Jump to content
Dogomania

Lux

Members
  • Posts

    183
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lux

  1. Imię: Cziko Wiek: ok. 3 lat Rasa: Polski Schroniskowiec Pospolity Po 3 miesiącach intensywnego przeglądania wszelkich stron okolicznych schronisk, stron fundacji, stron adopcyjnych na Fb... moja pani trafiła na taką oto fotkę[attachment=10750:10885403_861710050515988_8214432761606273159_n.jpg] spojrzenie, szybkie czytanie opisu i od razu "to ten!" - kto by nie zwrócił uwagi na takiego przystojniska :) Już tego samego dnia byliśmy razem w domu. Od tamtego dnia minęły prawie 3 miesiące, Pani i Pan nie wyobrażają sobie życia bezemnie. Staram się być grzeczny, jednak czasem zabraniają mi różnych fajnych rzeczy :( okazało się, że nie mogę wycierać łap z błota w pachnącą świeżą pościel, Pani nie lubi kiedy wyjmuje sobie jej rzeczy z szafy... czemu? Na kaszmirowym sweterku tak miło się leży... no i czasem trzeba się kąpać, protestuję, ale nic sobie z tego nie robią... ale i tak jest fajnie :) a to kilka moich zdjęć:[attachment=10751:DSC01207.jpeg][attachment=10752:DSC01204.jpeg][attachment=10753:DSC01209.JPG][attachment=10754:DSC01210.JPG][attachment=10755:DSC01196.jpeg]
  2. Dzisiaj rano pierś z kurczaka okazała sie niejadalna, nie wiedząc co robic skoczyłam do sklepu i kupiłam puszkę pedigree wołową, wymieszałam połowe z żarełkiem.... zjedzone... do połowy z uporczywymi próbami omijania kurczaka. No ręce opadają. Ale wracając do tematu, jako że to jedyna puszka której w ogóle dotknął, czy w razie wyjazdu można go tym karmić przez 3-4 dni (nie bijcie, wiem ze to nie jest najlepsza karma, jednak lepiej żeby jadł to niż chodził głodny przez 3 dni)?
  3. Dzięki serdeczne:) no nie taki zły jest, emocje plus "psia gorączka" która nas dopadła chyba to wszystko się złożyło na taki nieciekawy obrazek:) Teraz pracujemy nie tylko nad psem, ale przedewszystkim nad sobą, powinno byc dobrze :D
  4. Cziko poszedlby za każdym kto ma w ręce ciastko :D
  5. brak apetytu na pewno wynika z focha, widac to chocby po tym ze potrafi zrobic strajk na mięso ale za twaróg zycie by oddal (bądź odwrotnie-zalezy od widzimisie). Ze schronu przywieźliźmy chudzine, troche się podtuczył i zaczęly sie foszki;) metody podanej przez ciebie próbowałam, ale efekt mam taki ze pies zjada 1/3 tego co powinien, znowu schudł, micha zabrana a on chodzi i prosi o żarcie, jak nadchodzi czas oddania miski to jego wzrok mowi "żartujesz? Przeciez tego nie chciałem, gdzie jest coś extra??":p wiem ze sama sobie jestem winna bo rospiescilam a teraz musze odkręcać. Ten tydzień mam zawalony totalnie...ale jak tylko wyskubię luźniejsze 2 godziny to przejażdżka do weta... moze mu da coś na pobudzenie apetytu...
  6. Pogoda zaczyna się robić coraz bardziej przyjazna, coraz cieplej, słońce, cieplejszy wiatr... w związku z tym zaczyna mi się marzyć weekend za miastem za kilka tygodni;) Pies rzecz jasna towarzyszyłby w podróży i tu zaczynają się kłopoty. Piesu na jedzeniu domowym, typ niejadka... chce to zje, nie chce to pości i nic go nie przekona do jedzenia. Coś co wczoraj było przysmakiem, za dwa dni może liczyć tylko na pogardliwe spojrzenie w stylu "nie mow ze JA mam to zjeść". Jeśli macie takie niejadki to powiedzcie czym karmicie w podróży? Puszki żadnej nie ruszy, kupowałam różne żeby przyuczyć i miec rozwiązanie w takiej sytuacji... no nie zje cholernik ani drogiej, ani taniej, ani z jagnięciną, ani z kurakiem... pochłonie jak szalony pasztet z biedronki (taki dla psa) ale wiadomo - wartościowy posiłek to nie jest, żywienie tym nie wchodzi w gre na okres kilku dni (w domu czasem dostanie "na deser", albo na spacerze dostaje zamiast smaczków. Suche go nie interesuje, chyba ze jedtesmy u teściowej i widzi że jej terierka je... no to wtedy pierwszy w kolejce do michy :D Jak radzicie sobie z wybrednymi psami w podróży?
