-
Posts
593 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joannasz
-
Hej, kochane, opowieści o nowych domownikach na razie piszą się w głowie, co z uwagi na moją sklerozę dobrze im nie wróży... Nie wiedziałam, że opieka nad czterema psami to praca na cały etat! A do swojej pracy wracam po długim zwolnieniu już w poniedziałek... :( Ale może mnie wyleją, bo z uwagi na kryzys (i zmianę władz) już sporo ludzi wyleciało, i to kilkakrotnie większym stażem. Słuchajcie, czy naprawdę nikt nie potrzebuje różnych czytadeł na bazarek?! Bo w końcu oddam do biblioteki!
-
Garet oczywiście jest pierwszy, Dino drugi, Bartuś trzeci, a Saba czwarta - ktoś ją wyrzucił w te 20-stopniowe mrozy, no to przecież nie mogłam jej zostawić... Miałam nadzieję, że zareaguje na ogłoszenia, telefon zostawiłam w straży miejskiej i schronisku, ale brak odzewu. Teraz, nawet gdyby błagał, najwyżej w ryja by dostał, bo psica jest już pełnoprawnym członkiem rodziny. Za to rodzina orzekła, że mam szlaban, bo co wyjdę z domu to coś przywlokę. Uściski od nas!
-
Dziewczyny, w Empiku powinien być... A książek na bazarek kto nie chce? Tak ze 3 reklamówki. Podrzućcie gdzieś temat. W domu mam oddział psychiatryczny i ZOO w jednym. Ech, gadać się nie chce... Psy kolejno nauczyły się wiele od Gareta, dodały do tego własną pomysłowość, więc możecie sobie wyobrazić, co się dzieje. [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/8454/dsc262201225.jpg[/IMG] Shot at 2012-03-14 Saba i Bartuś [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/8926/1220121.jpg[/IMG] Shot at 2012-03-14
-
Z pozdrowieniami od Grażynki kilka nowych zdjęć Daszy, małego wielkiego szkodnika [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/259/dasza054.jpg/][IMG]http://img259.imageshack.us/img259/5770/dasza054.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [url]http://img820.imageshack.us/img820/7166/dasza052.jpg[/url] [url]http://img580.imageshack.us/img580/6604/dasza051.jpg[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/7/dasza057.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/580/dasza051.jpg/[/url] Nie wiem, czy mi się udało, zapomniałam już, jak się wstawia zdjęcia. Pozdrawiam wszystkich.
-
Cześć, witam miłośniczki Nili vel Luśki vel Daszy (ostateczna wersja). Muszę się przyznać, że to ja znalazłam ją w Internecie i wysłałam link do siostry rozpaczającej po śmierci ukochanej suni. Od momentu pojawienia się Daszy w nowym domku mój słuch uległ gwałtownemu pogorszeniu. Nic dziwnego, kilka razy dziennie wprost w moje nieszczęsne uszy wpadały ryki typu: AAAA! AŁA!!! RATUNKU! Firanki NIE! Zostaw kwiatki! Moje najdroższe rajstopy! Nie, błagam, nie te buty! itp. W ciągu kilku dni mieszkanie mojej ukochanej siostry zamieniło się w ruinę, ona w strzęp człowieka przypominający weterana kilkuletniej wojny na broń ręczną, za to Dasza ma się znakomicie. Je jak koń, szczeka jak stary rottweiler i prezentuje pewność siebie właściwą suczce alfa oraz odmianę hiper-ADHD, nieznaną jeszcze medycynie. Urosła nieco, głównie w łapach i uszach, ale co do uszu nie może się jeszcze zdecydować. Na razie wyglądają jak osobliwa konstrukcja architektoniczna, a raczej mobilna rzeźba. Poza tym Dasza jest wściekle pomysłowa i upiornie pracowita. Nie ma śladu lęku wysokości i jest sprawna jak alpinista. Ma też własny pomysł na dekorację wnętrz, które wg niej powinny stanowić jeden wielki kolaż. Grażyna, czytając moją książkę "Garet, fe!" w znacznej części uznała ją za fikcję literacką. Teraz wierzy w każde słowo. Mało tego, twierdzi, że przy Daszy Garet to anioł... Mam nadzieję, że Was uspokoiłam. Dasza trafiła do psiego raju, co do siostry to śmiem wątpić. Pozdrawiam wszystkich. Joanna
