Jump to content
Dogomania

BoUnTy

Members
  • Posts

    4029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BoUnTy

  1. Tak naprawde teraz niewiele zrobisz wg. pierwszego weterynarza. Trzeba było prosic o ładne zszycie włok i zawieźc do Izby na Sekcje. PRzypadek zgłoś do Izby Lekarsko-/Weterynaryjnej, uzasadniając, że nie były wykonane w przypadku długotrwałych głodówek nawet podstawowe badania krwii. Za takie cos już weterynarz ponosi odpowiedzialnośc. Dokładna dokumentacja od drugiego weteynarza, choc wątpie, że będzie chciał kopać dołki pod 'sasiadem' - to jest delikatne środowisko i zwykle w takie cos sie nie bawimy. Jesli chodzi o % z firmy, bardzo mi przykro z powodu Twojego psa, ale my nie jestesmy bezdusznymi potworami, zdarzają sie wiadomo odsetki, ale my nie mamy prowizji od firm. Prawo nakazuje nam utylizacje zwłok, i niestety czy chcemy czy nie z firmą musimy miec kontrakt. U mnie wygląda to tak, że własciciel płaci za eutanazje + `20 zł. transport zwłok, + 6 zł. za kazdy kg/m-c. Wiadomo to się rmoze równic, ale podejrzewam, że chyba nie aż na tyle, żeby ktos pobierał jakies prowizje, bo to nasz obowiazek... Co do choroby wątroby - na to ci nikt nie odpowie, podejrzewam, że nawet weterynarz. Skoro nie udało sie jej uratowac, to była juz zaawansowana marskośc, ale nie dowiemy sie na wskutek czego powstała, to nie był juz czas na rzetelną diagnoze...
  2. Temat szczepeiń p/w wsciekliźnie to temat rzeka. Wypowiem sie z punktu widzenia praktyka ;) Jesli chodzi o szczepienia wirusowe - znam mało weterynarz, którzy uważaja, że trzeba szczepic co roku, często nawet sie to odradza, ale to inna kwestia. Co de szczepień p/w wsciekliźnie i dyskusji o zmianach. Jesli chodzi o badania na poziom przeciwciał - mozna zrobic, z tym, że nacisk kładziecie na zmiane prawa, a to byłoby zbyt niebezpieczne, bo o ile nam - psiarzom nie byłoby szkoda wydać 300 zł. na zbadanie poziomu przeciwciał i ew. doszczepienie co roku, to wiekszośc pospolitych posiadaczy psów jest szkoda wydac 20 zł. na coroczne szczepienia, a co dopiero taka kwote 'za nic jak i tak musieliby ewentualnie doszczepic' - ja mam praktyki na nocnym dyżurze, i pracuje z takimi ludźmi. Wygląda to mniej wiecej tak - opowiem przypadek z wczoraj 'Witam. Czy ja dodzwoniłem się do weterynarii? Tak, słucham. Wie Pani co, bo mam pieska, i piesek od piątku ma biegunkę z krwią, wymiotuje, nic nie je i nie pije. <dalsza częśc rozmowy, wywiad - piesek ma 7 lat, pinczerek>. Ale Prosze Pania ja jestem chora, mam gorączke, czy myśli Pani, że może poczekac, że mu przejdzie, a może ja mu coś w domu podam? Na co moja odpowieź brzmi, że samo nie przejdzie, to krwotoczne zapalenie jelit i może byc groźne dla malego psa. Odpowiedx Pani 'ale wie Pani ja z mężem mamy tylko emerytury i ile to będzie kosztowac, bo nie mamy pieniądzy na jego leczenie' - odpowiadam, że mozna rozłożyc na raty, na co Pani oburzona 'Ale my w ogóle nie mamy pieniądzy - ani teraz przed świętami, ani później też'. Pana przyjełam po kosztach, bo pies musiał dostać na boga pomoc. Ale wygląda to tak, że ludzie z bólem serca wyciągną z kieszenie 40 zł., a co dopiero taka kase. W tym wypadku rodzi nam sie prosta analogia, skoro prawo nie będzie nalegało na coroczne doszczepinianie, a min. 50% właścicieli psów nie zrobi badan na poziom przeciwciał, a co za tym idzie nie doszczepi zwierzaków w 'krytycznym' momencie rodzi nam sie zagrożenie epidemiologiczne. [wiekszośc psów nie ujrzy weterynarza przez całe życie, bo nie będzie potrzeby - nie raz słysze, ale wie P|ani on nigdy w