Jump to content
Dogomania

BoUnTy

Members
  • Posts

    4029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BoUnTy

  1. A ja myślę Sabino, że post o idiotach i małolatach, nie był kierowany do Ciebie, a przynajmniej takie jest moje wrażenie. O nieczytaniu wątki pisałam ja - przyznaje, ale w tym temacie chodziło mi o to, że ten pies już wtedy był zdiagnozowany - zdiagnozowany na śmiertelną chorobę, gdzie może być lepiej, może być gorzej. To było nieuniknione, a przynajmniej choroba i zniszczenie organizmu Misia było nieuleczalne - nikt nie jest magikiem Ja myślę, że tekst o 'isiotach i małolatach' był mocny, rzeczywiście, ale ukazuje jak wiele w tym pooście jest krzyku i rozpaczy, rozpaczy nie mojej, nie Ani, lecz osób które cierpiały razem z nami. Chyba niestety co do tego stwierdzenia, to czy nie uważasz, że szantażowanie nas i zastraszanie, w takim momencie, nie jest 'idiotyzmem i wypowiedzią godną małolata'? Czy uważacie, że my uczuć nie mamy i móienie nam, że jeśli ujawnimy na publicznym, że to już agonia i pies cierpi, to już nie dostaniemy pomocy? pomocy np. transportowej, gdzie gdyby jednak padła decyzja o leczeniu, to jak sobie to wyobrażacie? Byśmy miały go na plecach, w autobusach taszczyć do weterynarza w Zabrzu na dalsze leczenie? Czy to nie było okrótne? Wiecie jak to boli? To nie myśmy mu odmówiły pomocy - myśmy chiały zrobić wszystko, zeby był szczęsliwy, ale żeby nie musiał czekać, aż nie bedze umiec wstać, aż calkiem siądą mu organy wewnętrzne z decyzją o etanzji. Ja myślę, że i tak czekałyśmy o przynajmniej 3 dni za długo, musiayśmy czekać, aż zacznie 'pluć' krwią, żeby zrozumieć, że ten pus umiera... że ten pies cierpi, i leczenie dalsze o będą tylko męki dla niego, ale i także oczywiście jest tutaj wrodzony ludzki egoizm, bo i dla nas... Osoba, która tak bardzo skrzywdziła wczoraj Misia i nas powinna go po prostu wziaśc do siebie na te ostatnie godziny, powinna to widzieć, a jak już tego nie portafila, to mogła nam pomóc go zawieźć gdzieś gdzie jego ciało zostałoby godnie potraktowane! Kto nam pomógł? Kobieta z odległej części polski (zdaje się szczecina) - zaneta, która przejechała 7 godzin, żeby dowieźć do nas psa, i zaproponowała pomoc - wzięła od nas ciałko Misiaczka, teraz spoczywa pod 'Na skałkach' - nie cierpi, i jego ciało nie leży w kontenerach schroniskowych - zostało jak nalezy pochowane, a nie przeleży następne 3 miesiace w mogiłach tysiąca zwierząt... Zanetko bardzo dziękujemy, tak wiele dla nas zrobiłaś...
