-
Posts
183 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lux
-
Takie łagodne spojrzenie... mam nadzieje, że suni nic złego się nie stało i wszystko się wyjaśni
-
Cziko nie trzeba bylo zachęcać, on wiedział o co chodzi:) ale znajda z zeszlego roku nie umiała się niczym bawić. Nie podtykałam pod nos, wręcz przeciwnie. Pokazywałam z daleka że mam coś super i za nic w świecie jej tego nie oddam:p jak juz łaskawie się "podzieliłam" to pozwoliłam złapać w pysk i lekko chwytałam jakbym chciala zabrać, ale bez szarpania bo by się tylko wystraszyła... po jakichś 20 minutach zaczęła rozumieć co robić żeby "był fun"... teraz to jej ulubiona zabawa, 3 razy większy od niej Cziko nie jest w stanie z nią wygrać bo szybciej go zmęczy uwieszona do sznura i ciągana po domu niż wypuści zdobycz:))
-
Fara to jest Cziko w żeńskiej skórze chyba:p mam pokaz takiej samodzielnej zabawy niemal codziennie i wygląda to przekomicznie czasami;) kolejna sunia, której kibicuję z całych sił, bo sama nie mogę przytulić do domu... może za rok będzie odpowiedni czas żeby zadbać o towarzystwo dla Cziko, a póki co wypatruję takie cuda i trzymam kciuki:)
-
Po mięsko warto wybierać się na targ, ja zaopatruję się w Będzinie i Dąbrowie Górniczej, ceny za wołowinę w granicach 6-7 zl/kg, mięso beznadziejne dla ludzi ale rarytas dla psa (te wszystkie przerosty), ostatnio kupiłam 15 kg, pani mi ładnie poporcjowała, w gratisie dostaje zawsze jakieś kości czy podroby. Pies szczęśliwy a mója kieszeń mniej cierpi niż po wizycie w osiedlowym mięsnym;)
-
Sarunia już w swoim DS :):) - sunia z cieczką złapana, musimy jej pomóc
Lux replied to Mysza2's topic in Już w nowym domu
Sara wciąż szuka domu?:/ Niewiarygodne... trzymam kciuki:) -
Fara cudowna, bardzo bystre spojrzenie... znajdzie na pewno stały dom, który ją "okiełzna" :) wygląda mi na miziaka, chętnie bym wygłaskała:p
-
ja to chyba mam coś z węchem, bo nie przeszkadza mi zapach ani penisów, ani żwaczy, wątroba jak do tej pory była najgorsza dla mnie pod względem aromatu... ale też do przeżycia:) mój partner w ogóle nie dotyka tych przysmaków, bo jak tylko się schyla do szafki i odwiązuje woreczek to widzę jak zielenieje od zapachu:p
-
Co u Misi, czyżby znalazła dom? :>
-
Zamówiłam ostatnio penisa wołowego przy okazji zamawiania suszonych płucek i żwaczy. Takiego ślinotoku jeszcze nie widziałam, dobre 15 minut po pożarciu jeszcze ślina kapała z pyska. Za to suszone flądry pojadą jutro do Luny u teściowej, Cziko nie wykazał w stosunku do nich żadnego zainteresowania... suszona wątroba też pojedzie do rudzielca:)
-
tak, ruda jest niewielka ;) faktycznie w dobie mody na miniaturyzację mogę zacząć uprawiać lans na miniteriera... już to widzę :p "no wie Pan! Jaki kundel?! To jest bardzo rzadka w Polsce rasa, ireland miniaturowy...pff sie pan nie zna" :p swoją drogą ostatnio spotkałam na spacerze ślicznego pinczera miniaturowego i równiez ślicznego kundelka "ratlerka" (maly lepek, wielkie uszy,lapki jak zapalki i oczy wielkie jak kapsle) podziwialam z boku i podsłuchiwałam siedząc na ławeczce, jak pan od ratlerka tlumaczyl pani od pinczera ze jej pies jest za duży, za mało kruchy i nie jest rasowy a hodowla ją oszukała (specjalistą nie jestem, ale pies wyglądał ok moim zdaniem) bo on sie zna i jak jego sunia będzie mieć młode to on jej jednego szczeniaka sprzeda... niedrogo oczywiście bo suka nierodowodowa, ale po co to komu skoro ona ma rodowód na swojego psa a i tak pies oszukany:p Nie wiem jak się rozmowa rozwinęła bo poszliśmy z Czikulcem dalej...
