-
Posts
183 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lux
-
Kalafior podgotowany, wszystko dostaje podgotowane, lub sparzone i drobno przetarte. Surowe warzywa dla niego sa niejadalne... moze kiedys sie przelamie
-
temat stary, ale ciekawy. Jako swiezo upieczona psiara nie wiedzialam, że prosba o przywolanie moze byc źle odebrana tudziez calkowicie zignirowana. Niedawno sie dowiedzialam. Moje psisko jest ze mna bardzo krótko, nie spuszczalam go ze smyczy (do wczoraj-na odludziu, z zaprzyjaznionym terierem teściowej), tak wiec zwiedzamy sobie okoliczne parki zapieci i czujni, bo pies srednio lubi obce towarzystwo. Z daleka widze mezczyzne z goldenem "na luzie", prosze wiec zeby zapial psa, bo ewidentnie widac ze juz sie zbiera do witania. Facet radosnie wola ze przeciez tylko sie przywitaja, na co ja tlumacze ze nie jestem w stanie przewidziec reakcji mojego psa, gosciu prychnąl, machnal reka a golden juz zdazyl podbiec. Nie zdazyl sie przywitac... dostal porzadnego dziaba. Nie przeprosilam beztroskiego wlasciciela, obecnie omija mnie szerokim lukiem. Drugim razem przekonalam sie o bezmyslnosci ludzi, kiedy na mojej drodze stanal pies z okolo 11-12 letnim chlopcem. (Historia moze lekko odbiega od tematu)Pies wielkosci mojego (ok 50 cm), i na pewno nie przyjaźnie nastawiony, ominac nie moglam bo spotkalismy sie na rogu budynku "z nienacka". Zanim dziecko go zlapalo to psy juz zdazyly sie "chycic". Ja rak miedzy nie nie wsadze, tamten obcy a i swojego jeszcze tak dobrze nie znam, udalo sie je na smyczach odciagnac, cudem. Ale gdzie rozum u rodzicow, puszczajace ze sporym psem dziecko, ktore fizycznie jest zbyt slabe zeby reagowac?:/
-
Co do szkodliwości warzyw, nie wiem jak u innych psów ale mojemu ewidentnie szkodzi seler naciowy... wiec z tym radze ostrożnie:) marchew, pietruszka, seler zwykły, buraczki, szpinak i brokuł znosi dobrze. Kalafior dałam kiedys w małej ilości do jedzenia - smakowało, ale gazy były nie z tej ziemi... więcej na pewno go nie dostanie:)
-
moze to glupie pytanie, ale jak "nakrecic" na smaczek? Nawet na zabawke jest go ciezko nakrecic, a on nie jest juz taki lakomczuch jak na poczatku pobytu w nowym domku:p
-
Najlepsza nagroda dla niego jest wspolne bieganie, smaczki i zabawki sa na 5 minut dobre. Ale trudno go w mieszkaniu nagradzac biegajac:) wiem ze jest ze mna krótko, ale wydaje mi sie że wczesniej bylam dla niego bardziej interesujaca pewnie przesadzam ale zaniepokoil mnie taki dpadek zwinteresowanja moja osoba:)
-
Nie znalazłam podobnego tematu dlatego zakładam nowy. 2 stycznia przygarnełam 3 letniego psa. Uczymy się cały czas (na razie umiemy niewiele: siad, łapa, druga łapa, wróć, zostaw... pracujemy nad leżeniem). Problem w tym źe od kilku dni pies nie słucha mnie w domu, w zasadzie to mnie ignoruje. Na spacerze jest wesoly i w miare chętnie wykonuje polecenia, widac że sprawia mu to frajde. Natomiast w domu albo wykona coś "od niechcenia" -jest wyraźnie znudzony, albo wręcz olewa mnie zupełnie. Nie mam doświadczenia, pewnie gdzieś zrobiłam błąd, ale nie mam pojęcia gdzie:/
-
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
