Akirka86
Members-
Posts
344 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Akirka86
-
Ja słyszałam z kolei, że kotów do domu nie można wpuszczać, bo zawsze napaskudzą. Jak kuwety nie ma albo się kota z miotłą po całym domu gania to się biedak spaskudzi. Przypomniała mi się sąsiadka z bloku obok. Staruszka, siwiutka, trochę kuśtykająca, bo kręgosłup. Kilka razy w tygodniu kupuje kilo kiełbasy (tej najpodlejszej naturalnie) i obchodzi wszystkie podwórka (między blokami są szeregówki) z psami. Każdego psa za płotem częstuje kiełbasą, żeby pieski ją lubiły. Chciała też poczęstować moją, niezbyt przejęła się informacją, że to alergik. Prawie się z nią pokłóciłam, bo pies wyniuchał kiełbachę i się pchał do staruszki. Ostatecznie teraz mój pies to biedactwo, któremu zła właścicielka odbiera całą radość życia, czyli kiełbasę. Nie muszę chyba dodawać, że okoliczni psiarze niezbyt za nią przepadają
-
Filodendron, tu leży pies pogrzebany - po co na dwa pieski tabletkę dzielić, lepiej dwie kupić. Jak ktoś ma kilka psów albo koty do tego to wcale się nie dziwie, że dzieli nawet spot-on. Suma małych dawek jest znacznie droższa niż jedna duża dawka
-
Gryf80, ja też tak sądzę.
-
Rynek jest szeroki w przypadku kotów, to się zgadza i jest mnóstwo preparatów spot-on na różnego rodzaju bolączki, ale jeśli chodzi o substancje przeciw kleszczom to dużego wyboru nie ma. Broadline jest bardzo wygodny i ma chyba najdłuższe działanie na kleszcze, u rodziców u kotki jakiś czas go stosowałam, ale niestety tam jest inwazja tęgoryjca i nie dawał sobie z nią rady (prawdę mówiąc jedyne, co działa to premix dla świń na robaki - byłam przerażona pomysłem weta, ale wypróbowaliśmy wtedy juz wszystko bez efektów), musiałam zrezygnować, a szkoda bardzo. Hmm, czyli nam nie wolno tabletki kruszyć, ale pies pogryźć może?
-
Wydawało mi się, że producent określa bravecto jako tabletki do rozgryzania i żucia? Co do kotów - mój wet twierdzi, że o ile z psami jest kiepsko jeśli chodzi o naprawdę skuteczny preparat, to w przypadku kotów sytuacja jest beznadziejna. I to by się mniejwięcej zgadzało...
-
Jeśli chodzi o kota, to nie wiem czy Twój wet zwrócił Ci uwagę, Dcz, w sklepach też tego nie mówią, kota należy kropić co dwa tygodnie fipronilem. Jego przyswajanie u kota jest gorsze i szybciej spada stężenie. Były robione badania przez niezależne laboratoria. Wymuszono na producentach zmianę w ulotkach i rejestracji, ale oczywiście nikt się tym nie chwali, więc jak sprzedawca czy wet nie przegląda ulotek to nawet nie wie. A są produkty które u kota działają tylko tydzień. U rodziców kot kleszcze łapie ale odkąd kropię go co dwa tygodnie to jest tego znacznie mniej. Nawiasem mówiąc chyba zakończę mój test z odstraszaczem - po wczorajszym spacerze znalazłam dwa kleszcze, które równo sobie maszerowały po psie. Chociaż z tego co słyszałam od znajomych to i tak nadal jest to bardzo dobry wynik. Skoczę do weta i chyba wrócę do advantixa - u mojej sprawdzał się w zeszłym roku bardzo dobrze. Jakoś nie umiem się przekonać do tych tabletek - wolę postawić na repelenty
-
Może to nie jest oczywiste dla wszystkich ale ostatnia faza badań nad produktem farmaceutycznym (mowa o rynku ludzkim jak i weterynaryjnym) odbywa się po wprowadzeniu produktu na rynek. Są to badania nad skutkami długoterminowymi, których nie da się określić w warunkach laboratoryjnych. Chodzi między innymi o wpływ na dalsze pokolenia itp. Stosując teraz nowość rynkową, nieświadomie stajemy się obiektem badań (czy w tym wypadku nasz pies). Może się zdarzyć, że nasz obecnie młody pies nie będzie doświadczał skutków ubocznych, ale gdy będzie miał 10 lat dojdzie u niego do mocznicy. I nikt nigdy się nie dowie, że to przez tabletki. Z drugiej strony - nic takiego może się nie wydarzyć. Dwie rzeczy są pewne, te tabletki zmniejszają ryzyko zakażenia, ale go nie eliminują - to już dużo - to raz, dwa - osoby, które podały już preparat swoim psom napisały, że procent śmiertelności kleszczy jest bliski stu - czyli działa zgodnie z opinią producenta. Odpowiedź na pytanie założyciela wątku więc już padła. Bravecto spełnia swoje zadanie. Rodzi się jednak pytanie, na które każdy musi odpowiedzieć sam- czy mam odwagę zrobić z mojego psa obiekt doświadczalny?