życiu nie chorował, do weterynarza to tylko na szczepienie chodził - patrze w książeczke, a tam luuka, a pies umierający, bo za późna diagnoza...] Trzeba pamietac, że wscieklizna to nie katar, to bardzo powazna choroba, która zabija co spotka na swojej drodze, nie ma na nia lekarstwa, a rozprzestrzenia sie w tępie zawrtotnym. Abstrahując od krajów, gdzie wścieklizna nie występowała od dziesięcioleci, w Polsce wścieklizna była i jest. Jesteśmy krajem narazonym, mamy dużo lasów w przeciwieństwie do krajów wysoko rozwiniętych, klimat sprzyja rozwojowi wirusa, a jednoczesnie mamy zwierzyne, która wirus rozsiewa. Największym problemem są nie lisy, tylko nietoperze. Co do stwierdzenia 'nie mamy pewności czy pies, którego zwierze chore nie pogryzie nie zachoruje' - trzeba sobie zdac sprawe z innego faktu, zwierzeta szczepione maja chronic ludzi! Pies pogryziony przez CHORE ZWIERZE idzie od razu do eutanazji w specjalnych warunkach, bo ZAWSZE sie zarazi. Ale wirusem wścieklizne nie zaraza sie tylko przez UGRYZIENIE! Wścieklizna mozna zarazic sie przez śline, droga kropelkową, jelitową (przez zjedzenie odchodów), inghalacyjną --> spore ryzyko u nas, jaskinie z ew. nietoperzami zarażonymi, oraz wszczepienną (znany przypadek przeszczepu rogówki!). Przeciw takim droga zakażenia chroni szczepionka. Polska nie jest krajem wolnym od wścieklizny, tylko w tym roku był wyznaczony 18 km. obszar zapowietrzenia w okolicach Olkusza, gdzie znaleziono 2 czy 3 zarażone nietoperze. Pewnie ich jest więcej. Szczepienia profilaktyczne p/w wścieklixnie są głównie tak wyostrzone dla ochrony ludzi. Wybaczcie, ale pies to pies - żyje 10-20 lat i umiera, jak ma zle zdrowie to i takiego wieku nie dozyje, pomyślcie jak wychodząc z domu (zakładając brak szczepień, i znamiona epidemii) widzielibyście 'dzikiego' psa i balibyście sie o swoje dzieci, że umrą nie dozyjąc 10 roku zycia, 15... Byly czasy, gdy wścieklizna zbierała ogromne plony wśród ludzi i dlatego są teraz działania, żeby nie dopuścic ponownie do takiej sytuacji... Wiadomo jednak, że kazdy organizm reaguje inaczej, jeden się uodporni, inny nie, jednak immunologia jest dośc nieznana jeszcze dziedziną... My sobie myslimy 'przeciez wścieklizn nie ma, nikt jej nigdy nie widział, tylko ciągle w nas bajeczki wmuszaja, że jest i że trzeba!, a to nie jest tak, wścieklizna była i jest, ale to własnie to coroczne doszczepianie od kilkudziesięciu lat (o ile dobrze pamietam to pierwsze uchwały nt. temat wyszły w 1929r.) spowodowało, że mozemy bezpiecznie wyjść na ulice i nie martwic sie o naszych pupili, o to, że jak capną jakąś mysz czy kupe na dworze to się nie zarażą itp. Dzięki temu nie popadamy w paranoje i nie poddajemy masowym eutanazjom z czystej obsesji! Z punktu prawa temat jest krótki - lepiej, żeby umieraly psy, niż ludzie. Ja powiem szczerze mimo owych badań wole swoje psy co roku normalnie zaszczepić (choc mogłabym przy odrobinie kreatywności to ominąc, cóz to jest wystawic sobie zaświadczenie?), niż za 20-40 lat patrzec jak na wścieklizne umiera moje dzicko, mąż, czy wnuczek...
  3. Bello umowa umowa, a prawo prawem. Jesli sad nie orzekł inaczej to właścicielowi przysługuje prawo majątkowe do psa do 2-3 lat od zaginiecia. Guz na listwie mlecznej to jeszcze nie znęcanie. Niektórzy po prostu nie mają kasy, czy też boja się narkozy, albo guz mógł przez weterynarza uznany zostać za niewart ruszania? Są informacje czy tak nie było? Byl kontakt z właścicielem? W każdym razie schronisko miałomu obowiązek oddac psa, chyba, że sprawa jest rozpatrzana przez prokuratora.