Macie rację, zakupimy adresówkę :) Chciałam skromnie pochwalić się małymi sukcesami ;) Wyłożyłam na spokojnie partnerowi swoje racje i sądzę że zrozumiał. Dzisiejszy spacer z Cziko uznaję za mały sukces wychowawczy, w ciągu 40 minut spaceru nie pociągnął na smyczy ani razu (aż niewiarygodne dla mnie, biorąc pod uwagę, że równe 2 tygodnie temu, w pierwszy dzień o mało nie powyrywał mi rąk), zdarzało się że pies napiął smycz ale zaraz się "opamiętywał". Udało nam się również ominąć 3 psy, z czego jednego obszczekującego - 2 psy totalny ignor, obszczekiwacz wzbudził zainteresowanie ale Cziko tylko się poprzyglądał i poczekał co ja mam do zaoferowania... na propozycje biegu (smakołyków dziś na spacerze nie było - ponieważ okazało się że smakołyk w postaci domowego pasztetu jest dla Cziko bardzo cenny w domu, ale może okazać się zupełnie do niczego na spacerze, nagrodą było bieganie) zupełnie olał przedstawiciela swojej rasy :D Jestem z niego bardzo dumna, jeszcze wzeszłym tygodniu nie wyobrażałam sobie że widok psa nie skończy się awanturą ;) Nie obyło się oczywiście bez drobnych "niegrzecznosci"... min totalnego bloku pod klatką schodową i buntu na wieść że to koniec spaceru... i tu nie do końca byłam pewna co zrobić. Teoretycznie rzecz biorąc: Jeśli pies się zaprze i ni huhu nie chce wejść do klatki, ja nie chcę go tam siłą wciągać, na ręce nie dam rady go wziąć, jeśli go przywołam i przyjdzie a spacer się i tak skończy (nie pobiegamy w nagrodę, a smakołyków akurat nie mamy) to w zasadzie wychodzi na to, że został ukarany za posłuszne przyjście ;) Jeśli ulegnę i przedłużę spacer, o powiedzmy dodatkowe 10 minut, to pies podłapie że wywołując bunt osiąga to co chce (niech mnie ktoś poprawi, jeśli mój tok myślenia idzie złym torem :D) -
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
Obecnie jestem pewna tego, że jeśli zobaczy coś interesującego to będę go gonić przez pół miasta - do pewności powrotu jeszcze daleka droga. Adresówki nie ma, ma zawieszkę z informacją że jest zachipowany :) -
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
metoda szkolenia jest moim świadomym wyborem, nie jestem niecierpliwcem, nie zraża mnie brak natychmiastowych efektów, za to jestem "wrażliwcem", nie potrafie psa szarpnąć, krzyknąć (chyba ze jest to sytuacja podbramkowa - zachowanie psa jest niebezpieczne dla niego lub kogos innego). Podnosząc głos na zwierze mam poczucie winy wymalowane na twarzy. Nie widze więc siebie w roli osoby szkolącej w inny niż pozytywny sposób, myślę że próba uczenia psa czegokolwiek w sposób niezgodny z moim temperamentem/charakterem osiagnę mizerne efekty lub efektów nie będzie wcale. Być może przebija sie z moich wypowiedzi spora ekscytacja, lub "fascynacja" ale nie dziw się :) Dla mnie pojawienie sie psa w życiu to WIELKIE wydarzenie, spełnienie jednego z długoletnich marzeń -
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
