-
Posts
388 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kofee
-
No właśnie, nie ma jednego, skutecznego środka.:roll: Ja reaguję niemalże histerycznie na kleszcze, bo moja starsza suczka ma problemy z wątrobą, więc podanie jej antybiotyku bez szczegółowych badań tez raczej nie wchodzi w rachubę, a kiedy będzie po badaniach może już być za późno.:shake: Cały czas zwracam uwagę na zachowanie psów, narazie jest OK, ale pani wet ostrzegała, że mogą zachorować nawet po kilku miesiącach. Jasne, że trzeba jeździć z byle czym, choćby po to żeby się uspokoić. Pozdrawiam Wasze pieski:lol:
-
[quote name='Ulka18']Anetka W byla sprawdzana pod katem adopcji naszego mieleckiego kolaka. Wypadla znakomicie :p Dla nas odleglosc 650 km nie stanowila problemu, niestety pies uciekl w trakcie transportu (30 km od schroniska) i do dzisiaj mimo poszukiwan Jogi i moich sie nie odnalazl. [/quote] [B]Oktawia[/B] o to mi chodziło - [B]inny[/B] pies. Dlatego myślałam, że Aneta może bać się tej odległości. [B]Aneta[/B] to fajnie, że zdecydowałas się na collkę. Też je kocham (mimo włosków - wszechobecnych).
-
Nie chciałabym generalizować, ale moja collka dość szybko przyzwyczaiła się do samotnego spędzania przedpołudnia. To prawda, że kiedy była mała syn chodził do podstawówki i nie zostawała sama na długo. Ale później pocieszała ją wygodna kanapa.:cool3: Czytałam też, że całkiem niegłupim (również dla psa) rozwiązaniem jest klatka (nie zakrzyczcie mnie), tyle że to spory pies i nie bardzo sobie wyobrżam jak duża musiałaby być. 500 km to dużo, rozumiem obawy [B]Anety[/B], tym bardziej, że jeden pies uciekł w drodze. [B]Anetko[/B] gorąco kibicuję tej adopcji, tym bardziej, że masz do niej bardzo rozsądne podejście :lol:
-
To do góry Rufi
-
Mam nadzieję, że z psiakiem będzie już OK. Moje zwierzaki nie miały babeszjozy, ale dzisiaj jestem mocno spanikowana, bo wczoraj wyjęłam z Nadi 5 kleszczy!:angryy: Nosi obrożę, była smarowana spotem (ale dość dawno, bo potem założyłam jej obrożę). Ona bardzo rzadko w ogóle łapie, bo ma taką sierść, że trudno im się przebić, zwykle zdejmuję kleszcze, zanim się wkręcą, a tu taki atak? W sumie pocieszają mnie Wasze posty, bo - jak widzę - wiele psów miało to choróbsko i wiele z niego wyszło. Czy w jakiś jeszcze sposób można chronić psa? Nie chcę odbierać moim psom przyjemności chodzenia po lesie, tym bardziej, że mamy bardzo blisko i właściwie tylko tam chodzimy na spacery, ale za każdym razem którejś wyciągam mimo podwójnego zabezpieczenia:shake:
-
Nie miałam takiego problemu, ale czytałam że dość skuteczne jest przyczepianie puszek po napojach, napełnionych np. fasolą - suchą (takich puszek - grzechotek) do przwedmiotów, które pies lubi kraść. Dotyczyło to raczej przedmiotów ściąganych np. ze stołu: wtedy puszka spada, robi hałas i powinno to psa spłoszyć i zniechęcić. Możesz spróbować spryskiwać buty środkiem odstręczającym (tak to się chyba nazywa). No i zdecydowanie nie gonić psa, bo on rzeczywiście prowokuje w ten sposób do zabawy. Jak moja chce podnieść coś z ziemi (albo zagląda do kociej kuwety:angryy: ) zdecydowanie mówię "Fe" i to jej wystarcza (tak samo, jak ktoś próbuje ją podkarmiać i to widzę, np. ostatnio znajomy próbował dawać jej ciasto przy stole:angryy: ).
-
[quote name='*Gajowa*']Zważyłam go w gabinecie - 22,10 kg.[/quote] Wygląda na drobniejszego. Biorąc pod uwagę, że nie dojadał jakiś czas będzie z niego całkiem pokaźny pies.:lol: (Moja jest już trochę za pokaźna waży 32kg:oops: Cały czas myślałam, ze to włos tak ją poszerza:oops: , bo to był zawsze taki niejadek.) Rufi, trzymaj się!