  4. Widziałam chyba tą suczke (a przynajmniej bardzo podobną - z tym, że tamsta suczka chyba miała obroże, tylko za chiny nie potrafie sobie przypomnieć gdzie to było. Ja trasy Radzionków - Chorzów pokonuje 2 razy dziennie. Widziałam ja jakies 2 tygodnie temu. Mała, smutna, przykulona, szlajała sie wzdłuż drzewek na przystanku tramwajowym, tylko gdzie dokladnie nie pamiętam. Zwracam uwagę na psy, a ona jakos wpadla mi w oko tlyko przez to, że moja psica jeżdżaca ze mną była baaardzo zainteresowana jej szperactwem nochalem w krzakach. Kuźwa, gdybym wczesniej trafiła na ten watek. bede miec oczy szeroko otwarte. Jakby byly doniesienia z Radzionkowa, to dzwońcie do mnie 600044591 w dnie zwykle jestem w stanie w kilka minut byc na miejscu (patrze na Radzionków z okna pokoju - ale mieszkam juz w Bytomiu), ale ja ją widziałam w Bytomiu - to napewno, mozliwe, że to była stacja Witor, ale nie pamietam, przepraszam, nie potrafie sobie przypomniec gdzie to moglo byc...
  5. Nie ma komentatora, w pracy ciągle siedzi ;] U Kenza wszytsko dobrze, bai sie z koleżanka, państwo są zakochani. Mówią, że jest grzeczny i nigdy nie widzieli psa, który spałby pod kołderką i wykręcał się 'w rytm' człowieka, żeby tylko czuć ciepełko. Beata stwierdziła, że to jest najlepszy pies jakiego kiedykolwiek miała. No A poprzedniczka - Nuczka była u niej 16 lat, pamiętam ją jak jaszcze byłam małym szkrabem. Później umarła. Pojawiła się schroniskowa Hera. Pani miała obawy czy go nie skrzywdzi, a okazuje się, że Hera opada już z sił w pogoni za małym, bo ten ciągle chce się bawić, a ona nie wyrabia ;)
  6. ;>>> Nieaktualne, psiaczek w domku ;] Dziękuję Paulinko za pomoc ;*
  7. Tak, 3 ;) Jeszcze adoptowałam tego: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/200263-Bari-b%C5%82agam-tylko-o-do%C5%BCywocie-zanim-zgasn%C4%99%21-Pro%C5%9Bba-o-og%C5%82oszenia-i-DT"]http://www.dogomania.pl/threads/200263-Bari-b%C5%82agam-tylko-o-do%C5%BCywocie-zanim-zgasn%C4%99!-Pro%C5%9Bba-o-og%C5%82oszenia-i-DT[/URL]! Także limit wyczerpany, chyba, że chcę spać na ulicy ;) A może chcesz Kenza do kompletu z Franią? Gratis oddam...