Sowa- dzięki, fajny artykuł. Cieszy mnie tym bardziej, że część ze wskazówek stosuje- wynikly one same w toku pracy z pieskiem jak np rada z częstym powtarzaniu "siadu". Pies wykonuje to szybko i ładnie, a ja to bezwzglednie wykorzystuje bez siadania nie sposob mu podac miske, zalożyć szelki czy zapiąć smycz lub zdążyć zamknac drzwi zanim sostanie się sciagnietym po schodach (jesli nie jest sie duzym facetem a kobieta o "nikczemnym wzroscie"). Podczas spaceru siadanie tez pomaga, kiedy widze ze smycz zaczyna sie napinac to prosze o siad zeby nie robic 10 drzewka w ciagu ostatnich 10 minut podobnie z "wróć", ktore zaczelismy ćwiczyć dzis. Zmiany tempa i kierunku ruchu sa od piczątku stałym elementem spaceru. Noszenie czegos w pysku-sadze ze mozemy sprobowac. Ale to nie bedzie łatwe- Cziko nie ma nawyku brania do pyska rzeczy ktorych nie moze zjeść:) Spuszczany ze smyczy na razie nie jest, czekamy na dostarczenie lonży... raz zaryzykowalismy, pora wieczorna, teren ogrodzony, ale na widok goldena Cziko znalazl luke i bylo niemiło. Póki co pies biega ze mna na smyczy, wiem ze to nie to samo ale przez najblizsze kilka dni musi wystarczyć. Ogólnie bardzo ciesze sie że trafiłam na to forum, dziękuje za wszystkie rady i jestem otwarta na kolejne sugestie czy uwagi co do błędów jakie robię:) -
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
Tak, zdaje sobie sprawę z tego, że sporo wody upłynie zanim nauczę się jak postępować z psem - jednak uważam, że na plus da mnie jest szukanie wiedzy. Nie siadam bezradnie i nie mówię "no cóż mój pies jest niedobry/niegrzeczny, nauczę się z tym żyć i będziemy się razem męczyć". Pomogłoby mi gdybyś napisała co dokładnie niepokoi cię w moim postępowaniu względem psa - każda wskazówka na wagę złota :) Co do tego że jestem na dobrej drodze do zostania kobietą-męczennicą to się nie zgodzę. Zareagowałam na zachowanie z którym się nie zgadzam, powiedziałam co myślę. Ale nie widzę sensu w drążeniu tematu na siłę kiedy w dwójce ludzi buzuje od negatywnych emocji, bo jedyne co może z tego wyniknąć to kłótnia i więcej nieporozumień. Może się mylę, ale taki już mam charakter, że o ważnych rzeczach lubię rozmawiać kiedy emocje opadną i atmosfera się uspokoi. Metoda drzewka pewnie działa wolniej niż szarpanie smyczą, ale jednak jakieś efekty są... Pies na początku mało nie wyrywał mi ręki, teraz zdarza mu się pociągnąć, ale głównie przy silnych bodźcach (zobaczył biegnącego kota, został obszczekany przez psa, zaciekawił go pan z wózkiem na złom itd) - szarpanie w jego przypadku owszem skutkuje tym że ciągnie mniej ale widać że się boi. Nie chce żeby się bał. Nie zabraniam psu bezwzględnie wchodzić na łóżko, wymagam tylko by nie robił tego bez sygnału że mu wolno. Unikam w ten sposób sytuacji kiedy wolę żeby psa w łóżku jednak nie było i on to moim zdaniem rozumie. Podchodzi patrzy na łóżko, na mnie i czeka na sygnał czy może czy nie. Nie wiem co w tym złego... Wspólne zasady zostały ustalone przed decyzją o wzięciu zwierzęcia, tylko co z tego skoro partner teraz nie trzyma się tych ustaleń? Nie zgodzę się na siłowe wychowywanie psa i on o tym wiedział, nie chce żeby zwierze musiało się bać bo wierzę w to że lepsza jest dobrowolna współpraca choćbym miała psa wodzić smaczkiem za nos przez pół miasta. -
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
Lux replied to Lux's topic in Wychowanie