  7. Jesli było to przepraszam :)[attachment=10696:125169_czy-ci-ufam-nie-czlowiek.jpg]
  8. Mój ciągnął własnie jak ciągnik, pies "tylko" 20kg ale wystarczylo zebym to ja byla wyprowadzana:) Nie ciągnie, przy nodze tez nie chodzi ale jedt dobrze. Obylo sie bez Zaciskow, kantarków, kolczatki... w zasadzie nawet bez zwyklej obroży bo pies chodzi w szelkach:) Po obejrzeniu filmiku z tym goldenem ciesze się ze nie poszłam do wesołej łapki(a rozwazalam to)... "behawioralna smycz nie jest korektą" - to czym jest nieprzyjemne dla psa uczucie zaciskającej się linki? :> "jest formą komunikacji a nie korektą" - a korekta to nie rodzaj komunikowania psu co sie wlascicielowi nie podoba? Nie będę dyskutować czy jego metody są słuszne czy nie, bo za mało wiem o psach i nie czuje się kompetentna...ale w moim mniemaniu facet się troszkę gubi w tym co mówi:D nasze spacery jednak odbywają się głównie na smyczy, bez smyczy Cziko był do tej pory 6 razy... z prostych przyczyn: musze miec pewność ze nie spotka psa który mu się "niespodoba", pies jest u mnie 2,5 miesiąca, wiec pierwszy miesiąc nie był spuszczany wcale... balam się ze ucieknie bo nie reagował na przywołanie. To nie znaczy ze nue ma czasu na eksplorowanie terenu - ma, na dłuższej smyczy, wtedy mówie psu "wolne" i on wie ze to jest czas na jego wąchanie, obsikiwanie, szukanie bóg wie czego:) oczywiście marzy mi się zeby mógł być puszczany częściej, jednak na razie to trudne. Pies biega ze mną, więc nie dreptamy z punktu A do B (on to lubi a ja zrzucam kg:p) raz w tygodniu jeździmy do jego koleżanki 2 miasta dalej i wtedy wie ze jest luz zupełny przez 2-3 godz. Na spacerach poza lazeniem, bieganiem, jego czasem wolnym tez powtarzamy komendy :) my jeszcze nie wybiegamy nawet myslami do psich sportow... Cziko jedt za słabo skupiony w terenie, a w mieszkaniu to raczej nie potrenujemy, poza tym on jest średnio aktywny, taki troche leniuszek...:D wyczytałam ostatnio ze w chorzowie jest psi park, chcialabym go tam zabrac... no ale podejrzewam ze psy z takimi problemami do innych psów nie są mile widziane :p
  9. Nie podzieliłabym się swoim psem. Bałabym się, że ktoś go nie dopilnuje. Nawet w stosunku do mnie bywa nieposłuszny i nie zawsze wiem czego się spodziewać... np ostatnio wystraszył się policjantów... zobaczył mundurowych i uszy po sobie, ogon pod tyłek i nie ruszy się z miejsca (syt. Niegroźna, ale niespodziewana... więc nie wiadomo ile jeszcze niespodzianek będzie i jakie reakcje). Psa bez większych obaw zostawiłabym jedynie z teściem:) Nawet mojej mamie bym go na spacer nie dała a co dopiero komus obcemu... a w takiej propozycji nic wrednego nie widze, tez mi to przyszlo do glowy, po co "wypozyczac" psa od kogos skoro mozna dac spacer psu, ktoremu to jest bardziej potrzebne:)