  8. Kenzo sie uspokoił, już tak nie znaczy. Jest grzeczniutki. Słucha się. Przeciwieństwo Panny Frani, która robiła wszystko po złości ]:-> Ale ma wiele cech wspólnych z innymi grzywkami, bije łapami, szczeka prowokująco do zabawy, obgryza stół, szczególnie gdy czyje, że 'coś tam ciekawego było'. Jestem w nim zakochana. Wypełnia mi brak Panny Frani, za którą bardzo tęsknie i której teraz wiedząc, że tak bym tęskniła w życiu bym nie oddała do adopcji... ;) Kenzo jeździ ze mną do pracy. Uwielbia dzieci i inne psy, w ogóle nie jest konfliktowy, wręcz przeciwnie - daje bardzo jasne sygnały uległości. Ojjj cos czuje, że jak szybko dom się nie znajdzie, to będę mieć 4-tego xD
  9. Jertel to pewnie ten sam. Ponoć agresywny do psow - własie przed chwilką bawił sie na spacerze z seterem angielskim, samcem. Do wszystkich psów piszczy i merda ogonem, szczeka gdy zaczepia, to uciążliwe. Inny powód - lęk separacyjny, ale wybaczcie, ale pies z lękami separacyjnymi nie będzie spać zostając w nowym miejscu sam, a w dzisiaj spędził dzień ze mną w pracy, oprócz zwiewania byl jak aniołek! Domy się zabijają, ale nie ma tak dobrze ]:-> Najpierw czekam na decyzje znajomych, od owego setera angielskiego, bo są zakochani ;) A dom zostanie przesiany podwójnie... Chore psychicznie i tyle. Kenzo jest sympatycznym psiakiem, któremu ogonek nie przestaje merdać, z moją mniejsza suka dogaduje się OK, a duża chce go zjeść ;> Nie sika w domu 'nałogowo' tylko znaczy, ale w pracy nie znaczył kompletnie nic ;)))
  10. Nie musisz, to tylko pierwszy post. A Bari ma DS, nie DT. Raczej nic nie wskazuje na to, zeby wrocił na Macieje, chyba, że nagle zacząłby niszczyć pod nieobecność, lub straszyć moje suki, a nas sporo w domu nie ma. Narazie mog powiedzieć, że to stary zgred. Po lekach na nerki sikanie minimalnie sie uspokaja, ale nadal jest, choć sygnalizuje. Żre za 10, ma cholerny łupież, ale poradzimy sobie. Zgred jeden i tyle. O swoje się upomina darciem japy, rozbi na złość, wchodzi do talerza jak ktos je, a z ręki połyka z całą reką. A jak się wykłuca, jak ktos ośmieli mu sie przeszkadzać na spaniu. Zaświeciłam ostatnio światło i rozmawiałam z TZ'em, a on wielce zbulwersowany musiał to ciągle komentować jecząc pod nosem. ZGRED! Chrapie jak traktor... i to niemały... Gada na spaniu... Pluje lekami... i chce spac na łóżku... Ojjj mozna by wiele jego wad wymienić ;] Ale jest śmieszny przy tym i rozbrajający. Dzisiaj gdy jadłam pdszedł do mnie, usiadł, położył mi łapę na kolanie choćby chciał mi sie oświadczyć i z rozbrajająca minką zaczął marudzić (tak tak, marudził głośno!), żebym się z nim podzieliła zupa grzybową... Leczymy też zmiany na uszkach i łapkach. No i troszkę utuczymy. Pluje serduszkami kurcząt, ale lubi wątróbkę. No ale wiadomo, jej nie może dużo... Sucha karma? Doprosić się go o zjedzenie graniczy z cudem, od niedzieli w misce leżała... Ale jak zalałam rosołkiem to co innego...
  11. Bari w domu, czy stałym - zobaczymy czy będzie grzeczny. Narazie sika gdzie popadnie (skarpetka na nodze obsikana) , sra gdzie popadnie(piersza kupa na dworze zaliczona), ale bezcenny był widok tego glebiszona na legowisko z zadowolonym pomrukiem ;) Kosteczki bolą, stawy bolą - starosc nie radość. Wiadomo. Ponoć on nie widzział i nie słyszał... Szkoda, że z drugiego pokoju słyszy jak w kuchni kosteczki kurczaka trzaskają, a za łyżką z zupą wodzi wzrokiem jak szalony... Biedny, niedołężny... Doprawdy ;]
  12. [quote name='klaudiaaa']to na 100% nie jest ten pies. Dziadziuś z Maciejek jest z interwencji. zabrany z Borowej Wsi[/QUOTE] Niestety to nie Czaruś. A szkoda. Wiesz ja podchodze do tego tak, że 2 m-ce to kawał czasu i nigdy nie wiadomo co z psem się dzieje. nie mówie tylko o tym przypadku, ale ogólnie.
  13. dzwoniłam... Przesłałam zdjecie, Państwo twierdzą, że to może być on... Popłakali mi się do słuchawki... Bardzo to przezywają... Trzymajcie kciuki, żeby to był owy Czaruś i mógł wrócić do swojego domku... bo widać, że miałby gdzie wracać i że Państwo bardzo go kochali... EDIT. Dostałam informacje, że Dżeki trafił do nas z domu, więc Państwa dopadło zwątpienie. Jutro jadą go zobaczyć. Miejmy nadzieję, że to nie fałszywy alarm. W końcu przez 2 m-ce (tyle państwo psiaka szukają) mogły się z psem dziać różne rzeczy, ktoś mógł przygarnąć i oddać do nas z nalepką ' z domu', bo nauczony do domowych warunków. Wiadomo ludzie są rożni, może 'umknęło im', że go znaleźli, albo bali sie, że nie pozbędą się kłopotu jeśli mało psiaka znają... Tzn. mam po prostu nadzieje, że to on, bo wróciłby do wspaniałego domu... Ale boje się tez, że to mógł być fałszywy alarm...