Jestem z górnego śląska, mam rzut beretem do "Wesołej łapki", ogladalam filmy i czytalam opinie o tej szkole... ale partner powtarza jak mantre, że w internecie wszystko super wyglada, a chodzi tylko o to zeby zaplacic a nic nowego sie nie dowiemy:/ Nie wiem jak do niego dotrzec, jak namowic, proponowalam ze pojdziemy raz i jesli trener mu powie ze dobrze "szkoli" psa to dam mu spokoj (a pewna jestem ze nikt rozsadny, zawodowo zajmujacy sie psami go nie poprze), chcialam tez zadzwonic i zapytac czy mozemy przyjsc na szkolenie bez psa, jako obserwatorzy... zeby chociaz zobaczyl jak ludzie wspolpracuja z psem, ale obawiam sie ze 1)gapie nie sa mile widziani 2)partner wysmieje ten pomysl, bo stwierdzi ze robie cyrk wokol psa. Obecnie nawet nie poruszam tematu, bo nie chce zeby mnie emocje poniosly. Pies spi i kwili przez sen z przrjeciem, uspokaja zie dopiero glaskany a do faceta chyba dalej nie dociera jaka mu zrobil krzywde :( -
na początku roku wzięliśmy psa ze schroniska, decyzja była długo omawiana i przemyślana. Obydwoje zgadzaliśmy się co do tego że kochamy zwierzęta a pies w domu musi się pojawić. Ja nigdy nie miałam swojego psa (czasem jakaś bida tymczasowo "na przechowanie"). Narzeczony miał kilka psów. Przed zabaraniem psa ustaliliśmy na co zwierzakowi będziemy pozwalać a na co nie, że jakakolwiek przemoc jest wykluczona, omówiliśmy współnie nawet jak będziemy psa karmić. Tylko co z tego skoro kiedy tylko pies się pojawił to narzeczony i tak robi po swojemu. Oto kilka tylko grzeszków: Zaprasza psa do łóżka (nawet ubłoconego ze spaceru), chociaż mi już po kilku pierwszych dniach udało się nauczyć Cziko, że na łóżko wchodzimy tyko za pozwoleniem. Dokarmia psa pod stołem kiełbasą i wszystkim co tylko pies zechce zjesć mu z ręki - a wiadomo zje niemal wszystko min. CZEKOLADĘ - na uwagi o zdrowiu słyszę tylko - "pies nie jest samobójcą, jak mu smakuje to mu nie zaszkodzi"... Szkolenie pozytywne w ogóle wyśmiewa, jak pies czegoś nie zrobi (np po dwóch dniach znajomości z nami nie biegnie radośnie na wołanie po imieniu - co moim zdaniem jest normalne) to podnosi ton głosu a w końcu niemal krzyczy. Pies się ciągnie, ja uczę go na tzw "drzewko", narzeczony nie ma cierpliwości więc albo psa szarpie, albo idzie tam gdzie Cziko go zaciagnie... z metody drzewka się śmieje, bo skoro nie zadziałała od razu to jego zdaniem nigdy nie zadziała. Ale dziś przeszedł samego siebie. Poszarpał psa na spacerze tak że Cziko cały się skulił ze strachu...oczywiście zabarałam mu smycz, w niezbyt ładnych słowach powiedziałam żeby sobie poszedł (co też zrobił) i wróciłam z psem do domu, to było jakieś 40 minut temu, pies jest zlękniony do tego stopnia, że nawet próba pogłaskania konczy się podwiniętym ogonem i położonymi uszami, nerwowo oblizuje nosek. Wiem, że się rozpisałam, ale chciałam wiedzieć dwie rzeczy: 1. Jak uspokoić psa, co zrobić żeby się przestał bać? 2. Jak dotrzeć do człowieka, który nie chce czytać, nie chce oglądać filmów ze szkoleń, uważa że miał psy w domu od zawsze i wie wszystko - a tak naprawdę nie wie nic, nie wie nawet (i nie chce wiedzieć) że przyjaźń z psem nie musi być oparta na przemocy Serce mi pęka, bo nie wiem co mam robić, myślałam że pies będzie wspaniałym towarzyszem dla nas i owszem, pies jest wspaniały... ale postawa mojego partnera rozczarowała mnie zupełnie i rozbiła.