  10. chowanie żarcia po kątach nie jest atrakcją dla Cziko... żadnej kiełbasy, parówki, wędliny nie ruszy... kong nie zdał egzaminu, nie był zainteresowany wiec zostal wydany (kong, nie pies zeby byla jasnosc:D)... on ogólnie nie jest nakręcony na jedzenie i nie wiem jak to zmienic:) ma to swoje dobre strony, bo nie kradnie ze stołu, nie szuka zdobyczy po trawnikach... ale czasem chcialabym zeby jak inne psy zrobil wszystko za kawalek parowki:D psie ciacha to cos za co da sie pokroic ale z tymi nie chce przesadzac;) nakręciłam go na jeden z szarpaków, uwielbia go i dostaje mozliwość zabawy nim bardzo rzadko, pomoglo bardzo. Teraz prawie zawsze przybiega na wolanie w domu, bo moze w koncu to ten moment ze zrobi kilka prostych rzeczy i dostanie ulubioną zabawkę:) Takze kolejny raz dziekuje za pomoc, jestescie skarbnica sposobow na psie klopoty
  11. Mój pies jest przykładem na to, że "drzewko" działa, przynajmniej na początku kiedy ma sie psa, ktory nieszczegolnie sie skupia na włascicielu...więc nie zgodzę się jakoby metoda była nieskuteczna... inna sprawa to to że jednak jest dość czasochłonna, pies nie odrazu załapie. "Drzewko" więc chyba tylko dla osób, którym a) wystarczy cierpliwosci żeby spacer trwał 3 razy dłużej b)nie zależy im na osiągnięciu efektu w jak najkrótszym czasie c) ;) Furie, gdybyś była z górnego śląska to chętnie bym sie z tobą spotkała w celu wytknięcia mi błędów... fajnie sie czyta to co piszesz i czuje sie ze "wiesz co mówisz":p Filmiki na yt - obejrzalam kilka i powiem że to wszystko działa (przetestowane na moim ciągniku:p) ale bez etapu z drzewkiem bylyby niewykonalne u mnie... pies szybciej by mi rękę urwał ciągnąc niż np. zwrócił uwagę ze zmieniamy kierunek:D
  12. Czyli Rufik ma charakterek ;) mam nadzieje, że uda sie go okiełznać:)
  13. Dziękuje za porady, póki co ze szkoleniowcem musimy dac na wstrzymanie (brak samochodu i koszta). Narzeczony dal się przekonac do smaczków:p Gorzej z moim wprowadzaniem jakichkolwiek korekt... no taki juz mój słaby charakter, że jak tylko pies skuli uszka (a mój kuli nawet jak usłyszy "a fe, niedobry pies") to mam ochotę wyglaskac w zadośćuczynieniu. No i przychodzi moment kiedy musze przyznac, ze moj partner jest teraz bardziej konsekwentny w stosunku do psa niz ja... a ja go rozpuscilam ze szkoda gadac czasem:D Najbardziej niepokojąca jest agresywna postawa do niektorych psów, zobaczymy co będzie dalej... chociaz mamy juz 3 psie kolezanki i jednego kolege... wiec chyba na dobrej drodze jestesmy:)
  14. Cziko teżjak jest sam to znosi różne rzeczy do siebie na posłanie, potrafi całą pościel z łóżka zwlec do siebie. Nie niszczy zdobytych pod nasza nieobecność skarbów, leży sobie w tej hałdzie zadowolony i moim zdaniem robi to dla zabawy. Gryzaki go raczej nie interesują, zabawki są super tylko jak jesteśmy w domu, więc przymykam oko na te jego przemeblowania, ma z tego niezłą zabawę (wnioskuję po tym jaki jest zadowolony ze swoich osiągnięć kiedy wracamy) może i jest z tym troche bałaganu, ale przynajmniej się nie nudzi:)