-
Dzięki dziewczyny! Berta nie umie chodzić na smyczy:oops: W "obejściu" to jej niepotrzebne, a do lasu mamy rzut beretem, więc jakoś przeżywamy to jej ciągnięcie i prowadzenie nas. (Tylko Nadi jest zgorszona). Jak uczę Bertę chodzenia przy nodze, Nadi zawsze się wtrąci i chociaż jest wolniejsza, musi pokazać kto tu lepiej potrafi równać:cool3: Więc chwilowo dałam sobie z tym spokój. Dzisiaj wieczorem miała za to lekcję nieprzyjmowania pokarmu od obcych, bo znajomy próbował podkarmiać ją ciastem:angryy: . Gdybym nie warknęła "Fe", to pewnie by zjadła, bo ona jest nienasycona.:cool3: Charakter rzczywiście ma cudowny. Jest przemiła!:lol: Pozdrawiamy:lol:
-
Nie wiem, czy to do końca na temat, ale chciałam zapytać o taką rzecz: Moja suczka, 2 miesiące temu wzięta ze schroniska, jest bardzo grzeczna, sporo się nauczyła, przychodzi na komendę "Chodź tu", chyba to już umiała, bo kogokolwiek wołam w ten sposób, pierwsza przybiega Berta. Mieszkamy niedaleko lasu, często tam chodzimy, od pewnego czasu spuszczamy ją ze smyczy. Berta lubi biec przodem, raczej się pilnuje, co chwila ją wołam i przychodzi, ale ostatnio 2 razy zniknęła na dłużej niż zwykle. Raz pogoniła kota (domowego nie goni), drugi raz zaszyła się w gąszcz i mocno się wystraszyłam, kiedy nie przyszła na zawołanie od razu tylko za jakiś czas. Dzisiaj poszła do ogrodu sąsiadów i nie przybiegła na moje zawołanie, pobiegła się z nimi przywitać i dopiero do mnie. Mocno mnie to niepokoi. Sunia jest wysterylizowana, więc żaden zew natury jej nie dotyczy. Niepokoi mnie to, że jakby trochę mniej słucha, boję się ją spuszczać w lesie. W schronisku znalazła się, bo się błąkała, może się komuś zgubiła? Moja starsza sunia miała taki okres nieposłuszeństwa w wieku 10 miesięcy, Berta ma około 2 lat, a poza tym na razie trudno mówić o nieposłuszeństwie. To raczej takie ociąganie, takie "Poczekaj, zaraz idę, tylko załatwię po drodze swoje sprawy" A ja już panikuję...:roll: Ale trzeba działać szybko...
-
Kraków sunia Pola bez nóżki już w swoim domku u Zuzi świeżutkie fotki s. 52
kofee replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
[B]Zuziu[/B], a nie możesz sama zrobić im posłań? U nas Nadi dostała materac z łóżeczka mojego małego Daniela (prawie nieużywany), a Bercie zrobiłam z gąbki i obu dziewczynom uszyłam takie same pokrowce w kwiatki. Łatwo się szyje: jak poszewkę na kołdrę, tylko potem przeszywa sie w poprzek na rogach, albo jak prześcieradło z gumką. Jak zgram zdjęcia z aparatu, to wkleję. Dysponuję koszykiem - takim, jak kiedyś były wózki wiklinowe, trochę używanym, bo dla dziecka dostałam po innych dzieciach, gdybyś chciała, to pisz. I jak tam Isia? Już jest u Was?:lol: -
[B]Dziękuję za przeniesienie wątku.:lol: [/B] Niniejszym donoszę, że Berciszka trochę przestaje słuchać:evil_lol: Dzisiaj, jak wyszła za bramę poleciała do sąsiadów i mimo, że ją wołałam nie przybiegła od razu, tylko się z nimi przywitała (byli u siebie w ogrodzie, ale z drugiej strony domu) i dopiero pędem wróciła. Oczywiście radosna jak zwykle. To ją jak zwykle radośnie wygłaskałam, ale niepokój został. Teraz się boję ją spuścić w lesie, że gdzieś pobiegnie i będzie sobie węszyła, albo czegoś szukała, a ja będę się darła ja idiotka :cool3: Chyba ją będę prowadzała na lince 5-cio metrowej (albo 10-cio, już nie pamiętam, jaką mam). No i muszę popracować nad nią. Tylko, że w domu, to ona jest nieprzyzwoicie grzeczna. :loveu:
-
Może jestem skrzywiona na tle collek, ale mam wrażenie, że to psy, które [B]chcą[/B] być grzeczne, zachowywać się tak, żeby sprawić swoim właścicielom przyjemność. Jak Rufi zrozumie, czego się od niego chce - na pewno się dostosuje. Powodzenia Rufi.:lol:
-
Dzisiaj Berciszka tak się rozszalała w lesie, że chyba cała okolica słyszała, jak ją wołam.:evil_lol: Strasznie się denerwuję, jak znika mi z oczu, bo ciągle myślę o tym, że ona się błąkała w okolicach Bydgoszczy, skąd trafiła do schroniska, więc pewnie się zgubiła. Spuszczam ją bo jest bardzo posłuszna - reaguje na "Chodź tu" wprost obsesyjnie - kogolwiek wołam od razu biegnie. Ale w lesie lubi wypuszczać się gdzieś przed nami, co wywołuje moją panikę. Nie wiem, czy ona nie miała w rodzinie wyżła, bo ma taki piegowaty pysio.