-
Sleepingbyday, czytaj ze zrozumieniem, proszę. Napisałam przecież, że babeszioza czy borelioza są bardzo ważnym problemem, ale na nich sprawa się nie kończy. Poza tym w moim rejonie babeszioza jeszcze (zaznaczam jeszcze) nie występuje, a przypadki boreliozy są sporadyczne. A tabletki pomimo zmniejszenia ryzyka niestety nie eliminują go w pełni, co za tym idzie, pies nadal jest narażony na wszystkie patogeny, jakie niesie ze sobą kleszcz. Wszyscy są zgodni co do faktu że nie ma całkowicie pewnego sposobu na kleszcze i podejrzewam, że nigdy nie będzie. Nawet producent tego brzęczyka, który wisi na moim psie, zaznacza, że nie stanowi pełnej ochrony przed kleszczami (ma przynajmniej na tyle uczciwości, żeby przedstawić liczby, które nie przyprawiają o zawrót głowy). Co nie zmienia faktu, że jak dotąd w naszym przypadku ma porównywalną z advantixem skuteczność (piszę to z pełną świadomością, że apogeum dopiero przed nami i liczę się z tym, że może okazać się konieczne wprowadzenie chemii). Dla mnie bravecto nadal nie stanowi jakiegoś przełomu. To po prostu inny sposób na zabicie już żerującego kleszcza. A swoją drogą jeśli gdzieś masz ropnie i lejące się odczyny od których pies nie może zmrużyć oka to cóż - co tam kto uważa. Nie krytykuję absolutnie Twojego strachu przed babesziozą, u mnie jeszcze się nie pojawiła, ale bravecto niestety nie uchroni przed nią psa. Albo kleszcz zginie zanim psa zarazi, albo po fakcie. Prawdziwy przełom to skuteczny repelent, którym tabletki niestety nie są...
-
Strasznie mi przykro z powodu straty przyjaciela. Muszę jednak zauważyć, że Wronka i Tyśka mają rację. Twój pies był niepowtarzalny, niezastąpiony i pod każdym względem naj. A był taki, bo go bardzo kochałaś, nadal kochasz. I taki sam powinien być Twój przyszły przyjaciel. Nie pozwól sobie na zastępowanie jednego psa drugim. To nie będzie w porządku dla nowego przyjaciela. Zastanów się czy chciałabyś od swojego przyjaciela/chłopaka/męża usłyszeć "lubię/kocham Cię jak kogoś, kto był mi kiedyś bliski"? Czy chciałabyś, żeby ktoś najważniejszy w Twoim życiu traktował Cię jako zastępstwo kogoś, kogo stracił? Byłaś w życiu Twojego psa najważniejszą istotą na świecie. I taka będziesz dla każdego psa, który zagości w Twoim domu. One żyją krótko i kochają nas bezwarunkowo. Zasługują na to by im to odwzajemnić tak jak tylko potrafimy. Znam ludzi, którzy po stracie psa wyrzucają wszystko od misek na smyczy kończąc i nowemu psu kupują nowe rzeczy, tak aby nowy pies wszystko miał wyłącznie swoje. Jeśli chcesz wziąć nowego psa tylko po to, żeby móc nadal kochać utraconego przyjaciela, to nigdy nie będziesz kochała istoty, która odda Ci całe swoje życie. Pogódź się ze swoją stratą i dopiero wtedy poszukaj nowego psa. Nie mówię, że musisz przestać kochać utraconego psiaka, ale musisz się upewnić, że jesteś gotowa pokochać nowego psa nie za to, że jest jak poprzedni, ale za to, że jest taki, jaki jest.