-
nam wet określił znajdę ( tą co jest u teściowej) jako irlanda:p ruda, szorstka i nawet ciut w typie... nawet ją nazywamy terierkiem, bo ewidentnie sporo z teriera ma... ale nie wmawiamy ludziskom, że to rasowiec:p a to luna... "rodzinny irland":p
-
idąc tym tropem, mojemu psu jest zimno bez smyczy, bo strasznie się ogrzewa wtedy bieganiem:p co do "ciekawostek" wyglaszanych przez pana spacerowicza to nawet mnie to nie dziwi, pracuje w barze... przynajmniej raz w tygodniu słyszę ciekawe teorie. Wczoraj np wdałam się w rozmowę na temat kastracji dowiedziałam się że uczynie psa nieszczęśliwym na resztę życia i pies mnie znienawidzi, że po zabiegu nie będzie się potrafił bawić bo będzie się czuł ułomny i że obowiązkowo należy psa dopuścić przed 3 rokiem życia bo inaczej będzie sfrustrowany na tle seksualnym i będzie agresywny, za to dopuszczenie gwarantuje mi łagodnego, posłusznego psa do końca życia, bo będzie mi wdzięczny za to że mu pozwoliłam zaspokoić popędy :p oczy mialam jak 5zl jak sluchalam.... 2 godziny trwal caly ten "wyklad"... a już kulminacja oburzenia była jak poinformowałam pana że znaleźną sukę teściowej wysterylizowałam aborcyjnie na koszt własny, bo to bylo najlepsze wyjście z sytuacji...no wtedy to już dostałam łatkę psychopatki znęcającej się nad zwierzętami:p za barem również dowiedziałam się że pies powinien: być co rano przewracany na plecy żeby nie zapomniał gdzie jest jego miejsce, że uciekającego psa należy bić kijem kiedy nie wróci na wołanie, że pies ze schroniska ma zakodowaną agresję i prędzej czy później mnie pogryzie i nie ma odwrotu... poza tym oczywiście wszystkie popularne wymysły typu rasowy pies bez rodowodu, dopuszczanie suki żeby nie zwariowała itd.
-
na stronie katowickiego schronu jest młoda suka, cudo poprostu... nr 177/15. Troszkę mi manchestera przypomina :D czy ona ma swój wątek na dogo? Pewnie nie, bo do schronu trafiła niedawno... ale ja się zakochałam od pierwszej chwili jak zobaczyłam zdjęcie. Mam nadzieje, że szybko znajdzie dom. Tylko resztki zdrowego rozsądku i to że Cziko będzie kastrowany dopiero latem w czasie mojego urlopu, powstrzymują mnie od myśli, że może by tak jechać poznać pieska a potem... ;)
-
Może "nie" jej sie niedobrze kojarzy, skoro mówisz spokojnie a ona sie nakręca? Zmień na inne słowo ;) Tydzień to krótko, po tygodniu to pies jeszcze ma prawo czuć się niepewnie, nasz dopiero po około 6 tygodniach zączął się zachowywać w miarę normalnie, teżmu się zdarzało nawalić kupę albo zasikać całą kuchnie bo za długonikt nie wracał. Pierwszy raz kiedy został na noc samw domu to przemeblował mi całą szafę... wszystkie rzeczy leżały w jego posłaniu. O reagowaniu na imie mogliśmy zapomniec, po 3 tygodniach lekkomyślnie puściliśmy go ze smyczy - wróciliśmy do dkmu cali w błocie, bo nie szło cholery złapać, tak uciekał jak poczuł zew wolności. Suka teściowej go "nauczyła" że pana i panią trzeba mieć w polu widzenia.... co nie znaczy że nie zdarza mu się zapomnieć i np ostatnio pognał za sarenką... pies będzie robił różne rzeczy przez kilka tygodni i prezentował różne postawy, w końcu musi się jakoś nauczyć co mu wolno, jakie zachowania są akceptowane i czasem może mieć ochotę postawić na swoim, np powarkując. A kiedy twój pies warczy to jak to wygląda? Bo mój powarkiwał z początku, ale nikt się tego nie bał... tzn widać było po psie że się dalej nie posunie. A z ckekawosci, jak jej kontakty z innymi psami, bo my ciągle próbujemy nauczyć że jnny pies to super sprawa (suki toleruje), ale wydaje mi się że ktoś go właśnie karcił za warczenie na inne psy, efektem tego jest to że pies nie warczy na inne psy, inny pies zrobi coś czego on sobie nie życzy i od razu idą zęby... Co do piszczenia/wycia możesz pogadać z sąsiadami. U mnie wszyscy zrozumieli jak powiedziałam, że pies ze schronu, że może popiskiwać albo wyć jak sam zostanie, nawet mi doradzali co robić a potem zdawali relacje, nikt nie był zły, poza pijaczkiem z dołu, któremu 15minutowy koncert psa nie pozwalal w spokoju odchorować kaca:D ja z klatką doświadczenia nie mam, ale czytałam że klatka dkbrze wlrowadzona to same plusy...