  14. Nie wiadomo jak dawno były robione zdjecia. Pisze, że psiak niedosłyszy, więc może uchole dlatego teraz nie sterczą, lub ze starości chrząstki już nie tak wytrzymałe. Może się skontaktować... Ja nie wiem jaka jest jego historia jak się znalazł, ale myslę, ze jeśli to byłby owy Czaruś, to jedynie właściciel mógłby to stwierdzić, nie my... Ja bym moją suke znalazła rozpoznała na końcu świata... A po 15 latach przebywania z psiakiem to już w ogóle...
  15. Skąd wziął się na Maciejach ten dziadziuś? Zobaczcie na tego psiaka, który zaginął w oko9licach naszych Maciejowic http://bytom.olx.pl/zaginal-pies-czarek-15-sto-letni-iid-135521369 Podobny... http://bytom.olx.pl/zaginal-stary-15-sto-letni-pies-czarek-iid-134252651
  16. ooo to u mnie ;) Zapraszam państwa z psiaczkiem do mnie do sklepu ;> Pasaż Simpley ]:->
  17. Z jakiej części Bytomia jesteście? ;) Moge małego wziąć do siebie do sklepu, żeby szukał domku o ile nie płacze, gdy nie ma uwagi, bo ja muszę klientów obsługiwać (na ten czas jest w klateczce, a później ze mną. chyba, że grzecznie śpi na krzesełku czy podłodze) ;) Częstomamy psiaki i kociaki do adopcji... Tylko ktoś musiałby go dowieźć o 10 rano do Radzionkowa (i teoretycznie na noc odebrać, ale myślę, że to kwestia paru godzin i mały miałby domek u jakiegoś klienta) Co o tym myślicie? Ja już tak wyadoptowywałam psiaczki nawet fundacyjne ;) PS. Pracuje w sklepie zoologicznym na pasażu supermarketu - jest cieplutko, jeśli nie sprawia płaczliwych problemów to i z ochroniarzami miałby zabawę ]:->
  18. jakie są u Was koszty sterylki? Kontaktujcie się z fundacjami, czy zalątwilaby zabieg taniej, a resztę sie jakoś uzbiera...
  19. Mogę chyba załatwić u mnie w lecznicy, tylko gotówka potrzebna...
  20. Ciotki proszę zajrzyjcie, podrzućcie i rozsyłajcie wici. Tym razem nie chodzi o psa, a o życie i zdrowie młodego człowieka - Tomka: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/196566-Nie-forumowicz-ale-w-potrzebie.-Stan-ci%C4%99%C5%BCki.-Pom%C3%B3%C5%BCcie-prosze-w-rozsy%C5%82aniu-wici[/URL]!
  21. Ciotki proszę zajrzyjcie, podrzućcie i rozsyłajcie wici. Tym razem nie chodzi o psa, a o życie i zdrowie młodego człowieka - Tomka: [url]http://www.dogomania.pl/threads/196566-Nie-forumowicz-ale-w-potrzebie.-Stan-ci%C4%99%C5%BCki.-Pom%C3%B3%C5%BCcie-prosze-w-rozsy%C5%82aniu-wici[/url]!
  22. Ciotki proszę zajrzyjcie, podrzućcie i rozsyłajcie wici. Tym razem nie chodzi o psa, a o życie i zdrowie młodego człowieka - Tomka: [url]http://www.dogomania.pl/threads/196566-Nie-forumowicz-ale-w-potrzebie.-Stan-ci%C4%99%C5%BCki.-Pom%C3%B3%C5%BCcie-prosze-w-rozsy%C5%82aniu-wici[/url]!
  23. Ciotki proszę zajrzyjcie, podrzućcie i rozsyłajcie wici. Tym razem nie chodzi o psa, a o życie i zdrowie młodego człowieka - Tomka: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/196566-Nie-forumowicz-ale-w-potrzebie.-Stan-ci%C4%99%C5%BCki.-Pom%C3%B3%C5%BCcie-prosze-w-rozsy%C5%82aniu-wici[/URL]!
×
×
  • Create New...