-
Rodzice mają dwa psy i kota - dogadują się fantastycznie. Jak kocica była mała to suka nawet jej odstępowała miskę z karmą. Ja też mam sunię, w dodatku schroniskową, która dawniej goniła koty. Półtora roku temu zostałam postawiona pod ścianą - pojawiła się dwutygodniowa znajdka, sierota. Miałam do wyboru: zająć się nią albo oddać do uśpienia. Suka przyjęła ją jak swoją, jedyne o co się martwiłam to żeby suka mleka nie dostała. Odchowała kociaka, moja rola ograniczyła się do karmienia i zabawy. Fakt, czasem dają popalić, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Wydaje mi się, że do dorosłego psa łatwiej wprowadzić kota niż drugiego psa. Ale Lux ma rację - jeśli macie problem ze znalezieniem czasu przy jednym psie, to drugi zwierzak to może nie najlepszy pomysł.
-
Filodendron, to wszystko się zgadza. Tylko że my się tu skupiamy na babesziozie, boreliozie, one są oczywiście groźne, a przez to bardzo ważne, ale nie oszukujmy się, kleszcz ma je albo nie. A to co najczęściej ma to zwykłe bakterie na powierzchni ciała, na aparacie gębowym. Wbijając się w skórę nie musi zwracać wypitej krwi, wystarczy, że naruszy ciągłość skóry i psu może zrobić się ropień. Nie jest groźny, ale boli i wymaga stosowania antybiotyków - dobrze jeśli wystarczą miejscowe. Pies rodziców ma uczulenie na kleszcze. Nawet jak wyjmą mu małego, zasuszonego kleszcza, wokół robi się sączący odczyn średnicy ponad 5cm - bolesny i gojący się prawie dwa tygodnie. Nie interesują mnie preparaty, które zabijają po rozpoczęciu żerowania. Ja chcę, żeby na psa nie wchodziły kleszcze, bo niestety przeglądając psa z gęstą sierścia łatwo coś przeoczyć.
-
Może Was to rozbawi, ale ja w tym roku postanowiłam wypróbować ultradźwiękowy odstraszacz kleszczy. Jak do tej pory pies złapał jednego kleszcza. W zeszłym roku dla porównania przy fipronilu łapała po pięć kleszczy na dzień. Ochoczo machały sobie nóżkami i nic sobie nie robiły z kropelek. Po advantixie skuteczność była taka jak na obecnym urządzeniu. Bravecto to dla mnie produkt gadżetowy. Co z tego że kleszcz zginie, skoro i tak tym czym mógł psa zarazić to go zarazi. A jak słyszę o tym, żeby łączyć tabletkę z kroplami albo obrożą to zastanawiam się czemu ma właściwie służyć. Skoro kleszcz rozpoczął już żerowanie to jedynym płynącym z jego śmierci plusem jest fakt, że nie będziemy mieli żywego, łażącego po domu robaka. A to i tak może załatwić za nas dowolny spray do legowisk. Obecnie psa obserwuję, jeśli zwiększy się ilość kleszczy to dołączę kropelki, ale od tabldtek wolę trzymać się z daleka
-
Owczarek niemiecki agersja ze strachu? problem narasta...
