-
Posts
11781 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
69
Everything posted by Anecik
-
Jestem u kudłaczków. Oczywiście mi też wpadły w oko :) Jednorazowo coś wpłacę. Zostały również pieniążki w kwocie niewiele ponad 60 z które były przeznaczone na sterylkę Hopci będące na koncie szafirki. Rozmawiałam z Tolą - ponieważ to fundacja płaciła za sterylkę Hopci i są to jakby fundacyjne pieniądze - czy można je przekazać na kudłacze i Tola nie ma nic przeciwko. Dziękuję Tolu. Zadzwonię do szafirki i ustalę przekazanie kasy :)
-
Może i dawali jakieś kulki których nie miała szansy zjeść z powodu ogromnego bólu ząbków. Jak nieraz "wykradnie" - co rzadko się zdarza bo Mimrony pochłaniają WSZYSTKO - jakąś małą kuleczkę namokniętą karmą to służy ona jej raczej do zabawy :) Panna warunki ma :) Czuje się jak u siebie już od dawna, stara się pilnować porządku, szczeka nie wiadomo na co, Mój Roniś już nie jest nią zainteresowany - na szczęście :). Kurdupel najchętniej siedzi mi na kolanach - nauczyła się już wskakiwać, tylko muszę pod nią podkładać kocyk bo mi "przelatuje" między kolanami, na kanapie wciska się w najmniejszą dziurkę byle być blisko człowieka. Je aż jej się uszy trzęsą, na smyczy chodzi elegancko.
-
Witaj Havanko :) Rzeczywiście Tycia powoli umierała z głodu i pewnie by jej już nie było wśród nas gdyby pewna Osoba nie zadzwoniła na Policję i malizna została interwencyjnie odebrana. Odwiedzaj nas Havanko często - to naprawdę wystarczy, zapraszamy. Zapraszamy wszystkich na bazarek dla Tyci i Mimronkowej dziewczyn z Zamościa której wieczorem stworzę wątek :)
-
W to nie wątpię Elu. Jednak Tycia "czeka" na sprawę sądową swoich właścicieli, którzy nie chcą się jej zrzec. I to może potrwać dłuższy czas - jaki na razie nie wiemy. Też nie wiem jak to będzie :) Chociaż jak byłam u schroniskowego weta z Tycinką to dwie Panie wychodzące ze schroniska - nie związane z nim - zaczęły się zachwycać Tycią. Ale Pani - pracownica schronu - powiedziała im że mała nie jest w tej chwili do adopcji i jest na domu tymczasowym z opcją domu stałego. I popatrzyła na mnie wyczekująco :) Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć i coś tam mruknęłam pod nosem :) Ja wiem Pokerku. To taki żarcik. Mimi też tak nieraz sika :) i też bez krzaczka.