-
Doda – cudowna dożyca niemiecka JUŻ W NOWYM DOMU :-) :-)
kofee replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Dziergaj sweterek [B]Jola,[/B] do zimy jeszcze trochę czasu. Albo wybierz jakiś ładny swój, może będzie dobry na tę młodą damę.:cool3: Cudna jest z tymi swoimi manierami:lol: -
Mieszkałam w bloku z collką przez 10 lat, wcale nie było źle. Od pół roku mieszkamy na wsi i Nadi - kanapowiec odkryła w sobie powołanie psa stróżującego. :evil_lol: Ale collki się raczej nie nadają do mieszkania na dworze, a moja schorowana to już na pewno. Ale to w końcu nie jest taki wielki pies, żeby nie mógł mieszkać w bloku.
-
Kraków sunia Pola bez nóżki już w swoim domku u Zuzi świeżutkie fotki s. 52
kofee replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
[quote name='zuziaM'] A u Polci wlasciwie wszystko bez zmian. W piatek bedzie juz nas wiecej, bo Isia zamieszka juz z nami. I bardzo sie z tego cieszymy.[/quote] ALe fajnie! Ciekawe jak dziewczyny ułożą sobie hierarchię. Pewnie Inusia zechce rządzić stadkiem.:cool3: Moja mama stwierdziła, że dziwi się mojemu mężowi, że pojechał po Bertę te (t y l k o) 250 km. (Szczerze mówiąc też mu się dziwię, bo upał był nieprzeciętny i jesteśmy ostatnio raczej spłukani:oops: ) A potem chciała pożyczyć Bertę na noc, bo tata wyjechał i trochę się bała.:evil_lol: Tyle, że Berta kocha ludzi i tylko przy Nadi stróżuje - jak Nadi szczeka, to Bertka też sobie szczeknie:cool3: i patrzy na mnie, czy dobrze zrobiła. Wymiziaj Twoje panny ode mnie i obmerdaj (:crazyeye: no, może też wymiziaj) od moich. -
Dzięki śliczne! :lol: Zdjęcia muszę zgrać z aparatu i chętnie wstawię. Ucałuję bardzo chętnie, uwielbiam ten piegowaty pyszczek.:loveu: Uwielbiam też cudownie długie pycho Nadi:loveu: (oraz maleńką główeczkę mojej kici:loveu: )
-
Będę wdzięczna [B]Estera[/B]. Ja już wysyłałam, ale może coś nie tak zrobiłam:roll: . Korzystając z okazji: Berciszka, która cały czas chodzi za mną krok w krok zaczęła mi znikać z oczu wieczorami tak na pół godziny (w domu oczywiście):roll: Któregoś wieczoru zauważyłam, że jej przy mnie nie ma i domyśliłam się że jest na górze (gdzie jest gabinet w którym często wysiadujemy razem). Wchodzę na górę - a Bertka nie w gabinecie tylko w pokoju chwilowo używanym jako gościnny leży sobie na kanapie:cool3: Tę kanapę odkryła wcześniej kotka, teraz zaanektowała ją Berta:evil_lol: A niedawno się chwaliłam, że moje psy nie śpią w łóżkach:lol: Tego samego dnia zastałam moją starszą - Nadi - na łóżku mojego syna. To akurat bardzo mnie ucieszyło, bo znaczy, że Nadi jest w dobrej formie, skoro udało jej się tam wejść.:loveu: Pozdrawiamy:lol:
-
Doda – cudowna dożyca niemiecka JUŻ W NOWYM DOMU :-) :-)
kofee replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