  15. Branie mieszanki to chyba zawsze loteria, zwlaszcza mieszanki dwóch zupelnie niepodobnych ras. Odchowywałam kiedys przez kilka miesięcy mieszanke dobermana z ONkiem. Pies był cudowny, piękny, energiczny... ale bardzo się cieszyłam kiedy po 9 miesiącach trafił do doceliwego domu z ogrodem... przez te kilka miesięcy zdołał mi zdemolować łazienkę i kuchnie, regularnie przemeblowywal skromnie urządzoną wynajętą kawalerkę i zjadał wszystko od cukru z cukierniczki, zmywakow w kuchni po skorzane buty. Jesli mowisz, ze cieszy cie jego prawdopodobna energicznosc to uważaj, bo może się okazać ze w pierwszych miesiącach będzie cie przerastac:) Cebo budzil mnie na pierwszy spacer o 4:15 - codziennie, nie ma ze boli. Prosil okolo 3 minut, potem przynosil mi do lozka buty, smycz i wszystko co kojarzyl z wyjściem... pierwszy spacer trwał więc od godz mniej więcej 5 do 7-8:) potem szybkie ogarnianie domu, zakupy, obiad i reszta domowych obowiązkow, w międzyczasie dwa 30minutowe spacery,(pomijam okres nauki czystosci, wiadomo latanie po schodach góra-dół co chwile) o 19 kolejny długi spacer z wybieganiem czyli przynajmniej 2 godziny i potrafilo byc mu mało(gdybym w tym czasie pracowala to opieka nad nim bylaby niemozliwa). Z tego co dowiedziałam sie poźniej to taki stan rzeczy utrzymywal sie do okolo 2 roku zycia psa. Codziennie przsz dwa lata, nie ma ze grypa, ze gorszy dzień, ze impreza rodzinna... zero litosci:p nie mowie ze u ciebie tak będzie, ale w razie co bądź gotowa. Jak wspomnę Cebo to skrycie ciesze sie, ze to nie byl moj pies, ze byl u mnie tylko na dluższą chwilę i że od tamtego czasu minęlo sporo lat i mam teraz psa swojego, z odpowiadającym mi temperamentem:p I chyba za bardzo sie rozpisalam niezupelnie w temacie, ale te wspomnienia... wiem że każde szczenie to masa pracy i energii, uwielbialam lobuza ale szczerze mowiąc nie powtórzyłabym tego nigdy więcej, a już na pewno nie z mixem rasowym, po którym ciężko odgadnąć jaki będzie:))
  16. nie daje mi spokoju ten wątek, przebrnęłam dziś przez całe 80 stron. Okropne, że nic nie można zrobić... aż chciałoby się jechac i psa zwyczajnie zabrać ciemną nocą. Tylko Gdyby to było takie proste, pewnie już dawno ktoś by się na to odważył. Wątek pewnie leży mi na sercu też z przyczyn osobistych. Mam rodzinę na wioskach tak zapyziałych, że nawet diabeł sie tam po zmroku nie zapuszcza... pies na łańcuchu prawie na każdej posesji, na co drugiej nie spuszczany przez całe życie, o spacerach to w ogóle nie ma mowy, raz nawet mając z 13 lat chciałam uczyć ciotki psa chodzenia na smyczy (pod jej nieobecnosc)... darować mi nie mogła, że cała wieś sie z niej śmieje "bo jej będziemy gadzine na sznurku prowadzac". Pies żył na łańcuchu 16 lat, w prowizorycznej budzie, i na tym łańcuchu umarł, był piękny, przyjazny i smutny... teraz na tym samym łańcuchu czeka na wyrok kolejny. Polska jest pełna takich "Kamyków" i nic się nie zmieni, dopóki nie zmieni się mentalność niektórych ludzi:/