Akirka86 replied to Kocurkotka's topic in Agresja
Ja też się podepnę. Swego czasu mój pies zrobił się agresywny do innych psów. Mały, duży, młody, stary - nie robiło jej to różnicy. Każdy był zły. Pracę zaczęłyśmy od unikania jakichkolwiek psów. Potem mijanie z bardzo daleka (ok. 30-40m), trzymałam w dłoni smaczek, a pies mijał drugiego z nosem w dłoni. Z czasem nie zawsze był smakołyk, odległość zaczęła się zmniejszać. Obecnie potrafimy minąć obszczekującego nas psa w wąskim przejściu. Pies na widok psa podbiega do mojej nogi i idzie bardzo grzecznie. Jeśli drugi pies jest "normalny" to sie powąchają, z częścią się pobawi. Problem mamy obecnie z jednym psem. Kiedyś tamta właścicielka miała dwa psy- młodego i starego. Młoda chodziła luzem stara na smyczy. Moja z młodą chętnie się bawiły do czasu aż stara wywinęła się właścicielce z obroży i zaatakowała moją. Doszło do jatki w trójke, bo młoda się do starej dołączyła. Obyło się na szczęście bez krwi. Od tego czasu moja widząc je (z czasem tylko młodą bo stara odeszła) z odległości 50m wisi wręcz na smyczy i ujada. Tamta dokładnie to samo. Pracując nad zachowaniem mojej wobec innych psów osiągnełam to, że potrafi minąć ją z odległości 10m z irokezem na grzbiecie, ale idzie ze mną ładnie. I tu moje pytanie: czy to rzeczywiście jest tak, że pies ma prawo nie lubic jakiegoś konkretnego psa i nie należy się tym przejmować, czy nasz problem wciąż nie pozostaje rozwiązany i jest czym się martwić? Dodam, że próba współpracy z tamtą właścicielką odpada, bo to z rodzaju tych co uważają że zapięcie psa na smycz rozwiązuje sprawę. Póki co unikam ich na spacerze bo nie chcę niweczyć efektów naszej pracy. -
Pies goni za zwierzyną, ptakami i nie reaguje na żadne przywołania
Akirka86 replied to krulindra's topic in Wychowanie
Fennell pisze jak pisze. To nie jest tak, że stała się dla mnie mantrą. Po prostu otworzyła mi oczy właśnie na kwestię holistycznego spojrzenia na wychowanie psa. Na to, że problemu nie rozwiąże praca nad samym problemem, bo jego źródło tkwi gdzieś dużo głębiej. Owszem, początkowo stosowałam się do jej zaleceń, później niemal wszystko uległo ewolucji. Cavecanem wyjaśniła mi co jest nie tak z tą panią i wiecej grzechów popełniać nie będę. Mrzewińskiej czytałam Po obu końcach smyczy. Bardzo mądra, choć krótka książka. Jeśli ktoś jest laikiem, bardzo łatwo gubi się w gąszczu poglądów jak pracować z psem. Tym bardziej jeśli wybierając jakąś metodę widzi, że działa (pies już nie szczeka na sąsiadów na schodach mimo, że na schodach z nią nie pracowałam, podobnie z kilkoma innymi problemami). I niestety laik nie będzie wiedział, że owszem osiąga efekt, ale złą metodą, dopóki ktoś mądrzejszy mu tego nie wytłumaczy. w najśmielszych snach nie marzyłam o tym, że pies zrezygnuje z szaleńczej gonitwy za sarną na rzecz jakiegoś ochłapka dyndającego w ręce. Lux, moja za bażantem goni, ale kurę tylko postraszy. Jak ptak odfrunie kawałek (oczywiście naciągając definicję fruwania na tyle żeby kura się w niej mieściła) to pies odpuszcza zadowolony. To samo miałam z gołębiami i teraz już nie goni ich w ogóle. Trochę pracy i pewnie da sobie spokój (u mnie problem u rodziców znikł, bo sąsiad nie ma już kur). Swoją drogą bażanty zaczynają okres lęgowy, więc jeśli pies płoszy bażanty to niestety zgania samicę z gniazda...- 537 replies