-
moj ma ok 3 lat i nie wiedzial jak ma na imie, nie zauwazylam albo nie napisalas ile pies jest u ciebie:) moj tez z poczatku powarkiwal kiedy mial np zejsc z łóżka, zostawić moje kapcie czy sweter, kiedy ignorowalam proby wymuszania pieszczot. Mowisz psu spokojnie "nie" i robisz swoje, nagradzasz jak zachowa sie poprawnie u mnie dzialalo ;) ale ja jestem psiarz poczatkujacy, dopiero sie ucze co i jak (psa mam 3 miesiące). Pewnie dostaniesz jeszcze sporo rad i sam bedziesz najlepiej wiedzial ktore beda dobre dla was i psa. Powodzenia;)
-
Milka adoptowana jako szczeniak wróciła bo pani poszła do pracy..........
Lux replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Jaka piękna psica... -
Karmie gotowanym, jakoś tak wolę widzieć co wrzucam do miski... kulki do mnie nie przrmawiają:p Puszki nie ruszy zadnej... poza pedigree z wołowiną, a z tego mu podstawy żywienia na pewno nie zrobię czasem dostanie jakiś psi pasztecik ale to raczej przekąska. Mięso najczęściej wieprzowe, potem wołowina, podroby i na końcu drób i ryby, czasem twaróg, kefir, mleko, warzywa prawie każde poza selerem naciowym i pomidorem, z owoców narazie tylko jabłko i gruszka (banan-boże co za gazy!) Do tego surowe kości, ogony, szyje , suszona wołowina, suszone żwacze, teraz czekam na paczkę z suszonymi flądrami i na penisy... zobaczymy czy się przyjmie:)
-
A kiedy ją przygarnęliście? Mój na początku też nie reagował na imię, teraz też zdaża mu się olać że go wołamy ale nauczył się, że jak się mówi "Cziko" to do niego a nie obok;) ciumkalismy, skakaliśmy, piszczeliśmy, klaskaliśmy przy wołaniu po imieniu i jak przylazł zainteresowany zamieszaniem to jeszcze raz powtarzaliśmy imie i od razu nagroda (zabawa, jskies super ciasteczko, glaskanie z tarmoszeniem). Nie karć za warczenie czy szczekanie, to jakby tobie ktoś zabronił mówić... co ma zrobić twój pies kiedy znalazł się w sytuacji która mu się nie podoba? Komunikuje ci jak potrafi. Cziko też popiskuje jak jedno z nas wychodzi... teraz już dużo rzadziej ale jednak. Przed wyjściem osoba wychodząca nie powinna żegnać się z psem, zaczynać zabawy, nie podsuwać michy, nie "tiutiać" nad biednym pieseczkiem (moje pierwsze błędy :D ). Osoba która z nim zostaje niech mu zajmie czas wtedy, szkokeniem, chowaniem przysmaków, wyjmie "specjalną zabawkę"... u mojego psa podziałało, na zasadzie: "ok, ona/on gdzies idzie, o boże beze mnie! Ale chwila... tu sie zaczyna dziac cos fajnego... idź w cholere" :p wiem, że nie każdy pies taki sam, ale może coś z tego okaże się choć trochę pomocne. A naukę xostawania samej w domu najlepiej Zacząć jak z każdym innym psem - od razu i bez rozczulania się, stopniowo wydłużając czas nieobecności. My min. w tym celu wzięliśmy tydzień wolnego... żeby móc znikać o różnych porach i na różny czas:)
-
brzmi jak nazwa choroby:D sama chętnie spróbuję, bo wczesniej nie słyszałam o takiej rybce;)
-
Na stronie katowickiego schronu jedt ogloszenie o 12 letnim weimarze, którym po śmierci właścicielki nie ma się kto zająć.
-
Z ryb mój zaakceptował poki co pstrąga pieczonego w folii, do tego mu gotuję ryż i osratnio starłam gruszkę... smakowało (a już robiliśmy w domu zakłady jak szybko ucieknie od miski) :D podzieliłam się też z psem smażonym śledziem... nawet jadł, ale strasznie dużo dłubania przy tej rybce (drobniutkie ości). Leszcz, karp, dorsz, sandacz - niejadalne. Rybę lubi też z brokułem, albo jajkiem.
-
Mój nie barfuje, ale chetnie zje wieprzową kość ze schabu, z karczku, ogonki i w sumie wszystkie inne kostne elementy jakie mi pani w mięsnym zapakuje;) nie "zapchał" się poki co, dostaje tego rozsądne ilości, nigdy to nie jest gola kosc, zawsze jakies mięsko się na niej ostało :D kusił mnie barf przez jakis czas... ale wiem ze bylby problem z moim wybredziochem;)