-
Tylko jeden wąż, ale i tak zawsze chcą tę samą zabawkę [URL=http://img535.imageshack.us/i/waz1x.jpg/][IMG]http://img535.imageshack.us/img535/748/waz1x.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Codziennie Irena wita mnie szatańskim uśmiechem i pytaniem: - Pokazać ci, czy poczekać, aż zauważysz sama? Nie ukrywam, że najbardziej ubodło mnie solidne napoczęcie ławy w jadalni i oderwanie listwy przypodłogowej. Codziennie napełniam po brzegi kosz na śmieci. Z wyjątkiem tych dni, kiedy wracam późno, wykończona. Wtedy po prostu strząsam narzutę chroniącą (nominalnie) mój barłóg i wykopuję zwały pogryzionych przedmiotów na środek pokoju, żeby się na nich nie potknąć w nocy. Następnego dnia napełniam dwa kosze na śmieci. W porównaniu z Dinem Garet był aniołem. Teraz radośnie się uwstecznił poddając się dominacji Dina. Ktoś może chce prawie-shelty? Oddam po kosztach. Teraz to będzie ok. 1000 zł... Decydujcie się, bo z dnia na dzień cena rośnie!
-
No dobra, czworonogom odpuścimy... Dziś Dino był wyjątkowo grzeczny. Irena go uwielbia. Nawet wierszyki dla niego układa. "Dinko, głupia psinko" itp. Nawet, gdy ma zawroty głowy, głaszcze go, gdy się wykolei, pokazując łaciaty brzuch. Skurczybyk, umie się przymilać. Bożże, co te antydepresanty potrafią! Może sama zacznę brać... Sytuację, gdy nad ranem słyszę jakieś dziwne dźwięki, które w końcu identyfikuję jako pożeranie mojej kołdry od drugiego końca, będę kwitować radosnym chichotem! Tak mi dopomóż... św. Franciszku!
-
Moje cudne, zgadzam się, rok jest przeje...ny. Zamordujemy go 31. 12. Zasłużył na to ze wszech miar! Koniec z ciężkimi chorobami, z oportunistami i kłamcami plączącymi się po naszym życiu, ze szkodami, klęskami żywiołowymi (również czworonożnymi), z deficytem finansowym pomimo wysokiego wykształcenia i wielu zdolności. KONIEC!!! Nie damy się. Czy to takie złe, że chcemy żyć otoczone przyjaznymi, wspierającymi ludźmi, a nie barrakudami? Nie damy nad sobą zapanować lobotomotwórczym mediom. Nie wyrzeczemy się człowieczeństwa, empatii i wrażliwości. Nie damy się zidiocić. Howgh!
-
Ten mały potwór przekracza wszelkie normy. Każdy dzień to epopeja. Buty zimowe Ireny, jej pantofle, moje farby, wycieraczki spod drzwi, worki ze śmieciami, włóczki Ireny, Kai ładowarka do telefonu, ubrania, książki, dekoracja stołu, kocie gówna, itd. Dziś w nocy leżał przy mnie Garet, chrapiąc donośnie, Dino w nogach łóżka, mamląc resztkę gumowej zabawki. W pewnym momencie odgłosy mamlania się zmieniły, więc zapaliłam lampkę. Ten mały gangster rozgryzał kołdrę z drugiego końca! Dałam mu w łeb (lekko), poddał się i ułożył na tylnych łapach Gareta. W przerwach jest tak słodki, że owija nas sobie wokół jednego pazura, wrednota jedna. Dziś Irena miała wgląd, siedząc na moim łóżku i pieszcząc rozwalającego się rozkosznie Dina. -My to jesteśmy nienormalne przez tę naszą miłość do zwierząt... -Jak cholera - zgodziłam się. [url]http://img574.imageshack.us/img574/7426/bd3.jpg[/url] [url]http://img339.imageshack.us/img339/4479/bd4t.jpg[/url]