-
- pies myśliwski
- łapie trop
- (and 3 more)
-
Jak skóra zdjęta z mojej. Tyle że moja ze stojącymi uszami jest (no i sterylizowana, więc to nie ja rozrzucam szczeniaki po śmietnikach...) no i złapała 28kg wagi. Z jednej strony to potworne, że ktoś potrafi zwierzaka tak po prostu wyrzucić, z drugiej zazdroszczę Ci, że masz ją od szczeniaka. Ja swoją wzięłam jak miała 3 lata i pomimo upływu prawie trzech kolejnych do dziś zastanawiam się jaka jest jej historia. Zakochałam się w Twoim maleństwie ;)
-
Lux, gdyby on klapsa dał psu, albo nawet i trzepnął psa tą smyczą raz, to bym przemilczała. Ten pies oberwał smyczą regulowaną, ona ma metalowe kółka na przebiegu, nie wiem czy którymś psa zahaczył czy nie. Pies aż do ziemi przywarł. Jeśli on tak "karci" za to, że pies pobiegł do innego psa to nie chce wiedzieć, co się dzieje jak znajdzie coś zniszczonego po powrocie z pracy. Ja już po telefon sięgałam ale facet się opamiętał. Teraz psa widuję tylko na smyczy. Szkoda mi go ale może to dla niego lepiej?
-
Skądś znam takie teksty, za co ja mam go nagradzać. Niedawno do mojej Fridy podbiegł młody labrador. Wielki jak cielak. Facet za nim sie drże jak opętany, a pies nic, leci do nas. Jak go wreszcie dogonił to zaczął go prać smyczą po grzbiecie. Kazałam mu przestać i że tak go niczego nie nauczy. "Pies ma być posłuszny." I znowu mu przylał. Ostatecznie wyszła z tego awantura, bo mu powiedziałam, że to jest karalne bo to jest znęcanie się nad zwierzętami i jak nie przestanie to zadzwonię na policję. Skończyło się oczywiście wyzywaniem od bezczelnych gówniar (on jakieś 55-60, ja 29) i mam się zamknąć itd. Swoją drogą potem pomyślałam, że pies mógł jeszcze w domu przeze mnie dodatkowo oberwać... Piszecie o wsi, że ciemnogród ale jest już trochę lepiej. A tu miasto, wcale nie takie znowu małe, a ludzie zacofani aż do bólu...
-
Alergia/nadwrażliwość/odczyn po zastrzyku- wielka rana
Akirka86 replied to pj.'s topic in Alergologia
Przy kazdej operacji powstaje niewielki obrzęk okolicznych tkanek. Jest to spowodowane przerwaniem ich ciągłości - to naturalna reakcja - tak zaplanowała to natura. W tej samej okolicy co tarczyca, po sąsiedzku z tchawicą biegną nerwy układu autonomicznego odpowiadającego za reakcje niezależne od woli, między innymi także za wzwód. Jeśli okolica zabiegu lekko obrzęknie (a nie musi byc to widoczne z zewnątrz) to może wywierać ucisk na te nerwy i mogą powstawać tego rodzaju anomalie. To tylko hipoteza. Wtedy podanie sterydu zdejmuje obrzęk i objawy ustepują. Antybiotyk jest potrzebny. Skoro weterynarz zdecydował się na taką torpedę to miał ku temu powody. A probiotyk chyba może być. Grunt żeby był jakikolwiek. Ja bym jeszcze coś na żołądek wzięła skoro uważasz że ma podrażniony -
Chounapa. Jestem w szoku. Moi rodzice sprowadzili się na wieś i wszyscy sąsiedzi się z nich śmiali. Bo psy w domu śpią. Bo rodzice im karmę kupują (przecież chleb namoczony mlekiem to najlepszy obiad dla psa). A kot? "Kot do domu wchodzi? Pani, u mnie kot to tylko po dachu na stodole może chodzić, bo psy rozszarpią (a przecież powinny być obzarte po tym chlebie z mlekiem), ale to dobrze bo się mnożą gorzej jak króliki." Sąsiad to myślał że kocura mamy bo nigdy kociąt nie widać. Uśmiał się jak powiedzieliśmy że kotka sterylizowana. Inna