-
Posts
11781 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
69
Everything posted by Anecik
-
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Anecik replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Dziękuję bardzo Tolu i Jarku. Jak dojdzie potwierdzę :) Witaj Gusiaczku. Przekazane. -
No to zaczynamy nieść dobre wieści :D Będzie skrótowo bo co dzień, dwa dni coś nowego u Zulki się pojawia. Początek był troszkę trudny bo nie chciała wchodzić do domu. Wylegiwała się na tarasie, do domu wchodziła na michę tzn. wychodząc rano na siku nie wykazywała chęci powrotu. Przychodziła niepewnie jak się trzaskałam miskami i wolałam psiaki. Chodziła po działce, tu poleżała, tam powąchała i dzień mijał. Drzwi tarasowe rzecz jasna otwarte cały czas. Problem był jeśli trzeba było wyjechać autem i otworzyć bramę. Używaliśmy różnych forteli aby Zulka weszła do domu. Smaczków nie jadła. Na smyczy oczywiście chodziła elegancko ale też dużym wyczynem było to aby Zulce tę smycz założyć. Wiedząc że będę wyjeżdżać autem Zulka paradowała nieraz w smyczy aby prościej było ją "złapać". Po parunastu dniach nie ma już problemu z wchodzeniem do domu. Na moje zawołanie przychodzi nieraz, na zawołanie męża przychodzi zawsze. Nie można jedynie stać w świetle drzwi lub okna. Zresztą jak mówiłam Gabi na początku zauważyłam że Zulka jakby woli mężczyzn. Problemem było też znalezienie dla niej odpowiedniego miejsca na miskę. Podczas jedzenia wystarczyło że ktoś się na nią popatrzył a nie daj bóg przeszedł i Zulka się wycofywała. Ale mamy już fajne miejsce posiłkowe i Zulka wcina aż jej się uszy trzęsą. Najbardziej jej się trzęsą jak ma gotowane :) Po kilku dniach biwakowania w kuchni stwierdziła chyba że w salonie więcej się dzieje i zaczęła powoli w nim przebywać. Aż uznała że i legowisko fajniejsze i w ogóle życie salonowe jej bardziej pasuje więc już pożegnała się z kuchnią. Na początku jak zaległa w kuchni w jednym miejscu to dałam jej tam legowisko żeby nie leżała na kaflach i po trochu przesuwałam w kierunku salonu. W chwili gdy uznała że jednak za daleko się posunęłam :D wracała na swoje stare miejsce na kafle. Ale to już dawno za nami :) Aha.....i jeszcze jeśli chodzi o głaskanie, wtedy to było takie wymuszone. Czułam że daje się pogłaskać bo ma za sobą ścianę i nie ma gdzie uciec. Zresztą cała Zulka to była jedna myśl..." Gdzie i jakie grozi mi niebezpieczeństwo???" Bala się różnych dźwięków, podskakiwała jak ktoś kichnął, uciekała jak ktoś koło niej przeszedł :( Ale to też już za nami :D Rano jak się witam z psiakami i one wariują jakby mnie nie widziały z tydzień Zulka jest na wyciągnięcie ręki. Aż albo tylko na wyciągnięcie ręki. Widać po niej że chciałaby i boi się. Pamiętam jak pierwszy raz położyła się w legowisku, ale jak pierwszy raz Zulka do mnie podeszła i po kilkunastu minutach prawie niewymuszonego głaskania ZACZĘŁA MNIE LIZAĆ PO RĘCE to nie zapomnę nigdy. Miałam łzy w oczach. Malo tego Zulka wchodzi na kanapę. Co prawda jak się pojawi człowiek od razu schodzi ale jak zobaczyłam ją pierwszy raz na kanapie to nie mogłam uwierzyć. Teraz to już norma ale nie wiem czy uda mi się zrobić zdjęcie bo jeśli siedzę przy stole i chcę się tylko podnieść żeby pstryknąć fotkę Zulka w gotowości fruu na podłogę. Musicie mi uwierzyć na słowo. Dziś Zuleńka zainteresowała się zabawkami :D Zgarnęła jedną z trawy i troszkę się pobawiła. A rano (zawsze chociaż chwilkę leżę z psiakami na kanapie) SAMA podeszła pod rękę do miziania. Sama, samiuteńka i kręciła tym pięknym łebkiem i kręciła i lizała mnie po ręce. Widziałam w jej oczach że sprawia jej to przyjemność. CUD!!!! Wszystko jak widzicie idzie ku dobremu. Jest oczywiście jeszcze wylękniona ale śmiga po ogrodzie jak ta lala, szczeka jak coś się dzieje (szczególnie na psa sąsiada - widać go nie lubi), czeka w kolejce po smaczki i na michę, wchodzi i wychodzi z domu bez problemu. Moje psy i Olinka nadal nie są nią szczególnie zainteresowane, jedynie Tycia ją obszczeka - ale kurdupel szczeka żeby było wiadome że jest :) Zresztą jak było w piątek osiem psów tez jakoś żaden z nią specjalnie się nie zakolegował. Udało się zrobić zdjęcie na kanapie :) I wygibasy na tarasie Mamoooooooo otwórz :) Kolejka
-
Toficzek aleś wyrósł :)
-
Witam w piękny dzień :) I Lolusia i Oneczkę i resztę Towarzystwa :)
-
Tycia najazd gości różnej maści i wielkości przeżyła. Muszę na nią troszkę uważać bo taka maciupka i wszyscy chcą ją zdeptać :( Jest przekochana i słodziutka. Pani wet stwierdziła że powoli można przechodzić na inne puszki. Ja daję swojej Mimisi animondę dla psiaków starszych to dla niej może też. Jak myślicie? Michy broni zajadle, je najdłużej - wiadomo :) - i jak tylko ktoś stanie w odległości pół metra od niej warczy coby jej nikt do miski nie zajrzał. I tylko tulić, tulić i tulić. Najchętniej włazi pod koc i mości się pod kolanami lub pupą :D A jak byłam chora to miałam "koc" z psów. Z 4 psów :) Tak to można chorować.
-
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Anecik replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Wpłaciłam Anuli pieniądze za transport Olinki i Aschity do Katowic. Ponieważ Aschita podzieliła się z Olinką kasą którą dostala od swoich Państwa więc Olinka zaplacila 55 zł. Bardzo dziękujemy Aschicie :), jej Państwu i elik :) Zakupiłam również tabletki na odrobaczenie i płyn na pchełki -
Na szczęście Lolkowi to i tu i tu pasuje :)
-
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Anecik replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Troszkę kiepskie te zdjęcia, muszę porobić nowe. I tak bardzo serdecznie Gabrysiu Ci dziękuję :) -
OLINKA mała dziewczynka z zamojskiego schroniska już w domku :)
Anecik replied to Anecik's topic in Już w nowym domu
Nawet sama sobie podrzuca i powarkuje na nią :) Będę, będę....Ale takiej afery żołądkowej to ja sobie nie przypominam. Mimronkiem to okazał się bardziej Pan Kudlacz od Anuli i Bogusik. Rzeczywiście charakter słodko - przylepny. Nie jest jakoś wychudzona, kanapy się nie boi , zachowuje czystość więc szukamy domu. Też byłam zadziwiona jej wielkością. Myślałam że jest połowę mniejsza :) Co tam ....więcej cialka do kochania.