  17. A jest może na forum ktoś, kto tam psiaka kastrował i opowie conieco?
  18. Boski wątek wyłam ze śmiechu. Cziko jest aniołkiem (tak, tak wiem... większość tak mówi), albo szkodnikiem niewielkiej skali... na razie kradnie tylko moje rzeczy (doskonale wie która ładowarka należy do mnie, który jasiek, zapalniczka itd, rzeczy TŻ nie rusza) i zakopuje w swoim kocyku:) TŻowi regularnie wygryza dziury w skarpetach, im nowsze tym większa będzie dziura. Zdjęć nie mam, nie dokumentowałam tylko szybko usuwałam dowody "zbrodni". Jest tez złodziejem, ale niezbyt sprytnym, regularnie kradnie drewno z kotłowni i mojego misia o wartosci sentymentalnej. Brak sprytu polega na tym że psisko nie umie sobie otwierac drzwi wiec cseka na chwile nieuwagi zeby wejsc po drzewo i robi to na naszych oczach spuszczajac głowe i ogon, na ugiętych łapach i patrzac "spod byka" z mina "może nie zauważą" (musze to kiedys uchwycic na zdjeciu) po tak przeprowadzonej akcji rozgryza drewno w drzazgi, koniecznie w pokoju w ktorym wlasnie sprzatałam. Kradzionego misia zaślinia (bierze go w zeby bardzo delikatnie, żadnego szarpania) a juz totalnie ociekajacego slina chowa w jakims kącie, pewnie mysli ze nie znajde, a wystajaca zza fotela misia łapa nie zdradzi mi położenia maskotki
  19. Nie do wiary że nikt jej nie chce:( nie stać mnie na dodatkowa dużą miche w tej chwili, bo chyba sama bym przygarnęła (chociaż pewnie byłby bunt o drugie 20kg psa w domu):) udostępniłam na Fb, tyle tylko mogę:/
  20. Poprosze nr konta, szkoda psiaka. Zrobie przelew, na wiele mnie nie stac ale zawsze cos:)
  21. mam futrzaka z katowickiego schronu, dostałam bon na kastracje w klinice brynów w Katowicach... i chyba sie nie zdecyduje po tych opiniach i psa wykastruje na własny koszt gdzie indziej. Biore pod uwage For Animals w Dąbrowie gdzie chodziłam z suką mojej teściowej i tam tez miała sterylkę - opieka super, stały kontakt telefoniczny, cieple podejście do zwierzaka i wyrozumiałość do opiekuna (żetelna odpowiedź nawet na najdurniejsze pytanie). Myślałam też o Wróblewskich, chodziłam tam ze szczurami i byłam zadowolona, ale chciałabym poznać opinie psiarzy.
  22. Nie mogłam się powstrzymać przed zostawieniem śladu w tym wątku:p Cziko się świetnie ma, bywa niesforny ale z reguły to psi ideał:)
  23. Lux

    Proszę odwołać....

    Pies nie reaguje na obcych ludzi i dzieci, ma kontakt z dziecmi dość często i jest w stosunku do nich oazą spokoju. "Wyklada się" i prosi o tarmoszenie, uwielbia dotyk człowieka, nie ma "niedotykalnych" części ciala, brzuch, glowa, łapy, ogon, uszy - wszystko jedno, chce tulko byc dotykany. Nie mijamy obcych psów, zawsze zmieniamy trase, bo wiem jak sie może skończyc. Jesli juz musimy przejść obok jakiegos psa, ktory jest na smyczy to zawsze jestem między psami. Komenda "uspakajajaca" kiedy widze poczatek ekscytacji jest "zostaw"... przewaznie dziala. Wiec póki ktos nie olewa moich próśb to w zasadzie jest ok. Może i argument że nie da sobie włożyć kagańca jest marny, ale pies jest ze mną 5tygodni, to niewiele ponad miesiąc. Poświęcam na pracę z nim większość wolnego czasu i wydaje mi sie że jak na nowicjusza w psim świecie, po tym czasie i tak sporo wypracowaliśmy z Cziko, który nie umiał praktycznie nic i wyeliminowaliśmy spory wachlarz niepożądanych zachowań...(wielka zasługa psa, bo jest bardzo pojętny) a pracy nadal jest masa i irytuje mnie kiedy ktos ignoruje moje prosby o odwolanie psa bo kazda zle kończąca sie sytuacja to dla nas krok w tyl
  24. Lux

    Proszę odwołać....

    kaganiec utrudnia mi prace z psem, zadnego poza siatkowym (i to w miare luznym nie pozwoli sobie zalozyc.) I szczerze mowiac nie widze tu swojej winy. Jesli widze psa bez wlasciciela to omijam szerokim łukiem, jesli widze z wlascicielem to prosze juz z daleka o zapiecie psa. Jeśli ktos ma gdzies moje prośby bo jego zdaniem moze swojego psa zaprzyjazniac z moim na sile to nie u mnie jest problem. i w sumie co znaczy "gryzacemu", nie wierze w istnienie psow "niegryzacych" u niektorych po prostu potrzeba duzo mniej zeby sprowokowac takie zachowanie. Oczywiscie moge sie mylic... czyli rozumiem ze twoje psy zawsze i wszedzie sa w kagancu?
×
×
  • Create New...