. Rozmawialiśmy nawet o stałej współpracy na zasadzie świadczenia wzajemnych usług, ale o tym napiszę więcej w bardziej sprzyjających okolicznościach... Ewentualny kontakt ze mną, za pośrednictwem Ani-tygrysiczki ew. tel. 600 870 225
-
U Kamy nastąpił nawrót problemu z uszkami. Od wczoraj zaczęła się też częściej drapać. Prawdopodobnie jeszcze dziś podjadę do weta, żeby powtórzyć kurację. Na koniec chciałbym wszystkich uprzedzić, że przynajmniej przez pewien czas nie będę się udzielać na dogo. Składa się na to kilka czynników, a jednym z głównym jest zwykła ludzka nienawiść, głupota i zacietrzewienie, które to niektórzy forumowicze, rozsiewają wokół siebie, dotykając tym innych. Kosztuje mnie to zbyt dużo zdrowia, stąd ta decyzja... Informacje na temat Kamy, zamieszczać będzie w moim imieniu Ania-tygrysiczka. W razie nagłej potrzeby proszę o kontakt via mail gatomek(na)gmail.com lub tel. 600 870 225