sąsiadka pytała się kiedy od suki szczeniaki będziemy mieli to ona by wzieła dla siostrzeńca bo słyszała że labradory są dobre do dzieci. Jak usłyszała, że suka sterylizowana to chciała żeby w takim razie psem (też labek) chociaż jej sukę pokryć to ona jednego szczeniaka temu dzieciakowi zostawi a z resztą to coś się wymyśli (w sensie beczka z wodą). Pies na szczęście dla nienarodzonych szczeniąt kastrat. Wyśmiała nas, że tyle pieniędzy wydaliśmy na rasowe psy (suka wyciągnięta z pseudohodowli, pies po mega-hiper championach zdyskwalifikowany na wystawie za wady na wzorcu z gorącą prośbą o nie rozmnażanie) i je wytrzebiliśmy zamiast robić pieniądze na szczeniakach bo to przecież czysty zysk...
-
Pies goni za zwierzyną, ptakami i nie reaguje na żadne przywołania
Akirka86 replied to krulindra's topic in Wychowanie
Evel, co jest nie tak z Fennell? Nie żebym miała świra na punkcie jej metod ale znacznie poszerzyła moje horyzonty myślowe i dzięki tym metodom naprawdę parę problemów znikło. Nie odwalam demonstracyjnego wyjadania z psiej miski bo to głupie, ale pies wie, że to ja daję mu jedzenie, a nie on je na mnie wymusił itd. Sztywne rytuały były na początku jako podwalina tego do czego doszłyśmy obecnie. Ale nie będę ukrywać, że dzięki jej książkom wykiełkowała u mnie idea współpracy z psem zamiast wymagań przed nim stawianych. Ja wciaż jestem na etapie poznawania różnych metod pracy z psem. A co Ty byś poleciła?- 537 replies
-
- pies myśliwski
- łapie trop
- (and 3 more)
-
Alergia/nadwrażliwość/odczyn po zastrzyku- wielka rana
Akirka86 replied to pj.'s topic in Alergologia
Jeśli problem wzwodu zniknął, to prawdopodobnie był to problem wspomnianego układu autonomicznego. Może ucisk spowodowany delikatnym obrzękiem operowanej okolicy? Jeśli się nie pojawia, to znaczy, że przyczyna ustała. Skoro w RTG nie znaleźli żadnych nieprawidłowości, to przerzuty masz wykluczone. Strupa zdejmuj nawet codziennie, sama piszesz o tym, że jak zdejmujesz to goi się lepiej i że gromadzi się pod nim ropa - z jednej strony podajesz antybiotyk, a z drugiej utrzymujesz środowisko, które utrudnia działanie antybiotyku (ropa stanowi barierę dla działania antybiotyków). Jeśli leczenie ma działać, ropa musi być usuwana, a nie zrobisz tego inaczej niż zdejmując strupa. Zapytaj weterynarza o możliwość stosowania aqua żelu (to taki żelowy "plaster" który znacznie przyspiesza gojenie ran, pomaga odprowadzać ropę i sprawia, że rana nie wysycha, co poprawia trochę komfort zwierzęcia) albo chitopanu (preparat weterynaryjny przyspiesza gojenie, działa też dezynfekująco). Co do kefavetu. To bardzo silny antybiotyk, jest wykorzystywany w sytuacjach kiedy inne antybiotyki zawodzą. Zapytaj weterynarza o leki osłonowe na żołądek, np. ulgastran, albo coś przeciwwymiotnego. Jedno jest pewne, dopóki rana się sączy, pies musi dostawać antybiotyk. Mam nadzieję, że weterynarz zalecił Wam jakiś probiotyk? -
Pies goni za zwierzyną, ptakami i nie reaguje na żadne przywołania
Akirka86 replied to krulindra's topic in Wychowanie