  2. Żeby to były jedyne osądy... Napisze krótko, bo jestem padnięta - jestem chora, a do tego jetem wypąpowana psychicznie, mam gorączke, a mimo to byłam z Anią, żeby nie została z tym sama - bosz.... to było takie straszne ;( Ania wygląda jak wrak, podkowy pod oczami, przyszła zapłakana, a wetka - wetka musiała się zadowolić kiwaniem głów jako odpowiedź, bo ani mnie, ani Ani nic nie przechodziło przez gardło ;( Wiecie co? Żałuje, żałuje, ze nie podpisałam umowy adopcyjnej, że nie moglyśmy same podjać tej decyzji, bo jak widziałam dzisiaj Anie tak roztrzęsioną (ostatni raz widziałam ją taka po uśpieniu Pepika -jej kochanego pekińczyka), mówiącą w płaczu 'to przeze mnie tak cierpiał, czemu oni nie chcą pozwolić mu przestać cierpieć... ja już nie chce tego robić, nie chcę, żeby którkolwiek pies u mnie tak cierpiał, rezygnuje..." - to było dla mnie starszne, starałam się być silna, ale nie umiałam słuchajac tego, mogłam jedynie pocieszać i tłumaczyć, że te ostatnie miesiace to moze były jego najlepsze miesiace w życiu, ale co to daje? Znowu ruycze - nie wiem czy z choroby, czy raczej z żalu... Teraz gdy Misio już biega swobodnie za Tęczkowy Mostem ['] myślę, że mogę powiedziec już to o co prosila mnie Ania (prosze nie nekajcie jej, ona dzisiaj jest w tragicznym stanie - siedziała przy Misiu całą noc, jak go dzisiaj zobaczyłam, to już wiem co miała na myśli mówiac 'cierpi' - cały nos w glutach, w skrzepach krwi pochodzącej z płuc, można to porównać do człowieka z gruźlicą, a co resztą?) Gdyby nie to, ze zostałyśmy, a raczej Ania została wczoraj nie dośc, że posądzona o żerowanie na Misiu i zbijanie na nim kasy (nie wiem o co chodzi, ja Ani przelewałam tylko tyle ile było umówione, reszta była u mnie), to jszcze w dodatku powiem to głośno, że zostałyśmy zszantażowane - brutalnie i podle zszantażowane. Nasz weterynarz wystawił wczoraj ZE SWOJĄ PIECZĄTKĄ- BO NIE MUSI SIĘ KRYĆ! zaświadczenie o przypadłosci Micholka i o tym, że jedynym skutecznym zapobieganiem kolejnym cierpieniom będzie humanitarna eutanazja. Zostałyśmy zszantażowane, że jesli ujawnimy to na forum, to nasz weterynarz bedzie miec kłopoty i że Misio już nie dostanie od tej osoby pomocy m.in. transportowej, co przy decyzji o leczeniu byłoby nierealne! Ja nie podam nicku, kto to był, jak ktoś bedzie mial to zrobić, to tylko Ania! (a pewnie i tak kazdy się domyśla o kogo chodzi) Micholek dzisiaj umarł na Ani rękach, to myśmy musiały na to wszytso atrzeć, to myśmy musiały czekac z jego ciepreiniem same, wiec to co zrobiła ta osoba było obrzydliwe! Gdyby nie to, gdyby nie to, to Misiu miałby jedną noc cierpeinia i przelewania krwi za głupote ludzką z głowy... Zdani mojej pani weterynarz? 'Możemy go leczyć, to Wasza decyzja, ale pociągniemy go ile - tydzień, dwa? Miesiąc? I co dalej? Sondy, kroplówki, naście tabletek? Ja moge to zrobić, dobrze - moge patrzeć na pieniadze i dać sobie zarobić, ale po co? Gdyby ten pies miał 5 lat, ale po zębach on moze mieć 15, a moze być grubo starszy...On już sam zdecydował'. Jednocześnie Pani weterynarz przyznała, że zna wetów z lecznicy z zabrza i sa to naprawdę dobrzy specjalisci, a że każdy inaczej myśli, to już inna bajka - ona widziała i leczyła Misia od 4 miesięcy i widzi co się z nim dzieje, po co go dalej katować... Sama nie wiem co zrobić, wycofac się? Ale tutaj sa zwierzeta, które nas potzrebują, ale bez Ani to nie tosamo, ja nie chcę zostać sama, od roku byłyśmy nierozłączne ;( Wspierałyśmy siebie nawzajem w wielu sytuacjach ;( to ona była przy mnie, gdy Dżek pogryzł mojego brata, to ona była piersza przy mnie... Ja nie bede działać sama ;( Po misiu zostało: Misiu (Tymczas płatny 30-60 zł/m-ąc – koszty wyżywienia, bez weterynarza itp.): Wpłaty: [40,80 zł- Jusstyna85 40,00 zł - Mysia_ 30 zł. - Izabella 60 zł + 26 (allegro) - kikou 55 zł - BoUnTy (z bazarków) 40 zł.