-
Jak ja coś jem to już nie mam gdzie odwrócić oczu bo z każdej strony błagalny wzrok pt. "Daj troszkę" Mimrony mają dietę bo są za grubaśne więc odnoszę wrażenie że są wiecznie głodne. Za to tymczasiki są za chude i trzeba je troszkę podtuczyć. Tak właśnie powiedziałam Gabi że być może Zulka zatrzyma się na tym wymuszonym głaskaniu. I albo znajdzie kogoś takiego jak Pani od Lenki (tylko Lenka jednak wyprzedzała Zulkę o lata świetlne) albo uda się jakoś przy wspólnej pracy otworzyć tą Zuleczkę. Nasze psiaki są kanapowe, przytulaśne i może Zulka będzie chciała wziąć z nich przykład. :) Ja wiem.... W zasadzie wczoraj to był wieczór jak przyjechaliśmy. Uważam że dziś jest ciupineczkę lepiej. Wczoraj bała się jak spokojnie koło niej przechodziłam zupełnie nie zwracając na nią uwagi, Nie wiedziała gdzie się schować. Dziś po prostu stoi. Bardzo chciałabym żeby to jej legowisko stało już w salonie ( znowu przysunęłam troszkę bliżej) Bo te głodomory też są bezbłędne :)
-
Tycia :) Kochane serduszko. Chyba się we mnie zakochała :) Jak pozostałe łazi za mną krok w krok i nawet jak coś się dzieje i reszta biegnie zobaczyć Tycia zostaje ze mną. Najlepiej jej na moich kolanach - a że dużo nie waży to tak sobie siedzimy. Jak siedzę przy kompie to się ciśnie na kolanka i daje buziaki. Taki biedny, bezzębny pysio. I te oczka malunie takie ufne, wpatrzone we mnie. Ma duży apetyt i śmiesznie szczeka. A że jak to bywa u takich kurdupli - nie widać a słychać to u Tyci też tak jest. Wiadomo która :)
-
Szkoda że ja tak nie lubię pisać. Jakoś sobie dajemy radę :) Psiaki przywitały ją obojętnie - pewnie już przyzwyczajone do tymczasów - Zulka też je poobwąchiwała, pojadła, siku wczoraj nie było. Postanowiła zawładnąć kuchnią troszkę zerkała na nas do salonu ale nie chciała wejść. Rano było dużo siooo i kooopa. Powoli uczymy się siebie. Zulka zachowuje się tak jakby ciągle musiała uważać i być przygotowana na niebezpieczeństwo. Staramy się przy niej zachowywać naturalnie tylko trochę spokojniej. Zrywa się na każdy najmniejszy dźwięk, poturlałam Ronisiowi piłkę po podłodze to tak skoczyła że nie wiedziała gdzie uciekać i przeleciała dwa razy po Tycince. Jest dość wystraszona ale dzisiaj już swą przestrzeń powiększyła o kawałek salonu. Kilka osób z dogo u mnie było to sobie to mogą wyobrazić. U mnie na parterze drzwi są tylko do wc i garażu a na całości prawie otwarta przestrzeń. Na spacerze na smyczy chodzi bezbłędnie, ale dziś cały dzień po ogrodzie maszerowała bez smyczki a i tak trzyma się przy człowieku. Zresztą cała trójka trzyma się jak mnie jak matczynej kiecki to ona też. Jak idzie koło mnie i przystanę odwracając się w jej kierunku to robi kroczek do tyłu. Daje się oczywiście głaskać ale to są takie głaski wymuszone tzn podchodzę, głaskam ale na razie nie widzę żeby jej to sprawiało szczególną radość. Na zasadzie jak musisz mnie głaskać to głaszcz. Dałam jej legowisko do kuchni (wczoraj) dziś przysunęłam trochę bliżej salonu, krok po kroczku damy radę. Mam marzenie aby doczekać czasu kiedy to Zulka wywali się kołami na kanapie z moimi psiakami. Marzenia się nieraz speniają - może to też się spełni? Ale chyba duuuużo wody musi upłynąć. Jest dość szczuplutka - muszę ją troszkę przyokrąglić. Kupiłam jej adresówkę (bo nie miała) i legowisko ( bo mi brakło :) )
-
Tycia wita serdecznie :) Byłyśmy rano na badaniu krwi. Łapinka pokłuta ale przejdzie. W schronie wszyscy maliznę powitali bardzo wylewnie. Byłam z nią też u mojej córki. Oczywiście zachwyciła ją Tycinka, jej kotów za to nieszczególnie. Ja nie wiem co te koty mają w sobie. Wszystkie trzy tzn. mój i dwa córki jakoś dziwnie się zachowują w stosunku do niej. Chyba nie widziały psa mniejszego od siebie :D
-
Dzień Dobry :) Cudowności
-
Ja mam 17 (sobota) dniówkę od 8,00 do 20.00 i będę miała problem z odbiorem. Jak byłaby możliwość w niedzielę transportu to byłabym wdzięczna. Mimronka cudna ale te kudłacze to hoho......