[B]Jolu[/B], jak pisałam na Muratorze -gratuluję Tobie cudownego :loveu: psa, Dodzie wspaniałych właścicieli:multi: . Jestem pełna podziwu.:lol: (Dzisiaj miałam Ci napisać, że 7 października mój mąż będzie jechał z Olsztyna do Lublina, a tu proszę - panna od wczoraj u Ciebie:cool3: ) Masz rację z tym, że jak ktoś zobaczy fajnego psa ze schroniska, może sam podjąć decyzję o adopcji. Moja Berta jest u mnie 2 miesiące i już od 2 osób usłyszałam: my też weźmiemy psa ze schroniska.:lol: My zresztą też poszliśmy za przykładem znajomych, którzy wzięli cudowną sukę. Mój mąż bardzo się bał takiej adopcji, ja nie - bo gdy byłam dzieckiem rodzice też wzięli psa ze schroniska i był wspaniały. Pomysł z gadżetami fajny. Pisz też na Muratorze, bo nie zawsze mam tyle czasu, żeby zajrzeć tutaj. Pozdrawiam:lol: :lol: (Moja Berta leży przy mnie i merda przez sen ogonem):lol: -
Dzięki, chętnie wycałuję moje kochane pysiaki!:loveu:
-
[quote name='Isiak'] Dla mnie dom bez psa nie jest prawdziwym domem. Potrzebuję psiego towarzystwa bardziej niż ludzkiego. I potworną pustkę po odejściu psa może tylko zapełnić drugi pies. Tak czuję, taka jestem.[/quote] Kofee:lol:
-
Ja też chyba jestem "nawiedzona", tak jak [B]Isiak[/B]. Też mi smutno, że na razie mogę mieć tylko 2 psy (i kota). Jedna suczka to 10-letnia collka - bez rodowodu, czyli właściwie nierasowa, a druga od prawie 2 miesięcy z nami - ze schroniska (gdyby to była Anglia, Berty niestety już by nie było na świecie:shake:, była w schronie 3 miesiące). Chciałabym adoptować wirtualnie jeszcze jakieś zwierzę, ale chwilowo sytuacja finansowa nam na to nie pozwala. Moja starsza sunia dość często choruje i wtedy słyszę (głównie od moich rodziców), że to taki chorowity pies, taki kłopot itp. Wtedy mówię im, że to dla nas wielkie szczęście, że medycyna wet. jest na takim poziomie, że Nadi może nas jeszcze cieszyć tym, że żyje:lol: i że są psy, które częściej chorują. Też mam koleżankę, która od 6 lat po śmierci swojej suni nie chce innego psa, bo pamięta tylko koszmar związany z jej odejściem. Myślę, że to dla tej koleżanki źle, że nowy pies wniósłby wiele dobrego w jej życie. Ale już jej nawet nie przekonuję. Za to dzielę się swoją radością, z przygarnięcia kolejnego psa. (Nawiasem mówiąc bardzo to odmłodziło moją starszą). I chciałabym miec w przyszłości psa rasowego. Bo chciałabym hodować psy: rozmnażać je, zajmować się szczeniakami. Nierasowe też chciałabym mieć, ale sterylizowane (tak jak mam teraz). Ale to raczej odległa przyszłość.
-
A mnie się wydaje, że royal jest taki tłusty, że nie mam odwagi dodawać oliwy, ani oleju...
-
[B]Morfeusz[/B], czy ten szampon nadaje się dla collek? Dla mojej kąpiel jest nieszczęściem, więc może czas ją od niego uwolnić (kąpiel w wannie, bo do jeziora wchodzi bardzo chętnie). A tak, a propos kąpieli tak często, jak pies potrzebuje. Moje psy, niestety [B]nigdy[/B] nie potrzebują:shake: . To ja uważam kąpanie ich za potrzebne:cool3: Oj nie, nie czepiam się, tak mi się tylko nasunęło...
-
[quote name='baltazarka']U nas na osiedlu wszyscy wiedzą ale nikt głośno nie mówi, o walkach psów, które mają miejsce. Może też dlatego boje się psów typu bull, bo te które są mi znane biorą udział w tym "sporcie"":shake:[/quote] Walki psów? Przecież to jest zakazane i potwoerne!:angryy: Nie możesz gdzieś dać jakiejś zajawki?