- Emilia2280] 10 zł. - od alchemia/sierpień 20 zł. - kikou/wrzesień 15 zł. - od kamila_s 71 zł. - z moich bazarków 27 zł. - moje bazarki 45 zł. - od Gosiapk 50 zł. - od JOMY :loveu: 110,01 zł. - Sabina02 20 zł. - Izabela124. 100 zł. - od Alaa 40 zł. - od ALMA2 Wydatki: (z poprzedniego DT: - 99,46 - wizyty u weta i leki - szampon - 9,80 - 41,39 - jedzenie - 6 zł. dojazd na akcję do Bytomia - 126,36 - podkłady - 13 zł - Allegro) Z obecnego DT: - 30 zł. - za zakwaterowanie do 5 września - 20 zł. EKG - 30 - badanie krwii - 70 zł. - RTG - 12 zł. - wizyta u weta i natybiotyk - 18 zł. - karma PURINA lecznicza - 36 zł. - karma PURINa (4 puszki) - 50 zł. - zakwaterowanie do 5 października - 90 zł. - badania - 20 zł. - eutanazja [SIZE="6"]SALDO KOŃCOWE: 160,01 Została też niecala paczka podkładów, oraz schroniskowa smycz i obroża... Co z tym zrobić? Sponsorzy niech powiedzą na co chcą przeznaczyć pieniazki. Na jakiegoś konkretnego psiaka? Tylko jak to wtedy podzielić? Glosowaniem? Albo na schronisko w Zabrzu? Albo na inne nasze zwierzaki? Decyzję oddaje Wam... Micholku bądź szczęśliwy ['] Mam nadzieję, że wwybaczysz nam, że tak dugo nie pozwalaliśmy Ci odejsć... PS. Prosze o uszanowanie tego atku i Micholka, my chcemy już zapomnieć - mam nadzieję, że uszanujecie nasze zdanie i pozwolicie nam odpocząć, dla nas to było bardzo ciężkie, wiec prosze naprawdę o poszanowanie tego wątku skoro Micholka już nie ma (zostało tylko jego ciało), tylko tyle nam zostało... Micholku bedziemy tęsknić - ty, jak każdy psiak odcisnąłeś ślad w naszych srecach, i on już nazawsze tam zostanie...
  3. Podjęłyśmy decyzje - za godzinę idziemy do weta. Przepraszam Mysiu, że ie czekamy na twój telefon do wetki, ale przed chwila dzwoniłam do Ani - Misiu ma się źle, ledwo oddycha - Ania siedziała przy nim całą noc, teraz się zdrzemnęła, gdy jej mąż wsatł i mógł przejąć obowiazki... Niestety Misiu to pies stary, shcorowany, młodości mu nie zwrócimy... ciesze się, że ostanie 4 miesiace przeżył w normalnym domu... kochany :( Boszz.... tak się boję, ja nie dam rady iśc z nim do weta, po prostu nie dam rady, ja na sama myśl rycze, a co dopiero gdy będe musiała patrzeć, wspierac go ;( Biorac pod uwagę jego dzisiejszy stan, to wczorajsze zabiegi, kroplówki i stres nie wyszły mu na zdrowie, a tylko zaszkodziły - chcieliśmy dobrze, a tyczasem... tymczasem, znowu nie jest tak jak być powinno ;(
  4. Już zasme wyniki móią za siebie, że w ciągu miesiaca poziom mocznika podniósł się niebywale... DMisiu dostawał Enarenal, Synergal, Heparigen (czy jakoś tak)... Ja się zastanwiam jeszcze co do kroplówki, bo nasze wetka jakiś czas temu gdy wspominała o kroplówkach, to powiedziała, że to dośc ryzykwne, bo przy tak chorym serce można mu zalać płuca, może to przez to taki oddech :( Ania chyba śpi, nie odbiera telefonów, nie ma jej na gadu... Rozmawialaś z wetką? Jesli tak to odeziwj się do mnie na gg.