No więc z tymi smakołykami to ciężka sprawa. Mam doskonałą panią weterynarz, wyprowadziła mi psa na prostą, ale co chwila jest kłopot, bo z tego co zostało ustalone: kurczak, wołowina, wieprzowina, pszenica, owiesodpadają. Nie uczula jej ryba. Do tego co może jeść dochodzimy metodą powolną, ale najskuteczniejszą. Nie robimy jej testów, bo często są zafałszowane (zarówno w jedną jak i w drugą stronę). Jest na hipoalergicznej karmie, dostaje przez dwa tygodnie jakieś białko. Jeśli są reakcje, białko odpada, a pies wraca na dietę na miesiąc i możemy wprowadzić nowe białko. Jak dotąd tolerowana wyłącznie ryba. Każdy nowy smakołyk komercyjny musi być testowany, bo zauważyłam, że ma alergię na pewne firmy (np. maced ma suszone rybki, ale stosują jakąś chemię, która jej szkodzi, te same rybki olivera już jej nie szkodzą). W najbliższym czasie będziemy testować koninę albo baraninę. Ale to off-topic trochę. Podejście na zasadzie: mam tylko 1 problem, który chcę rozwiązać, poza tym wszystko jest OK - nie jest dobre. Furie. Kiedyś tak myślałam. Oczy otworzyły mi na tę kwestię książki Jan Fennell - Zapomniany język psów. Czytając o tym jak ona podchodzi do całości wychowania i komunikacji z psem zrewolucjonizowałam nasze wspólne relacje. Skończyły się problemy z obszczekiwaniem sąsiadów na klatce schodowej, wyniesiona ze schroniska niechęć do psów też się ulotniła (wcześniej myślałam, że to taki uraz, bo była tam dwukrotnie pogryziona). Zdaję sobie sprawę, że jej problemy z zachowaniem wynikają z mojej nieudolności w pracy z nią i z tego, że raz na jakiś czas jej odpuszczę (choć wiem, że nie powinnam). Często walczy we mnie chęć "uchylenia nieba" ze świadomością potrzeby konsekwencji. Trafił mi się niełatwy pies, a jedynymi psami z którymi wcześniej pracowałam są dwa labradory moich rodziców, które okazały się niewiele twardsze od plasteliny i które nie są za specjalnie wyszkolone, ale też i nigdy nie sprawiały żadnego problemu same szukając kontaktu z człowiekiem i pokazując, że czerpią z tego kontaktu radość. To co przychodziło mi z nimi z łatwością, u Fridy okazuje się wspinaczką w Himalajach...- 537 replies
-
- pies myśliwski
- łapie trop
- (and 3 more)
-
A mi się przypomniało jak wracałam z psem z biegania. Pies zmęczony, wlecze się za mną z wywieszonym jęzorem. Idziemy sobie już spokojnie przez osiedle. Za mną szedł pan z psem na rękach, dogonił mnie i mówi: dzień dobry, ale pani tego psa maltretuje, wstydziłaby się pani. Grzecznie zapytałam o co właściwie chodzi. Przy okazji zerknęłam na niesionego przez gościa psa - składał się głównie z tłuszczu... No więc dowiedziałam się, że w opinii tego pana, to ja męczę psa zmuszając go do wysiłku fizycznego, ponadto psa to się powinno nosić, żeby się nie męczył (zwłaszcza takie 28kg jak mój), w każdym razie on swojego psa nosi bo pies nie lubi chodzić. Z psiego centrum plotkarskiego (czyli osiedlowy sklep zoologiczny) wiem, że pies był kiedyś pełnym wigoru "pracownikiem" pobliskiej stacji LPG, legenda głosi że wywąchał wyciek gazu i zaalarmował dzięki czemu nie doszło do tragedii (ciężko się do tego odnieść bo pies nie jest szkolony, ale sklepikarka twierdzi że czytała o tym psie artykuł w lokalnej prasie i ze zdjęcia wygląda podobnie). Pies został potem wzięty do domu przez tego pana (wcześniej mieszkał na tej stacji, bo się tam przybłąkał) i sukcesywnie robił się coraz grubszy (bo bohaterce się przecież wszystko należy), aż wreszcie przestał chodzić z tej otyłości. Psa nie widziałam od pół roku. Pana widuję nadal, więc pewnie pies został przekarmiony na śmierć...