  5. Wiecie - Mysia dzisiaj będzie rozmawiać z wetką, która Micholka badala, sama boję się co z tgo wyjdzie... Ania nie mozesz odejść ;( Chcesz mnie tak zostawić? Tak szybko chcesz się poddać?! Ja też przez cały, okragły rok musialam się zierzać z dogomaniakami i ich zdaniem. Kiedy ty nie chcałas tutaj wchodzić, to ja prowadziłam wątki naszych psów i nie raz obrywałam niesłusznie, a nie raz za Ciebie - wytrzymywalam, bo co mogłam zrobić? Powiedzieć 'zabierzcie sobie w ch... te psy', porozwozić je po schroiska i włożyć głowę w piasek? Ania chyba o czymś zapominasz, po pierwsze o tym, że my tutaj jesteśmy dla PSÓW, a nie DLA LUDZI - gdybym chciała sobie podziałac dla dobra ludzi, to napewno nie tutaj! A nasze plany? Nasze WSPÓLNE plany, je też chcesz przekreślić? A DORA? Zastanów się dobrze, prosze cię... ;(
  6. [quote name='wiq']ano, pudla nie tak łatwo wykończyć, może i 18 jej stuknie :evil_lol:[/QUOTE] no wiesz co! WiQ o jakich ty 18 mówisz, ja myślałam o przynajmniej 22 ;P
  7. [quote name='wiq']a właśnie, dla Kajki też jest szansa? tam w Zabrzu? w przyszłym tygodniu laska będzie do wydania :multi:[/QUOTE] Posłalam, czekam na odpowiedź, będe namawiać, tylę moge powiedziec i obiecać - to tak, zeby nasza współraca niezakonczyła się całkwoicie nieprzyjemnie, i jednak było parę sukcesów ;) Ciesze się, że z Liszką tak sprawa wyglada :)
  8. [quote name='wiq']chyba kroi się super dom dla Liszki! :multi: potrzebuje tylko transportu do Bytomia..[/QUOTE] Nie zmarnujcie go, drugiego nie podeśle xD Naa ty już się nie urocz Kają, zdaje mi się, że ty już masz jedno cudo - rekonwalescentke na oku ;) Trzymajta kciuki za Liszkę i za Kaję ;)
  9. My się nie licytujemy, chociaż tak to wyglada, czekamy na zdanie Mysi, która znowu pewnie po pracu przyjdzie padniete i t już lada chwila... A co do tego 'nie tutaj' to niestety nie mozemy nie tutaj - wiesz jak wyglada działanie na dogo? Pewnie wies i pewnie wiesz dlaczego wycofało się 3/4 osób, które były częścią dogo i aktywnie, bardzo aktywnie pomagały... Niestey chyba kazdy zauważył, że ile osób tyle zdań, no i ile osób wspierających , tyle samo wieszających koty - wszytskim dogodzićsię nie da. Niestety połowa z tych POWAŻNYCH dogomaniaków własnie przez nagonki się wycofała. Niestety tutaj nie można być czystym i przejrzystum, mając tak jak my wątek psiaków, wypowiadając się regularnie, pisząc o WSZYSTKICH decyzjach, rozliczajac się z każdego grosza, zamieszczając wyniki badań itp., mimo wszytsko to pewnym osobom nie wystarcza. No i jeszcze razi nasza kontrowersyjnosć i mój wiek - chociaż kto mnie zna osobiscie, to wie conieco o mnie, a zwykle wypowiadają si e o moim wieku osoby, któr mnie na oczy nie widziały
  10. No to zostaje nam tylko czekac na ściągnięcie szwów, zawieść Dolly do domkuy, a Wam podziękować za współpracę - mimo tego jaka momentami by nie byla, to i tak owocna, a napewno najlepszej dla Morelki, w końcu animozje, animozjami, a Dolly jedzie do wymarzonego domku ;) Zregeneruje się, czeka ją kolejna operacją i 8 lat życia, a nawet i wiecej jej życzymy - żeby wszystko tak szceśliwie się kończyło ;) [SIZE="1"]Ps. Przepraszam za literównki, klawiatura mi się psuje...[/SIZE]
  11. Tylko, że jest jedno ale - o ile w przypadku Dolly decyzja o operacji byłą nasza, bo pies był wyadoptowany na Anię, tak w przypadku Misia pies jest niczyj - nie podpisywałam ŻADNYCH dokumentów, a wieć czyj on tak naprawdę jest? Kto moze decydowac o jego byciu/niebyciu? Teoretycznie my, [praktycznie 30 ciotek, które mu pomagało, a jak wiecie każdy ma zdanie różne i teraz co tu roić, żeby samemu się nie wkopać po uszy, i żeby znowu nie było niepotrzebnych oskarżeń, niedomówień? Bo lepiej go meczyć i wieszać na nas koty, niż mu ulżyć - dla mne dyskusja na jego wątku jest liytacją o to kto ma rację, a kto jej nie ma - tylko, że my go widzimy regularnie od 4 miesięcy, sami powiedzcie kto jak nie my wimy, jak naprawde wygląda syuacja? Ktoś moze przyjechac, zobaczyć, ale nie ma porównania... Epe tutaj wątek Misia: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110566&page=68[/url] No i stara śpiewka o moim wieku - mhrrr.... jak ja to lubie...
  12. A ja Ci powiem tekillo, że mój ton jest noromany, i adekwatny do tego co myślę, a dlaczego nie miałabym ujawniać informacji o tym, gdzie Misiu był teraz diagnozowany? Powiedz dlaczego? My też ujawniamy info o naszym wecie, a nie podając tego znowu byłyby niesłuszne oskarżenia kierownae do nas - wetka to powiedziala, kto chce może zadzwonić i potwierdzić, choć nie wiem czy to byłoby na miejscu, za to co móiwiła jako człowiek dorosły bierze odowiedzialnosć, wiec nie wiem z jakiego powodu miałabym nie mówić skąd wyniki pochodzą, niedorzeczne... Powed i co w tonie moich wypowiedzi Ci się nie podoba? To, że napisalam, że dla mnie niedorzeczne jest czekanie z eutanazja na ostatnią chwilę? Tak dla mnie JEST TO NIEDORZECZNE i to powtórze głośno, bo widziałam psy umierające, którym ktoś, w tym także my, na siłe próbowaliśmy przedluzyć życie... Pani wet została poinformowana o fakcie, że do podjecia decyzji jest przynajmniej kilkanaście ciotek, które Misiowi pomagaly, stąd potrzebujemy rzetelnych informacji - są informacje o rokowaniach, o problemie, wiec w czym problem? Czekam na wypowieź Mysi... Justynko co ty tutaj w ogóle robisz! Marsz z komputera i dogomani, nie chce cię tutaj widzieć, nie chcę miec wyrzutów sumienia jeszcze z Twojego powodu... Juz i tak jestem zmartwiona. Niestety się z Toba gadzam, że dyskusja od wczoraj jest troszkę niedorzecn, bo to jest po prostu licytacja, no tylk, że tak defacto to my z Anią go widzimy codziennie, jeśli ktoś chce się przekonać o stanie Misia, to zapraszamy, nie mamy nic do ukrycia - z mojego moralnego punktu widzenia uwarzam, że męczenie go dalej to po prostu okrucieństwo, ale to też zdecydowanie zalezy od podejscia i swoich przekonań, oraz doświadczeń oczywiście. Ja nie chce drugi raz przeżywac tego samego co z Bunią, kiedy na chamca przełużałyśmy jej życie wszystkimi mozliwymi sposobami, aż potem wyła, po prostu wyła z bólu :( Tutaj Justynko jest problemem, że my z Anią widzimy Misia, i nistety nie mamy wątpliwości, tylko jak przekazac tutaj osobom, które pomagaly i pomagają, że meczenie go to bz sensu wiele osób już to rozumie, gdy niestety inne wieszają na nas koty - gdybyśmy same miały podjac decyzje, nie byłoby tej licytacji, ale MUSIMY (choćby też z powodu w/w moralów) z Wami to uzgodnić (choć miałobyć inaczej) i czujemy się zobowiazani do dyskusji na ten temat. Niestety mimo jej tonu to jest ona potrzebna, zarówno nam jak i Wam, w końcu wszyscy walczyliśmy o jego życie przez ostatnie miesiące, a robienie tematu tabu byłoby bez sensu, bo tylko byłyby niepotrzebnie niedomówienia...