-
elektroniczne urządzenie odstraszające kleszcze i pchły - AHP UltraX
Akirka86 replied to robaszek87's topic in Pasożyty
Ryss, możesz się śmiać, ale ja w tym roku wiedziona ciekawością kupiłam tickless. Też ultradźwiękowe ustrojstwo. Naokoło wszyscy narzekają na kleszcze a my mamy spokój. Urządzenie wymaga pewnej konsekwencji, przed zdjęciem po spacerze psa należy przejrzeć, bo chociaż kleszcz "ogłuszony" to po zdjęciu urządzenia wraca do pełni sprawności. Jak dotąd nic pies do domu na sobie nie przyniósł. Dodam tylko że mój pies jest z rodzaju tych łapiących- w zeszłym roku zaspałam z kroplami i ściągnęłam z psa 5 kleszczy po jednym spacerze. Najskuteczniej działał u niej Advantix ale nawet przy nim zdarzał się 1-2 kleszcze w miesiącu. Chciałam wykorzystać brzęczek jako dodatek zwiększający skuteczność kropli ale wychodzi na to, że jest skuteczny jako samodzielne zabezpieczenie. Robaszek, takie urządzenia nie są wodoodporne. Aśka i Fibi, bravecto nie chroni przed łapaniem kleszczy- zabija dopiero po wkłuciu się, gdy kleszcz zacznie pić krew. Co za tym idzie pies nadal może złapać choroby odkleszczowe, a w końcu to główny powód, dla którego chronimy przed nimi nasze psy. Właściwie nie bardzo rozumiem sens zaistnienia tego preparatu na rynku... -
Czytam tutaj, że stosujecie obrożę razem z kroplami. No więc tak nie można robić. Nawet jeśli są to różne substancje, to działają w ten sam sposób. Wpływają na receptory GABA w układzie nerwowym kleszcza i pchły. W odpowiednio wysokiej dawce zadziała również u psa. Stosując jednocześnie obrożę i krople można osiągnąć efekt przedawkowania. Powodzenia z leczeniem wtedy. Do zabezpieczenia mam cztery psy: swojego, dwa rodziców i u brata (mam dobry dostęp do różnych preparatów). U brata najlepiej działa obroża kiltix i foresto (przynajmniej nie ma zapachu). U rodziców jeden pies korzysta z fiprexa, u drugiego nie działał wcale , więc stosujemy Advantix - działa fantastycznie. U mojej w zeszłych latach Advantix, teraz wypróbowałam ultradźwiękowy odstraszacz kleszczy. Co ciekawe działa. Póki co żadnego kleszcza a wszyscy wokół narzekają (mam podatnego psa, potrafił przynieść z jednego spaceru 4-5 kleszczy). Obroży nie powinno stosować się u psów, które wchodzą do łóżka i w obecności dziecka. Szkodliwość jest sprawą dyskusyjną, ale w obu przypadkach może dojść do kontaktu z błoną śluzową (usta, oko) co spowoduje silne zapalenie tej okolicy. Gdzieś widziałam tekst, że fiprex nie odstrasza tylko zabija po wbiciu. Tak działają tabletki bravecto. Jeśli nie odstrasza, to dlaczego pies rodziców u którego go używam nie łapie kleszczy w ogóle? Zamiast tego powinnam ściągać z niego martwe, prawda? Przekonałam się, że nie ma co pytać kogoś co używa na swoim psie, bo na każdym działa inaczej. Przykładem są moje psiaki. Poza tym szczepię na boreliozę