  13. Macie wyniki sprzed miesiaca, prosze o zwrócenie uwagi na poiom mocznika: [IMG]http://images42.fotosik.pl/12/7a33b8350185af60med.jpg[/IMG] A tutaj macie wyniki dzisiejsze, zwrócicie uwagę na opis, na to co napisałam wcześniej 'wątroba jest 'trzaśnieta', no i fakt, że ledwo umie ustać na łapach po 5 dni bez jedzenia - można przedłuzac to, kroplówkami: [IMG]http://images33.fotosik.pl/370/90c6a443156e64b9.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/275/42aeefde55ae31dcmed.jpg[/IMG] I teraz się zastanówcie... Edit. Dzwoniłam teraz do lczicy do Zabrza - Pani powiedziala, ze nie moze nam powiedzieć otwarcie czu poddać eutanazji czy nie, to ma być nasza decyzja, jesli uważamy, że peis się męczy. Rokowania? Ostrożne. Po wynikach sa złe (CYTUJE SLOWA WETKI Z ZABRZA). Ona mówi, że stoi przed nami ciężka decyzja, bo ona by leczyłą - ona w ogóle nie jest za usypianiem psów, CHYBA, ŻE JUŻ LEŻĄ I WTASAĆ NIE UMIEJĄ! (dla mnie to nie do pomyślenia, żeby im pozwalać tak cieprpieć!)). Ona chce próbować, bo nie jest za usypianiem (troszke zmieniła zdanie gdy jej powiedzialam, że Misiu był już leczony, bo jakoś nikt nie raczył jej o tym powiedzieć :/). No i jeszcze wymieniała mi wiele badań jakie trzebaby zrobić, zeby leczyć wymazy, rozmazy, posiewy, i nie wiaodmo co jeszcze, ale chyba nawet nie chce znać kosztów, bo po prostu tyle nie mamy i nie nazbieramy :/ Teraz zostawiam to Wam - pf... możemy czekac, aż Misio opadnie całkowicie i nie bezie umiec wstać, żeby się wtedy zasanowić... Rokowania ostrożne- złe... obaczymy co wy stwierdzicie, bo ja po porstu nie mam siły, popłakałam się wetce do słuchawki ;( Niestety mialam okazję widzieś miasia przez cały czas od przyjścia ze schronu, i wiem jak jest - dla mnie to jest cięzkie, siedze i beczę - my nie jestesmy tylko domem tymczasowym, my darzymy uczuciem każdego psa jaki do na sprzychodzi - mniejszym lub więszym. My też mamy uczucia, a co z dziećmi Ani? Co oKrzysiu przeżywa patrząc na cieprienia Mischolka? ;( Nie jestem w stanie pisać, łzy same napływają mi do oczu, choć tego nie chce. Ja powiem tylko tyle, że gdyby to był mój pies, mój kochany Fancior był w takim stanie, to ja bym nie leczyła, z czystym sumieniem, moge to powiedzieć, bo po prostu nie umiałabym patrzeć na to ciepienie ;( Ahhh... Misiu musiałby być dożywotnio na kilklu-kilkunastu tabletkach dziennie (i to parę razy dziennie) PS> Tutaj macie info o stopniach mocznicy: [url]http://www.vetserwis.pl/pnn_pies_1.html[/url] Jeszcze dodajcie do tego podobno zdaniem pani wet główny problem - wątrobe i pęcherzyk z przewodem żółciowym i serce 9("przez obrzęk wątroby i trzustki wątroba trawi swoje własne enzymy");(
  14. Już nie wiem co jeszcze mogę napisac, oprócz tego, że czekam ze zniecierpliwieniem na wasze sugestie...
  15. Nie bede nic pisać, po prostu mam dosyć :/ Macie wyniki sprzed miesiaca, prosze o zwrócenie uwagi na poiom mocznika: A tutaj macie wyniki dzisiejsze, zwrócicie uwagę na opis, na to co napisałam wcześniej 'wątroba jest 'trzaśnieta', no i fakt, że ledwo umie ustać na łapach po 5 dni bez jedzenia - można przedłuzac to, kroplówkami: I teraz się zastanówcie... Edit. Dzwoniłam teraz do lczicy do Zabrza - Pani powiedziala, ze nie moze nam powiedzieć otwarcie czu poddać eutanazji czy nie, to ma być nasza decyzja, jesli uważamy, że pies się męczy. Rokowania? Ostrożne. Po wynikach sa złe (CYTUJE). Pani weterynrz mówi, że stoi przed nami ciężka decyzja, bo ona by leczyłą - w ogóle nie jest za usypianiem psów, CHYBA, ŻE JUŻ LEŻĄ I WSTAĆ NIE UMIEJĄ! (dla mnie to nie do pomyślenia, żeby im pozwalać tak cierpieć!)). Ona chce próbować, bo nie jest za usypianiem (troszke zmieniła zdanie gdy jej powiedzialam, że Misiu był już leczony, bo jakoś nikt nie raczył jej o tym powiedzieć :/). No i jeszcze wymieniała mi wiele badań jakie trzebaby zrobić, zeby leczyć wymazy, rozmazy, posiewy, i nie wiaodmo co jeszcze, ale chyba nawet nie chce znać kosztów, bo po prostu tyle nie mamy i nie nazbieramy :/ Teraz zostawiam to Wam - pf... możemy czekac, aż Misio opadnie całkowicie i nie bezie umiec wstać, żeby się wtedy zasanowić... Rokowania ostrożne- złe... Zobaczymy co wy stwierdzicie, bo ja po porstu nie mam siły, popłakałam się wetce do słuchawki ;( Niestety mialam okazję widzieś miasia przez cały czas od przyjścia ze schronu, i wiem jak jest - dla mnie to jest cięzkie, siedze i beczę - my nie jestesmy tylko domem tymczasowym, my darzymy uczuciem każdego psa jaki do na sprzychodzi - mniejszym lub więszym. My też mamy uczucia, a co z dziećmi Ani? Co oKrzysiu przeżywa patrząc na cieprienia Mischolka? ;( Nie jestem w stanie pisać, łzy same napływają mi do oczu, choć tego nie chce. Ja powiem tylko tyle, że gdyby to był mój pies, mój kochany Fancior był w takim stanie, to ja bym nie leczyła, z czystym sumieniem, moge to powiedzieć, bo po prostu nie umiałabym patrzeć na to ciepienie ;( Ahhh... Misiu musiałby być dożywotnio na kilklu-kilkunastu tabletkach dziennie (i to parę razy dziennie) PS> Tutaj macie info o stopniach mocznicy: http://www.vetserwis.pl/pnn_pies_1.html Jeszcze dodajcie do tego podobno zdaniem pani wet główny problem - wątrobe i pęcherzyk z przewodem żółciowym i serce 9("przez obrzęk wątroby i trzustki wątroba trawi swoje własne enzymy");(
  16. Misio mial juz badanie krwi, ale jeszcze wyników nie nam, rozmawiałam hwilkę Ania - nie jest dobrze, mocnik chyba się nie mienił, ale jak to pPani wt powiediała 'wątroba jest trzaśnięta' - mona sie tylko domyślać co znaczy to 'trzaśnięta' :( Nic wiecej nie wiem, jak Ania wróci to pewie cos powie - moje informacje moga być złe, bo a krótko romawiałam, Ania tylo powtarała itp. Miusiu jest u weterynarza w abrzu, tekilla powiedziała, ze ta prychodnia ma pod sobą schronisko...
  17. Na mocnice jest podobno świetny lek - Azodyl, niestety dostępny tylko w stanach :( Miesięcna kuracja wynosi ok. 200 zł. :( Misio jest własnie na badaniach - siede jak na spilkach...
  18. Jane, jasne Mysiu to zrozumiałe... Staramy się z tekillą dograc termin wizyty - chcieliśmy jutro po południu, ale tekilce nie psauje. Mocznica jest to niewydolnosc nerek. Jesli ktoś chce coś wiedzieć, to niech pisze na wątku, nie lubie takiego pisania i niedomowień za plecami, ba! wręcz tego nie cierpię. Kochani myśmy chyba zrobili już wszytsko, zobaczymy jak to dalej bedzie - choć Ania dzisiaj rozmawiała z wetem - nie widzi wielkich nadziei. Najwazniejsze, że Misiu ostatnie miesiące spędzał wśród kochających go ludzi - bo my nie dajemy tylko tymczasu, z każdym zwierzakiem bardziej lub mniej się żżywamy, ale napewno każdego dażymy miłością i chcemy, żeby to wiedziały...
  19. Misio ma tak samo :( Niestety u niego jeszcze te ciagłe wymioty, o pierwszych informowałyśmy przynajmniej miesiac temu - nawet nie chcę wyobrażać, w jakim stanie jest jego żołądek i przełyk, wyobrażacie sobie ciagle wymiotować? Normalny człowiek już po pau 'sesyjkach' ma zdarte gardło i powiększone węzły chłonne, a jak to u niego może wyglądać? :-(
  20. To pogadasz z Anką? Jak ona nie bedzie mogła to mój numer gg jest podany w profilu, odezwij sie wtedy do mnie, to ja coś wymysle i jakoś się zabierzemy... Ja nie chce, jesli on rzeczywiscie cierpie, żeby się ęczył - lepiej miec wszytsko już zbadane i podjąc decyzje co dalej... Maciaszku dziękuję za wypowiedź...
  21. + wątroba - dziękuję tekillko, pogadaj z Anią - ja jak zwykle ostatnio niedostępna :( A czy dalabyś rade zrobić z nami kurs do lecznicy na pobieranie krwi, odwieźć je do bytomia na żeromskiego, potem na arki bożka na EKG (u nas się rolki papieru do EGKG skończyły) i diagnoza czy cuś... Jak załatwiac to w 1 dzień, bo inaczej nic dobrego z tego nie wyniknie...
  22. O badaniach informowałyśmy, byly tutaj skany, i wyszło, że jest już początek mocznicy i moze być już tylko gorzej - to słowa wetki. Badania powtórzymy przed podjeciem decyzji, ale badania a stan rzeczywisty... To nie o to chodzi - my jestesmy same, teraz jesteśmy u weta (a raczej Ania jest bo ja ciagle jestem niedostępna), niestety bez auta nie dajemy rady - potrzebyjemy pomocy transportowej :( Nawet badanie krwii musimy wozić do centrum bytomia ;( Plus Misia zatachac w dużym transporterze do lecznicy na pobieranie - nie dajemy rady odbębniac wszytskiego - ile mozemy tyle robimy, ale to jest coraz bardziej uciązliwe - z psami 'norlmnymi sobie radzimy' bo chhodza na łapach, ale kiedy trzeba kilka razy w tygodniu taszczyć ten co jak co ciezki tranporter to po prostu juz jest meczące. No i jeszcze ten transport Misia do Bytomia autobsami na badania i na konsultacje zażyczone z innym wetem :( Kiedy i jak mamy to zrobić? Kto nam pomoże? :( On nie moze takich tras robić autobusem, dla niego to za długa droga :(
  23. [quote name='epe']Słyszałam,że pies przy mocznicy podobno bardzo cierpi!:-( Jeśli to prawda,to trzeba pozwolić mu odejść! Tyle i aż tyle trzeba zrobić dla biedaka!:placz:[/QUOTE] Taaaa, tylko tyle, ze w tym wypadku w przeciwieństwie do Buni to my nie decydujemy. Mamy znowu go tachac w busach, w transporterze przez całe misto, żeby powtórzyć badania... Dodam, że Misio 2 tygodnie temu miał robiony komplet badań i jest stale pod opieką wet, i był na antybiotykach :( A z badań wyszło, że pies ma poczatek mocznicy, chora wątrobe, chore serce (wtedy nie było bloków, teraz osłuchowo znowu wróciły), zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie, skrzywioną tchawice itp. - badania zrobić można, czemu nie - ale zowu ten stres, przy tych wszytskich cholerstwach, a tutaj nic nie mogło isę poprawić - w końcu tchawica sama się nie wyprostuje, serce pogorszyło się, ocznica i nerki tez same się nie naprawią :( Teraz badania moga się okazać zabójcze, poza tym badania badaniami a pies się czuje źle, a mozna leczyć, ale skoro pies już nie ma siły walczyć? Zdrowy pies moze się zagłodzic na śmieć, jak traci wiarę w życie... ;(
  24. [quote name='ladySwallow']Bounty, zrozum, że taką wymianą zdań nie ułatwiacie NICZEGO marchewce. Dajcie jej rady i pomóżcie w tym, co postanowi - prawda jest taka, że suczki są u niej, adopcja zależy od niej i wszelkie ewentualności takie jak to, czy adopcje będą dobre czy nie, leży na sumieniu marchewki. Sytuacja jest, jaka jest, więc nie rozwódźcie się nad tym, jakie domy są dobre - to jest konkretna sytuacja. Dodatkowo, ponieważ mam dość kłótni i tutaj i na miau.pl mówię od razu, że jeżeli nadal będzie tutaj widoczne udowadnianie racji jednej i drugiej strony, poproszę moda o wyczyszczenie wątku.[/QUOTE] Co do czyszczenia wątku to wydaje mi się, że dobrze zrobisz jak o to poprosisz nawet teraz, poproś o pozostawienie swojego postu, bo jest bardzo fajnie i przejrzyscie napisane (a przede wszystkim wyszczególnione) co i jak, i myslę, ze to jest dobry punkt aczepienie :) My - ja i Scarlet już swoje powiedziałyśmy, marchewa o tym wie, a przepychanki z Tundra mnie nie bawią, wiec jak najbardziej za stosowne uwazam się zamknąć i zakonczyć dyskusje - mylę, ze marchewa rzeczywiscie podejmie najlepsza decyzje...
×
×
  • Create New...